Jump to ratings and reviews
Rate this book

Upiorne Święta. Antologia

Rate this book
Te historie każdemu zmrożą krew w żyłach. Doborowa stawka polskich autorów specjalizujących się w literaturze grozy opisuje Boże Narodzenie takie, jakiego z pewnością nikt z nas nie chciałby przeżyć...

Po lekturze tej książki Gwiazdka już nigdy nie będzie taka jak kiedyś. Arcysilną polską reprezentację uzupełnia Graham Masterton – autor kilkudziesięciu powieści, w tym takich klasyków horroru jak Manitou, Dżinn i Wojownicy nocy, które rozeszły się na całym świecie w wielomilionowych nakładach.

384 pages, Paperback

First published October 14, 2020

6 people are currently reading
55 people want to read

About the author

Graham Masterton

423 books1,977 followers
Graham Masterton was born in Edinburgh in 1946. His grandfather was Thomas Thorne Baker, the eminent scientist who invented DayGlo and was the first man to transmit news photographs by wireless. After training as a newspaper reporter, Graham went on to edit the new British men's magazine Mayfair, where he encouraged William Burroughs to develop a series of scientific and philosophical articles which eventually became Burroughs' novel The Wild Boys.

At the age of 24, Graham was appointed executive editor of both Penthouse and Penthouse Forum magazines. At this time he started to write a bestselling series of sex 'how-to' books including How To Drive Your Man Wild In Bed which has sold over 3 million copies worldwide. His latest, Wild Sex For New Lovers is published by Penguin Putnam in January, 2001. He is a regular contributor to Cosmopolitan, Men's Health, Woman, Woman's Own and other mass-market self-improvement magazines.

Graham Masterton's debut as a horror author began with The Manitou in 1976, a chilling tale of a Native American medicine man reborn in the present day to exact his revenge on the white man. It became an instant bestseller and was filmed with Tony Curtis, Susan Strasberg, Burgess Meredith, Michael Ansara, Stella Stevens and Ann Sothern.

Altogether Graham has written more than a hundred novels ranging from thrillers (The Sweetman Curve, Ikon) to disaster novels (Plague, Famine) to historical sagas (Rich and Maiden Voyage - both appeared in the New York Times bestseller list). He has published four collections of short stories, Fortnight of Fear, Flights of Fear, Faces of Fear and Feelings of Fear.

He has also written horror novels for children (House of Bones, Hair-Raiser) and has just finished the fifth volume in a very popular series for young adults, Rook, based on the adventures of an idiosyncratic remedial English teacher in a Los Angeles community college who has the facility to see ghosts.

Since then Graham has published more than 35 horror novels, including Charnel House, which was awarded a Special Edgar by Mystery Writers of America; Mirror, which was awarded a Silver Medal by West Coast Review of Books; and Family Portrait, an update of Oscar Wilde's tale, The Picture of Dorian Gray, which was the only non-French winner of the prestigious Prix Julia Verlanger in France.

He and his wife Wiescka live in a Gothic Victorian mansion high above the River Lee in Cork, Ireland.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
5 (4%)
4 stars
13 (12%)
3 stars
36 (34%)
2 stars
28 (26%)
1 star
22 (21%)
Displaying 1 - 19 of 19 reviews
Profile Image for Joanna.
141 reviews102 followers
November 7, 2020
“Upiorne święta” zbierają w większości negatywne recenzje, a ja jak zawsze muszę inaczej niż wszyscy - i napiszę, że mnie się podobało! Oczywiście, jak 99,9% antologii i ta jest nierówna i zawiera różnej jakości teksty, jednak parę opowiadań tak diabelsko mnie zachwyciło, że nawet gdybym książkę kupiła, a nie dostała egzemplarz recenzencki to bym wydanych pieniędzy nie żałowała.

