Jump to ratings and reviews
Rate this book

Lista Wachtera

Rate this book
Lista Wachtera

456 pages, Paperback

Published January 1, 2018

Loading...
Loading...

About the author

Magdalena Ogórek

11 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
6 (42%)
4 stars
7 (50%)
3 stars
1 (7%)
2 stars
0 (0%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 2 of 2 reviews
Profile Image for Books & Aerial.
373 reviews10 followers
January 7, 2021
Ogólnie rzecz ujmując, książka ta otworzyła nowy rozdział na mojej skromnej czytelniczej drodze.

Po krótce, po 10 latach wróciłam do kraju z odległej Azji i nagle miałam dużo wolnego czasu i chęć nadrobienia swojej "polskości". Poszperałam wykłady na youtube i natrafiłam na wieczór autorski z Magdaleną Ogórek. Gdzieś temat obił mi się o uszy (jakieś 100 lat temu~) ale przyznam się, że więcej wiedziałam o podobnych zbrodniach dokonanych na Półwyspie Koreańskim przez Japończyków niż tych w Polsce przez nazistów (temat nie do wyczerpania!).
Książkę otrzymałam na urodziny, w najlepszym możliwym czasie na czytanie czyli wiosną 2020... ^.~

Książkę czyta się jak kryminał z Wiedeńskimi deserami, włoskimi makaronami i sporą ilością zielonej herbaty w rolach drugoplanowych - okazuje się bowiem, że autorka jest nie tylko wielbicielką i znawczynią historii sztuki ale i wyżej wymienionych sztuk kulinarnych.

Mamy tu historię jak autorka wpadła "na trop" zaginionych dzieł sztuki i jak krok po kroku dokonuje kolejnych odkryć, muzeum po muzeum przywołuje historie najsłynniejszych dzieł sztuki, archiwum po archiwum stara się czytelnikom uchylić rąbka tajemnicy i kraj po kraju idzie śladami oprawców i nawiązuje z nimi kontakt...

Podziwiam ogrom pracy oraz pasję włożone w sumienne i historycznie dokładne napisanie jej ale również niesamowity zmysł dyplomaty w obcowaniu z rodziną von Wachter oraz kilku innych epizodów, w których niejednokrotnie chciałoby się skonfrontować "odmienny punkt widzenia".

Dla historyka źródła są nieocenione, niemniej muszę przyznać, że przeczytałam tylko kilka listów i pocztówek małżeństwa von Wechterów zawartych w książce gdyż...nie wszystko o czym pisali było aż tak pasjonujące zwłaszcza, że autorka podaje wszystkie najważniejsze informacje z tychże listów.
Na każdej stronie duża ilość odnośników do źródeł i literatury pomocniczej, stąd czytanie zajęło około miesiąca gdyż chciałam wiedzieć jeszcze więcej w związku z tym szperania w internecie nie było końca!
Bardzo dużo fotografii: dobrej jakości, dużego formatu i dobrze opisanych. A dla bibliofilów, "epistofilów" i "historiofilów" fotografie oryginalnych dokumentów.


Jedyne zastrzeżenie jakie mam, nie mające nic wspólnego z poruszaną i przedstawioną tematyką to: TRANSKRYPCJA. I nie chodzi tylko o tę publikację, ale większość wydawanych w języku POLSKIM. Wiem, że to coraz bardziej "śmieszny" temat ale po latach spędzonych w Azji i ogarnianie tamtejszych języków i ich transkrypcji, głowa mnie boli jak wszyscy namotaliśmy i zrobiliśmy z tego wielki bałagan. Co mam na myśli?
"senchy" - proszę przeczytać ten wyraz. BEZ KONTEKSTU.(str 75)
"ulica Vynnyczenka" - skąd to "v" skoro w polskim ten dźwięk to "w", zwłaszcza że w tym samym wyrazie jest i polskie "cz" (str 334)
"w Nowym Yorku" - Albo ustalamy, że piszemy New York albo Nowy Jork! (str 378)
itp itd.

Bardzo się cieszę, że wyszła angielska wersja książki ale od razu zauważyłam nieścisłość (która w między czasie zdaje się, że została skorygowana stąd opóźnienie w jej wydaniu?):
Otóż, wynika z tego że czytelnik powinien wiedzieć jak czyta się niemieckie "a", z dwiema kropkami nad nim (nie używam na co dzień, NIE ZNAM niemieckiego, nie wiem jak wygenerować takie "a" na klawiaturze stąd nie ma u mnie tych dwóch kropek) ale obcojęzyczny czytelnik nie musi wiedzieć (bo nie musi!) jak przeczytać "ó" w nazwisku Ogórek...Czy dlatego w pierwszym (wycofanym?) angielskojęzycznym wydaniu autorka zmieniła tożsamość?
Nie umniejsza to jakości, tej lekko skonstruowanej w formie dziennika podróży i napisanej przystępnym językiem pełnej historycznych faktów i dokumentacji książki, zwłaszcza że autorka również poświęciła dobrych kilka zdań dot. transkrypcji jednego ze słynnych nazwisk w malarstwie niderlandzkim. Dobra próba, chodzi o język pisany ale napiszmy te MINIMALNE różnice w języku rosyjskim. Albo koreańskim czy japońskim... nie będzie żadnej różnicy! Będzie trzeba zapisać "łaciną" w nawiasie. Ot, nasz Europocentryzm...
Mała dygresja, ale dla mnie, na co dzień pracująca kilkoma językami, spora frustracja.

Książka wzbudziła we mnie głód zgłębienia przedstawionej tematyki, dlatego nie mogę doczekać się drugiej części, a wiem że jest "w przygotowaniu". Mam nadzieję, że na urodziny w tym roku również otrzymam wymarzony podarunek :)


Profile Image for julia.
62 reviews13 followers
October 19, 2021
dobra i wyczerpująca lektura. można sobie tylko wyobrazić ile trudu włożyła autorka w napisanie tej książki.
Displaying 1 - 2 of 2 reviews