Jump to ratings and reviews
Rate this book

Wojownicy o szklanych oczach. W poszukiwaniu Nowej Turcji

Rate this book
– Naprawdę napiszesz, dlaczego popieramy Erdoğana? W Europie publikujecie tylko głosy szkalujące naszego prezydenta. To będzie twoja ostatnia książka – ostrzega Recep Tayyip. Zbieżność imion z prezydentem nie jest przypadkowa, nadali mu je rodzice, by pamiętał, kogo ma popierać. Po drugiej stronie tureckiej barykady stoi Cem. Za demonstrowanie w obronie parku oskarżono go o próbę obalenia rządu. Mówi, że po Turcji niesie się wiatr, który jeszcze zawieje rządzącym w twarz. On i jemu podobni czekają na ten dzień z utęsknieniem.

Agnieszka Rostkowska, korespondentka polskich mediów w Turcji, rusza w drogę, by opisać zmiany zachodzące nad Bosforem. Portretuje mieszkańców Nowej Turcji, zarówno tych, którzy oddychają w niej pełną piersią, jak i tych, którzy duszą się od gazu łzawiącego. Wyjaśnia, co kryje się za spektakularną przebudową Stambułu, i docieka, dlaczego na południowy wschód kraju wciąż powracają czołgi. Tak powstał uniwersalny reportaż o tym, że nadzieja i wolność nigdy nie giną – tylko zmieniają miejsce zamieszkania.

