Związek z Filipem pozwolił Elizie na nowo uwierzyć, że jest jeszcze zdolna kogoś kochać. Teraz jej świat rozsypał się ponownie, a kobieta nie ma już siły walczyć. Zamyka się w sobie, tracąc nadzieję na miłość. A przecież wydawało się, że szczęście jest w zasięgu ręki!
Filip, chcąc ratować związek z Elizą, postanawia dać jej czas, by mogła przemyśleć ich relację. Obydwoje robią wszystko, by zapomnieć o swoim nieszczęściu, skupiając się na pomocy ciężarnej siostrze Elizy, Milenie. Los jednak bywa przewrotny i nieoczekiwanie krzyżuje ich ścieżki. Przypadkowe spotkanie tych dwojga pokaże, że przeznaczenie nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa.
Zawsze i na zawsze to opowieść o nadziei, która jest silniejsza niż zwątpienie.
Weganka i opiekunka czterech kotek, z którymi mieszka w książkowym zaciszu. Jest bezgranicznie zakochana w muzyce zespołu Daughtry, inspirującej ją do tworzenia kolejnych, miłosnych historii. Wierzy w istnienie przeznaczenia i nigdy nie rozstaje się ze swoim notatnikiem. Gdy już cały dom śpi, zamienia zebrane fragmenty rozmów, myśli oraz życiowych doświadczeń w ucztę dla serca i wyobraźni.
No niestety, piszę to z ciężkim sercem, tym bardziej, że pierwszy tom absolutnie mnie w sobie rozkochał, przeżywałam historię Elizy i jej rodziny jeszcze wiele dni po ukończeniu lektury. A tutaj taki klops, drugi tom, to według mnie uparcie powtarzane zdanie po zdaniu, non-stop to samo, tylko innymi słowami. Ona nie chce, nie może, o jejku, o nie, o coś tam: Eliza porządnie mnie wnerwiała, straciłam jakikolwiek szacunek i sympatię do niej. Relacje rodzinne stały się w mym mniemaniu patologiczne, ale przedstawiane, jako całkowicie normalne, z czym nie mogę się uporać. Ten tom mnie tylko zirytował i na pewno nie będę sięgać po 3, przykro mi.
P.S. Fragment: "kobieta była elegancka, choć pulchna" mnie wkurzył. I zasmucił. Żeby jeszcze była otyła, chorobliwie gruba, nie wiem, cokolwiek, ale pulchna? I już ją skreślamy? Nie ze mną te numery.
Dużo osób w recenzjach jęczy, że Eliza za dużo gada o swojej żałobie. Powiem tyle: odpierdolcie się od tego, skoro było powiedziane, że od tylu lat przezywa żałobę, to to jest normalne, że to jest jeden z głównych aspektów jej życia, nie pisać o tym, to tak jakby nagle się magicznie uleczyła 🙃 Spróbujcie pomyśleć z jej perspektywy🙂 Dziękuję za uwagę, musiałam się wyżalić Może kiedyś napiszę poza tym faktyczną recenzję
Nie mogę pozbyć się wrażenia, że ta książka byłaby lepsza w narracji trzecioosobowej, bo tak bardzo irytuje mnie Eliza! Za to Kubę i Olę, Milenę, Filipa - lubię! Ale ile można czytać przemyślenia Elizy o godzeniu się ze stratą. Okay, powiedziałaś raz, drugi, trzeci... Zrozumiałam. Aczkolwiek muszę przyznać, że kibicowałam bohaterom i końcówka naprawdę mnie poruszyła.
Jak dobrze, że mam tom trzeci pod ręką! 😁 Wkręciłam się w tą serię, wzruszyłam też kilka razy. Eliza bywa irytująca, ale jednocześnie ją rozumiem, wiele przeszła 🥺
Po zakończeniu pierwszego tomu myślałam tylko o tym co wydarzy się w następnym. Po raz drugi nie zawiodłam się na Klaudii Bianek muszę przyznać że ,,Zawsze i na zawsze” podobało mi się bardziej od pierwszego tomu. Jednak obie książki są na wysokim poziomie.
