Z racji mojej miłości do kryminałów i thrillerów, to właśnie po te gatunki sięgam najczęściej. Jednak jak wiadomo, kryminał kryminałowi nie równy. Jedne z nich są gęste od akcji, mroku pełne brutalności i krwi, a inne spokojne, wyważone, utrzymane w klimacie w tajemnic, śmierci i miarowo zmierzające do wyjaśnienia sprawy.
"Zmory przeszłości" to zdecydowanie ten drugi rodzaj. Cała historia toczy się powolnie, wręcz można powiedzieć, że jest lekko i przyjemnie. Ale to wcale nie znaczy, że źle. Dla mnie to oderwanie od tych mocnych książek i całkiem miło spędziłam z nią czas.
Lizzie została porzucona zaraz po urodzeniu i jej życie nie było łatwe. Wychowała się w różnych ośrodkach wychowawczych, nigdy nie trafiła do prawdziwej rodziny. Z retrospekcji dowiadujemy się, że w jej życiu zdarzyło się coś, co zmieniło ją z na zawsze i ufundowało jej życie z problemami psychicznymi. Na szczęście znalazła swoje miejsce w Sea View, gdzie zaprzyjaźniła się z Jess i wreszcie miała kogoś, kto okazywał się prawdziwe wsparcie i miłość.
Podczas wyjazdu do Maroka poznaje Philipa. Mężczyznę, który zawrócił jej w głowie, a potem... umarł, zostawiając Lizzie pewną wiadomość. To zaczyna pewną przygodę w jej życiu. Przygodę pełną rodzinnych tajemnic, sprzeczek, niejasność i właśnie śmierci. Jak sobie z tym poradzi? Czy spełni ostatnie życzenie Philipa? Czy odkryje kim jest sprawca i dlaczego to robi?
"Zmory przeszłości" to pełna historia, która stopniowo kroczy do zakończenia sprawy i wyjaśnień. Bohaterka, aby odkryć prawdę musi pokonać pewne przeszkody, z którymi (niestety) rozprawia się z wielką łatwością. Żaden problem jej nie zatrzyma, każdy od razu wyznaje jej swoje sekrety, a wszystkie sytuacje dzieją się tak, by utorować drogę Lizzie do znalezienia wszelkich odpowiedzi. Wszystko dzieje się w zagadkowej otoczce, ciągle towarzyszy niewiedza i niepewność. Mimo spokojnej akcji, jest intrygująco i emocjonująco.
Nie byłabym sobą, gdybym nie powiedziała nic o samym zakończeniu. Czułam się w pełni usatysfakcjonowana rozwiązaniem, było przemyślane i niebanalne. Bardzo fajnie zwieńczyło historię. Jest to ten typ zakończenia, które tak naprawdę czytelnik byłby w stanie sam odkryć, a jednak sieć intryg, kłamstw i zwrotów akcji stworzonych przez autorkę miesza w głowie.
No i jestem fanką narracji pierwszoosobowej! ♥