336 pages, Paperback

First published October 28, 2020

10 people are currently reading
238 people want to read

About the author

Agnieszka Rostkowska

2 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
41 (24%)
4 stars
91 (54%)
3 stars
30 (17%)
2 stars
5 (2%)
1 star
1 (<1%)
Displaying 1 - 20 of 20 reviews
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,445 followers
January 4, 2021
“Ne mutlu Türküm diyene” - “jakże szczęśliwy jest ten, kto może się nazywać Turkiem”, mówił Mustafa Kemal Atatürk i przez lata cytat ten pozwalał na zapomnienie o tym, że kemalistowskie reformy przeprowadzane w ekspresowym tempie i bez - jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli - konsultacji społecznych, to nic innego jak przemoc. O tym, jak Turcja - w pewnym stopniu nawet i słusznie - wraca do dawnych czasów, jak szuka swoich źródeł i jakie są tego konsekwencje dla milionów mieszkańców tego kraju, pisze Agnieszka Rostkowska w reportażu, który jest poprawny, co nie jest słowem szczególnie pochlebnym.
To już druga książka będąca - w jakimś stopniu - efektem konkursu Wydawnictwa Poznańskiego na projekt książki reporterskiej. Wydawnictwo daje 15 tysięcy, co jako zaliczka jest naprawdę dobrą kasą (choć jak sobie podzielimy przez czas pracy potrzebny…, no ale to już jest patologia w ogóle polskiego rynku książki, że pracujemy za grosze, bo to przecież prestiżowo mieć książkę, a reportaży nikt już prawie nie publikuje, więc wszyscy robią książkę za książką), a autor/ka ma dzięki temu trochę mentalnego luzu i może popracować nad książką. O tyle wstępu, przydługo mi wyszło, ale już przechodzimy do Turcji.
A jeszcz jedno - w porównaniu do nagrodzonego w pierwszej edycji “Kraju dla wszystkich” Wiktorii Michałkiewicz to Rostkowska napisała świetny reportaż.
O czym? To akurat aż zanadto oczywiste - Rostkowska przygląda się najnowszym dziejom Turcji, łącząc sprawnie opowieść o polityce i umacnianiu się pozycji Erdoğana, oraz przekształcaniu niegdyś świeckiego państwa w kraj, gdzie instrumentalnie traktowana religia ma budować nową, narodową tożsamość. Znamy to? Znamy. Nawet rekonstrukcje historyczne robimy dość podobne, choć trzeba przyznać, że Turcy mają większy rozmach i bardziej potrafią zamieszać w popkulturze, o czym przypomina choćby serialowa sułtanka Kösem. Rostkowska pokazuje, że Erdoğan przed zamachem stanu w 2016 roku nie mógł być pewien swojej władzy i budził w społeczeństwie opór, ale doskonale wykorzystany PR-owo pucz dał prezydentowi Turcji legitymację do drastyczniejszych reform, zamykania oponentów w więzieniu, zmuszania ich do ucieczki, zamykania tytułów prasowych i tak dalej.
To jest książka w rodzaju “przebieżka po kraju” za jedyne 40 zeta. Bo będzie tu i Ankara, w której próbowano organizować protesty w obronie ludzi wyrzucanych z pracy za poglądy polityczne i Kurdowie, którzy przeciwstawili się tzw. Państwu Islamskiemu i nic z tego nie mają, bo rządzący Turcję zabrali się za zwalczanie kurdyjskich partii, uznając je za organizacje terrorystyczne. Będzie oczywiście o mieszkańcach Stambułu i samym mieście - gigantycznych projektach mających budować narodową dumę, ale nie mających sensu ekonomicznie i ekologicznie. O protestach na Taksim, o tym co to Tarlabaşı i jak to się stało, że nagle wyburzono prawie całą mieszkalną dzielnicę. O gejach i osobach transpłciowych, o kobietach domagających się informacji o losie swoich dzieci, o szukaniu sprawiedliwości, poczuciu dumy i jedności w kraju, którego jedność jest zadekretowana. Wszystko tu jest przez co “Wojowników o szklanych oczach” czyta się jak ciągnący się bez końca reportaż prasowy, w którym brakuje oddechu i czasem dłuższego pobycia z kimś, przyjrzenia się nie tylko rzeczom ważnym z punktu widzenia polskiego czy “europejskiego” czytelnika, ale właśnie udowodnienie mu, że to co jest nieatrakcyjne, może przyciągnąć uwagę.
Z racji terminu wydania książki niestety zabrakło też opowieści o przekształceniu muzeum Hagia Sophia w meczet, co w symboliczny sposób zakończyło - przynajmniej dla mnie - epokę kemalizmu w Turcji. To zawsze niebezpieczeństwo pisania reportażu współczesnego, że historia może ci zrobić numer.
Rostkowska zna Turcję bardzo dobrze i w przeciwieństwie do Thomas Orchowskiego, którego fatalny reportaż “Rzeź na Tarlabaşı” bardzo państwu odradzam, język oraz miała czas na poznanie tak Stambułu jak i kraju, co czasem skutkuje skrótami, niekoniecznie zrozumiałymi dla czytelników Turcji nieznających. Całe szczęście są w książce mapy pomagające w orientacji w terenie.
Gorzej jest z językiem. Otóż autorka powinna wystrzegać się metaforyki, bo zwyczajnie nie potrafi w upoetycznienie swojej opowieści. Bywają tu wręcz pomysły kuriozalne i zwyczajnie śmieszne. Pisze Rostkowska na przykład: “Cem Yakişkan, już siwiuteńki, nosi w sobie ciepło typowe dla poety”. Ja nawet wśród żywych znam całkiem chłodnych poetów. Absurdalność tego porównania i poetyckiego wstępu do jednego z rozdziałów wzmacnia się gdy okazuje się, że cała opowieść o poezji i poetach nie ma z bohaterem nic wspólnego poza “nastrojem”, bo mowa o przywódcy ultrasów Beşiktasu.
Wstawki o “nieruchomych źrenicach pocisków” czekających na Kurdów, którzy “walczyli, walczyli, walczyli” (od razu zacząłem nucić “Metro”), Taksimie, który “już na etapie projektu nasiąknął symbolizmem” (raczej symboliką) albo o Ankarze, która “powoli dorosła do powierzonej jej misji” można było sobie darować. Problemem tu są proporcje - 95 procent książki Rostkowskiej wypełnia “po bożemu” napisany reportaż prasowo-książkowy, a te 5 procent literackości niestety brzmi sztucznie. To dążenie polskich reportażystów do tych kilku pięknych zdań kończy się niekiedy pokracznie i męczącą. Nie ma co być Hanna Krall.
A teraz czas na inną refleksję, bardziej już na poziomie konstrukcji całego reportażu i sposobu opowiadania o Turcji.
---
2018 rok, Dzień Kobiet. Kadıköy, czyli po azjatyckiej stronie Stambułu. Tysiące kobiet protestuje w obronie swoich praw. Policja otacza tłum, ale nie interweniuje. Co innego na Istiklal, głównej handlowej miejskiej ulicy. Tam protestujące zostają brutalnie zaatakowane przez policję. Byłem tego dnia w Stambule, nic do mnie nie dotarło, kilka godzin później byłem nawet na tej samej ulicy w Kadıköy, nie zauważyłem nic, prasa następnego dnia publikowała na pierwszej stronie wielkie zdjęcie Erdoğana, co jednak sygnalizowało, że coś ważnego musiało się stać. Oczywiście mówił o czymś innym, ale w kraju, gdzie czasowo blokuje się wikipedię i gugla, czyta się też między wierszami.
Do Turcji staram się jeździć co roku, bo kiedyś okazało się, że czuję się tam zaskakująco bezpiecznie i dobrze mi w tym kraju. Ale jestem turystą - zdany na angielski komunikuję się co najwyżej w kwestiach tak ważnych jak zakup baklawy i zupy z soczewicy. W Ankarze przechodziłem obok opisywanego przez Rostkowską Pomnika Praw Człowieka na ulicy Yuksel, który otoczony zasiekami wyglądał absurdalne - przedstawia on bowiem czytającą kobietę, nic co uzasadniałoby wystawienie obok policyjnej warty i blokowanie ruchu na zatłoczonej ulicy.
Mam świadomość tego, że bardzo trudno jest w Turcji uzyskać informacje, wejść w głąb historii i świadomości, umówić się na wywiad czy w ogóle zagadać - ludzie się boją, a im dalej na wschód tym trudniej z językiem - w Kurdystanie najbardziej przydaje się farsi, a mieszkańcy są raczej sceptycznie nastawieni wobec turystów (poza ulicami turystycznymi, gdzie są bardzo mili), dlatego bardzo doceniam to, co Rostkowskiej udało się zrobić, choć może czasem warto było w tej książce nie opisywać wszystkiego i zostawić sobie materiał, dopracować go obszerniej. Ale warto zastanowić się nad jeszcze jedną kwestią.
Gdy w Stambule wchodzi się do niektórych sklepów czy urzędów na ścianie można natknąć się na mapę przedstawiającą Turcję. Im dalej na wschód, tym mniej szczegółową, blednącą, kończącą się tylk obrysem na białej kartce. Bardziej dosadnie nie da się pokazać, co spora część Turków sądzi o Kurdystanie. Warto zatem spróbować odwrócić narrację - podważyć narrację pisaną z pozycji centrum, a tego Rostkowska nie robi. Zaczyna w Stambule, następnie przemieszcza się do Ankary, by pod koniec trafić do Kurdystanu i to tylko tego, który leży blisko Syrii, bo autorka doskonale wie, że zachodniego czytelnika najbardziej będzie interesowało to, o czym już coś wie. Czytelnik nie zażąda od autorki opowieści z Karsu czy Van, bo zwyczajnie kręci go poczytanie znowu o mydle z Aleppo (jest w reportażu), a wspomnienie o Rożawie przypomni mu o tym, jak podpisywał internetową petycję. Reportaż pokazujący światy, o których czytelnik jeszcze nie wie, że chce się dowiedzieć i pokazujący je z perspektywy, której się nie spodziewa jest niestety rzadkością. Dlatego moje rozczarowanie brakiem namysłu Rostkowskiej nad sposobem opowiadania o Turcji nie byłoby jakieś duże, gdyby nie pewien fragment. Pisze autorka o Kurdach w Diyarbakır, że “śmiech mają w oczach”, a ich nogi “same rwą się, by tańczyć skoczny halay!”. Rostkowska pisze, że taniec ten jest tak radosny, bo “w końcu w języku tureckim marzenie i życie różni tylko jedna litera. A nawet mniej niż litera, malutka kreseczka. ‘Hayal’ to marzenie. ‘Hayat’ - życie”.
Kłopot w tym, że Kurdowie mówią po kurdyjsku, a nauki w tym języku zakazuje turecka konstytucja. Ciekawe jak my byśmy się poczuli, gdyby o nas ktoś napisał, że tańczymy radosny taniec i tu padła jakaś rosyjska nazwa, a następnie porównano by go do jakiegoś innego rosyjskiego słowa.
Perspektywa z jakiej piszemy wydajemy mi się w reportażu zagadnieniem bardzo istotnym. Gdyby odwrócić historie opowiadane przez Rostkowską przekonalibyśmy się o tym jak działa centrum i jego przemoc, a tak podążamy drogami przemocy. Warto mieć do tej narracji wątpliwości, bo jest ona powtórzeniem kolonialnego gestu i sama w sobie opowieścią o naszej świadomości. To, że swoją podróż zaczynamy w centrum, bo tak ktoś skonstruował świat, nie znaczy że w książce mamy go tak opowiadać, warto spróbować zacząć na peryferiach i może dzięki temu opowiedzieć coś nowego.
---
Gdybym miał w jednym zdaniu podsumować? To jest przyzwoity reportaż, dobrze zebrane fakty i uporządkowana aż nadto narracja, ale trochę brakuje "Wojownikom…" to bycia czymś więcej niż książką "przyzwoitą".
W tle zdjęcie z albumu towarzyszącego wystawie "Stambuł. Dwa światy, jedno miasto".
452 reviews46 followers
February 22, 2024
#tureckitydzień - Natalia kursywa
#azjatyckimiesiąc Agacia shubiektywnie

