Niemiecki korpus pancerny generała Heinza Guderiana uderza z całą mocą, usiłując zamknąć kleszcze wokół wycofujących się spod Warszawy polskich armii. Zakładano, że jego sukces przyniesie klęskę stronie polskiej po zaledwie dziesięciu dniach oporu.
Jednak na drodze pancernych zagonów staje polska załoga odcinka Wizna. Dwie kompanie piechoty ukryte w kilku betonowych schronach nad Narwią wsparte sześcioma działami. Mniej niż 700 żołnierzy przeciwko 40 tysiącom.
40 do 1.
Tak rozpoczyna się desperacka walka kapitana Władysława Raginisa. Bój do ostatniej krwi, naboju i samobójczej śmierci dowódcy, który przysiągł, że żywy swej pozycji nie opuści.
Dziś epizod ten znany jest jako legendarna obrona Wizny.
Polish writer, according to his higher education profile - historian, fascinated with the Polish-Lithuanian Commonwealth and History of Poland (1569-1795), author of novels and historical fantasy short stories placed in 17th century.
Co-author of computer game "Wild Fields" and of a screenplay for games "The Witcher" and "Earth 2160". Editor and contributor to the Polish edition of "GameStar" computer games magazine.
Podręczników do historii nie czytam wcale, a po skończonej edukacji nawet książki historyczne, czy opracowania przychodzą mi z lekkim uczniowskim oporem właściwym przeświadczeniu o nadchodzącym spotkaniu z czymś nudnym. Jak zatem rozpalić w czytelniku chęć poznawania przeszłości, a ściślej rzecz ujmując - historii własnego kraju?
Doskonale na te potrzeby odpowiada koncept powieści historycznej. Powieść leżąca na styku historii i literatury, fabuły i faktów, mniej lub bardziej zmyślonej rzeczywistości osadzonej w realnym odcinku historii świata.
„Wizna” Jacka Komudy to właśnie taka powieść historyczna, opowiadająca o bohaterskiej obronie fortyfikacji Wizny i słynnej bitwie polskich wojsk z niemieckimi w początkowych dniach drugiej wojny światowej. Bez przesadnego patosu i właściwego środowiskom patriotycznym przegiętego cięrpiętnictwa i martyrologii opowiada historię, która jest wręcz nieprawdopodobna, fantastyczna – nie bez powodu przyrównywana do 300 Spartan, którzy stawiali czoła niezliczonym hordom perskich wojsk. Stosunek sił Polaków do Niemców wynosił 40:1, co ciekawe świetną piosenkę na ten temat popełnił zespół Sabaton o takim właśnie tytule 40:1.
Jeśli chodzi o samą fabułę, Jacek Komuda kreśli nam obraz Władysława Raginisa, który przejmuje dowództwo nad obroną odcinka fortyfikacji Wizny. Bardzo dobra kreacja bohaterów z ukształtowaniem osobowości właściwej tamtym czasom (wiem, nie żyłem wtedy, ale każdy element i system wartości jest mniej więcej odpowiadający historycznej rzeczywistości międzywojnia). Język którym się posługują, zwyczaje, relacje międzyludzkie. Świetnie też rysuje portret ówczesnej ludności. Do tego niesamowita praca i wspaniały warsztat pisarza. Bardzo, ale to bardzo podobały mi się opisy uzbrojenia tak polskiego jak i niemieckiego, Jacek Komuda wykonał kawał niesamowitej roboty (karabin Ur!!!), nie należy się jednak zniechęcać, nie zrobił z książki encyklopedii broni.
