Jump to ratings and reviews
Rate this book

Strefy

Rate this book
Od tej pory masz tylko jeden cel: przetrwać.

Siedem lat po serii wielkich katastrof Ziemia składa się wyłącznie z pustyń, ruin miast i śmiertelnego wirusa, który dziesiątkuje resztki ludzkości. Większość tych, którym udało się przeżyć, mieszka w Strefach – specjalnych schronach, których opuszczenie grozi szybką śmiercią.

A jednak Marion Dallas, zabójczyni pracująca na zlecenie przewodniczącego Strefy A, czuje, że nie może tu zostać ani chwili dłużej. Gdy odkrywa, że jej matka nie żyje, a na siostrze przeprowadzane są brutalne eksperymenty, decyduje się zemścić za wszystkie wyrządzone jej najbliższym krzywdy. Droga, w którą wyruszy, będzie długa i skrajnie niebezpieczna, a Marion będzie musiała zmierzyć się z morderczym upałem, kwaśnymi deszczami i atakiem pozastrefowego gangu. Towarzyszący jej mężczyzna, w ostatniej chwili uratowany przed egzekucją, może pomóc w przetrwaniu tej wyprawy lub… okazać się śmiertelnym wrogiem.

Unknown Binding

1 person is currently reading
10 people want to read

About the author

Kinga Chojnacka

3 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
4 (20%)
4 stars
9 (45%)
3 stars
4 (20%)
2 stars
3 (15%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 4 of 4 reviews
Profile Image for Tomasz Blaszak.
382 reviews7 followers
June 23, 2023
Solidny kawał akcyjnego post-apo. Odpowiednio charakterni bohaterowie, pozwalający na wiele świat i to wszystko napisane lekkim piórem.

Szkoda, że momentami zbyt dużo dzieje się tu "zupełnym przypadkiem", lecz w natłoku kolejnych zwrotów akcji nie przeszkadza to w czytaniu.

Czekam na dalszy ciąg
Profile Image for Monika ♡ Na luzie.
304 reviews248 followers
June 8, 2023
Czasem jest tak, że przeczytana książka Cie zachwyci. Czasem rozczaruje…. A czasem sam nawet nie wiesz co masz o niej myśleć.

Dystopijna przyszłość. Po tym jak ziemie nawiedziły serię katastrof, przestała być ona przyjaznym miejscem do życia. Nieliczni, którym udało się przeżyć, każdego dnia muszą mierzyć się z kwaśnymi deszczami, wirusem, który dziesiątkuje ludzkość czy czterdziestostopniowymi upałami. Gleba nie nadaje się już do uprawy roślin, a ludzie jeśli nie z powodu zarazy, umierają z głodu i pragnienia.
Część ocalałych skryła się w Strefach. Samowystarczalnych kopułach, będącym jedynym bezpiecznym azylem ludzkości.
W jednej z takich Stref mieszka Marion, która aby zapewnić rodzinie bezpieczeństwo, wykonuje dla swojego przełożonego brudna robotą. W trakcie jednego z ataku, kobieta dowiaduję się, że została oszukana, a jej rodzina nigdy nie była bezpieczna. Decyduje się wyruszyć w drogę, aby poznać prawdę co się naprawde wydarzyło. Nawet jeśli okaże się ona niezwykle bolesna.

Zacznę od tego, że sam pomysł na powieść ogromnie mi się spodobał. Uwielbiam historie osadzone w post apokaliptycznej przyszłości, katastrofy, które niszczą ziemie czy niebezpiecznych wirusów. To całkowicie mój konik, więc kiedy tylko przeczytałam opis, wiedziałam, że jest to ta książka, którą chcę przeczytać.

Jak na debiut, jest to duże zaskoczenie. Autorka bardzo płynnie operuje piórem i styl jest niezwykle przyjemny. Fabuła została przemyślana i ciekawie poprowadzona. Nie jest to cienka książka i na 550 stronach sporo się dzieję!
Nie zabrakło intrygujących splotów akcji, kilku fajnych twistów, scen walk czy krótkich chwil namiętności, choć wątek romantyczny był bardzo delikatny. Muszę jednak szczerze przyznać, że główni bohaterowie nie są stworzeni do lubienia. I nie uważam tego za wadę, ale obiektywnie trzeba przyznać, że mają oni tak stworzony charakter, że łatwiej byłoby chwycić za broń i strzelić w łeb niż obdarzyć ją sympatią. Marion jest tykającą bombą, wściekłą na wszystkich i o wszystko, a jej towarzysz Ethan potrafił popłakać się więcej razy niż mogłam zliczyć. A przypominam, że to realia, w których mogą przetrwać tylko najsilniejsi.
Największym zaskoczeniem była dla mnie postać Emmy, która okazała się najbardziej intrygująca z całej trójki. Ciepłymi uczuciami obdarzyłam również jedną z pobocznych postaci, Szczura, który ma duży potencjał, aby zawładnąć kolejnym tomem.

A teraz przejdę do tej mniej miłej części.