Nie podobał mi się, choć nie żałuję lektury bo czegoś się jednak dowiedziałam. Największy minus to że nie został pogłębiony żaden z wątków tak naprawdę. Naskórkowe pisanie pasujące bardziej do reportażu gazetowego i to w gazecie z określoną narracją
Jestem na nie dla takiego stylu pisania
Szukam dalej dobrego reportażu o Turcji
Profile Image for Justyna.
160 reviews14 followers
May 17, 2021
Bardzo, bardzo ciekawa lektura. A że jestem tuż przed wycieczką do Turcji, to info w niej zawarte na pewno pozwoli mi nie być przeciętną turystką - ignorantką.
Rozmowy z bardzo wieloma osobami z różnych środowisk i o różnych doświadczeniach, co daje interesujący przekrój tureckiego społeczeństwa. Z reportażu wyłania się obraz ludzi, którzy od lat są rzucani na fale rozgrywek politycznych, przemian (najczęściej niekoniecznie pozytywnych), a mimo to zachowują swoją tożsamość. Widać ogromny rozdźwięk między tożsamością kulturową, a politycznymi decyzjami rządzących. Warto przeczytać!
Profile Image for pepperowa.
144 reviews3 followers
March 20, 2025
Świetny reportaż!! Ukazuje Turcję z ZUPEŁNIE innej strony niż cukierkowa literatura podróżnicza, w której pełno jest kotków, herbaty i mew…

