Można nie kochać futbolu, ale warto wiedzieć, jak wpływa na ludzi. Można nie być kibicem, ale warto zobaczyć, jak kibicowanie daje ludziom głos. Czasem to głos rozpaczy, bólu, złości, a czasem politycznej przynależności, akceptacji albo zwykłego szczęścia.
Przez wiele miesięcy w sześciu różnych krajach na własnej skórze sprawdzaliśmy, jak to działa: jak piłka nożna wpływa na miejsca i ludzi od lat żyjących w konflikcie, jak te konflikty widać w drużynach i na trybunach.
Dotarliśmy tam, gdzie normalnie trudno jest dotrzeć, pytaliśmy o to, o czym często normalnie się nie mówi. Rozmawialiśmy z czołowymi piłkarzami, wpływowymi politykami, z chodzącymi legendami, których nazwiska to marka.
To nie jest książka tylko dla kibiców piłkarskich, ale dla wszystkich, którzy potrafią łączyć kropki. Piłka nożna tłumaczy świat. To nie banał, to fakt.
Ciekawy reportaż z miejsc, gdzie piłka nożna jest albo przekleństwem, albo błogosławieństwem. Anita Werner i Michał Kołodziejczyk zabierają nas w podróż po niemal całej Europie - zaglądamy do Bilbao, gdzie miejscowy Athletic Club jest wizytówką Kraju Basków, odwiedzamy Irlandię gdzie boiska piłkarskie są kolejną areną walk katolików z protestantami, czy Jerozolimę, gdzie swoją siedzibę ma najbardziej rasistowski klub piłkarski świata czyli Beitar, odwiedzamy piłkarza Ariela Borysiuka którego dobre pieniądze skusiły na grę dla Sheriffa Tiraspol, mistrza Mołdawii, który... nie gra w Mołdawii.
Jeśli nie jesteście fanami piłki nożnej nie obawiajcie się, autorzy zadbali o to, żeby opisane przez nich historie były czytelne i zrozumiałe dla wszystkich, bo jak mówi sam tytuł mecz to tylko pretekst, do opowiedzenia kilku niezwykłych historii, ludzi, miejsc, czy całych narodów.
I paradoksalnie ta czytelność i wyjście do czytelnika niezainteresowanego piłką nożną dla mnie jest największą wadą książki, bo wiele z tych opowieści znam, ale gdybym nie znał, to słuchałbym (audiobooka czyta Anita Werner) z rozdziawioną paszczą i szczerze zdziwię się, czy wręcz będę oburzony, jeśli "Mecz to pretekst" nie zgarnie żadnej książkowej nagrody.
Jestem zawiedziona. Autorzy zebrali dużo informacji na temat omawianych zagadnień, lecz nie przedstawili ich w atrakcyjnej dla czytelnika formie. Ciężko się to czytało. To może być zadziwiające, skoro Werner i Kołodziejczyk to rozpoznawalne nazwiska w polskim świecie dziennikarskim. Ostatecznie nie dobrnęłam nawet do końca książki, po prostu mnie nudziła.
Kilka ciekawych reportaży z futbolowej prowincji, dla których piłka to tylko pretekst do opowieści o trudnej historii, wojnach i polityce danego regionu.
Wspaniała robota reporterska, świetnie napisana, bardzo poruszająca. Jako antyfanka piłki nożnej polecam każdemu, bo - jak sam tytuł wskazuje - mecz to pretekst. To nie jest opowieść o futbolu po prostu. Dawno nie płakałam przy książce, o ile w ogóle kiedyś. Ogromnie się cieszę, że w końcu trafiła w moje ręce (Janku <3). Miałam oczekiwania i nie dość, że się nie zawiodłam, to śmiem twierdzić, że lektura przeszła nawet te najśmielsze.
Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła ucałować Anitę osobiście, pogratulować i wyrazić wzruszenie, bo moje złamane serce z uporem maniaka wypiera drugiego autora za rolę jaką pełni w życiu wspomnianej autorki.
Życzę sobie więcej takich książek, które sprawiają, że szukam wolnej chwili, bo nie mogę się doczekać powrotu do czytania.