Kompletnie się tego nie spodziewałam, ale moim absolutnym numer jeden i ulubieńcem tego zioru jest uwaga uwaga - opowiadanie Mastertona! “Czerwony rzeźnik z Wrocławia” treść ma równie zajefajną jak sam tytuł! Jest krwawo, makabrycznie (kiełbasa z dzieci!), z deczka absurdalnie i kiczowato oraz szalenie ciekawie i oryginalnie. Czyli wszystko to za co tak Mastertona uwielbiamy! A polskie akcenty tylko dodają smaczku! Czy jak Was jeszcze nie przekonałam to za rekomendację wystarczy fakt, że po tym opowiadaniu RZUCIŁAM się na książki Mastertona i w ogóle miałam wrażenie, że mogłabym sobie zrobić miesięczny maraton wyłącznie z jego horrorami. Naprawdę, nie pamiętam kiedy jakaś lektura dostarczyła mi tyle rozrywki i funu co “Rzeźnik”. Nawet teraz jak piszę to już na samo wspomnienie o tym opowiadaniu banan sam wyskakuje mi na twarzy. Oficjalnie obwołuję się największą psychofanką “Rzeźnika”! Obiektywnie jednak to opowiadanie Urbanowicza jest najmocniejszym punktem tego zbioru. Wyśmienity klimat małomiasteczkowej grozy, doskonałe dawkowanie napięcia, tylko ten finałowy element nadprzyrodzony zupełnie mi pasował. Rewelacyjne są również teksty Ćwieka (wyjątkowo niepokojące i przeraźliwie smutne, z brudnym klimatem i zaskakującym zakończeniem), Bielawskiego (typowe dla Bielawskiego - poetyckie, melancholijne i przygnębiające. Językowo i stylistycznie - najwyższa klasa!). Nie rozczarował mnie również Marek Zychla, którego opowiadanie typowałam na jednego z moich faworytów tego zbioru. Sięgając po utwory autora nigdy nie wiem co tym razem dostanę, ale mam pewność, że mogę liczyć na spore zaskoczenie i wyjątkowo niesztampową fabułę. Tak jest i tym razem - oryginalna, trochę szalona historia, która niespodziewanie z uroczej rodzinnej opowieści zamienia się w rasowe sci-fi. Gorąco zachęcam - czytajcie twórczość Marka Zychli, bo to jeden z najoryginalniejszych i najciekawszych autorów grozy na naszym rynku! Chyba nikt inny u nas nie ma tak szalonych i dziwacznych pomysłów i nie miksuje najróżniejszych gatunków w tak poplątany, a jednocześnie niesamowicie udany sposób! Podobał mi się również “Kontrakt” Adama Przechrzty - chociaż ze świętami te opowiadanie nie ma nic wspólnego, ale bardzo dobrze napisana groza z Nazistami, wykopaliskami i demonami to jak najbardziej moje klimaty! Jak najbardziej tym krótkim tekstem autor zachęcił mnie do sięgnięcia po jego książki!

To teraz o dwóch (a w zasadzie trzech) nieporozumieniach tej antologii. Najodpowiedniejszym miejscem dla opowiadań Hildebrandta i Greń jest taki każdemu znany duży zielony pojemnik (chwila, papier chyba do niebieskiego się wrzuca?)! Pierwsze to grafomańskie Edward Lee wannabe. To serio pisał pisarz z paroma książkami na koncie? Bo ja miałam wrażenie, że czytam wypracowanie szkolne jedenastolatka. Językowo poziom k a t a s t r o f a l n y. Natomiast tekst pani Greń to produkt placement Lexusa z historią, którą najtrafniej można nazwać gangsterską Modą na Sukces. Raczej słabe, ale jednak z jakimś tam potencjałem jest opowiadanie Wilczyńskiego. Pomysł był, przebłyski paru całkiem udanych brutalnych i gore elementów również, ale wykonanie siadło na całej linii - przede wszystkim za długie - o jakieś 20 stron za długie (całość ma 30, just sayin’). Wyjątkowo przegadane, a przez to potwornie nudne i męczące. Naprawdę ten tekst liczy tylko 30 stron? Bo ja w trakcie lektury miałam wrażenie, że 100.