Ogromnie mnie zachwyciła ta książka i dostarczyła wielu informacji, o których nie miałam zielonego pojęcia… Jest to mocna pozycja, ale jaka wciągająca! Skończyłam ją w samą porę przed wyjazdem. Dzięki niej z pewnością pojadę tam z otwartą głową i z rozbudzoną wrażliwością.

• „Historię piszą ludzie u władzy. Wskazują, kto ma prawo istnieć, a kto nie. Jeśli pozwolimy im o tym decydować, to ginąć będą kolejne osoby. I tak bez końca”.

• „Są jednak takie momenty, gdy ten ich śmiech, ta radość, ten taniec wydają się za szybkie. Jakby chcieli się nacieszyć na zapas. W końcu w języku tureckim marzenie i życie różni tylko jedna litera. A nawet mniej niż litera, malutka kreseczka. Hayal to marzenie. Hayat- życie. A pomiędzy nimi jest kader - przeznaczenie. Przedkłada kreseczkę, sprowadza na ziemię”.

• „Historia na służbie władzy to śpiewka stara jak świat! […] Nacjonalizm nie działa bez wrogów, konieczne jest wykreowanie w społeczeństwie poczucia zagrożenia, a jeszcze lepiej paniki”.

• „Politycy czują, kiedy ich pozycja słabnie. Odgrywają wtedy przed swoimi zwolennikami pokaz siły”.
Profile Image for Barbara Em.
98 reviews9 followers
August 2, 2021
Świetny reportaż, świat się z niego wyłania jak zwykle paskudny, ale przynajmniej są ludzie którzy się jeszcze starają...
Profile Image for Anna Wilczyńska.
587 reviews67 followers
August 4, 2021
Aby powstało coś nowego, najpierw coś musi się rozpaść. Reportaże, które składają się na tę opowieść o Turcji, są naznaczone takim właśnie rozpadem, z którego wydaje się, że lada moment ma się urodzić coś nowego. Tylko co?

Nie ma już jednej Turcji. W swoim reportażu Agnieszka Rostkowska pisze o tym, że kraj jest podzielony na dwie części. Jednak wydaje się, że protesty w parku Gezi, nieudany pucz 15 lipca 2016 roku, mocne wahnięcie kierunku politycznego oraz zatrzaskujące się za dziennikarzami kraty więzień podzieliły kraj na znacznie więcej kawałków – niewielkich i silnie odpychających się wzajemnie wysp. Na jednej wyspie żyją zwolennicy religijnego państwa, na innej demonstrujący pod pomnikiem praw człowieka w Ankarze, na kolejnych członkowie poszczególnych mniejszości – Alewici, Grecy, Karaimi.

