2,5.*
Skończyłam wreszcie audiobooka, który zmęczył mnie niemiłosiernie. Przede wszystkim czyta go autorka, a nie powinna. Czułam się jakby mi ktoś beznamiętnie recytował Excela. Przez 18 godzin 😱. No dobra, nie 18, bo dłużyło się to tak okrutnie, że co dwa dni zwiększałam prędkość, żeby mieć to już za sobą. Skończyłam na 2,2x.
Sama książka sprawiała wrażenie, jakby nie miała redaktora. Autorka wpisała tam wszystko, co o Tybecie wiedziała. Nikt nie przyszedł i nie powiedział "Ej Stara, ta książka mogłaby mieć 350 stron zamiast 600. Weź po prostu dawaj po 3 przykłady zamiast po 37". Doceniam ilość włożonej pracy, ale informacji o wszystkim jest tak dużo, że często nie wynika z nich nic.
Strasznie wkurzały mnie też pewne wartościująco-oceniające niektórych ludzi stwierdzenia autorki (przy "białej pannie" na koniec miałam ochotę w coś rzucić telefonem, na którym słuchałam książki) oraz bardzo dziwne i wybiórcze nieprzetłumaczone fragmenty z angielskiego (całe maile, zdanie w którym przetłumaczone jest słowo "kocówa" a nie przetłumaczone są "heavy drugs". Czemu? Co to miało wnieść do opowieści?)
*Książka ma bardzo dobre oceny. Oczywiście mogę się mylić + dla każdego coś i niego, ale wydaje mi się, że ludzie tak dobrze oceniają sam temat Tybetu, a nie jakość tej konkretnej książki. Druga sprawa jest taka, że ja po trzech latach na tybetologii wiedziałam już o większości rzeczy, które dla innych mogły być ciekawe. A tego co mnie interesowało, historii konkretnych osób, było tu za mało w porównaniu do miliarda innych nudno podanych szczegółow.