Kończąc już, “Upiorne Święta” dostarczyły mi świetnej (z paroma wyjątkami) rozrywki na dwa wieczory. I tak - przebrnięcie przez trzy teksty to były istne męki i katusze, ale reszta zbioru wypadła dużo lepiej, a momentami nawet i nadzwyczaj dobrze! Wprawdzie wyjątkowo upiornie i przerażająco nie było, obchodzić świąt też mi się nie odechciało, ale na tle innych polskich antologii współczesnej grozy to “Upiorne Święta” według mnie wypadają naprawdę nieźle. Gdyby nie trzy wyraźnie słabsze, mierne opowiadanie byłoby bardzo dobrze.

blog | instagram | facebook
Profile Image for DziwakLiteracki.
360 reviews74 followers
October 21, 2020
Wiecie jak zareagowałam, gdy w ręce wpadły mi ,,Upiorne święta’’? Odetchnęłam z ulgą! Rok w rok bookstagram zalewany jest rzeką słodkich, bożonarodzeniowych historyjek, a ja – mimo że to zupełnie nie moje klimaty – nie mogę się od nich odgonić. Wakacje pod jemiołą, Gdzie jesteś Święty Mikołaju?, Boże Narodzenie w Zakopanem, Prezent pod choinkę, Wigilijne zakochanie… No proszę, ileż można? Niekończący się festiwal słodkości trwa w najlepsze, a ja resztką sił odpieram zmasowany atak mikołajowych psychofanów.
Dlatego pomyślałam, że sytuację może uratować jedynie kolejny #rereading ,,Nos4A2’’ Joe Hilla (jeśli ktoś nie zna, migusiem musi to nadrobić!) lub… krwawa, mroczna, nastrojowa antologia przedstawiająca Święta Bożego Narodzenia w zupełnie innym świetle. Przeanalizowałam listę pisarzy, którzy zostali zaangażowani w projekt – Masterton, Urbanowicz, Ćwiek, Bielawski oraz inni – i stwierdziłam, że no… to nie może się nie udać. Oj, ja naiwna!

Zbiory opowiadań mają to do siebie, że zazwyczaj charakteryzują się bardzo zróżnicowanym poziomem literackim, ale na szczęście ,,Upiornych świąt’’ ten problem nie dotyka. Z prostego powodu – prawie wszystkie teksty w nim zawarte należy podpisać pod hasłem ‘nieczytalne’. Czemu? Już przytaczam ogólne zarysy fabularne.
Będzie obrzydliwa parodia Kevina; będzie Pan Głębi, mordowanie dziewic i spółkowanie z niewolnicami (serio, te dwa teksty to jakiś koszmar); będzie także lexus, a w tle ostra, gansterska jazda; będzie Krwawy Rzeźnik i opowidanko pisane na kolanie (to tylko Masti); będzie mikołajowe mordobicie Pani Nifomanki; będzie… Dżizas, czego tu nie będzie?!

Jednak ku mojej ogromnej radości autorzy, w których pokładałam największe nadzieje, dali radę. I jeśli mam być szczera, to tylko dzięki nim ten zbiór opowiadań nie wpada do worka z najgorszymi książkami 2020 roku.

Artur Urbanowicz – świetnie zrozumiał temat przewodni antologii. Jego historia była po prostu świetna i co najważniejsze, zawierała wszystkie elementy, których zabrakło poprzednikom – dobry warsztat, gawędziarski styl, pomysł oraz niesamowity klimat. Jeśli zakochaliście się w ,,Inkubie’’, to z pewnością to opowiadanie trafi w Wasze gusta.

Marek Zychla – przyznaję, ogromnie mnie zaskoczył. Zupełnie inne podejście do tematu niż Urbanowicz, przez co ,,Rezerwat’’ wypadł absolutnie oryginalnie. Ale ostrzegam - ,,Rezerwat’’ spotka się z entuzjazmem nielicznych odbiorców.
Jakub Ćwiek – pisał na smutno, z emocjami, które wprost wylewały się z tekstu. Ponuro, nostalgicznie, trochę straszno, trochę wzruszająco, trochę refleksyjnie.

