Co myśli najbardziej typowy kot polskiego internetu?
Ludzie są naprawdę łatwi w tresurze. Jeśli się długo miauczy, zrobią praktycznie wszystko, czego chcesz.
Nie żebym ich nie lubił czy coś. Kiedy tak sobie leżę na tych moich ludziach i mnie głaszczą, to sobie jednak myślę, że to jest miłość. Że jednak są bardzo potrzebni, miziają, otwierają puszki z żarciem. No i miziają.
Ale z drugiej strony – nie są zbyt kumaci, mówią "kici, kici", człapią jak pingwiny, mają owłosienie w przypadkowych miejscach i noszą koszulki z nadrukiem. Doprawdy smutne. Nie to co my, koty, najbardziej rozwinięte istoty na ziemi. Te wibrrrysy salonowe, to spojrzenie pełne mądrości i powagi, ten królewski szyk...
No i jest też pies. Pies polega na tym, że trzeba go w życiu znosić. Jak by się tu pozbyć dziada?
Jako ogromna kociara nie mogłam w księgarni przejść obojętnie jak zobaczyłam ten tytuł. Ksiązka została napisana z perspektywy kota, ale za to jakiego! Psotnik, żarłok, leń z przerośniętym ego i zawsze chodzącymi swoimi ścieżkami. Trafia do domu pewnej pary - Adriana i Beaty, ale oprócz tej dwójki "człowieków-niewolników" kolejnym domownikiem jest pies "niecywilizowane stworzenie zupełnie". Czytelnik może sobie prześledzić przygody kota Nieteraz, jakie ma przemyślenia w kwestii umeblowania, wyżywienia, zabawek dla kotów, miejsca do spania, innych zwierząt czy tego jak ludzie zachowują się w stosunku do niego.
Zwykle mówią normalnie, idzie zrozumieć, o co chodzi, ale w momencie kiedy zwracają się bezpośrednio do mnie, to nagle przechodzą na nienaturalnie wysokie tony i zamiast słów, które coś znaczą, zaczynają wydawać z siebie różne "tititi", "ojojoj", "mimimi" oraz "kitku". Traktują mnie jak idiotę krótko mówiąc.
Wydanie jest piękne, mocno ilustrowane, pełne mini komiksów, a dodatkowo czcionka jest duża, więc nie trzeba oczu specjalnie wysilać. Ile ja tutaj znalazlam odnośników do swojego pożycia z kotem np. drapak be, ale za to pudło po drapaku już ma aprobatę, przymierzanie się chwilę do skoku życia, a potem ciężkie lądowanie, włażenie w dosłownie w każdą szczelinę zgodnie z zasadą - if it fits I sits, godne miejsce do siedzenia czyli parapet czy nawet kładzenie się spać w strategicznych miejscach: klawiatura, przed monitorem na ubraniach, które dosłownie na sekundę zostawiliśmy na łóżku.
Reasumując, bawiłam się przy tej książce świetnie, a humor w niej zawarty potrafi człowieka zrelaksować.
Książka słabiutka, myślę, że zdecydowanie lepiej sprawdziłaby się w postaci pozycji zawierającej jedynie kolekcję zabawnych ilustracji, bo to jej najmocniejsza strona. Sama treść natomiast pozostawia niestety wiele do życzenia. Do przeczytania ekspresowo, na pewno kilkukrotnie na wywoła uśmiech, szczególnie u kociarzy :)
Bardzo śmieszna, tylko zastanawiałam się nad niektórymi sytuacjami, czy są możliwe (prawdopodobnie to przez to, że mam kota który 2/3 doby spędza na dworze). Dobrze się bawiłam, będę miło wspominać :)
Czy kot może żyć z ludźmi? Nie musi, ale to ludzie nie mogą żyć bez kota. Czy kot musi czasami coś zbroić? No musi, bo w końcu nie byłby kotem! Człowiekowi tylko wydaję się, że zna swojego kota, a kot natomiast bardzo dobrze zna swojego właściciela, tylko nie zawsze rozumie jego zachowania. Raz krzyczy, raz przytula, niechże się w końcu zdecyduje!! ~ miau!
To są moje dopowiedziane kwestie po skończeniu książki "Typowy kot. Czyli jak wytrzymać z ludźmi". Śmiech nie opuszczał mnie praktycznie przy całej lekturze. Czasami zdarzały się momenty, które mnie mniej śmieszyły, ale głównie gdybym miała opisać tą książkę jednym zdaniem to - nie możecie trzymać gorącej herbaty w ręce, bo trudno będzie wam się nią nie pochlapać.
Po tej książce się płynie, więc czas na przeczytanie tej książki to dosłownie jeden wieczór. Można zobaczyć swojego futrzaka w innym wydaniu, i od razu popatrzycie na jego wyczyny inaczej.
Jedyna rzecz o której mogłabym się tu doczepić, to nie jest to pozycja przeznaczona dla młodszego czytelnika. Nie mówię o nastolatkach, tylko o dzieciach. Pojawiają się tu wyzwiska, więc to automatycznie skreśla ją z lektur dla młodszego odbiorcy, ale dla nastolatków i dorosłych polecam z całego serca! Muszę pogratulować autorce za pomysłowość, bo stworzyła świetną rozrywkę którą miło wspominam.