Nie wiem czy to kwestia mojego patriotyzmu, uczuć do tego Narodu czy klasy pióra Pana Komudy, ale każda scena batalistyczna nakreślona jest bardzo wyraźnie, bardzo obrazowo, dosłownie jakbym tam był. Naprawdę, żadne Call of Duty nie da wam takich wrażeń jak pisanina Komudy! Choć nie ukrywam, że pod wpływem książki odpaliłem Cod:WW2 na konsoli i jeszcze raz stoczyłem batalię z Niemcami…
Realizm bitewny realizmem bitewnym, ale co tam walki Raginisa i jego wojaków z Niemcami! Gdybyście tylko widzieli (znowuż ta wyobraźnia) „walki” Lodzi i Zofii o Raginisa! Kabaret! I zalotny wzrok Kazi z zagrody podającej mu ciepłe jeszcze od krowy mleko. Ehh! Oficerskie życie! Blaski i ciebie „za mundurem panny sznurem” to też interesujące wkręty Autora do fabuły, pozwalają na chwilę uśmiechu pomiędzy heroicznymi starciami.
Książka opatrzona jest mapkami sytuacyjnymi (na okładce), możemy zobaczyć umiejscowienie wiosek i ruch wojsk oraz plan (prawdopodobny) fortu Raginisa. Do tego wewnątrz książki wydawca (tym razem wielkie brawa dla Fabryki Słów) umieścił na wstępie rozdziałów wycinki polskich gazet z tamtego okresu. Bardzo dobry zabieg. Dodaje klimatu i wartości estetycznej tak wydanej powieści historycznej.
Jacek Komuda to klasa sama w sobie. Mogę tylko polecić. Odpalajcie 40:1 i do lektury!
Książkę otrzymałem z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
Po zakończonej lekturze Wizny miałem łzy w oczach. I tym zdaniem mógłbym tak naprawdę zakończyć moją opinię. Wzruszyła mnie bohaterska postawa polskich żołnierzy broniących odcinka Wizna. Poruszył fakt, że mimo ogromnej przewagi wroga w liczbie żołnierzy, sprzęcie i technologii. Bez żadnych szans na zwycięstwo. Ze świadomością braku posiłków, nasi żołnierze pod wodzą kapitana Raginisa nie poddali się i walczyli do końca. Walczyli o swój kraj, który dopiero co zaczął istnieć na nowo, a już groziła mu próba ponownego wymazania z map Europy. Nie sposób nam, żyjącym w czasach pokoju, nawet w jakiejś mierze czuć tego, co czuli tamci ludzie. Ojcowie, mężowie, synowie, bracia. Nie chcę popadać w zbędny patos, jednak nie da się nie czuć dumy, wzruszenia i poczucia zadumy po lekturze Wizny. Ta książka porusza do głębi i nie pozostawia obojętnym.
Uważam, że seria powieści historycznych Jacka Komudy to skarb. Pozwala nam, czytelnikom żyjącym w zupełnie innych czasach, przenieść się w ten mroczny i straszny okres wojny. Poczuć na własnej skórze, że historia to nie tylko daty, opisy zdarzeń. To przede wszystkim żywi ludzie. Tacy jak my, którzy uczestniczyli w tych zdarzeniach. Nie będę oceniał wiarygodności i dokładności wszystkich podanych informacji, bo nie jestem historykiem i nie posiadam takiej wiedzy. W książce pełno jest dokładnych opisów schronów, rozmieszczenia uzbrojenia oraz jego stanu. Dla mnie przyznaje były one mniej istotne. Bardziej liczyło się dla mnie oddanie postawy tych ludzi. Emocji, jakie mogli odczuwać. Autor ożywia historię na kartach powieści i to dla mnie stanowiło największą wartość.
Kończąc, chciałbym gorąco zachęcić Was do lektury zarówno Wizny, jak i pozostałych powieści z serii Chwała polskiego oręża – Hubala i Westerplatte. To naprawdę wyjątkowe książki i każda z nich dostarcza wielu emocji oraz wiedzy.
Rok 1939, wrzesień. Trwa kampania wrześniowa. W całej Polsce trwają walki, polscy żołnierze dzielnie bronią Ojczyzny przed agresorem, III Rzeszą.
Na lekcjach historii wiele mówi się o obronie Westerplatte, bitwie nad Bzurą, i innych walkach z kampanii wrześniowej, ale nie przypominam sobie bym słyszała o bitwie pod Wizną, o kapitanie Raginisie, o Górze Strękowej, o przewadze liczebnej Niemców 40:1.