Czuję się trochę oszukany, bo tytuł mówi prawdę o zawartości książki. W takim sensie, że spodziewałem się książki o piłkarskich rywalizacjach z wojną i polityką w tle, a dostałem pobieżny przegląd najgłośniejszych konfliktów ostatnich dekad w Europie, a te wątki piłkarskie są, no właśnie, tylko pretekstem. Sposób zbierania materiałów do książki - w skrócie, znana dziennikarka i dziennikarz rozmawiają niemal wyłącznie z ważnymi ludźmi, politykami, oficjelami, dawnymi gwiazdami piłki nożnej - sprawia, że brakuje mi w niej tego, co w futbolu uważam za najciekawsze, czyli pasji i fanatyzmu zwykłych kibiców, ich przywiązania i poświęcenia dla klubów oraz całej kultury, jaką wokół nich tworzą. Ale choć książka nie spełniła moich wygórowanych oczekiwań, to czytało się to bez bólu i w kategorii przystępny reportaż do pociągu sprawdzi się dobrze.
Książka dla każdego, niezależnie od tego czy futbol należy do kręgu naszych zainteresowań. Zarówno ja - zupełny laik w tej dziedzinie, jak i mój chłopak - zapalony kibic i amatorski zawodnik, uznaliśmy tę książkę za godną uwagi. Z niektórymi treściami w niej zawartymi się zgadzamy, z innymi niekoniecznie, jednak polecam przeczytać książkę wspólnie z kimś bliskim, bo tematów do dyskusji rodzą się setki.
Dużo ciekawych historii z regionów, w których piłka to tylko tło, a polityka, rozwarstwienie społeczne czy podziały grają pierwsze skrzypce. Dość spory bagaż emocjonalny, który nie napawa optymizmem w wielu kwestiach.
Bardzo fajny temat, ciekawie wybrane miejsca, ale jak dla mnie na tym zalety książki się kończą. Reportaż pisany pod założona tezę, czuć brak otwartości na prawdę rozmówcy. Jest kilka dobrych fragmentów, ale ogólnie napisane średnio.
Styk sportu i polityki to bardzo ciekawy obszar. Autorzy wybrali się w podróż do kilku krajów, w których miały miejsce konflikty zbrojne i narodowościowe i przez pryzmat lokalnych drużyn sportowych opowiedzieli nam historię miejsca, ludzi i pasji do sportu. Bardzo ciekawa perspektywa. Zabrakło mi dwóch rzeczy: głębszej analizy istoty sportu drużynowego (dlaczego jest taki ważny? jakie instynkty zaspokaja? co ma wspólnego z wojną, czy jest jej substytutem w czasach pokoju? A może atawistyczną pozostałością po kulturze plemiennej i łowieckiej?) oraz kobiet (jeśli ich nie ma na stadionach, to gdzie są? co sądzą o kibicach? Gdzie one kanalizują emocje?). Werner i Kołodziejczyk faktycznie wykorzystali mecz jako pretekst do podróży i rozmów, ale otarli się, moim zdaniem, o ważny temat i szkoda, że nie przeanalizowali go głębiej.
Historie ze świata futbolu połączonego z konfliktami oraz napięciami, jakie od wielu lat targają przedstawione 6 państw wciągają i dają do myślenia w jaki sposób piłka nożna dzieli oraz łączy społeczeństwa. Bardzo dobra pozycja nie tylko dla fanów sportu, a również daje podstawę do kolejnej części książki
„Można nie kochać futbolu, ale warto wiedzieć, jak wpływa na ludzi. Można nie być kibicem, ale warto zobaczyć, jak kibicowanie daje głos. Czasem to głos rozpaczy, bólu, złości, a czasem politycznej przynależności, akceptacji albo zwykłego szczęścia.”
Bardzo dobry reportaż opowiadający o 6 miejscach, w których mecz to tylko pretekst. Do czego? Lepiej przeczytajcie.
Ciekawy reportaż, bardzo informatywny. Nie trzeba znać się na piłce ani ją lubić, żeby czerpać przyjemność z tej książki- kraje i regiony na których się ona skupia są na tyle interesujące, że nawet antyfani futbolu powinni być zadowoleni z lektury.
Nie jestem fanką piłki nożnej a mimo to reportaż bardzo mnie wciągnął, bo tak jak w tytule, jest ona tylko pretekstem to przedstawienia zawiłości politycznych i społecznych omawianych krajów.
Kiedy byłam dzieckiem, mój wujek wraz z innymi polskimi policjantami pojechał do Kosowa. Razem z jego córką nadal bawiłyśmy się Barbie i raczej nie zastanawiałyśmy nad tym, co tam robi i w jakim świecie wylądował. Gdy słuchałam dzisiaj w "Mecz to pretekst" rozdziału o Kosowie, rozpłakałam się na środku ulicy. Już wcześniej reportaże te dostarczyły mi wielu emocji, ale w tym momencie opisywane historie uderzyły we mnie z wielką siłą, bo uświadomiły, jak wiele potrafi nas ominąć, gdy jesteśmy niczego nieświadomymi dziećmi.
