"Chaos się nadyma, by wypluć sens" – śpiewał Lech Janerka w 1985 roku, a zaledwie kilka lat później przyszła transformacja, która skonfrontowała z chaosem całe społeczeństwo. Nadejściu wolności towarzyszył niepokój. Niepewność jutra na jednych działała wyzwalająco, innych paraliżowała. W muzyce niezwykły czas przełomu wywołał eksplozję i jak w soczewce skupił najciekawszych undergroundowych artystów i najdziwniejsze alternatywne zjawiska.
Apteka, Armia, Brygada Kryzys, Houk, Izrael, Kazik, Kinsky, Kormorany, Max & Kelner, T. Love. Schyłek festiwalu w Jarocinie i pierwsze rave'y. Wiejskie komuny i miliardowe kontrakty. Queerowi wokaliści, oświeceni punkowcy, początki hip-hopu. Pionierskie teledyski, nowatorskie audycje radiowe, legendarne kluby i przełomowe koncerty.
Rafał Księżyk przeprowadza nas przez pierwsze lata transformacji, koncentrując się na undergroundzie, który umiał cieszyć się wolnością i z natury był z chaosem za pan brat. Bo to właśnie na polskiej scenie muzycznej spontanicznie realizowała się idea społeczeństwa obywatelskiego, ale też bez żadnych hamulców eksplorowano możliwości, które nadeszły wraz z nową epoką.
Te trzy gwiazdki to trochę na wyrost, Dzika Rzecz jest faktycznie dzika i nieuczesana, chaotyczna okrutnie, chyba nawet bardziej, niż książki Usenki o rosyjskim undergroundzie. Twardo idzie obok tematu, nie trzyma się ram czasowych, szczodrze darzy styropianem w lekko protekcjonalnym sosie. Obiecywałem sobie więcej, trudno, bywa.
byłam mega podjarana jak ją dostałam, ale strasznie się ciągnęła, bo wykonanie nie jest najlepsze, wątki porozrzucane bez większego sensu i połączenie wszystkich faktów ze sobą potrzebuje kartki i markera
Oo, tego się nie spodziewałem. Sięgając po "Dziką rzecz" myślałem, że będzie to głównie historia rave i techno w Polsce. Trochę się zasugerowałem okładką i zasłyszanymi opiniami, ale choć ten temat jest istotnym wątkiem, nie jest on dominujący w książce. W skrócie jest to historia polskiej alternatywy i punku, których przedstawiciele dzięki wyjazdom zagranicznym i kontaktom weszli w świat transowych rytmów i białego proszku. Możemy śledzić wydarzenia umieszczone w czasie od upadającej PRL aż po lata wchodzenia alternatywy do mainstreamu medialnego (pamiętacie Lalamido?) zakonczone Inwazją Mocy, kiedy ostatecznie zaczął się twardy dyktat zagranicznych wytwórni fonograficznych, kreujących gusta masowej publiczności. Z początku książka płynie spokojnym nurtem, żeby z każdym rozdziałem nabierać tempa, dokładnie odzwierciedlając puls zmian, jakie się działy w naszym kraju, co odzwierciedlała ówczesna muzyka. W tej podróży głównie zahaczamy o Trójmiasto, Warszawę i Łódź. Książka sprawia wrażenie nieco chaotycznej, ale nie jest to wadą. Myślę że bardzo dobrze koresponduje z charakterem czasów, które opisuje, czasów wielkich nadziei i wielkich rozczarowań, zawirowań w polityce, gangsterki, szemranych biznesmenów, mordobić... Ufff, dzikie czasy, dzika rzecz, wszytko tu jest. Jedyną słabszą stroną pozycji jest dość mało materiałów graficznych czy zdjęć. Chciałbym zobaczyć więcej plakatów, fot z imprez z tamtych czasów. Ale rekompensują to ciekawe cytaty, historie, anegdoty. "Dzika rzecz" to lektura, którą mogę zdecydowanie polecić. Nie jestem bynajmniej w mojej ocenie stronniczy, bo ani nie uczestniczyłem w tamtych wydarzeniach, ani nie jestem nawet fanem techno czy rave. Natomiast czytało się bardzo dobrze i po lekturze aż mam ochotę założyć białe rękawiczki, wciągnąć kres... Nie no dobra, wystarczy kolejna książka ;)
4.5 "Dzika rzecz" zabiera nas do szalonego początku lat 90., gdzie po upadku poprzedniego ustroju, świat i społeczeństwo próbowało się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Otworzenie granic niosło za sobą napływ nowych inspiracji, co zdecydowanie wniosło nową świeżość w muzyce. Autor przedstawia nam szereg ciekawych zjawisk i undergroundowych artystów - mamy tu pełen przekrój, od punka, po rave, hip-hop i noise (i, oczywiście, wiele więcej). W czasach, gdy wszystko wcale nie było takie łatwe, udało się stworzyć niepowtarzalny klimat, pojawiło się wielu niezapomnianych artystów, kluby i wydarzenia które obrosły legendą.