O poświęceniu polskich żołnierzy z załogi odcinka Wizna pod dowództwem kapitana Władysława Raginisa dowiedziałam się dzięki lekturze książki pana Jacka Komudy pod tytułem: "Wizna".
Powieść ta traktuje o pierwszych dniach września 1939 roku. O przygotowaniach polskich żołnierzy do obrony Wizny i okolic. A także trwającej trzy dni walce o polskie ziemie, walce do upadłego, do ostatniej kropli krwi, do ostatniego tchnienia. Bitwa ta nazywana jest Polskimi Termopilami roku 1939, ze względu na znaczną przewagę liczebną Niemców, i poświęcenie życia polskich żołnierzy dla Polski. Polacy niczym Grecy poświęcili się by zatrzymać wroga choć na te kilka dni, by wojsko polskie mogło wzmocnić siły, by powstała armia Warszawa, by bronić stolicy i kraju.
" Albowiem przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, w Trójcy Świętej Jedynemu, że żywy nie opuszczę tej pozycji."
Kapitan Raginis niczym Leonidas, jak na kapitana przystało, poszedł ze statkiem na dno, pozostał ze swoimi ludźmi do końca, bronił Wizny, swojego schronu(upadł jako ostatni) do ostatniego oddechu. To prawdziwy wzór bohatera. Jego postać podbiła moje serce, a losy jego i jego załogi rozsypały mnie emocjonalnie. Po lekturze moje serce czuło się jak rozszarpane szrapnelem. Nie ukrywam, że druga połowa książki wyciska łzy, a bohaterstwo, odwaga, walka do ostatniej kropli krwi, poczucie obowiązku wobec Ojczyzny, honor polskich żołnierzy i ich dowódcy chwytają za duszę i dostarczają ogromnej dawki emocji, które zostaną z czytelnikiem na długo. Podobnie jak w przypadku filmu o Hubalu, który oglądałam przygotowując się do matury ustnej z języka polskiego, tak i po lekturze "Wizny" czuję się poruszona, wzruszona, silna i dumna z bycia Polką.
Mimo znacznej przewagi sił niemieckich generała Guderiana nad siłami polskich obrońców, pod dowództwem kapitana KOP-u Władysława Raginisa, a także wielkiego bohaterstwa Polaków, bitwa pod Wizną jest mało znanym epizodem II wojny światowej ( nauczyciele historii dlaczego nie wspominacie o niej na lekcjach historii!!!).
Dla jednych zdawać się będzie misją straceńczą, samobójstwem, dla drugich będzie bohaterstwem, poświęceniem zasługującym na dożywotni szacunek i wieczną pamięć, ale kapitan Raginis i jego ludzie nie rozpatrywali tego w tych kategoriach. Dla nich honor i obowiązek wobec kraju stały wyżej niż życie, były ponad nie. Z podniesionym czołem walczyli dzielnie do końca, śmierci spojrzeli prosto w twarz, są naszymi bohaterami, o których winniśmy pamiętać i dziękować im za ich poświęcenie.
"Wizna" Jacka Komudy to epicka opowieść o bohaterskim oddaniu sprawie polskiej. Napisana z rozmachem, z dbałością o detale historyczne(widać, że autor jest historykiem), pięknym językiem, do którego trzeba przywyknąć, by potem móc rozkoszować się lekturą, historia, którą czyta się jak dobrą powieść historyczno-przygodową, a traktuje przecież o naszej historii, o dziejach naszej Ojczyzny, o prawdziwych wydarzeniach. To ważny tekst dla każdego z nas, myślę, że nie tylko miłośnicy historii i książek historycznych powinni ją poznać, bo warto znać historie prawdziwych bohaterów, o których należy pamiętać. Pamięć to tożsamość, warto wiedzieć kim się jest, prawda?
Czytając największe trudności sprawiały mi opisy, szczególnie te dotyczące wojskowego sprzętu, broni, umocnień, komend czy rozkazów, ten kto się tym interesuje na pewno się w tym odnajdzie. Ja miałam z tym mały problem, ale nie przeszkadzał on mi w odbiorze powieści. Na początku musiałam także przyzwyczaić się do specyficznego języka w jakim napisana jest powieść, ale z każdą stroną czytało mi się coraz lepiej i mogłam przeżywać całą sobą obronę Wizny.