Rostkowska krąży po tym tureckim archipelagu i portretuje jego podzielonych mieszkańców. Chodzi od demonstracji do demonstracji, od akademików do aktywistów, od anonimowych obywateli do polityków, aby słuchać o tym, co się zmieniło, a co pozostało, gdzie pojawiły się nowe pęknięcia na społecznej tkance, gdzie stare rany nie dają się zagoić coraz mocniej zaogniane przez wieszczycieli Nowej Turcji.

Osobny portret reporterka poświęca przywódcy kraju, Recepowi Tayyipowi Erdoğanowi – budowniczemu i niszczycielowi, przyjacielowi ludu i bezwzględnemu tropicielowi wrogów, człowiekowi-zagadce, człowiekowi pełnemu sprzeczności. I chociaż rozdział opisujący Erdoğana był jednym z moich ulubionych – jednocześnie zabawny i budzący grozę – to bardzo doceniam fakt, że w książce sylwetka prezydenta nie przysłoniła pozostałych historii, a obywatele w swojej różnorodności pozostali ważniejsi niż przywódca. W reportażu nie zabrakło także innych portretów, na które czekałam, a bez których nie da się opowiedzieć o współczesnym kształcie kraju – głosów Kurdów, Ormian czy syryjskich migrantów.

W reportażu Rostkowskiej Turcja – kolos stojący w rozkroku między Europą a Azją – chyli się na azjatycką stronę. Nie brakuje jednak tych, którzy uczepieni jego europejskiej nogi nie chcą poddać walki o uwięzionych, zaginionych, bezpodstawnie zwolnionych, bez prawa głosu. Ten przegląd działaczy – dawno zapomnianych lub nigdy nie dostrzeżonych przez media głównego nurtu – sprawia, że książka zyskuje mocny, unikalny głos tureckiej protestującej ulicy.