To nie jest książka o piłce. Futbol to dla autorów pretekst, by opowiedzieć o świecie pełnym pasji i nienawiści, wojen i pojednań, konfliktów i wspólnych celów. I jeśli chcecie dowiedzieć się trochę więcej o konfliktach etnicznych, narodowościowych i religijnych w takich rejonach, jak Kraj Basków, Irlandia Północna, Izrael, Mołdawia, Bośnia i Hercegowina czy właśnie Kosowo, to trafiliście doskonale. Myślę nawet, że więcej wyciągną z tej książki dla siebie ci, których interesują sprawy społeczno-polityczne niż fani piłki głodni stadionowej atmosfery i relacji z meczów.
Tak czy inaczej polecam jej przeczytanie i jednym, i drugim - bo to niezwykle zajmujący zbiór opowieści, które warto znać. Nie wszystkie są sobie równe - niektóre wzbudzają większe, inne mniejsze zainteresowanie, ale ogólnie rzecz ujmując, "Mecz to pretekst" pozostawia po sobie dobre wrażenie. To jedna z tych książek, która będzie świetnym pomysłem na prezent i o której będzie się chciało porozmawiać z innymi.
Ja przynajmniej mam teraz ochotę opowiedzieć o niej znajomym i rodzicom, a przy okazji kupić parę egzemplarzy dla ważnych dla mnie osób. Bo taka właśnie jest ta książka - wartościowa i warta przekazywania dalej.
Mecz to pretekst. Nie jest to wyświechtany frazes ani przyczynek tylko do taktycznej analizy grających zespołów. Świetnie w swojej książce, właśnie pod tym tytułem, pokazują to Michał Kołodziejczak i Anita Werner. Traktują oni dosłownie wyjazd na mecz jako pretekst do spotkania się z ludźmi, wysłuchania ich historii i opowiedzenia, poprzez piłkę nożną, trudnych historii.
Piłka nożna to coś więcej niż treningi i 90 minut na boisku. To piłkarze i kibice, którzy poprzez piłkę wyrażają siebie, swoją historię, ale też znaczenie więcej – jak przez szkło powiększające możemy patrzeć na wydarzenia wokół piłki, które opowiedzą nam dużo o społeczeństwach i narodach.
Nie trzeba być fanem piłki, aby móc sięgnąć po tę książkę. Dokładnie, futbol to tylko pretekst, przyczynek do opowiedzenia historii, które wykraczają daleko poza boisko. Autorzy jadą do Izraela, aby poznać najbardziej rasistowski klub na świecie. W Bilbao poznają od wewnątrz niezwykłą historię Kraju Basków. W Irlandii Północnej za piłką kryją się demony wojny. Podobnie w Bośni i Hercegowinie, gdzie każdy strzał na bramkę ma moc pocisku artyleryjskiego. W Kosowie, piłka jest elementem budującym narodową tożsamość i przynależność. W Naddniestrzu stanowi nieodłączny element tej nieuznawanej przez nikogo republiki.
Temat, które podejmują autorzy są trudne. Łzy pojawiają się u nich rozmówców często. Piłka nożna jednak zawsze wprowadza element nadziei, normalności czy dumy. Są tu fantastyczne historie: o treningach dla dzieci w ostrzeliwanym Sarajewie, poczuciu mołdawskiej wspólnoty, gdy drużyna z Naddniestrza gra w europejskich pucharach czy poczucie wolności w wyrażaniu poglądów na baskijskim stadionie San Mames.
Przeczytajcie tę książkę koniecznie, nawet jeśli futbol was nie interesuje. Opowiada ona o ludziach, regionach, historii, których inaczej trudno byłoby poznać. A jeśli jesteście fanami piłki, to daje ona niesamowity wgląd w to, co dzieje się poza stadionami. Być może inaczej spojrzy się po niej na mecze w eliminacjach do pucharów, wiedzą, że za każdą drużyną kryje się ogromy potencjał.