Życie Elizy toczy się dalej, a ona musi stawić czoła nowym problemom. Cały czas myśląc o Arturze i zastanawiając się nad tym, czy wszystko byłoby łatwiejsze, gdyby nie tragiczny wypadek.
To właśnie uwielbiam w tej książce. Widzimy bohaterkę, która stara się poradzić sobie w życiu sama. Jednak z biegiem czasu i namową bliskich pozwala sobie pomóc, dzięki czemu po latach smutku i zatraceniu w obowiązkach jej życie wraca do barw. Historia Elizy pokazuje niesamowitą siłę kobiet, które po przejściach są w stanie stawić czoła przeciwnością.
Relacja Filipa i Elizy ma wiele przeszkód, jednak każdemu z nich zależy na szczęściu drugiej osoby. Dlatego wspierają i pomagają sobie w ciężkich chwilach.
Zakończenie książki dostarczyło mi tyle emocji, że nie zauważyłam kiedy dotarłam do ostatniej kartki. Nie mogłam uwierzyć że to koniec i od razu dodałam do koszyka trzeci tom😂
Kolejny niewypał ze strony Klaudii. Rozumiem, że romanse mają swoje schematy, ale książka uderza w te najbardziej banalne, jakby była pisana przy zerowym wysiłku. Dodatkowo, autorka traktuje czytelnika jak idiotę i pięćdziesiąt razy powtarza, jak bardzo Eliza jest w żałobie, jak bardzo nie może znieść pewnego faktu i jak mocno pewna osoba cierpi. Jakby tego było mało, zostajemy zasypani niepotrzebnymi szczegółami typu: "po zakupy udałam się do jednego z najpopularniejszych polskich marketów". Wystarczy napisać "poszłam po zakupy", po prostu. Czytelnik nie jest głupi, serio. Zakończenie to jeden z najgorszych aspektów książki. Już teraz mogę przypuszczać, co wydarzy się w trzecim tomie i jestem prawie pewna, że moje przypuszczenia są w choć w 90% trafne. Na wielki plus wątek pani Zosi, bo rozczula niebywale oraz wątek relacji z ojcem. Tyle.
[Recenzja nie zawiera spoilerów pierwszego tomu.] Eliza po stracie męża ma problem z odnalezieniem się w rzeczywistości, ale trzyma się jej dla dzieci i bliskich. Z czasem kolejne osoby stają się jej wsparciem, gdy życie rzuca pod jej nogi następne– mniejsze i większe – przeciwności. Każda rodzina miewa sprzeczki, a dorastające dzieciaki wymagają ogromu uwagi. W dodatku jej serce na nowo budzi się do życia. Czyli: Wiele smutku, wiele zaciskania zębów i wiele czułości.
Klaudia Bianek jest jedyną żyjącą autorką, która tworzy bohaterów, z którymi tak mocno potrafię się zżyć. Nawet nie wiecie jaka byłam szczęśliwa chociażby mogąc obserwować kolejne kroczki ku samodzielności Jasia – synek Elizy, który urodził się z zespołem downa. Moje serce puchło, gdy czytałam o tym jaki był dzielny! I jasne, zespół downa jest tutaj przedstawiony bardzo łagodnie, bez wielkich krzyków czy najgorszych momentów, ale czytanie o nim w takiej formie może ludziom otworzyć oczy. Pokazać, że każdy zasługuje na miłość. Hm, może nawet pokuszę się o stwierdzenie, że to główne przesłanie tej książki?Bohaterowie kochają pięknie i szczerze. Zarówno główni jak i poboczni. Czasami cierpią, ale w ich życiu zawsze istnieje słońce. To ogrzewa serce. Tym razem byłam psychicznie gotowa na kolejne dawki bólu, o których autorka tak z uczuciem pisze, więc nareszcie udało mi się przez Klaudię nie popłakać, choć w dwóch momentach byłam naprawdę blisko. Mało książek tak silnie działa na moje uczucia. Przy sporej części lektur, które czytam, czuję ogrom wszystkiego, ale jednocześnie wiąże się to z natłokiem przemyśleń, nie łez. Przy tej autorce jednak to te drugie wygrywają, bo Klaudia Bianek