Bardzo polecam Wam sięgnąć po reportaż “Wojownicy o szklanych oczach. W poszukiwaniu Nowej Turcji”. Niech tym bardziej zachęci Was fakt, że autorka książki jest zwyciężczynią konkursu reporterskiego Wydawnictwa Poznańskiego, a jej proza została wyłowiona spośród dziesiątków reporterskich zgłoszeń.
Profile Image for Mati 'Matimajczyta'.
379 reviews1 follower
May 1, 2024
On one hand, this book stirred many positive emotions in me, but on the other hand, it made significant promises. I picked it up because I consider myself somewhat of a dreamer—more of an optimist who loves nonfiction books. It might seem paradoxical, but I thoroughly enjoy such reads. So, when I reached for this book, I felt that its title would provide me with more perspective and reasons for embracing who I already am. Unfortunately, I was slightly disappointed. While the book does present facts, histories, and solutions, it ends in an odd way, lacking a definitive answer to the central question. I also miss having sources or suggested texts that would offer that final resolution. My main impression is that the author herself is a dreamer. She wrote the book to fulfill her dream, but along the way, she may have lost some threads or the overarching theme.
Profile Image for Władysław Saj.
55 reviews1 follower
February 28, 2021
Well, skończyłem lekturę, na Turcji się nie znam bo niby skąd?
Nowa Turcja okiem opozycji głównie, jakoś nie potrafiłem się oprzeć ciągłej analogi do IVRP. W tle dużo tęsknoty za przeszłością stąd te szklane oczy , przeszłością niszczoną korupcją i przemocą państwa. Bardzo dużo z historii wplecione w te bardzo ludzkie empatyczne sceny i dialogi. Pominięcie wielkiej geo strategi itp na plus.
Przyjemne więc w lekturze, ale jakbym miał się przyczepić to nie wychodzi poza demokratyczną comfort zone. Oraz na boginie str 224 co to są 'źrenice pocisków', jakaś nieznana mi poezja czołgowej lufy ?
132 reviews
August 23, 2024
Pisanie o Turcji w sposób zdystansowany i starający się w sposób zrównoważony pokazywać historie ludzi i zachodzące zmiany społeczno-gospodarcze nie jest łatwe. Autorce to się udało, ale w przypadku niektórych tematów kosztem ich spłycenia i niedomówienia. Zaletą są dedykowane do każdego rozdziału zdjęcia dodające realizmu opisywanym wydarzeniom. Hasłowe uporządkowanie treści mogące sugerować dowolność ich czytania jest mylące –zmiana kolejności utrudniłaby docenienie pewnych szczegółów i powiązań. Sam tytuł, wyjaśniony w treści jest bardziej dwuznaczny niż można się tego spodziewać.
Profile Image for Ola.
97 reviews1 follower
January 29, 2026
książka ciekawa ale tak pomieszana, że nie wiem jaka była za nią myśl przewodnia i co autorka chciała nam przekazać (rozdźwięk pomiędzy rozwijającą się i nowoczesną Turcją a jej represyjnym obliczem?).
Opisuje przeróżne zjawiska społeczne, od tych istotnych politycznie po osoby żyjące w squatach albo żyjące tylko z tego co znajdą na śmietnikach. Ale przecież takie jednostki znajdziemy w każdym narodzie.
Autorka dużo pracy włożyła w książkę ale, przykro mi- niestety - jak dla mnie źle mi się ją czytało.
1 review
December 27, 2020
EN: A great read about contemporary Turkey, its struggles, issues, bright & darker sides. Very well written.
PL: Świetnie napisana książka o współczesnej Turcji - problemach, podziałach, walce o przyszłość i nadziei. Jako turkolożka gorąco polecam miłośnikom Turcji, regionu i po prostu dobrej lektury.
Profile Image for Ridija.
151 reviews
January 3, 2025
4 🌟
Przyjemny reportaż , idealny dla osób, które chcą dowiedzieć się czegoś o Turcji, ale nie wiedzą od czego zacząć. Podobało mi się, że autorka nie była zerojedynkowa i rozmawiała z osobami o różnych poglądach, opiniach, narodowościach. Chciałabym jedynie, aby niektóre tematy były trochę bardziej pogłębione, bo mam wrażenie że część z nich została omówiona trochę powierzchownie.
Profile Image for Tomek.
425 reviews30 followers
January 2, 2021
Momentami autorka nieco chaotycznie przeskakuje z tematu na temat, ale książka jako całość to bardzo trafna i ciekawa analiza sytuacji spoleczno-politycznej we współczesnej Turcji.
Polecam, w szczególności tym, dla kogo to nie będzie pierwsze spotkanie z Turcją.
Profile Image for Weronika.
457 reviews23 followers
August 8, 2022
Bardzo ciekawy reportaż, który pokazuje jak różnorodne oblicza ma Turcja. Myślę, że to może być dobry wstęp do zagłębiania się w zawiłości tego kraju.
2 reviews
April 24, 2023
W moim odczuciu doskonała pozycja dla kogoś kto nie wie nic lub prawie nic, a chce się dowiedzieć, zrozumieć i doświadczyć emocji związanych z wydarzeniami które mają miejsce w "Nowej Turcji"
Profile Image for Martyna.
104 reviews
June 15, 2022
To był kawał doskonałej lektury, chociaż już bliżej końca, im bardziej relacja się nawarstwiała, tym czułam większy ciężar trudności tego tematu. Pozostawiła mnie w lekkiej zadumie, ale też tchnęła jakąś nadzieję, że póki istnieją ludzie, którym się chce, póki żyją idealiści, to duch wolności nie obumrze. Autorka często zestawia ze sobą obecne wydarzenia z erą Turcji Ataturka, przez co poczułam się bardzo zachęcona, aby sięgnąć po lekturę stricte traktującej o tej epoce. Nie można odmówić Autorce warsztatu dziennikarskiego, nie wysuwała się na pierwszy plan, co w tej książce bardzo cenię - po prostu czuje jak "dała mikrofon" bohaterom, ich przeżyciom i wtopiła się w wydarzenia, a czytelnikom dała wspaniałą ucztę reporterską.
Profile Image for Magdalena Śmieja.
130 reviews5 followers
December 30, 2021
Kompleksowy reportaż o misternej kompozycji pokazuje Turcję tak, jak przeczuwałam że musi wyglądać - jako niesamowitą mozaikę postaw, historii i poglądów. Solidna dziennikarska praca, ale też świetny dobór rozmówców i filmowy sposób pisania sprawiają, że jest to jedna z najbardziej wartościowych książek reporterskich jakie miałam okazję ostatnio czytać. Aż chce się pakować manatki i ruszać do Stambułu.
Displaying 1 - 20 of 20 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.