Kiedy nie wiesz, co jest dla Ciebie najważniejsze, posłuchaj głosu serca!
Malwina jest ciągle w rozjazdach. Archeologia to jej pasja, ale również sposób na nie do końca uporządkowane życie. Kiedy niespodziewanie dostaje zaproszenie na ślub byłego chłopaka, wpada w panikę. Będzie musiała odwiedzić rodzinne miasteczko nad jeziorem i spotkać się ze swoją pierwszą wielką miłością… Wbrew temu, co podpowiada jej rozsądek, postanawia przyjąć zaproszenie. Ale nie zamierza jechać sama.
Przygotowania do wesela idą pełną parą. Kto kogo kocha naprawdę? I czy ślub się w ogóle odbędzie?
Dobra to była książka - wciągająca i zabawna. Trochę schematyczna, zdarzało mi się zgrzytać zębami na to, ale mimo wszystko wybaczam. Fajny klimat małego miasteczka, większość bohaterów do polubienia (oprócz tych, których oczywiście lubić nie mieliśmy). Świetne były te nawiązania do archeologii.
Dobrze się czytało. Tylko końcówka trochę zawiodła – nie wybór głównej bohaterki ale pospieszona akcja na samym końcu i epilog też oderwany od całości.
Mimo że już sam tytuł zdradza powinowactwo z wieloma książkami i filmami, powieść Inki Jabłońskiej wyśmienicie spełniła swą rolę. Lektura nie tylko była pożądaną odskocznią i relaksem, przyniosła także parę sympatycznych zaskoczeń. A to przede wszystkim za sprawą osobowości głównej bohaterki, czterdziestoletniej Malwiny, doktora archeologii, wykładowcy uniwersyteckiego i czynnej uczestniczki wykopalisk na całym świecie.
Dotychczas Malwa uważała, ze jej nadrzędnym życiowym celem jest spełnienie zawodowe, urozmaicane okazjonalnym seksem z kolegą po fachu, Jackiem, z którym jedzie na ślub Daniela, swojej młodzieńczej miłości. Jak silne okażą się wspomnienia i stare emocje? Czy dojdzie do przewartościowania priorytetów w jej życiu?
Owszem, można by narzekać, że charakterystyka i ocena postaci, mieszkańców jej rodzinnego lubuskiego miasteczka, są bardzo stronnicze. Podczas gdy, na przykład, niegdyś nielubiane szkolne koleżanki odkrywa Malwa na nowo, niektóre osoby - jak można się domyślić, na czele z narzeczoną Daniela - potraktowane są do bólu schematycznie, na jaw wychodzą jedynie ich paskudne, niemal diaboliczne cechy. No cóż, wystarczającym uzasadnieniem takiej stronniczości jest forma pierwszoosobowej narracji. Autorki pamiętników na ogół nie są w stanie życzliwym okiem spojrzeć na ludzi, których nie lubią. Osobiście wolałabym jednak, żeby niektóre poboczne wątki zostały w książce lepiej domknięte.
Zupełna niewiadoma. Nie znam ani autorki, ani nie słyszałam wcześniej o tym tytule. Potrzebowałam jednak czegoś krótkiego, co przeczyta się lekko i szybko. Malwina została zaproszona na ślub swojego byłego chłopaka, Daniela. Postanawia wziąć w nim udział razem ze swoim obecnym mężczyzną, Jackiem. Powrót w rodzinne strony będzie obfitował w nieprzewidywalne spotkania dawnych przyjaciół, którzy nieco się zmienili od czasów liceum. Przygotowana na niezliczone żenujące sytuacje Malwina, zostanie wiele razy zaskoczona. Jaka ta książka jest wakacyjna i przyjemna. Zabawna od początku, bo sama sytuacja, w której zostają postawieni bohaterzy, jest kuriozalna, z czasem staje się coraz bardziej poważna. Co więcej, w zabawnych perypetiach bohaterów, autorka przemyca poważne rozterki dojrzałych ludzi, którym przyjdzie zmierzyć się w końcu z decyzją, której od wielu lat nie potrafią podjąć. Staną przed pytaniem, co jest dla nich ważniejsze, własny rozwój i pasje, czy poświęcenie dla uczucia. Świetna książka. Chociaż ostatnie zdanie przewraca całą fabułę do góry nogami, wiele zwrotów akcji spowodowało, że nie nudziłam się przy niej ani chwili. I czytałam z ogromną przyjemnością. Na plażę, urlop, albo jako plaster na złamane serce. Ta piękna okładka, na którą się skusiłam, zwiastuje naprawdę wspaniałą historię. Lucyna Tomoń/ https://today-ornever.blogspot.com/20...
Świetnie napisana książka. Taka na wakacje, wolne popołudnie. Czytając trzeba się przygotować na głośne wybuchy śmiechu. Z tej historii byłaby genialna komedia romantyczna - taka słodko-gorzka. Akcja powieści jest szybka, kartki po prostu się przewracają i nagle kończy się opowieść, a chciałoby się, aby się nie kończyła. Doskonale stworzeni bohaterowie. W ogóle mówienie, że to opowieść o 40-letniej kobiecie, która jedzie na ślub byłego to straszne jej spłycanie. To przede wszystkim opowieść o relacjach międzyludzkich, tym jak na teraźniejszość wpływa przeszłość oraz, że każdy chce być kochany, ale miłość to niełatwa sprawa. A to wszystko okraszone bardzo przystępnie podaną wiedzą archeologiczną.