Nie przepadam za przekleństwami w książkach. Możliwe, że to jest jeden z powodów dla których ostatnia książka Maas tak bardzo mnie drażniła. I tutaj było podobnie. Uważam, że były one zbędne, niepotrzebne i bardziej szkodziły niż pomagały. Rozumiem, że mogły zostać kilkukrotnie użyte, aby podkreślić jak wielką “bad girl” jest Marion, ale zdarzały się nawet w opisie. Strasznie kuło mnie to w oczy.
Niestety powieść jest bardzo niedopracowana. Nie jest to jednak w większości wina autora, ponieważ osoba, która pisze nie wszystko jest w stanie wyłapać i sama nie dostrzeże swoich błędów. Za to odpowiada już redaktor i tutaj redakcja leży i woła o pomstę do nieba. Wiele błędów mogli wyłapać również dobrzy beta czytelnicy. W pewnym momencie, po jakiś kilkudziesięciu stronach chwyciłam w rękę karteczki i zaczęłam zaznaczać fragmenty, w których coś mi się gryzło, zazwyczaj były to błędy logiczne. Bez większego skupienia wyłapałam 43 niedociągnięcia lub nieścisłości, a pod koniec już przestałam zwracać na nie uwagę. Np. W Strefie wiele wysiłku wkłada się w filtrowanie powietrza, aby było czyste i zdatne do oddychania, ale jednocześnie produkuje się papierosy. Czy to ma sens? Ogólnie papierosy to towar, który w post apokaliptycznej przyszłości, gdzie brakuje właściwie wszystkiego, jest łatwo dostępnym dobrem.
Lub chociażby odwieszanie kurtki w taki sposób, że mężczyzna odsłonił cały brzuch i kawałek klatki piersiowej. Pytanie do pani redaktor: jak?
I tutaj jest pies pogrzebany. Ponieważ gdyby wydawnictwu na prawdę zależało, można byłoby z tego zrobić… może nie genialną… ale na prawdę fajną powieść, dobrze napisaną i z ciekawymi bohaterami. Oprawa graficzna wygląda świetnie, zwłaszcza grzbiet książki. Jednak biorąc pod uwagę liczne niedociągnięcia, których łatwo można było uniknąć, nie mogę dać więcej niż 6/10, chociaż ogólnie powieść podobała mi się i czytało się ją dobrze.
Profile Image for Madzix.Fantastyx.
24 reviews
August 4, 2022
Ta książka przerosła moje wszelkie oczekiwania. Żebym ja się nie nudziła przy długich akapitach? Tego jeszcze nie grali.

Książka "Strefy. Tom 1" jest bardzo dobrym science-fiction, a ten gatunek czytam coraz częściej, więc mam porównanie. Oczekiwałam mniej, a dostałam więcej. Rzadko się to zdarza.

Fabuła była niesamowicie rozbudowana. Często jest tak, że w książkach mamy jeden, ogromny zwrot akcji. Tutaj? Jest ich bardzo dużo. Nie miałam pojęcia że można przeprowadzić akcję książkę od "A" do "Z" w jednym tomie serii, bo to jeszcze nie koniec. Po takim zakończeniu, które nie wywołało u mnie wielkiego zakończenia, czekam na jakiś zastrzyk gotówki aby przeczytać książkę "Strefy. Tom2", która miała swoją premierę dość niedawno.

Świat przedstawiony przypominał mi jeden sezon "The 100", który, na marginesie, jest świetny. Jedna wielka pustynia. Piach, kamienie, gruzy no i "schrony" nazwane w książce jako "strefy". Polubiłam te klimaty.

Bohaterowie zostali wykreowani świetnie i polubiłam Marion, ale niektóre ich czyny były dla mnie nie do zrozumienia. Nie chce wam tutaj spojlerować, ale były takie sytuacje, które kazały mi się zastanowić. One były na zasadzie "masz coś z niczego"🤷‍♀️ Ale są to tak nieważne rzeczy, że większość z was tego nie zauważy😅

Z powodu jednej kwestii jestem smutna - nie znalazłam żadnych wartościowych cytatów. Po prostu ich tam nie było! A wiecie jak je kocham😅

Książka 4/5, zdecydowanie warta mojego polecenia. "Strefy. Tom 1" będzie dla każdego fana dobrego science-fiction. A ja nadal czekam na drzewko z pieniędzmi, aby kupić tom drugi, którego jestem bardzo ciekawa. Natomiast ta książka jest taką, która wszyscy powinni pokochać! Polecam gorąco!!!
Profile Image for Laura.
23 reviews32 followers
November 14, 2020
Książka miała ogromny potencjał. Fabuła może i nie jest wielce oryginalna, ale za to wartka i dobrze zbudowana. World-building jest wręcz wyśmienity. Tylko że zabrakło tutaj kunsztu i pracy. Moim zdaniem powieść została wydana za szybko. Brak było współpracy wydawcy z autorką oraz mocnej korekty redaktorskiej. Sam styl pisania wydaje się być sztuczny, niczym seria faktów. W pewnym momencie na myśl przyszedł mi scenariusz. Powiedziałam sobie: "No tak, to nie jest powieść, to scenariusz pisany ciągiem". Zabrakło mi esencji powieści, duszy swego rodzaju. Często zapominamy jak wielką pracę pisarze wkładają w to, żeby książkę czytało się lekko, żeby wręcz odrywała nas od życia doczesnego. Ja nie wymagam, żeby każdy był Carlosem Ruizem Zafonem, ale podstawowe zasady należy stosować Gdyby ta książka była filmem, to byłaby niezłym filmem, ale to powieści jej jeszcze dużo brakuje
Displaying 1 - 4 of 4 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.