Zdecydowanie jedna z najciekawszych książek, jakie udało mi się przeczytać w tym roku. Gdyby nie to, że przypadkiem natknęłam się na wywiad z Anitą Werner i Michałem Kołodziejczykiem, którzy akurat promowali swoje wspólne dzieło, pewnie nigdy nie sięgnęłabym po tę pozycję, bo uznałabym, że nie jest dla mnie, piłka nożna znajduje się bowiem raczej na szarym końcu listy moich zainteresowań. Bardzo spodobało mi się, to, co mówili o swojej książce, ale spodobali mi się też oni sami. Cóż, mam tak, że chętniej sięgam po książki ludzi, których “lubię” a z tą parą naprawdę chętnie bym się zakumplowała. Wydaje mi się, że tworzą rewelacyjny duet zarówno w życiu prywatnym (na tyle, na ile można to ocenić z mediów) jak i zawodowym, bo idealnie się uzupełniają - to, że pochodzą z różnych dziennikarskich światów, pozwala im stworzyć nową jakość, a nam, czytelnikom, daje szerszą perspektywę. Autorów świetnie się słucha, a ich książkę świetnie się czyta. Tak, jak głosi tytuł, mecze i piłka nożna to jedynie pretekst do pokazania skomplikowanej rzeczywistości krajów podzielonych konfliktami i tych, w których rany po dawnych konfliktach jeszcze się nie zabliźniły. W bardzo przystępnej formie zostaje nam przedstawione to, jak podziały etniczne i narodowościowe mają odzwierciedlenie w tym, co widzimy na boisku, ale też jak dzięki piłce nożnej te podziały można niwelować. Bardzo ciekawe spojrzenie na temat i ogrom informacji. Najbardziej zainteresowała mnie część dotycząca krajów bałkańskich, a rozdział o Bośni uważam za najlepszy. Uwielbiam książki, z których mogę nauczyć się czegoś nowego, a tę zdecydowanie mogę do takich zaliczyć. Polecam!
Bardzo interesujący zbiór reportaży! Przed lekturą spodziewałem się opowieści o tym jak sport tłumaczy świat i dokładnie to otrzymałem. Geopolityka gra tutaj wbrew pozorom pierwsze skrzypce i nieraz czułem, że opowieści o lokalnych ligach i sportowych drużynach są jedynie tłem do opisu trudności życia danej społeczności - oba te elementy grają ze sobą bardzo równo i dzięki temu, nie określiłbym tej książki jako typowo sportowej, racja, promocja książki i niejako treść bardzo na to wskazują, ale główne przesłanie i wnioski płynące z reportaży pozostają bardzo uniwersalne i piłka nożna sprawnie pozwala je wydobyć. Co prawda, muszę przyznać, że w tym przypadku rozdział rozdziałowi nierówny. Niektóre opowieści chwyciły mnie za serce znacznie bardziej niż pozostałe, tak jak w przypadku Bośni i Kosowa, zostały one potraktowane po prostu w sposób emocjonalny, a nie pragmatyczny, jak to odczułem w przypadku Izraela. Zaskoczyło mnie Nadniestrze i leciutko znudził Kraj Basków razem z Irlandią Północną. W niektórych momentach te wnioski płynące z lektury się po prostu zlewały, dlatego im bardziej unikalne było przesłanie, tym lepszą opinię mam na temat danego rozdziału. Ale podsumowując, baaaardzo polecam, szczególnie dla osób interesujących się geopolityką i ciekawych nieoczywistych lokacji. Zbiór bardzo ciekawych opowieści i informacji!
Trener Bill Shankly powiedział kiedyś, że “są ludzie‚ którzy uważają‚ że futbol to sprawa życia i śmierci. Jestem takim podejściem rozczarowany. Futbol jest dużo ważniejszy.” Bardzo te słowa pasują mi w kontekście tej książki.
Piłka nożna przestała być dla wielu tylko sportem. Książka “Mecz to pretekst” to udowadnia na każdej stronie. Łączy ona w sobie politykę, nastroje społeczne, kwestie niepodległościowe i wiele innych. Pokazuje, jak konkretne kluby z różnych części świata postrzegają swój “piłkarski światek”.
Jak Beitar Jerozolima walczył o to, aby stracić tytuł najbardziej rasistowskiego klubu na świecie? Jak akademia piłki nożnej dla dzieci pomagała ludziom w codzienności bombardowanego Sarajewa? Jakimi pobudkami kierują się kibice Atleticu, klubu Kraju Basków? Na te pytania odpowiedź znajdziecie w książce.
Bardzo podoba mi się taka forma naturalnych opisów odbytych rozmów. Nie są to stricte wywiady, co odebrałoby poszczególnym historiom naturalności. Autorzy postanowili grać we własnej książce na ławce rezerwowych i nie wychylać się ponad prawdziwych graczy tej książki, czyli bohaterów opowiadających swoje historie.
“Mecz to pretekst” to rzetelna, pozbawiona osobistych ocen Autorów książka, która będzie idealna dla tych, dla których futbol to coś więcej, a także dla fanów nieschematycznego myślenia.
