Dwudziestodwuletnia Keith Wilson traci pracę w pubie, po czym – dzięki pomocy swojego przyjaciela Drake’a – otrzymuje posadę opiekunki. Kobieta jest bardzo zadowolona, ponieważ desperacko potrzebuje pieniędzy na leczenie matki. Jej pracodawcą okazuje się właściciel dużej firmy, Rick Morgan. Poszukuje on niani dla swojej pięcioletniej córki Grace. Mężczyzna przejął opiekę nad dziewczynką po rozwodzie z żoną, która wyjechała za granicę. Nowy szef Keith jest od niej o dziewięć lat starszy, jednak mimo różnicy wieku świetnie się dogadują. Pewnego dnia Rick kompletnie zaskakuje Keith, kiedy proponuje jej, żeby spędziła noc w jego łóżku.
DNF 25% Chciałam przeczytać lekki romans, który dałby mi chwile spokoju i relaksu, a tu co? Chyba lepiej gdybym poczytałam wattpada… Na 80 stronach główna bohaterka znaczyła stracić prace, znaleźć nowa jako niania, przepracować miesiąc (który dla mnie brzmiał jak tydzien), szef zdążył zobaczyć ja w kąpieli, trafiła na niego pijana w klubie i nocowała u niego, poznała jego matkę, poszła z nim na bankiet, znów u niego nocowała, a jej matka trafiła do szpitala. Więcej się nie dało? Mialam wrażenie ze te sytuacje miały miejsce dzien po dniu, stad byłam przekonana ze minął tydzien, a potem jest mowa ze ona juz miesiąc przepracowała… podobnie jak jego matka miała przyjechać jutro, a przyjechała za dwa dni. Trochę ciągłość czasu szwankuje, ale co poradzić jak wprowadza się tyle wątków akcji, których się nie rozwija, a trzeba tym jakos ząglować. Nie skończę tej książki raczej nigdy…
Kto pozwolił tą książkę wydać. Powinna zostać na wattpadzie dla 12 latek które chcą przeczytać romans z dramą. Po każdym rozdziale musiałam odczekać wole bo dostawałam takich ataków śmiechu. Kupiłam tą książkę bo opis był super ale coś nie pykło. Bohaterowie bardzo płytcy i jest za dużo nie wyjaśnionych rzeczy.
Eh... mam problem z tą książką... bo pomysł był, ale się "zmył" dość skutecznie. Jest to sytuacja, której bardzo nie lubię, gdyż motyw pracownik - pracodawca bardzo lubię oraz różnica wieku też jest czymś od czego nie stronię, więc wydawało się, że to książka dla mnie, ale jak się okazało nie nadawaliśmy na tych samych falach. Liczyłam na to, że spędzę przy niej bardzo przyjemne lipcowe popołudnie w chwili, gdy zauważyłam jej długość, ale nie tym razem, było wręcz przeciwnie. Jak wiadomo bardzo lubię debiuty - mam dla nich trochę inną skalę, ponieważ jak ktoś robi coś pierwszy raz to może się potknąć, ale niestety nawet to podejście nie pomogło i dalej jest źle... Gdy czytam książkę to liczę na to, że przysporzy mi jak najwięcej emocji, ściśnie w żołądku, czy to przez namiętność, czy to przez wydarzenia bądź relacje, ale tu głównie przewracałam oczami w czasie czytania, gdyż kilka rzeczy było niestety, ale całkowitym brakiem przygotowania do pisania - począwszy od: rozmowy kwalifikacyjnej (NIE, NIE i jeszcze raz NIE - tak to nie wygląda, zwłaszcza, gdy zatrudniasz osobę do opieki nad dzieckiem - prześwietlasz ją...), przez aspekt opieki nad dzieckiem (działanie z doskoku), kończąc na wizycie u lekarza (pytałam osób, które mają z tym związek i wg nich to się nie klei). Te i inne działania sprawiły, że przewracanie oczami stało się nieodłącznym rytuałem w czasie czytania historii Keith i Rick'a, gdyż również wiele innych wydarzeń sprawiało, że czułam się skołowana. Emocje - które kocham w książkach i chłonę jak tylko mogę, niestety, ale nie miały tu miejsca, n chyba że sama końcówka, ale to nie oto w tym chodzi... Uczucie rozwija się w sposób nierealny i zbyt szybki według mnie, na początku jest magnetyzm jeśli tak to mogę nazwać, i dobrze, ale potem długo, długo nic i nagle WIELKA MIŁOŚĆ... Niestety jest to coś czego ja nie trawię poza książkami z wątkami paranormalnymi, gdzie to ma swoje uzasadnienie. Podsumowując, książka miała potencjał i liczyłam na nią, ale niestety moja relacja z I'm a babysitter nie jest udana i uważam, że wymaga beta czytelnika oraz redakcji (gdyż w jednym miejscu zaplątał się błąd , który redakcja powinna wyłapać.