Przemysław Wilczyński – co prawda ,,Dom na końcu ulicy’’ kupił mnie tylko częściowo, jednak uznałam, że warto o nim wspomnieć. Klasyczna horrorowa opowiastka z ulubionym motywem grozomaniaków – wilkołakiem! Poczytajcie, przekonajcie się jaki będzie jej finał.

Jakub Bielawski – najlepszy z najlepszych. Zasłużenie znalazł miejsce w rankingu, a niezasłużenie w tejże antologii. Poziom opowiadania Bielawskiego przebił wszystkie inne, przez co nie pasuje do ,,Upiornych świąt’’. Było cudownie, bo autor niesamowicie operuje słowem, maluje absolutnie zachwycające obrazy rzeczywistości, która opiera się na smutku, bólu, nostalgii… Takie było to wszystko człowiecze i ludzkie.

Zachęcam Was do przeczytania opowiadań z tej króciutkiej listy. Jeśli macie łatwy dostęp do ,,Upiornych świąt’’, jeśli odwiedzacie biblioteki, jeśli korzystacie z Legimi, to czytajcie. Zróbcie przyjemność tym autorom, których teksty zasługują na uwagę. Z pewnością nie pożałujecie, a i namiastkę KOSZMARNYCH ŚWIĄT w nich znajdziecie. 😊
Profile Image for Patrycja.
202 reviews6 followers
October 19, 2020
Nie lubię świąt. Z racji tego, jak nie trudno się domyślić, nie sięgam po świąteczne książki. Do lektury "Upiornych świąt" skusił mnie Graham Masterton, bo jest to autor, którego książkami zaczytywałam się lata temu i do którego twórczości mam ogromny sentyment. Poza tym myślałam, że takie upiorne klimaty, to będzie coś w sam raz dla osoby, która fanką świąt nie jest. Niestety szybko, bo już od pierwszego opowiadania okazało się, że nie będzie dobrze. Mam świadomość, że antologia nigdy nie jest równa i opowiadania prezentują różny poziom, ale tutaj większość jest po prostu słaba.
Sam pomysł, jak dla mnie był rewelacyjny i liczyłam na historie, które w świątecznej oprawie dostarczą mi upiornych wrażeń. Upiornie to było, ale nudne i nijakie. Po trzech pierwszych opowiadaniach miałam dość i gdyby nie to, że słyszałam też o dobrych, które można znaleźć w tej antologii, odłożyłabym niedokończoną książkę na półkę. Najgorsze jak dla mnie były "Pechowe święta" Hanny Greń. Ciarki żenady gwarantowane! Dawno nie czytałam czegoś taki kiepskiego. Nie zliczę ile razy przewracałam oczami i zastanawiałam się dokąd pędzi ten lexus. Tak, lexus jest tu bardzo ważny!
"Opowieść wigilijna" Tomasza Hildebrandta kolejny koszmarek. Co to miało być, to ja nie wiem.
"Kontrakt" Adam Przechrzta - naziści, demon i rosyjska mafia. To nie mogło być dobre.
Nad resztą tych niestrawnych historii nie będę się pastwić. Powiem tylko, że nie było strasznie, nie było krwawo, było po prostu kiepsko.
Na uwagę zasługują dwa teksty. Pierwszy napisany przez Jakuba Ćwieka "Już nie jesteś smutkiem". Tu w końcu poczułam niepokój i ta historia na pewno pozostanie w mojej pamięci na dłużej. Świetne to było! I druga czyli "87 centymetrów" Artura Urbanowicza. Było świątecznie, krwawo i makabrycznie. Tak powinny wyglądać upiorne święta!
Wyróżnię jeszcze trzy, które na tle pozostałych wypadają nieźle. Są to "Dom na końcu ulicy" Przemysława Wilczyńskiego, "Krótka historia na pożegnanie" Jakuba Bielawskiego i "Czerwony rzeźnik z Wrocławia" Grahama Mastertona.
O reszcie chcę jak najszybciej zapomnieć. Bardzo mi przykro, ale jestem na nie. Nie polecam!
Profile Image for Jakprzezokno Jola.
503 reviews23 followers
December 2, 2020
Nie jestem fanką świąt, nie lubię tych wszystkich bajeczek, zawsze z dobrym zakończeniem, przesłodzone, przepełnione magią świąt. Oczekiwałam zatem od tej książki czegoś zupełnie innego, dobrego, mocnego, innego niż słodkie historie. Dostałam za to zbiór opowiadań, którego nigdy więcej nie chcę widzieć na oczy. Odnosiłam wrażenie, że autorzy kompletnie się do tego nie przyłożyli. Na odczepnego napisali historie, które są po prostu słabe. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć te, które przypadły mi do gustu.
Był motyw wilkołaka, morderstw, życia po wojnie nuklearnej, coś z pogranicza science-fiction. Jak dla mnie większość z tych opowiadań była taką sztuką dla sztuki. Autorzy nie mieli weny, ale coś trzeba było napisać.
Męczyłam się strasznie z tą książką. Historie były oderwane od siebie (jak to przy opowiadaniach), ale również od rzeczywistości. Były momentami bardziej śmieszne niż upiorne. A szkoda, bo plejada autorów zapowiadała się ciekawie.
Chyba największe wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie Artura Urbanowicza - było solidne, ciekawe, zdołało się troszkę rozwinąć, widać, że zostało przemyślane. Tym bardziej szkoda, że kilka dobrych opowiadań musi być w książce z tymi naprawdę słabymi.
Profile Image for Joanna.
252 reviews315 followers
November 1, 2021
“Upiorne święta” zbierają w większości negatywne recenzje, a ja jak zawsze muszę inaczej niż wszyscy - i napiszę, że mnie się podobało! Oczywiście, jak 99,9% antologii i ta jest nierówna i zawiera różnej jakości teksty, jednak parę opowiadań tak diabelsko mnie zachwyciło, że nawet gdybym książkę kupiła, a nie dostała egzemplarz recenzencki to bym wydanych pieniędzy nie żałowała.