Choć muzyka stanowi elementarną część tej książki, nie ogranicza się tylko do niej -autor przybliża nam ogólny obraz tamtych czasów, jest mafia, narkotyki, telewizja i sztuka.
Dla mnie, mimo że nie są to "moje" czasy (rocznik 96'), była to świetna pozycja. Z tym, że bardzo dużo wspomnianych w niej zespołów znam, słucham bądź chociaż kojarzę. Mimo wszystko znalazłam tu także sporo nowych, bardzo ciekawych faktów. Na pewno będzie to świetna rzecz dla osób, które albo wychowywały się w tamtych czasach, albo są po prostu ciekawe, jak to wszystko wtedy wyglądało, z zaznaczeniem, że niektórych może przytłoczyć/ zanudzić ilość nazw itp.
Jedynym minusem, choć nie jest on ogromnie znaczący, jest to że książka momentami bywa dość chaotyczna (co właściwie nawet pasuje do tematu), i czasem trzeba sobie samemu poskładać niektóre fakty, w miarę poznawania kolejnych rozdziałów.
Plusy: masa faktów, nazwisk, tytułów płyt, nazw zespołów, scen i scenek rodzajowych z życia polskiej alternatywny. Bogaty materiał ilustracyjny. Gdzieś czuć ten puls, drżenie, wibracje. Dla ludzi, którzy wchodzili w dorosłość na przełomie lat 80 i 90 bezcenny dokument. Minusy: chaotyczne momenty, morze autocytatów, brak przejrzystego układu treści, która nie broni się chronologią. Miejsca upatrzone detalami obok lirycznych stylistycznie miałkich opisów doznań i wrażeń z odsłuchów. Im bliżej końca książki, tym szybciej autor pisze jakby chciał mieć wszystko z głowy. 3.5/5
Niektórych historii tutaj nie czytałem po raz pierwszy, ale przenikliwość Księżyka sprawia, że nawet te wielokrotnie zasłyszane wątki czyta się bardzo soczyście.
(przeczytana połowa) książka tak zwana fanowska, czyli taka, z której niczego nie wyniesiesz, ewentualnie poza dopływem, pustej nostalgii, jeśli udało ci się urodzić mniej więcej wtedy, gdy Księżyk. czyli co się dzieje? zwyczajna nostalgizacja i romantyzacja. to pierwsze: przez ekstensywne, autobiograficzne wspominki samego autora oraz główny budulec samej książki, czyli rozmowy i wywiady, w których autorzy budują, świadomie lub nie, swoją szaloną legendę. to drugie: przez to, że wszystko to służy tylko mitologizacji. szczególnie symptomatyczny zdaje się tutaj rozdział o narkotykach, z którego dowiesz się jak fajnie/słabo było być na speedzie lub kwasie - ale jak to wpływa na polską muzykę transformacyjną poza kilkoma piosenkami z narkotykowymi aluzjami i tytułami? to już zagadka!) Dzika rzecz to nie krytyczna analiza samej muzyki z okresu, nie próba określenia jak transformacja na tę muzykę wpływała, ale kronikarska wspominka. super, na plus jest wydobywanie czegoś totalnie obskurnego, jak chociażby podwórkowego hip hopu w powijakach, Balkan Electrique jako prekursorskiego, gejowskiego projekt w Polsce; podobnie szukanie kobiet i pełnych składów kobiecych na zmaskulinizowanej scenie albo prezentowanie totalnie dziwacznej, swansowo-birthdayparty'owej grupy Los Loveros - ale jaką to ma funkcję? w najlepszym wypadku to rekomendacja i przyczynek dla innych do rozwinięcia go dalej, w najgorszym, wszystko co opisane powyżej.
