Kiedy rodzice szesnastoletniej Diany spędzają urlop nad morzem, dziewczyna wiesza się w swoim pokoju. Przed śmiercią wygłasza zagadkowy monolog i transmituje swoją śmierć w internecie niczym makabryczny happening. Sprawy jeszcze bardziej się komplikują, gdy po samobójstwie ciało Diany... znika, a jej pokój wygląda, jakby nic się w nim nie wydarzyło. Wkrótce potem wiesza się kolejna nastolatka, która także transmituje swoje samobójstwo w sieci. Dlaczego dwie młode dziewczyny, które miały przed sobą przyszłość, postanowiły odebrać sobie życie? A może ktoś je do tego zmusił?
Śledztwo prowadzi zgrany tandem z komendy miejskiej w Łodzi - Lena Rudnicka i Marcel Wolski. W tej tragicznej zagadce policjanci napotykają kolejne tajemnice, które ukazują rodzinne relacje w zupełnie nowym świetle.
Sama sprawa kryminalna ciekawiła mnie trochę mniej niż poprzednio, ale wychodząca na światło dzienne przeszłość komisarz Rudnickiej powodowało u mnie szybsze bicie serca. Włączył mi się tryb wścibskiej sąsiadki - CHCĘ. WIEDZIEĆ. WSZYSTKO.
Spektakl z popełnianego własnego samobójstwa udostępniany jest przez młode nastolatki. Odpowiedzi co pchnęło je do tej makabrycznej inscenizacji szuka komisarz Lena Rudnicka oraz sierżant Marcel Wolski. To jednak okazuje się być dopiero początkiem zawiłej intrygi.
W tym tomie autorka szerzej ukazała postać Leny. Czytelnik dowiaduje się co doprowadziło do obecnego stanu jej umysłu. Czy dla własnych ambicji jest w stanie ryzykowac życie innych. Kontynuowane jest też budowanie kreacji Marcela, prokuratora Nowickiego oraz innych współpracowników pani komisarz. Osobiście zabrakło mi głębszego rozbudowania relacji Lena - Marcel.
Śledztwo kryminalne jest wielowątkowe i nieoczywiste. Po raz kolejny nie udało mi się odkryć sprawcy. Autorka dodatkowo wzbogaciła fabułę o tematy handlu kobietami, sutenerstwa, przemocy w rodzinie. Swobodny styl sprawia, że mimo całej makabry, książkę czyta się bardzo szybko.
Od dawna powtarzam, że Polska kryminałem silna. Kiedy do rąk trafiają powieści takie, jak w Serii o komisarz Lenie Rudnickiej Kingi Wójcik, teza ta tylko potwierdza się. Na cykl składa się obecnie sześć tomów: Poryw, Spektakl, Osadzony, Szreń, Osuwisko i Blaga.
Praktycznie życie osobiste tytułowej Leny Rudnickiej nadaje się samo w sobie na warte opowiedzenia. Prywatnie nieszczęśliwa żona u boku wpływowego prokuratora. Dawno temu wygasło między tą parą jakiekolwiek uczucie, a nastały dni pełne udręki. Zwłaszcza kiedy on sięga po alkohol. Zawodowo Lena jest naczelnikiem wydziału kryminalnego, ma za sobą niejedno trudne śledztwo. Na zewnątrz twarda, butna, pyskata i lubi stawiać na swoim. Kontrowersyjna i charakterna. Jednak w jej życiu pojawił się przypadkowy mężczyzna, Marcel Wolski. To z nim spędziła przypadkową i upojną noc, a nazajutrz dowiedziała się, że właśnie z nim ma pracować. Marcel nie tylko jest sporo młodszy od Rudzkiej, ale w dodatku to syn komendanta łódzkiej policji. Szybko okaże się, że nie potrzebuje on powoływać się na ojca, bo w niczym nie ustępuje swojej nowej szefowej. Razem będą stawiali czoła zagadkom kryminalnym, a tych z pewnością nie zabraknie. Zmierzą się z osobistymi dramatami. A u Rudnickiej pojawią się rodzinne tajemnice i skandale, które sama spowoduje.