Kompletnie się tego nie spodziewałam, ale moim absolutnym numer jeden i ulubieńcem tego zioru jest uwaga uwaga - opowiadanie Mastertona! “Czerwony rzeźnik z Wrocławia” treść ma równie zajefajną jak sam tytuł! Jest krwawo, makabrycznie (kiełbasa z dzieci!), z deczka absurdalnie i kiczowato oraz szalenie ciekawie i oryginalnie. Czyli wszystko to za co tak Mastertona uwielbiamy! A polskie akcenty tylko dodają smaczku! Czy jak Was jeszcze nie przekonałam to za rekomendację wystarczy fakt, że po tym opowiadaniu RZUCIŁAM się na książki Mastertona i w ogóle miałam wrażenie, że mogłabym sobie zrobić miesięczny maraton wyłącznie z jego horrorami. Naprawdę, nie pamiętam kiedy jakaś lektura dostarczyła mi tyle rozrywki i funu co “Rzeźnik”. Nawet teraz jak piszę to już na samo wspomnienie o tym opowiadaniu banan sam wyskakuje mi na twarzy. Oficjalnie obwołuję się największą psychofanką “Rzeźnika”! Obiektywnie jednak to opowiadanie Urbanowicza jest najmocniejszym punktem tego zbioru. Wyśmienity klimat małomiasteczkowej grozy, doskonałe dawkowanie napięcia, tylko ten finałowy element nadprzyrodzony zupełnie mi pasował. Rewelacyjne są również teksty Ćwieka (wyjątkowo niepokojące i przeraźliwie smutne, z brudnym klimatem i zaskakującym zakończeniem), Bielawskiego (typowe dla Bielawskiego - poetyckie, melancholijne i przygnębiające. Językowo i stylistycznie - najwyższa klasa!). Nie rozczarował mnie również Marek Zychla, którego opowiadanie typowałam na jednego z moich faworytów tego zbioru. Sięgając po utwory autora nigdy nie wiem co tym razem dostanę, ale mam pewność, że mogę liczyć na spore zaskoczenie i wyjątkowo niesztampową fabułę. Tak jest i tym razem - oryginalna, trochę szalona historia, która niespodziewanie z uroczej rodzinnej opowieści zamienia się w rasowe sci-fi. Gorąco zachęcam - czytajcie twórczość Marka Zychli, bo to jeden z najoryginalniejszych i najciekawszych autorów grozy na naszym rynku! Chyba nikt inny u nas nie ma tak szalonych i dziwacznych pomysłów i nie miksuje najróżniejszych gatunków w tak poplątany, a jednocześnie niesamowicie udany sposób! Podobał mi się również “Kontrakt” Adama Przechrzty - chociaż ze świętami te opowiadanie nie ma nic wspólnego, ale bardzo dobrze napisana groza z Nazistami, wykopaliskami i demonami to jak najbardziej moje klimaty! Jak najbardziej tym krótkim tekstem autor zachęcił mnie do sięgnięcia po jego książki!