wspaniale pisze o uczuciach. Wciąż nie wiem, co takiego jest w jej stylu, ale czuć w tym serce. Czuć w tym szczerość, która przebija się przez wszystkie moje tarcze i sieje spustoszenie wśród moich emocji. Nie jestem fanką romansów. Gdy wątek romantyczny jest dodatkiem – okej; ale gdy staje się najważniejszy lub prawie najważniejszy, to zwykle kręcę na takie twory noskiem. Tutaj jednak nigdy tak nie miałam. Okej, relacja Elizy i Filipa nie jest najważniejsza w tej serii (autorka nie zapomina o innych postaciach, a radzenie sobie z żałobą głównej bohaterki to chyba istota tej opowieści), ale nie oszukujmy się. Jest to wątek bardzo ważny. Taki, który wprowadza zamęt i popycha akcję. Bianek kreuje go tak, że mogę przeczytać wszystkie jej książki, poważnie. Jest w tym tyle ciepła i tyle realnych uczuć. Uczuć, w które pragnę wierzyć. Nie ważne, czy są pozytywne, czy negatywne. Kontynuacja „Życie po tobie” podobała mi się odrobinę mniej, ale wciąż podobała i wciąż była satysfakcjonującą lekturą. Napełniła mnie przeróżnymi emocjami i sprawiła masę przyjemności. Dobrze bawiłam się podczas czytania i ciężko było mi odłożyć książkę choć na chwilkę. Jeśli macie ochotę na historię o pięknych formach miłości oraz pragniecie czuć wiele dzięki napisanym słowom – czytajcie. Czytajcie, czytajcie, czytajcie.
„Nic nie jest nam dane ot tak, na zawsze. A już zwłaszcza życie."
"Zawsze i na zawsze" jest kontynuacją "Życia po Tobie". Tym razem poznajemy dalsze losy Elizy, jej dzieci, bliskich Elizy oraz Filipa. Jak zwykle autorka napisała taką historię, iż bez chusteczek nie warto jej nawet zaczynać. Czyta się ją niesamowicie szybko, a emocje, które odczuwałam podczas lektury są do tej pory żywe. Po raz kolejny przewracając kolejną stronę powieści zastanawiałam się co w danym momencie zrobi Eliza bądź Filip. Nie mogłam przestać czytać, bo musiałam wiedzieć jak zakończy się ich historia. Była jedna scena, która położyła mnie na łopatki (nie łatwo to zrobić historią w książce, a Klaudii się udało). Tą osobą był Filip a udział brał jeszcze tato Elizy... Opisana scena z udziałem tych dwóch Panów niesamowicie zapadła mi w pamięci i sprawiła, że na chwilę musiałam odłożyć książkę, bo nie byłam w stanie jej dalej czytać... Zakończenie z kolei pozostawiło ogromny niedosyt i już niecierpliwie czekam na dalsze losy... Tym bardziej, że ostatnie zdania dają tyle możliwości rozwoju sytuacji, iż już dziś nie wiem jak wytrzymam w oczekiwaniu na kolejny tom. Cała książka to historia o miłości. O tym, iż życie po stracie dalej może być piękne, pełne radości i szczęścia. O pozytywnej stronie życia, choć jest jeden wątek, który pokazuje jak to nasze życie czasem pogmatwane bywa... Autorka ma w sobie coś co sprawia, że jej książki na długo zostają w pamięci. Potrafi bardzo dobrze opisać emocje, które przeżywają bohaterowie sprawiając, że wraz z nimi bierzesz udział w wydarzeniach. Opisy są nieprzesadzone, a bohaterowie wykreowani idealnie... Polecam na długie jesienne wieczory
„ZAWSZE I NA ZAWSZE” Klaudia Bianek Wydawnictwo Czwarta Strona
