Mam mieszane odczucia. Świetna interpretacja "Mleczarni" Gołkowskiego i naprawdę klimatyczne rysunki (aż zatęskniłem za Zoną!), ale... gryzie mnie mocno wydanie. Bo tak się składa, że sam komiks zajmuje mniej niż połowę książeczki. I o ile umieszczenie dalej szkiców koncepcyjnych rozumiem i bardzo doceniam, o ile mógłbym (z pewnym niesmakiem) przymknąć oko na dodatkowe ilustracje z uniwersum autorstwa różnych twórców, tak sorry, chamskiej promocji książki Klossa w postaci fragmentu na samym końcu już totalnie nie rozumiem. Owszem, robi się tak czasem w książkach. Ale jednak trochę grubszych niż 35-stronicowy komiks i tak już wypchany dodatkami po brzegi.
Nie utnę przez to gwiazdek, bo sam komiks był naprawdę w porządku. Ale od wydawnictwa wymagałbym minimum szacunku dla czytelnika.