Długo zastanawiałem się, jak ocenić tę książkę, bo jej autorka jest mi o tyle bliska, że już bardzo dawno temu obudziła we mnie nową wrażliwość na język i pokazała inne spojrzenie na wiele aspektów z nim związanych. Paulina (też nie przepadam za wołaczem, jak Ty), oglądam Cię od co najmniej 7-8 lat i niesamowicie szanuję to, co robisz. Być może tutaj moim błędem było czytanie po 40 rozdziałów dziennie, przez co nie mogłem się wczuć w każdy z nich indywidualnie, spędzić z nim trochę więcej czasu, lecz... nie zmienia to faktu, że się tym czytaniem trochę zmęczyłem i - widząc "Zakończenie" - odetchnąłem.
Jednak zupełnie nie jest to książka zła! Najlepszą częścią "LiteraTOURy" są, moim zdaniem, osobiste przemyślenia autorki (zainspirowane 150 różnymi polskimi utworami), które pełne są życiowości i nietrudno się z nimi utożsamiać, znaleźć w nich coś z siebie. To, co do czego mam natomiast wątpliwości, to sam wybór utworów - no po prostu w mój gust nie trafiło ni w ząb (poza bardzo nielicznymi wyjątkami). A jako że recenzja jest subiektywna, to ten czynnik wydaje mi się kluczowy przy ocenie. Niestety, ale na 99% już do tej książki nie wrócę (w przeciwieństwie do pierwszej) - nie do końca ona do mnie trafiła, choć może nie miała trafić, bo książki nie są mi straszne i nie było czego tu odczarowywać. Jestem natomiast przekonany, że znajdą się tacy, którzy wydobędą z niej dużo więcej.
A na koniec chcę tylko dodać, że bardzo doceniam nakład pracy, jaki był potrzebny do stworzenia tego przewodnika (mam nadzieję, że mogę to nazwać przewodnikiem) i podziwiam zapał, chęci i energię w to włożoną. Szacun, szacun, szacun.
Paulina, jeśli wydasz trzecią książkę, to nadal będę jednym z pierwszych, którzy kupią.
(Zostawiam tę recenzję bez gwiazdek, bo nie umiem ich w tym przypadku sprawiedliwie przyznać).