To teraz o dwóch (a w zasadzie trzech) nieporozumieniach tej antologii. Najodpowiedniejszym miejscem dla opowiadań Hildebrandta i Greń jest taki każdemu znany duży zielony pojemnik (chwila, papier chyba do niebieskiego się wrzuca?)! Pierwsze to grafomańskie Edward Lee wannabe. To serio pisał pisarz z paroma książkami na koncie? Bo ja miałam wrażenie, że czytam wypracowanie szkolne jedenastolatka. Językowo poziom k a t a s t r o f a l n y. Natomiast tekst pani Greń to produkt placement Lexusa z historią, którą najtrafniej można nazwać gangsterską Modą na Sukces. Raczej słabe, ale jednak z jakimś tam potencjałem jest opowiadanie Wilczyńskiego. Pomysł był, przebłyski paru całkiem udanych brutalnych i gore elementów również, ale wykonanie siadło na całej linii - przede wszystkim za długie - o jakieś 20 stron za długie (całość ma 30, just sayin’). Wyjątkowo przegadane, a przez to potwornie nudne i męczące. Naprawdę ten tekst liczy tylko 30 stron? Bo ja w trakcie lektury miałam wrażenie, że 100.

Kończąc już, “Upiorne Święta” dostarczyły mi świetnej (z paroma wyjątkami) rozrywki na dwa wieczory. I tak - przebrnięcie przez trzy teksty to były istne męki i katusze, ale reszta zbioru wypadła dużo lepiej, a momentami nawet i nadzwyczaj dobrze! Wprawdzie wyjątkowo upiornie i przerażająco nie było, obchodzić świąt też mi się nie odechciało, ale na tle innych polskich antologii współczesnej grozy to “Upiorne Święta” według mnie wypadają naprawdę nieźle. Gdyby nie trzy wyraźnie słabsze, mierne opowiadanie byłoby bardzo dobrze.

blog | instagram | facebook
278 reviews
December 31, 2023
Rzadko zdarza mi się trafić na zbiór opowiadań, w którym każdy z tekstów przypada mi do gustu. Nawet w przypadku mojego ulubionego autora - Stephena Kinga - nie trafiłem nigdy na zbiór, który w całości odpowiadałby moim gustom. A tutaj przy okazji świątecznego okresu przeczytałem 'Upiorne święta' i już od pierwszego opowiadania wiedziałem, że to coś wyjątkowego.

