Debiut kryminalny uznanej autorki powieści obyczajowych: ironia, suspens i portret polskiej prowincji, który poraża realizmem.
Senne Warmia i Mazury pod koniec lata. Nadchodzi burza. Nic już nie będzie takie samo.
Szaniec – ekskluzywny hotel z programem surwiwalowym. Ośmioro gości, którzy znają tylko swoje imiona, pełna izolacja i odcięcie od świata. Idealne warunki, by "zajrzeć w głąb siebie", jak obiecuje folder reklamowy.
Idealne warunki na idealne morderstwo.
W trakcie turnusu zostaje zamordowany jeden z uczestników. Przy schludnie ułożonym ciele bez oznak przemocy leży kartka z biblijnym cytatem.
Sprawę prowadzą sierżant Wiera Jezierska i komisarz Janusz Kosoń z Komendy Miejskiej Policji w Giżycku. Dla niego to finisz przed wyczekiwaną emeryturą. Ona marzy, by wyrwać się z rodzinnych stron i odciąć od przeszłości.
Gdy okazuje się, że ofiara to szanowany ksiądz dziekan, Wiera czuje dreszcz podniecenia: oto morderstwo z morałem, na jakie czekała.
Trzeba jednak uważać, o czym się marzy.
Elegancka zbrodnia zaczyna odkrywać swoje mroczne oblicze, a nazwa Szaniec nabiera nowego znaczenia.
"Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem." Jak odróżnić dobro od zła? Kto jest ofiarą, a kto oprawcą? Co wybrać: prawdę czy sprawiedliwość?
Moja pierwsza w tym roku niedokończona książka. Jakie to jest niestety złe... Jak ja kibicowałam autorce, jak ja się cieszyłam na opis fabuły. Jak ja bardzo chciałam, żeby ta książka wyszła dobra.. Dostałam : dialogi drętwe, na siłę starające się w jakikolwiek sposób przemycić jakiejkolwiek pokłady sarkastycznego humoru.. podobnie bohaterowie - nie pamiętam kiedy czytałam o tak źle zarysowanych postaciach. Fabuła niby jest ale fabuły brak. Przeczytałam ponad 170 stron i się poddałam w oczekiwaniu na jakikolwiek sens. No nie da się, naprawdę bardzo chciałam no ale nie :(
Na Mazurach, w ekskluzywnym hotelu Szaniec, powstałym na miejscu kwatery głównej Adolfa Hitlera i oferującym niezwykle kosztowne turnusy survivalowe dochodzi do morderstwa. Zamordowanym okazuje się szanowany ksiądz dziekan z Olsztyna. I tylko tajemniczy cytat pozostawiony przy jego ciele może świadczyć o tym, że w śmierci ktoś mu pomógł. W turnusie bierze udział osiem osób, które w większości się nie znają i nic o sobie nie wiedzą. Nie ma możliwości, aby zbrodni dokonał ktoś spoza obiektu. Sprawę tajemniczej śmierci prowadzą sierżant Wiera Jezierska, która liczy dzięki tej sprawie na docenienie i awans, oraz komisarz Janusz Kosoń, który już myśli o zbliżającej się emeryturze. Komendantowi zależy na szybkim zamknięciu sprawy, kurii na zachowaniu dobrego imienia księdza i obronie kościoła a Wierze na odkryciu prawdy. Czy jej się to uda, czy to jednak wpływ osób trzecich będzie miał największy wpływ na rozwiązanie sprawy tego tajemniczego morderstwa?
Książka „Szaniec” Agnieszki Jeż to pozycja dotykająca niewątpliwie delikatnego tematu, jakim jest wykorzystywanie seksualne nieletnich chłopców przez księży. Autorka próbowała pokazać nam, jak głęboko w człowieku tkwi żal i chęć zemsty za doświadczone krzywdy, a z drugiej strony, jak bardzo kuria dba o wizerunek „swoich” ludzi i nie pozwala na niszczenie ich dobrego imienia, nawet w obliczu niepodważalnych dowodów.
Kryminał ten czytało się dobrze, jednak zabrakło mi w nim akcji i napięcia. Nie wciągnął mnie, nie pochłonął, nie czułam, że za wszelką cenę musiałam się dowiedzieć co dalej. Na dużą pochwałę natomiast zasługuje sam pomysł na fabułę. Przyznam jednak szczerze, że momentami gubiłam się, który wątek dotyczył jakiego bohatera. Autorka przytoczyła również historię miejsca, w którym powstał hotel, a także użyła retrospekcji, abyśmy mogli poznać również trochę bliżej księdza Daniela oraz jego słabości, które doprowadziły do takiego, a nie innego zakończenia.
Zakończenie również nie wywołało we mnie jakiejś żywszej reakcji. Sprawa wyjaśniona – sprawa zakończona. Tego, czego dowiedzieliśmy się w toku śledztwa nikt nam nie zabierze, ale nie sądzę, aby ta pozycja zagościła w moich myślach na dłużej.