Czy naprawdę ufasz osobą, które dopiero co poznałeś? Eliza zaufała. Stworzyła nowy związek z Filipem. On akceptował ją i jej dzieci. Niestety, życie nie jest takie piękne. Sielanka nie trwała zbyt długo. Po raz kolejny zawiodła się. Los z niej zadrwił. Przemilczana prawda wyszła na jaw. Tylko czy ta prawda, którą zna Eliza jest całkowitą prawdą? O tym musicie się dowiedzieć sami, czytając drugi tom pastelowej serii „Zawsze i na zawsze”. Klaudia Bianek po raz kolejny wzruszyła mnie do łez. Czytając tom 2 „Zawsze i na zawsze” wylałam wiadro łez. Co ty robisz z czytelnikami. 😁 Uwielbiam książki, przy których można sobie popłakać. Klaudia masz niesamowity umysł. Potrafisz stworzyć książki, które wzruszają. Wchodzisz i pokazujesz głębokie historie, które nie ulatują z chwilą zamknięcia ostatniej strony. Przykład Elizy i Filipa pokazuje, że można się podnieść pomimo przeżytych traum. Filip to człowiek, który zasługuje na medal. Nie miał łatwego życia. Wyrósł na wartościową osobę. Pokochał kobietę z dziećmi . Nie widzi problemu w tym, że jedno z nich jest chore. Traktuje je tak samo jak zdrowe. Pokochał jak własne. To jest piękna. Jednak w prawdziwym życiu to rzadko się zdarza. Zazwyczaj mężczyźni nie chcą kobiet z dziećmi i to w dodatku chorymi. To jest przykre. Klaudia po raz kolejny dajesz nadzieję. Barwni bohaterowie. Dobra akcja i temat powieści. Zakończenie szok. Daje nadzieję, że może kiedyś nastąpi ciąg dalszy przygód Elizy i Filipa. Polecam przeczytajcie „Zawsze i na zawsze”. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Uwaga ta powieść wciąga. 10/10
Niedawno skończyłam czytać drugi tom trylogii o Elizie i Filipie „Zawsze i na zawsze” autorstwa Klaudii Bianek. Jako, że nie pisałam jeszcze nic o pierwszym tomie, to postanowiłam zrobić zbiorczą recenzje obydwu części, bo tak po prostu będzie łatwiej.
Eliza po stracie swojego ukochanego męża wraca do swojej rodzinnej miejscowość, aby poukładać swój świat na nowo. Pomaga jej w tym niezastąpiona rodzina i przyjaciele. Pewnego dnia nieoczekiwanie poznaje nowego sąsiada, który pomaga jej w pewnej niekorzystnej sytuacji, w której się znalazła. Jeszcze wtedy nie wiedziała, że będzie to początek nowej, obiecującej znajomości. Filip po śmierci swojego ojca postanawia przeprowadzić się na wieś i otworzyć lecznice dla zwierząt. Nie jest to jednak jego jedyny cel. Co zatem sprowadza go do Lilecka?
O książkach Klaudii Bianek można powiedzieć tylko jedno: są wzruszające i przepięknie napisane. Sposób pisania o uczuciach bohaterów mogłabym porównać do stylu Brittany C. Cherry, tak samo wywołują we mnie silne emocje.
W tej serii autorka przedstawiła czytelnikowi motywy takie jak: strata, radzenie sobie z żałobą, samotne wychowywanie dzieci, problemy rodzinne, niepełnosprawność, a także, co najważniejsze w całej historii, próbę pokochania na nowo.
Eliza po stracie męża pogrążyła się w żałobie. Nie mogła poradzić sobie ze stratą ukochanej osoby. Pod jej opieką zostały jednak dzieci, którym musiała poświecić swoją uwagę i obdarzyć je miłością. Szczególnej opieki wymagał zgłasza jej synek, który chorował na zespół downa.
Nie potrafię za bardzo opisać odczuć jakie wywołały we mnie te książki.
Między skończeniem pierwszego i drugiego tomu upłynęło bardzo dużo czasu. „Życie po tobie” przeczytałam bardzo szybko, za to z „Zawsze i na zawsze” „męczyłam” się bardzo długi czas. Nie chce żeby to źle wybrzmiało, bo nie chodzi o to, że drugi tom jest gorszy, albo mniej interesujący. Tak nie jest. U mnie problem polegał na tym, że po prostu nie miałam czasu czytać i to właśnie dlatego drugą część czytałam około trzy miesiące jak nie więcej. Niczego z tej historii jednak nie zapomniałam i przy każdym powrocie wracałam do dobrze znanej historii.