Zbiór zawiera opowiadania przede wszystkim polskich autorów, chociaż trafia się jedno Grahama Mastertona, którego akcja notabene dzieje się we Wrocławiu. I tak tematyka świąt Bożego Narodzenia jest pokryta w stu procentach, a tematycznie dostajemy od autorów horror z krwi i kości. Zaczynamy w osiedlowej jadłodajni, gdzie gość w przebraniu świętego Mikołaja wpada chwilę przed zamknięciem żeby coś zjeść. Bardzo szybko dochodzi do eskalacji przemocy. Następnie trafiamy do Zielonej Góry, gdzie nowobogaccy Rosjanie pod opieką agentki służby bezpieczeństwa odkopują mistyczną rurę służąca do kontaktu z bożkiem otchłani. Autorzy zabierają nas w przyszłość, gdzie kobiety są hodowane, a mężczyźni są robotami, w okolice Gniezna, gdzie Gwiazdor spełnia życzenie porzuconego mężczyzny żeby na koniec przenieść się do zimnej i śnieżnej Rosji. Przy okazji spędzamy jeszcze wigilię w towarzystwie grupy przyjaciół, z których jeden jest mordercą. A dodatkiem do świetnej, polskiej literatury jest opowiadanie Grahama Mastertona, w którym ekipa filmowa z Hollywood kręci film we Wrocławiu i spotyka legendarnego czerwonego rzeźnika.

Każde opowiadanie z tego zbioru trzyma poziom i totalnie przypadło mi do gustu. Dziwi mnie trochę niska ocena, zwłaszcza, że grono naszych wybitnych pisarzy horrorów i SF publikuje tutaj swoje teksty. Każde opowiadanie jest inne, ale zarazem spójne z ogólna koncepcją tomiku. Jasne, są tutaj opowiadanie lepsze i gorsze, ale te drugie mają w sobie tyle oryginalności żeby wciągnąć czytelnika we wspólny czas. Bardzo pozytywnie się zaskoczyłem czytając 'Upiorne święta'. Bardzo równe teksty idealnie trafiające w moje obszary zainteresowań. Polecam jeśli chcecie fajnego dreszczyku w zimowym klimacie.
Profile Image for MrsBookBook.
470 reviews6 followers
December 8, 2020
Kompletnie nie mam pojęcia, co mogłabym napisać o tej książce 🙈. Zdecydowanie się nie polubiliśmy i bardzo źle mi się ją czytało. „Upiorne święta” to krótkie opowiadania napisane przez dziewięciu autorów i jedną autorkę. Przyznam, że niektóre historie były oderwane od rzeczywistości do tego stopnia, że naprawdę ciężko było mi przez nie przebrnąć. Połączenie świąt i tego typu kryminałów, to zdecydowanie nie moja bajka. Zdecydowanie wolę romanse. Muszę jednak przyznać, że dwa opowiadania przypadły mi do gustu.

Pierwsze z nich jest autorstwa Hanny Greń pod tytułem „Pechowe święta” . Tu młoda dziewczyna postanawia spotkać się z bratem swej przyjaciółki, która zginęła w wypadku samochodowym i wyjaśnia mu, jak to wyglądało z jej punktu widzenia. Tę historię czytało mi się naprawdę przyjemnie. Może dlatego, że byli w to zamieszani gangsterzy? Możliwe.

Drugie opowiadanie to „87 centymetrów” Artura Urbanowicza. To historia seryjnego zabójcy, który zabija na „odludziach” i za każdym razem ofierze brakuje innej części ciała. Do tego opowiadania już od początku mnie ciągnęło. Akcja ma miejsce na Suwalszczyźnie, w jednym z miast z województwa, z którego pochodzę. Bardzo lubię czytać o swoich rodzinnych stronach bądź bliższej czy też dalszej okolicy😂.

I to by było na tyle, co mogę napisać o tej książce. Mimo, iż nie przypadła mi do gustu, to uważam, że czytanie opowiadań jest świetnym sposobem, żeby sprawdzić czy styl pisania poszczególnych twórców odpowiada nam czy też nie. Wydaje mi się, że to lepsze niż kupowanie w ciemno całej książki. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością tych pisarzy i raczej nie są w moim guście. Nie zarzekam się, że nigdy nie sięgnę po inne ich pozycje. Może historia niedotycząca świąt bardziej spodobałaby mi się? Możliwe.