Chyba nie powstała dotąd książka, która w tak zwięzły i jednocześnie przystępny opowiadała o szczególnym okresie rozwoju i - zgodnie z tytułem - transformacji polskiej sceny muzycznej. Księżyk pisze nie tylko o specyfice rodzimych alternatywy i undergroundu - choć skupia się na nich - ale też daje przekrojowy rzut na unikatową i niepowtarzalną - chyba w skali światowej - historię początku, postępu i - w aż nazbyt licznych przypadkach - upadku wielu polskich zespołów i artystów tworzących nie tylko muzykę, ale też obrastających subkulturową społecznością z tak odległych od siebie przestrzeni, jak techno, rap, punk czy metal...
Ponadto dzieło przekrojowe, o kultowych lokalach, czasopismach i koncertach powiązanych z tematyką publikacji, wzbogacone fotosami z archiwum autora, jak i bohaterów książki. Fanom muzyki alternatywnej, niezależnej - jak i, nieproporcjonalnie względem tychże, komercyjnej - z okresu i wszech zjawisk powiązanych chyba polecać nie muszę! Pozostałym? Cóż, będzie to dla nich całkiem ciekawa lekcja historii - nie tylko z zakresu muzyki. Polecam!
Ciekawa ksiazka zawierajaca mnostwo wspomnien, anegdot, analiz albumow z najbardziej znaczacych zespolow/muzykow lat transformacji. Fantastyczna podroz w przeszlosc w czasy dzikich imprez, narkotykow, alkoholu, samowolki i niesamowitej kreatywnosci - tworzenia wszelkich form z niczego. Jedynym minusem dla mnie bylo lekkie poczucie zadzierania nosa przez autora, i lekcewazenia muzyki popularnej teraz, aczkolwiek jest to postawa dosyc standardowa wsrod krytykow i dziennikarzy piszacy o muzyce bardziej alternatywnej.
Dziękuję za tą książkę, stała się dla mnie naprawdę ważna! Pozwoliła mi wrócić do czasów formacyjnych, ale też trochę uporządkować wiedzę o różnych zjawiskach które były dookoła nas w latach 90tych, przybliżając okolicznosci społeczne i kulturowe powstawania polskiej sceny niezależnej, nie tylko z perspektywy Warszawy. Poza tym to bardzo dobrze napisana książka, czyta się jednym tchem. Polecam każdemu, kto dorastał na rodzimym undergroundzie.
Chaotyczne i czasami nieintuicyjne, ale odebrałem najważniejsze treści. Zazdroszczę Polsce takiego poziomu rozwoju kulturowego na wielu płaszczyznach. W Ukrainie transformacja, niestety, została skradziona i nawet pierwsze lata niepodległości nie pozwoliły uwolnić się od nacisku postsowieckiej kultury kacapów. Kto wie, może mój tata po konserwatorium przy innej historii byłby teraz w lepszym położeniu i mnie by tu nie było
kawał świetnej dziennikarskiej roboty, myślę że to naprawdę ważne uhonorowanie polskiego undergroundu, który stał się kluczem tożsamości muzycznej polaków, a o którym tak niewiele się mówi.
są też słabe strony – dużo upychania materiału na siłę, a im bliżej końca tym panuje mniejsza spójność i pęd, żeby jak najszybciej skończyć. mimo to całkowicie wsiąknęłam w tą historię i myślę, że jeszcze długo nie wyjdzie mi z głowy.
Chaotyczna i surowa, czasem nudnawa albo przeciągnięta, hermetyczna. Ale prawdziwa i próbująca złapać coś ważnego. Dokładnie tak jak muzyka i czasy, które opisuje. Polecam, ale raczej dla fanów