Opowiadając o serii o Lenie Rudnickiej koniecznie należy wspomnieć, że Kindze Wójcik udało nie tylko wciągnąć czytelnika do kryminalnego oblicza Łodzi i na dwa tomy także ją chwilowo opuścić, ale przede wszystkim stworzyć pełnokrwiste postacie obok, których trudno przejść obojętnie. Dotyczy to zarówno głównej pary śledczych, jak i ludzi krążących po ich orbicie czy również napotykanych podczas prowadzenia dochodzenia. Każda skrywa osobisty dramat, często ucieka się do milczenia na temat tego, co jest ich udziałem każdego dnia. A tragedii nie brakuje chociażby samobójstwo nastolatków, sprawa zaginięć dzieci, traumy sprzed lat i noszony w sercu ból. Zadry, które trudno usunąć. Winy, które trudno przebaczyć. Gdy to wszystko zaczyna wychodzić na światło dzienne, budowana przez lata fasada otaczająca powieściowych bohaterów runie niczym domek z kart. Nieustannie przychodzi poruszać się w strefie domysłów, szukać odpowiedzi na nurtujące pytania. A życie nie oszczędza zarówno Lenę, jak i Marcela. Oboje wiele doświadczają, muszą podnieść się po zadanym ciosie i uporać się z niejedną skomplikowaną sytuacją. A Kinga Wójcik doskonale wie, jak przyprawić czytelnika o szybsze bicie serca, a jednocześnie z charakterystyczną dla niej umiejętnością przemyca trudne tematy, typu przemoc domowa, alkoholizm, samobójstwa, pedofilię, czy jak daleko można posunąć się pragnieniu ochrony bliskich osób.
Zresztą najbardziej elektryzuje czytelnika Rudnicka i Wolski. Trudniej wyobrazić sobie bardziej sprzeczny duet. Ona buntownicza ukrywająca się pod twardą skorupą, on ułożony chłopiec, który też potrafi pokazać pazur. Ona pyskata, bezpardonowo przesłuchuje świadków i podejrzanych, charakterna i bezkompromisowa, nieustępliwa i umie nadepnąć na odcisk. On bardziej empatyczny, spokojny, wpatrzony w mentorkę. Nie trudno więc zgadnąć, które z nich najczęściej występuje w roli dobrego i złego gliny. Lena opycha się słodyczami, a Wolski nie może wyjść ze zdumienia z pochłanianych przez nią ilości. Oboje o nietuzinkowej intuicji. Z czasem zaczynają wychodzić z początkowego układu przełożony - podwładny i paradoksalnie stworzą zgrany duet.
Kinga Wójcik doskonale łączy powieść obyczajową z kryminałem, tworząc historię, od której trudno się oderwać. Kolejne tomy pochłania się z rosnącą fascynacją i absolutnie nie da się wskazać słabszej części, czegoś, co byłoby niepotrzebne. Zaskakuje non stop czytelnika, przez co trudno przewidzieć dalszy ciąg wydarzeń. Jeśli miałbym wskazać ulubieńców to z pewnością byłby to Szreń oraz Blaga. Z tomu na tom podnoszona jest poprzeczka, natomiast najnowsza część przechodzi wszelkie oczekiwania. Z właściwą dla siebie gracją oddaje zarówno wielkomiejski charakter, jak i pozornie nudną prowincję. Szybko przekonujemy się, że ta ostatnia umie niejednokrotnie zaskoczyć nie tylko Lenę i Marcela, ale również nas samych. Kto raz zapozna się z Rudnicką, ten już z nią z pewnością zostanie na stałe.
Nadchodząca jesień i obecna deszczowa aura sprzyjają czytaniu (a przynajmniej w moim przypadku). Jednak co sprawdza się najlepiej, kiedy za oknem ściana deszczu? Oczywiście dobry kryminał, który pochłonie tak bardzo, że nie sposób się będzie od niego oderwać. Mój wybór padł więc na Spektakl Kingi Wójcik, a powieść ta sprawiła, że długie godziny minęły mi okrutnie szybko.