Historia spisana jest bowiem tak realistycznie, tak emocjonalnie, że czytając czułam, że fizycznie jestem tam, u boku kapitana Raginisa i jego oddanych, dzielnych ludzi.
Opowieść ta zostawiła we mnie dużo uczuć, które zostaną ze mną na długo, czego dowodem jest wiersz, który spisałam po lekturze "Wizny", jak fakt, że szukałam informacji o tej bohaterskiej obronie w sieci by dowiedzieć się o niej jak najwięcej, trafiłam także na dwa utwory poświęcone bitwie pod Wizną, jeden polskiego zespołu, a drugi szwedzkiego ( https://youtu.be/epeQwq-aYV0 https://youtu.be/bb-AG0HEDXc). Zachęcam do odsłuchania, jak i lektury "Wizny" Jacka Komudy. Nie zawiedziecie się !
Moje serce prócz kapitana Raginisa podbiły także postacie pana dziedzica, właściciela dworu w Strękowej Górze, pana Janusza Jamiołkowskiego i jego córki Leokadii, a także porucznika Brykalskiego, jak i kłusownika Suboty.
Chciałabym podzielić się z Wami moim pewnym spostrzeżeniem, a mianowicie czytając "Wiznę" w dwóch momentach miałam skojarzenia z serialem "Czterej pancerni i pies" 😂😂 nie zdradzę Wam w jakich to momentach odnalazłam inspirację pancernymi, ciekawa jestem czy tylko ja miałam takie odczucia czy Wam także rzuci się to w oczy i serce. 😏 Czekam na Wasze odczucia i wrażenia ! A tymczasem ja polecam Wam lekturę "Wizny" z całego serca !
"Bitwa pod Wizną"
Lato już tylko wspomnieniem Nadchodzi jesień U polskich drzwi krwawy wrzesień
Ze spokojnego snu brutalnie zbudzona Ojczyzna ma Najeźdźca z Germanii wyciąga po nie swój dom splamioną krwią dłoń
Kampania wrześniowa trwa Dzielni żołnierze polskich ziem Piersią swą bronią
To nie Westerplatte, nie Monte Cassino to bitwa pod Wizną gdzie ziemia naznaczona krwawą blizną
Kapitan Raginis i garstka żołnierzy broni Wizny do upadłego do ostatniej kropli krwi do ostatniego tchnienia
"Prędzej umrę, niż się poddam" oto przysięga prawdziwego Polaka Kapitana Raginisa mam za wzór bohatera takich ludzi dziś już nie ma
40:1 Nie straszne polskim żołnierzom niemieckie siły w znacznej przewadze Oni niczym Grecy pod Termopilami, chętnie za Ojczyznę swe życie składają
Kapitan Raginis i żołnierzy garstka Honor ponad życie Obowiązek wobec kraju spełniony do końca Historia spisana na kartach
Lato już tylko wspomnieniem Nadchodzi jesień U polskich drzwi krwawy wrzesień
7-10 września 1939 obrona Wizny na zawsze w naszych sercach Dziękujemy za obronę polskich ziem za walkę do końca, za odwagę za spojrzenie śmierci prosto w twarz z podniesionym czołem z dumą polską, z honorem Dziękujemy !