Ocena: „Życie po tobie” - 3/5 „Zawsze i na zawsze” - 3/5
Nie mogłam się doczekać premiery tej książki i niestety trochę się rozczarowałam. To nie jest tak, że książka mi się nie podobała, bo bardzo przyjemnie spędziłam z nią czas, ale liczyłam, że doznam podobnych odczuć jak przy "Życie po Tobie". Pierwszą cześć czytałam w kwietniu i pamiętam ile razy musiałam ocierać łzy albo gdy uśmiech nie chciał mi zniknąć z twarzy, a po przeczytaniu ciągle słuchałam "Take My Breathe Away". W najnowszej książce zaczęła mnie irytować Eliza swoim niezdecydowaniem, ciężko było mi się wczuć w ciężką sytuacje Mileny, a jedynym pociesznym momentem wydawał mi się dalszy krok w życiu Jasia. No i trochę moim zdaniem było za dużo wątków, które przypominały nam o poprzedniej części. Wydaje mi się, że dla osób które czytały pierwszą cześć w zupełności wystarczyła by ta notka, która pojawia się na pierwszej stronie. Zwłaszcza, że nie minęło aż tak dużo czasu od premiery. Nie mniej jednak książka jest bardzo życiowa, a problemy w niej są bardzo realistyczne i powszechne. Pokazała nam, że nawet w idealnym małżeństwie mogą powstać problemy. Zakończenie wskazuje nam, że pojawi się kolejna książka z tej serii co mnie bardzo cieszy, bo muszę koniecznie wiedzieć co będzie dalej.
Na kontynuację "Życia po Tobie" czekali chyba wszyscy. Wydawać by się mogło, że Autorka po pierwszej części, nie zaskoczy mnie niczym szczególnym. A jednak. Ta część jest dojrzalsza, Elizka zachowuje się bardziej adekwatnie do wieku, chociaż w dalszym ciągu jest bardzo emocjonalna i to uczucia nią kierują. Jest romantycznie, lekko, chociaż los (i autorka) nie oszczędza bohaterów.
Mam wrażenie, że ta powieść może być różnie interpretowana w zależności od bagażu emocjonalnego czytelnika. Ja, człowiek cyniczny i nie romantyczny, doceniam to, że Klaudia Bianek nie boi się trudnych tematów, ale już taka wielka uczuciowość bohaterów mnie męczy. Ale to mój problem przy takich powieściach.
Ta część podobała mi się bardziej, mimo że nie wszystkie zachowania, sytuacje mi odpowiadały. Jest to jednak ciekawa książka, można ją szybko przeczytać, a co wrażliwsi mogą uronić łzę. Jeśli lubicie takie historie, o miłości pomimo przeszkód, to jest to książka idealna. Ja czekam na 3tom.
W końcu udało mi się znaleźć chwilę, żeby dokończyć drugi tom historii Elizy i Filipa. Czuję trochę niedosyt? Pierwszy tom podobał mi się bardziej i to chyba dlatego. Niezmiennie jednak uważam, że to wartościowa, dobrze napisana lektura i mam nadzieję, że niedługo uda mi się sięgnąć po trzeci tom i poznać zakończenie tej historii.
3,5⭐ Powieść wciągająca, realistyczna i piękna. Jednakże prócz niektórych momentów ponad zwyczajnością było niewiele. Także to jest powodem mojej oceny. Kocham Klaudię Bianek, a romanse pisane przez nią nie doprowadzają mnie do irytacji wynikającej z żenujących scen itp. Polecam tę pisarkę.
I znów te powtórzenia z I-szego tomu, fabułę można zmieścić w dwóch dłuższych rozdziałach. Czytałam, bo wzięłam na weekend, ale omijałam kolejne, te same przemyślenia bohaterki.
Piękna w swojej prostocie powieść o żałobie, strachu, dawaniu drugiej szansy, bólu, wychowaniu niepełnosprawnego dziecka, odrzuceniu, ale przede wszystkim o dwóch najważniejszych wartościach: miłości i rodzinie. Wciągająca i wzruszająca. Wypalająca dziurę w sercu. Cudowna!💙