O „nicsięniedzianiu” lubię pisać chyba najbardziej. O tych momentach, które wydają się bardzo zwyczajne i codzienne. Lubię się na nich skupiać. Znajdować w nich to, co umyka innym.
Kilka miesięcy temu pisałam:
-
Zasnąć, gdy pozornie nic się nie dzieje.
W zwykle popołudnie zwykłego dnia.
Zasnąć, gdy tak naprawdę wydarzyło się wszystko.
Czy to nie jest to szczęście, którego szukamy?
-
Dlatego gdy zaczęłam czytać te opowiadania, doznałam lekkiego szoku. Miałam wrażenie, że autorka wyjmuje z mojej głowy obrazy, które tak starannie w niej układam. Wyjmuje spokojne spacery, wyjmuje poranne nasłuchiwanie, wyjmuje momenty zachwytu, który przeżywam czasami w środku dnia, cichutko, tylko dla siebie. W 12 opowiadaniu przeczytałam słowa: „To nie jest sen - pomyślałam. To jest to, co się dzieje właśnie teraz. Zapamiętaj to.” Odłożyłam książkę i oparłam głowę o kanapę. Wróciłam myślami do jednej z moich notatek. Pisałam w niej:
-
Zatrzymałam tę chwilę
Pamiętałam o zatrzymaniu tej chwili
O wtuleniu się i pomyśleniu o tym ułamku sekundy
-
Zatrzymuję chwile od dawna. Te ważne, te wyjątkowe. Uświadamiam sobie moment, który trwa i zapisuję go dokładnie w pamięci. Później próbuję ubrać go w słowa. Mam w telefonie ponad 1500 notatek. Odkrycie, że ktoś robi tak samo i w ważnych (i pozornie bardzo zwyczajnych) chwilach myśli moje myśli, było bardzo zaskakująca.
-
Opowiadań jest wiele, są ułożone według pór roku, mają zaledwie po kilka stron. W zamyśle powstały po to, żeby czytać je przed snem, ale sprawdzą się świetnie także wtedy, gdy chcemy dobrze zacząć dzień albo wtedy, gdy jesteśmy zestresowani i chcemy się uspokoić. Wzbogacają je piękne ilustracje, kilka praktycznych porad i przepisy na pojawiające się w tekście dania.
-
Czy polecam? Powiem tak...
Gdybym tylko mogła w tym roku każdemu, kto to czyta, wręczyć prezent gwiazdkowy, to byłaby nim właśnie ta książka.
Bo to byłoby tak, jakbym wręczała Wam pięknie opakowany, namacalny spokój.