Z niektórymi ludźmi nigdy nie powinno się zadzierać… są bardziej niebezpieczni niż można przypuszczać.
Bliźniacy Adrian i Bernard są sierotami wychowywanymi w domu dziecka. Adrian cierpi na zaburzenia ze spektrum autyzmu, a choroba, uniemożliwiając mu normalne funkcjonowanie w życiu, popycha go w stronę świata przestępczego. Nieprzeciętna inteligencja, wyostrzony zmysł obserwacyjny, fenomenalna pamięć i pomoc brata Bernarda sprawiają, że w krótkim czasie Adrian sięga po kolejne szczeble władzy w podziemiu przestępczym. To on rządzi miastem począwszy od zwykłych alfonsów, a skończywszy na urzędnikach i politykach. W pewnym momencie trafia na godnego siebie przeciwnika…
Wstęga Möbiusa to zaskakująca i doskonale skonstruowana opowieść odsłaniająca sekrety patologicznej osobowości trawionej przez chorobę. To historia o niepohamowanych ambicjach i żądzy władzy.
Jak pewnie kojarzycie, nie jestem fanem kryminałów, thrillerów, powieści sensacyjnych. Być może dlatego, że bardzo rzadko trafia mi się coś przyzwoitego z tych gatunków. To co wygooglałem o Romanie Koniku dawało nadzieję, że wreszcie weszło mi w ręce coś na wyższym poziomie, niż standardowa dłubanina. Bo autor to profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, filozof, historyk idei, estetyk, szef Zakładu Estetyki w Instytucie Filozofii. Zawodnik wagi ciężkiej.
Niestety, w tej powieści tego nie pokazał. Naprawdę po informacjach o wykształceniu, profesji Konika nie spodziewałem się, że dostanę tak infantylną, ubogą językowo, a miejscami wręcz niedorzeczną powieść. Nawet mi przemknęło przez głowę: To tak grzeczny chłopiec wyobraża sobie światek przestępczy...
Taka sobie ta powieść. Niby ciekawy wątek, można było jakoś inaczej pokierować akcją, a doprowadzono historię do końca w taki sposób, że całość utworu wydaje się mocno przeciętna 🥹
Researchu w temacie kryminalistyki brak. Styl pisania licealisty. Adrian nie istnieje. I bez przerwy tłumaczy jak wygląda życie z jego chorobą, której nie ma.
This entire review has been hidden because of spoilers.