A teraz to Wy musicie zdecydować, czy chcecie się zapoznać z tymi opowiadaniami.
Profile Image for Jola (czytanienaplatanie).
1,051 reviews44 followers
October 23, 2020
W tym roku święta nie będą spokojne i radosne. Nie będą też pachnieć piernikami i choinką.

Będą za to z pewnością upiorne. Upiorne w szerokim znaczeniu tego słowa. Bo każdy z autorów opowiadań zebranych w antologii „Upiorne święta” interpretuje je nieco inaczej, z czym innym mu się kojarzy.

Jak to zwykle bywa ze zbiorem opowiadań niektóre bardziej przypadły mi do gustu, inne mniej, ale mogę Was zapewnić, że podobnie jak w worku Świętego Mikołaja, każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Artur Urbanowicz zmrozi nas masakrą w wigilijną noc, Graham Masterton żartem tragicznym w skutkach. Będzie mrocznie, będzie krwawo, niepokojąco i przerażająco. Za sprawą Jakuba Bielawskiego zajrzymy w przyszłość pozbawioną słońca i nadziei, a wraz z Adamem Przechrztą w przeszłość, uwalniając zamkniętą w artefaktach klątwę.

Największe wrażenie zrobiły na mnie trzy opowiadania. Właśnie wspomniane na początku „87 cm” Artura Urbanowicza, „Krótka historia na pożegnanie” Jakuba Bielawskiego i bardzo niepokojąca „Już nie jesteś smutkiem” Jakuba Ćwieka.

Wiedzcie jedno, nie chcielibyście przeżyć takich świąt. Źle się wyraziłam, takich świąt na pewno byście nie przeżyli.
Profile Image for Edyta D.
445 reviews3 followers
December 31, 2022
eBook na Legimi.
Niektóre opowiadania były naprawdę ciekawe, inne zupełnie nie wciągały... Do moich ulubionych należą trzy:
1. „87 centymetrów” - grupa nastolatków, planuje coś na wzór wigilii klasowej, tyle że w oddalonym domku na krańcu wsi. Nieproszony mrok (i morderca) kręci się cały czas wokół nich. Groza, napięcie, akcja. Super!
2. „Czerwony rzeźnik z Wrocławia”historia o tworzeniu filmu - horroru w świątecznym klimacie. Przy okazji poznajemy legendę o rzeźniku. Ale czy to aby na pewno tylko legenda? Mamy tu zaskakujące rozwiązanie i krwawe morderstwa.
3. "Pechowe święta" – to bardziej historia kryminalna niż grozy, ale bardzo mi się podobała. Czasem trudno przewidzieć jak tragicznie może się skończyć pożyczenie czyjegoś samochodu i nieznajomość koligacji rodzinnych. A tajemnice mogą poważnie zaszkodzić nie tylko rodziny, której dotyczą.
Na 10 opowiadań kilka było bardzo fajnych, kilka ok, no i kilka słabych. Polecam na wolny zimowy wieczór :)
Profile Image for Zena.
795 reviews12 followers
December 25, 2022
Dramat. Nie, to nie dramat, to koszmar. Tandetna szmira i totalne grafomaństwo. Szkoda czasu, pieniędzy, papieru, zużytej farby drukarskiej. Czytelnik powinien mieć wypłacone odszkodowanie za przeczytanie tej "ksiażki"...
Profile Image for Mariola Er.
35 reviews
December 11, 2024
Nie lubię zaniżać ocen, chyba, że książka bardzo na to zasługuje. Niektóre opowiadania były dobre, inne już mniej. Ale koncept fajny i myślę, że każdy znajdzie tutaj chociaż jedno opowiadanie, które przypadnie mu/jej do gustu.
Profile Image for Agata.
193 reviews24 followers
December 23, 2020
Spuszczę na ten zbiór opowiadań zasłonę milczenia, bo nie jest wart uwagi.
Profile Image for Ula.
126 reviews
December 16, 2022
Nie wszystkie opowiadania, ale większość była naprawdę ciekawa i wciągająca.
Displaying 1 - 19 of 19 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.