Wydaje mi się, że kiedyś mogłam czytać ją na Wattpadzie i szczerze powinna ona tam zostać. Miałam wrażenie, że napisała ją dwunastoletnia dziewczynka zaczynająca swoją przygodę z pisaniem, a nie oszukujmy się coś takiego nie powinno nigdy zostać wydane. Gdyby nie to, że czytałam ebooka to powiedziałabym, że jest to marnowanie papieru.
Pomysł na książkę mimo tego, że jest dosyć oklepany i schematyczny to naprawdę miał potencjał. Dziewczyna traci pracę i znajduje nową jako opiekunka do dziecka, w którego ojcu się zakochuje. W książce możemy znaleźć kilka ciekawych wątków, ale jest też tysiąc innych kompletnie niepotrzebnych i praktycznie w ogóle nierozbudowanych. Na 100 stronach książki dzieje się więcej niż w całym moim życiu. Kompletnie nie da się połapać w tym co aktualnie się dzieje. Gdyby choć część poruszonych wątków była fajnie rozbudowana to w momencie przeskoku czasowego można by spokojnie zakończyć tą część i zrobić z jednej książki dylogię.
Styl pisania autorki jest tragiczny. Masa błędów, dialogi na poziomie podstawówki, mało jakichkolwiek opisów, a jak już się pojawiły to były okropne, co drugi tekst wzbudzał we mnie zażenowanie. W tym akurat mogę się mylić, ale wydaje mi się, że dwa razy był dosłownie skopiowany i wklejony opis tego samego ubioru bohaterki.
Jeśli kiedykolwiek pomyśleliście, że macie duże wahania nastrojów to poczekajcie aż poznacie głównych bohaterów. Jedyne nad czym dało się troszkę pomyśleć w tej książce to nad tym jaką osobowość na następnej stronie przybiorą bohaterowie. Autorka kompletnie nie potrafi wykreować pewnej osobowości i się jej konsekwentnie trzymać. Nigdy nie czytałam książki z tak płytkimi postaciami.
Konsekwentnie też nie potrafi się ona trzymać czasu. Przez milion wątków mam wrażenie, że autorka sama pogubiła się w tym co i kiedy się dzieje. Mama głównego bohatera miała przyjechać jutro, a zjawiła się po dwóch dniach. Jestem pewna, że nie jest to jedyny taki błąd, ale czym dalej zachodziłam tym mniej uważnie ją czytałam. Mamy wrażenie, że akcja dzieje się dzień po dniu, a nagle mamy informacje, że minął miesiąc.
Nie marnuje swojego czasu na to coś, lepiej poczytajcie Wattpada, na pewno znajdziecie tam coś lepszego.