Oczywiście, jak zawsze, zachęcam do zapoznania się samemu z tą pozycją, gdyż nie mogę stwierdzić, że jest ona zła czy beznadziejna. Po prostu mnie nie porwała.
Mazury. Hotel Szaniec. Miejsce niecodziennych survivalowych zajęć. W jednym z pokoi znaleziono pensjonariusza, który opuścił ten świat. Niby nic niezwykłego, ale krótki liścik przy ciele wskazuje na udział osoby trzeciej. Sprawą zajmują się: sierżant Wiera Jezierska i komisarz Janusz Kosoń z Komendy Miejskiej Policji w Giżycku.
Ona młoda i niedoświadczona, tłumiąca w sobie sporo emocji, po części z burzliwym dzieciństwem i stary policyjny wyga, którego kariera zahaczała jeszcze o PRL, któremu już niedaleko do emerytury. Oboje pracując nad sprawą spotkają się ze ścianą, która otacza współczesny kler i nawet odkrycie mrocznych faktów z życiorysu zamordowanego nie zmieni zdania tych na najwyższych stołkach. Najlepiej jakby śledztwo zamiotło wszystko pod dywan...
Największy problem jaki ma ten tytuł to nie dosyć już wyświechtany temat, jakim jest pedofilia w kościele, bowiem na przestrzeni lat wielu polskich autorów poszło tym szlakiem, ale powolne tempo prowadzenia akcji. jasne, policyjna robota polega głównie na badaniu poszlak, rozmowach ze świadkami/podejrzanymi, ale dobrze, żeby coś się działo. Zwłaszcza, że dialogi potrafią być tu słabe.
Jak na debiut to sama intryga jest całkiem niezła, ale nie niesie ze sobą żadnych emocji. Wiera, która jednak gra tu główną rolę, tonie w zalewie charakterów, łudząco do siebie podobnych. Tytuł po który można sięgnąć na zasadzie: z braku laku, tyle że na rynku jest aż przesyt całkiem dobrych kryminałów. Raczej dla fanów Warmii i Mazur.
Całkiem niezły kryminał, z dosyć banalną i przewidywalną historią, ale napisany ciekawie, z polotem i humorem, z ciekawymi postaciami, charakternymi. Spędziłam miło czas z tą lekturą, a lektorka audiobooka dodała tej książce sporo pozytywów. Moim zdaniem to całkiem udany debiut - ciekawa, chociaż nie trzymająca jakoś straszliwie historia, młoda policjantka, która próbuje dotrzeć do prawdy, a sama na swoich barkach niesie spory ciężar. Fajny klimat ciekawego miejsca i niecodziennych warsztatów, dokopywanie się do prawdy w archiwum i łączenie kropek. Polecam na rozluźnienie, na ciekawą rozrywkę, na taki lekki kryminał.
książka sama w sobie fajna, ciekawa fabuła i łatwa do czytania. ale mega się zawiodłam zakończeniem, no myślałam, że jednak trochę inaczej będzie to wyglądało. aczkolwiek przeczytam inne tomy
Już sam tytuł, z racji tego, że akcja książki dzieje się na Mazurach, niedaleko Giżycka może nasunąć różne skojarzenia.
"Szaniec" to nazwa nietypowego ośrodka, w środku lasu, gdzie za niemałą opłatą można się zaszyć na 2 tygodnie, bez dostępu do telefonu, radia czy tv, a w zamian ma się zapewnione różne atrakcje. Na taki urlop zdecydowało się 8 osób. Niestety, w ośrodku dochodzi do morderstwa, a że jest on zamykany to niewątpliwie sprawca cały czas jest w środku.
W miarę posuwania się śledztwa do przodu, na jaw wychodzą tajemnice z przeszłości zamordowanego, dodatkowo 3 z wczasowiczów w przeszłości znało ofiarę. Autorka porusza temat pedofilii w kościele. Pokazuje jak w kraju tuszowało się i nadal się ukrywa te przestępstwa oraz przestępców, gdzie niejednokrotnie zamieszani w to są również ludzie ze świata polityki. Hipokryzji, przekonanie o swojej wyjątkowości - kto ma władzę ten rządzi, reszta ma się podporządkować, wykonywać polecenia i milczeć.
Pokazuje, że kiedy była dokonana zbrodnia, sprawca musi ponieść karę. Kiedy Ci, którzy powinni wymierzać sprawiedliwość skrzętnie zamiatają sprawę pod dywan, są osoby, w których chęć zemsty dojrzewa latami i nie zaznają spokoju, póki nie wymierzą zasłużonej kary.
Książka mnie wciągnęła i byłam ciekawa do końca, czy moje typowania sprawcy się sprawdzą. Podobała mi się również postać Wiery Jezierskiej - młoda, z brakami w wykształceniu, ale zarazem ambitna, chętna do nauki, z poczuciem misji.
W mojej opinii książka ciekawa, poruszająca ważny temat, po którą warto sięgnąć.