Rodzice Diany spędzają urlop nad morzem, a ona sama zostaje w domu. Nikt jednak nie spodziewa się, że nastolatka popełni samobójstwo i w dodatku będzie ją transmitowała na forum. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, kiedy ciało Diany znika bez śladu — kto mógłby je wynieść i dlaczego? Na to pytanie stara się odpowiedzieć Lena Rudnicka, komisarz prowadząca tę sprawę. Wkrótce potem kolejna nastolatka popełnia samobójstwo w ten sam sposób, co Diana. Dlaczego młode dziewczyny postanowiły odebrać sobie życie? Ktoś je do tego zmusił?
Jak można się słusznie domyślić, Spektakl wzbudził we mnie pozytywne emocje, a także odnalazłam w tej powieści sporo plusów. Jednym z nich jest główna bohaterka, Lena, która jest bardzo wyrazistą postacią. Bywały momenty, kiedy irytowała mnie swoim uporem, który mógł prowadzić do prawdziwej głupoty, ale to czyni tę postać bardziej ludzką. Czymże jest dobry bohater bez jakiejkolwiek wady? Poza tym wszystkim Lena imponuje swoją odwagą oraz siłą.
Kolejnym, bardzo dużym plusem powieści jest styl pisania autorki. Kinga Wójcik ma talent do tworzenia wciągającej akcji, która jeszcze potrafi czytelnika zaskoczyć nie raz i nie dwa, a zdecydowanie więcej razy. Przeważnie kryminały czyta się dość spokojnie, a akcja toczy się właściwie jednym tempem, tutaj natomiast były skoki – autorka wiele razy wpuściła mnie jako czytelnika w maliny, by chwilę później zaskoczyć mnie nagłym plot twistem. Odnośnie do akcji jeszcze, trzeba koniecznie dodać, iż ta pędzi tutaj już od samego początku, tylko chwilami zwalnia, więc nie sposób się nudzić przy lekturze Spektaklu.
Autorka poruszyła tematy bardzo ważne i tak bardzo aktualne. Samobójstwa wśród nastolatków, to temat, który jest uciszany, natomiast jest on ogromnie ważny i trzeba o nim mówić. Molestowanie seksualne oraz przemoc domowa to kolejne wątki, jakie się pojawiły w tej książce i które za każdym ściskały mnie za serce. Można więc napisać, że Spektakl to nie tylko trzymający w napięciu kryminał, ale także powieść poruszająca istotne tematy, które mogą dotknąć tak naprawdę każdego. Cieszę się, że autorka tak szeroko przedstawiła te wątki, a które są jednocześnie tak cholernie trudne.
Jedynym minusem, jaki zaobserwowałam podczas lektury, jest brak rozwiązania wątku Leny Rudnickiej oraz jej męża. W pierwszej chwili mnie to rozczarowało, ponieważ byłam naprawdę ciekawa, w jaki sposób Kinga Wójcik zamknie ich wątek, jednak z drugiej strony wiem, że prawdopodobnie stanie się to dopiero w kolejnym tomie. No, a to oznacza tylko jedno – trzeba sięgnąć po następną część.
Drugi tom serii o Lenie Rudnickiej (przede mną jeszcze tom pierwszy, jednak nieznajomość poprzedniej części nie przeszkadzała mi w odbiorze Spektaklu) to bardzo dobry kryminał, który zdecydowanie jest godny polecenia. Wzbudza wiele emocji, wciąga i sprawia, że czytelnik potrafi się zżyć z bohaterami. Jeżeli szukacie takiej właśnie pozycji, to musicie poznać tę książkę.
Książki Kingi Wójcik okazują się być niezawodne, a seria z Leną Rudnicką intryguje jeszcze bardziej niż pierwszy tom.
Mroczna, trudna sprawa, kapitalni bohaterowie i problemy społeczne, na które nie ma prostych odpowiedzi. Tak właśnie prezentuje się książka “Spektakl”, która od początku wciąga wartką akcją i niebanalną fabułą.