Keith zostaje zwolniona z pracy w barze, w którym była kelnerką i pilnie potrzebuje nowej. Na szczęście nie mija dużo czasu jak dziewczyna zostaje zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną na posadę opiekunki małej Grace. Pięciolatka została porzucona przez swoją mamę i od dłuższego czasu mieszka tylko z tatą. Rick jest bogatym właścicielem Morgan Corporation i nie ma zbyt wiele czasu na zajmowanie się córeczką. Keith szybko udaje się zyskać sympatię Grace, a co za tym idzie dobrze płatną posadę. Wszystko zaczyna się układać, jednak z czasem jej relację z nowym szefem, pomimo dzielącej ich sporej różnicy wieku, coraz trudniej utrzymać na profesjonalnym poziomie. Książka zapowiadała się bardzo ciekawie, jednak ogromnie mnie rozczarowała. Historia była w porządku, ale bez głębszego przekazu. Ja nie znalazłam w niej tego, czego szukam w książkach. Według mnie bohaterowie byli kiepsko wykreowani, zostali opisani zbyt powierzchownie, miałam wrażenie, że niewiele się o nich dowiedziałam. Bardzo dużo sytuacji było trochę bezsensownych, bo były nierozwinięte i niczego nie wnosiły. Książkę przeczytałam bardzo szybko, jednak i tak mam poczucie, że była to strata czasu. Dawno żadna książka aż tak mnie nie rozczarowała.
nie wiem kto wpadł na pomysł że wydanie tego jest dobrym pomysłem, ale uważam że dwunastolatka napisałaby lepsze wypracowanie na języku polskim. typowa wattpadowa książka, która właśnie tam powinna pozostać, pełna błędów, infantylna i jednocześnie niekonsekwentna. pełna stereotypów, matka która jest jak przyjaciółka, przyjaciel oczywiście gej, szef właściciel dobrze prosperującej firmy z córką, która ciągle znika kiedy nie jest potrzebna mimo że główną fabułą tej książki powinien być fakt że główna bohaterka miała być nianią dla jego córki. tutaj na jednej stronie działo się więcej niż w moim 23 letnim życiu, a czasoprzestrzeń? nie istnieje, tak jakby autorka nie miała żadnego planu wydarzeń własnej książki. nie czytałam chyba nic gorszego i głupszego, strata czasu i przede wszystkim pieniędzy. zdecydowanie nie polecam!
Książka naprawdę mnje zawiodła A miała naprawdę wielki potencjał. No uznajmy że samotny gorący tatuś nie brzmi świetnie? A ona ma opiekować się jego dzieckiem? No oczywiście że tak . Wydarzenia w książce ciała się strasznie szybko. Przykładowo na końcu rozdziału byli w sobie zakochani A 2 strony dalej chcieli sobie pozabijać. Dalaje 2 gwizdki ponieważ zakończenie i ostatnio 50 stron były owiele lepsze od całej książka . Niestety książki nie polecam A jest mi przykro bo naprawdę oczekiwałam od niej dużo /:
po skończeniu, przez dobre 10 minut zastanawiałam się co ja tak naprawdę przeczytałam i dlaczego to kiedykolwiek zostało wydane. całość jest tak płytka i bezosobowa, że miałam wrażenie, że opowiadanie napisane na wattpadzie przez dwunastoletnią mnie miało w sobie więcej emocji. kocham motywy single dad i babysitter, ale to co się zadziało tutaj (albo raczej nie zadziało) jest dla mnie nie do przełknięcia.
Bardzo się zawiodłam na tej książce. Opis mnie bardzo zaciekawił i liczyłam na jakiś niezwykły romans, niestety książka nie spełniła moich oczekiwań w żadnym stopniu. Akcja rozwija się za szybko i jest bardzo płytka. Generalnie jak dla mnie strata czasu jest dużo więcej bardziej wartościowych i ciekawych książek.
dlaczego ja to przeczytałam? nie mam pojęcia o ile szanuje książki z wattpadza (raczej) tak to ewidentnie powinno tam zostać i nigdy nie widzieć papieru w drukarni (also niezwykle explain yourself)
Książka opowiada o Keith, która po stracie pracy w pubie zostaje opiekunką aby pomóc swojej mamie opłacić leczenie. Zajmuje się córką Ricka, właściciela dużej firmy, który samotnie wychowuje Grace. Keith i Rick dobrze się dogadują, ciągnie ich do siebie, jednak po licznych wzlotach i upadkach bohaterka postanawia wyjechać i inaczej ułożyć sobie życie. Czy los połączy ich na nowo? Przekonajcie się sami!