Pamięci Kapitana Raginisa i załogi odcinka Wizna. ❤🌹🌹
Dzisiaj, mimo iż nie mam jeszcze swojego papierowego egzemplarza, opowiem Wam o „Wiźnie” Jacka Komudy. Skusiłam się na nią ze względu na to, że chciałam zobaczyć czy powieść historyczna może być dla mnie. Do tej pory sięgałam raczej po te związane ściśle z drugą wojną światową, Hitlerem, jego laboratoriami, bronią, itp. sprawami. Natomiast „Wizna” przyciągnęła mnie okładką. To już trzecie część serii i powiem szczerze, że wielu fanów tego typu książek będzie zachwycona. A czy ja jestem? W tej powieści czytelnik zbija się z paskudną rzeczywistością roku 1939. Wtedy to niemiecki korpus wbija się z całą siłą w polską armię, która wycofuje się spod Warszawy. Oczywiście to Polsce wróżono klęskę. I tutaj wkracza właśnie tytułowa „Wizna”. Uwielbiam kiedy tytuły mają znaczenie w historii opowiedzianej przez pisarza. I tak dwie kompanie zmieniają wszystko. Ale czy aby na pewno? Rozpoczyna się bitwa. 700 żołnierzy przeciwko armii liczącej sobie 40 tysięcy. Istny pogrom? Musicie przeczytać sami! Jak dla mnie to książka, którą czyta się bardzo szybko i to za sprawą tego, że nie są przeciągane opisy, dialogi, tylko akcja jest wartka i dość gwałtowna. Przypuszczam, że wiele osób się znajdzie, które będą się zachwycać tą bitwą, a ja odkryłam, że jednak w historii raczej fascynują mnie wynalazki tamtych czasów, tajemnice, psychika ludzi takich jak Hitler, a nie bitwy. Mimo wszystko uważam, że „Wizna” jest godna polecenia. Ot, nie zgrałam się z nią gatunkowo ale to nie znaczy, że to nic ciekawego. Wręcz przeciwnie, będzie to szalenie ciekawa lektura dla osób, które w tych klimatach się zaczytują. Tak więc polecam!
Czytając najnowszą powieść Jacka Komudy przeniesiemy się do jednych z "polskich Termopil" tj. bunkrów Wizny w 1939 roku. Od tych prawdziwych różnią się tym, że Leonidas prowadził w ostatni bój dobrze przygotowanych i wiedzących na co się piszą wojowników. Kapitan Raginis, dostał rozkaz obrony niedokończonych umocnień, na przeciwko których stanął czterdziestotysięczny niemiecki korpus pancerny samego Guderiana. Raginis mógł im przeciwstawić niespełna siedemset żołnierzy, sześć dział i dwanaście (sic!) nabojów do przeciwpancernego ura. Czytając "Wiznę" poczujemy emocje tego beznadziejnego starcia. Poznamy także żołnieży którzy honor cenili wyżej niż własne życie. Nie są to jednak postacie z granitu, a jedynie zwykli ludzie, którzy w pewnym czasie podjęli pewną decyzję, i człowiek który gdy przysiągł, nie mógł inaczej. Ta książka to zdecydowanie pozycja obowiązkowa dla pasjonatów historii i twórczości Jacka Komudy.
Godna polecenia fikcja historyczna, opisująca jedną z bardziej sławetnych bitew z początku 2WŚ na terytorium IIRP, obronę Wizny. Książkę czyta się przyjemnie, autor dobrze oddał realia tamtych czasów. Oczywiście nie zabrakło ubarwień, dodatkowo musiało znaleźć się miejsce na wątek miłosny, ale tak to już bywa w fikcji. Polecam amatorom historii, dla których podręczniki to za duże wyzwanie :)
Niesamowita powieść o odwadze i honorze polskich żołnierzy - obrońców Wizny i walki do ostatniego naboju mimo miażdzącej przewagi wroga, nie tylko liczebnej ale i technologicznej. Wzruszająca, pozwalająca poznać choć częściowo losy żołnierskiego życia w obliczu walki na straconej pozycji.
Piękna, cholernie smutna historia. Podnosi na duchu i nakazuje sobie zadać pytanie: co zrobić, aby kolejnym razem (a ten przyjdzie niestety) nie musieć być tak bardzo bohaterskim, jak Oni. Aby z ich Ducha powstała materia, która uchroni nas przed tragedią, jaką Oni przeszli.
Świetna książka, by poznać historię obrony Wizny (ubarwioną przez autora dobrą prozą). Po lekturze koniecznie muszę wrócić w rejony Strękowej Góry i zjeździć wszystkie opisane wioseczki.