Reportaż, który wykorzystuje piłkę nożną jako punkt wyjścia do opowieści o społeczeństwach zmagających się z nietolerancją, nierównościami i politycznymi napięciami. Autorzy zabierają nas w podróż przez Kosowo, Izrael, Bośnię i Hercegowinę, Mołdawię i Kraj Basków, Irlandię Północną ukazując, jak futbol splata się z religią, nacjonalizmem i historią konfliktów.
O tym ile jest w nim przestrzeni na sport, a ile na polityczne rozgrywki. Mecz staje się pretekstem do rozmowy o ludziach, ich tożsamości i walce o godność.
Książka bardzo mi się podobała i pozytywnie mnie zaskoczyła.
Spodziewałam się tu więcej analizy samego sportu, a okazało się to reportażem z krwi i kości.
Nie jest to lekki tytuł, bo poruszane tematy są trudne, a autorzy bardzo skutecznie ukazują swoje spostrzeżenia i notatki z podróży z odpowiednią empatią i głębią.
Na jego lekturę warto mieć emocjonalną przestrzeń by zmierzyć się z trudnymi tematami, o najpewniej nieznanej dotąd rzeczywistości.
Mimo to, sposób narracji, zawierający historie ludzi związanych ze sportem oraz luźne notatki i spostrzeżenia ze spotkań z nimi sprawił, że trudno robić przerwy w lekturze. Pozytywnie oceniam ten angażujący sposób przekazania treści.
Pokazuje, że piłka nożna to nie tylko sport, ale odbicie społeczeństwa, w którym są podziały, marzenia i traumy. To jakościowy reportaż, który zostaje w głowie na długo.
Piłką nożną tak bardzo się nie interesuję jak tylko można się nie interesować ;) (nie, nie oglądam nawet mistrzostw, nawet jak Polska gra ;) ), jak z resztą całym sportem (nie, skokami narciarskimi też nie), ale interesuję się światem i wiem oczywiście jaką rolę pełni w nim piłka nożna, zwłaszcza dla np. dzieciaków z tych biednych krajów... ale tego mi trochę zabrakło. Nacisk w tej książce położony jest na politykę, zwłaszcza tą hmm, zbrojną - są konflikty, wojny i opisy że nawet w czasie wojny kiedy trzeba uważać na bomby, rodzice prowadzą swoje dzieci na treningi, bo jeśli nie to, to co mają mieć te dzieciaki z życia? I można to zrozumieć, jest to ważne. Po tytule mogłem się spodziewać że właśnie o tym będzie książka ale mimo to jakoś tak odrobinkę liczyłem na to, że kontekst będzie szerszy. A tak jest prawie ciągle tylko o jakimś konflikcie mniej lub bardziej zbrojnym i jest to w efekcie dosyć nudne...
Będąc w księgarni, może przeszłabym koło tej książki obojętnie. Niepozorna okładka, reportaż o piłce nożnej - fanem nie jestem, więc czemu miałabym się zainteresować taką publikacją? Nie od dziś wiadomo, że świat sportu to świat biznesu, pieniędzy i dużych nazwisk. A w tym wszystkim kibice, klub jest religią, najważniejszym aspektem życia. I o tym jest ten reportaż. O ludziach w różnych częściach świata i ich podejściu do futbolu.
Autorzy włożyli wiele pracy i czasu, żeby ten reprtaż mógł powstać. I to widać w każdej części. Rzetelne informacje, różne spojrzenia, wyważone komentarze. A w dodatku czyta się jak dobrą powieść. Nie jest to książka tylko dla fanów piłki, ale dla wszystkich, których ciekawią kulisy tej wielkiej machiny.
W książce przeczytamy o skomplikowanej sytuacji w kilku regionach - o wojnie w Jugosławii, próbach niepodległościowych kraju Basków, sytuacji bez wyjścia w Naddniestrzu oraz kilku innych. Historia tych krajów/regionów jest opowiadana przez pryzmat piłki nożnej, pokazuje jak sport może dawać nadzieję, może ją też zabierać, może też służyć politykom/biznesmenom do załatwiania swoich interesów, może też edukować, pokazywać zmiany w społeczeństwie.
Lektura, która w sposób lekki i przejrzysty opowiada o tematach ciężkich i skomplikowanych. Nie jest przesadnie wnikliwa, ale może to i dobrze - dzięki temu może ją przeczytać każdy kto na piłce, geopolityce, historii się zna lub nie zna.