Jeśli lubicie koty i jesteście szczęśliwymi niewoln... eee... posiadaczami takowego, to w książce "Typowy kot. Czyli jak wytrzymać z ludźmi" na pewno znajdziecie skrawki własnej codzienności 😉 Jeden z najpopularniejszych kotów polskiego internetu - Nieteraz, opisuje w niej świat z perspektywy typowego przedstawiciela swojego gatunku i wyjaśnia kwestie, nad którymi ludzie zastanawiają się od wieków, na przykład dlaczego kot ciągle w tę i we w tę przechodzi przez drzwi albo biega w środku nocy jak wariat. Muszę przyznać, że wyszło świetnie i na tyle przekonująco, że gdyby kot faktycznie mógł napisać książkę, to na pewno wyglądałaby bardzo podobnie. 😀 Rozdziały przeplatane są komiksami, idealnie ilustrującymi mieszkanie pod jednym dachem z kotem. Cała książka pełna jest humoru i pozwala inaczej spojrzeć nie tylko na koty, ale i na ludzi jako właścicieli zwierząt. Ja bawiłam się świetnie podczas lektury i myślę, że każdy miłośnik miauczących czworonogów też odbierze tę książkę pozytywnie 😉
Recenzja "Typowy kot. Czyli jak wytrzymać z ludzimi"
Książkę dostałam, a właściwie pożyczyłam z czystej ciekawości. Słyszałam, że to zabawna historia kota który został znaleziony i podarowany pewnemu małżeństwu. Historia opowiada o jego przygodach w nowym domu, z nowymi właścicielami i na nieszczęście kota, z psem.
Szczerze mówiąc z przyjemnością wziełam się za tą historię. To zabawna powieść opisana z punktu widzenia kota. Kto ma koty, albo kiedykolwiek miał z nimi do czynienia zobaczy jak wiele zachowań opisanych w książce zgadza się z tymi jakie koty mają. Autor (to znaczy kot) opisuje jak je widzi i właśnie ten zabieg daje taki ubaw. Jakie są koty wszyscy wiedzą, ale w tej książce wszystko jest jeszcze bardziej widoczne i bardziej podkreślone. Do tego nie mało w niej zabawnych historyjek komiksowych. Książka bardzo lekka, szybka do czytania, a do tego zabawna i relaksująca. Naprawdę świetnie się bawiłam.
Książka jest dla mnie (jak na razie [czyli dopóki jej wreszcie nie skończę] czyli oby jak najkrócej) jednym z głównych narzędzi rehabilitacji po... poważnym stanie neurologicznym. Tak więc czytam (jak na razie) po jednym (czasem mniej czasem więcej) z mnóstwa krótkich rozdzialików. I czuję jak każdy rozdział z tego cudownego dzieła kociej literatury coraz bardziej pomaga w regeneracji mojej zrytej Struktury Neurologicznej. Gratulacje dla Pana Nieteraz i całego grona wydawniczego że zdecydowało się to cudowne dzieło wydać! Polecam z całego serca również tym trochę mniej zrytym na beret ode mnie!
Czytałam córce lat sześć. Pożyczyliśmy z kociej kawiarni i przeczytaliśmy na wakacjach dwa razy ;) czyta się szybko i jest mnóstwo śmiechu. Trochę się dłuży pod koniec, chociaż ostatnie rozdziały (o ucieczce z domu i odejściu psa) są chyba najśmieszniejsze, w każdym razie młoda po trzech tygodniach od przeczytania, dalej je ludziom opowiada. Mam tylko jedną merytoryczną i etyczną poniekąd wątpliwość co do zasadności zostawiania psa pod opieką znajomych na zasadzie opieki nad kotami (laska przychodzi raz dziennie karmić zwierzaki i pies idzie tylko na jeden spacer, jakim cudem nie mieli zasikanego mieszkania?!).
Przeurocza książka dla kociarzy i nie tylko, z masą dobrego humoru, sensownego (kociego) spojrzenia na świat i usługowej roli "właścicieli" czworonoga. Cała ta seria książek, z kilkoma tomami "Wielkiego ogarnicza...", jest jedną z najfajniejszych inicjatyw, jakie się trafiły na naszym rynku wydawniczym.
W zasadzie to dałabym 4.5. Bardzo podoba mi się perspektywa z której pisana jest książka. Napisana jest z dużą dozą humoru i niezwykle szybko się ją czyta. Głównego bohatera wprost nie da się nie lubić 😂❤️
Całkiem ciekawa pozycja ze względu na to, że książka jest napisana z perspektywy kota. Z tego względu jest to raczej książka dla lubiących te zwierzęta, ponieważ to oni odnajdą opisane sytuacje również w swoim życiu z kotami. Momentami całkiem zabawna, ale nie jest to kopalnia świetnych tekstów.
Zamierzam ulokować się na kanapie z książką i herbatą, gdy Małż sięga po książkę pierwszy i czyta kilka stron ... podając mi ją ze słowami "każdy kot ever". Lektura w sam raz na wakacje, lekka, zabawna, przyjemna.