“Spektakl” to niełatwa opowieść o dorastaniu, o zaufaniu, o zagubionej młodzieży, która musi walczyć o przetrwanie. Nie brak tu poruszających momentów oraz takich, które dają do myślenia. Ale przede wszystkim jest to opowieść o tym, jak łatwo można przeoczyć wołanie o pomoc. Tu nie ma gotowych rozwiązań, a autorka dosadnie, choć z wyczuciem, pokazuje, jak cienka może być granica między codziennością a tragedią.
Najmocniejszym punktem tej serii jest główna bohaterka. Lena Rudnicka to twarda, bezkompromisowa policjantka, której styl bycia może być dla wielu drażniący, ale nie można jej odmówić skuteczności i determinacji. Rządzi w tej książce, ale nie przytłacza swoją osobą. Z przyjemnością obserwowałam, jak prowadzi śledztwo - nie skupia się tylko na dowodach, faktach, ale patrzy szerzej. Ale to nie wszystko, bowiem Kinga Wójcik zadbała o to, by jej postać była interesująca pod każdym względem, a czytelnika ciągnęło do poznania jej jeszcze bliżej.
Dla wszystkich fanów polskich serii kryminalnych, których się nie czyta, ale połyka w całości - cykl z Leną Rudnicką to pozycja obowiązkowa. Polecam!
Specjalnością dochodzeń komisarz Leny Rudnickiej jest wykrywanie zbrodni, które nie są tym, czym na pierwszy rzut oka się wydają, a po drodze natrafianie na sprawców przestępstw rozmaitego rodzaju i kalibru, umyślnych i nieumyślnych, pozornie o tzw. niewielkiej szkodliwości społecznej i kwalifikujących się jako przestępczość zorganizowana itp. itd. Tak było w pierwszej części serii, w tej jest tak jeszcze bardziej.
Spektakl zaczyna się od internetowej transmisji samobójstwa szesnastoletniej dziewczyny. Komisarz Rudnicka, oczywiście w towarzystwie sierżanta Marcela Wolskiego, wkracza dopiero, gdy ciało samobójczyni znika, a trochę później w podobny sposób pozbawia się życia jej koleżanka. Z utrzymaniem dramaturgii jest w „Spektaklu” znacznie lepiej niż w „Profilu”. Nie mam też autorce za złe, że nie domyka kwestii relacji między zbrodnią a sprawiedliwą karą. Natomiast coraz bardziej denerwuje mnie dysonans emocjonalny Leny w tropieniu przemocy domowej u innych i we własnym życiu. No i nie ma co ukrywać, że kolejne zawieszenie wątku jej związku z Marcelem skłania mnie do jak najszybszej lektury następnego tomu.
Ten tom choć trochę słabszy to dalej prezentuje świetny styl pisania autorki. Nie wszystkie wątki tym razem mi się podobały, ale na pewno wzbudziła ta książka we mnie masę emocji. Wiem, że dalej będzie lepiej, więc chyba muszę szybko sięgnąć po tom trzeci.
Bardzo szybko mi się ją czytało. Wciągająca i pozostawiła na końcu wątek, który bardzo mnie zaciekawił, ale i bez niego z chęcią sięgnę po kolejną część! Polecam!
Lena Rudnicka powraca razem z aspirantem Wolskim próbują rozwiązać sprawę nietypowego samobójstwa. Mają tylko nagranie które wylądowało w internecie, ciała natomiast brak. Do tego dochodzą kłopoty rodzinne Pani Komisarz oraz jej tajemnicze powiązania z łódzkim gangsterem.
Autorka bardzo zgrabnie wszystkie klocki ze sobą połączyła a na koniec dała nam takie zakończenie ze ma się ochotę od razu sięgnąć po 3 tom.
Naprawdę bardzo dobra seria kryminalna tak oceniam po dwóch tomach. Mam nadzieję że pozostałe utrzymają ten sam poziom