Krwawe i niespokojne czasy przed panowaniem pierwszych Piastów. Draconis – potomek ludzkiej kobiety i boga Żmija – po latach tułaczki powraca na ziemię przodków, opętany żądzą zemsty. Chce odebrać dziedzictwo, które zostało mu skradzione, odzyskać godność, którą zdeptano. Na drodze do dopełnienia wróżdy – okrutnej zemsty rodowej, staje przeciwko niemu słowiański kniaź Popiołowłosy, władca grodu Giecz. To dopiero początek burzliwego ciągu zdarzeń, w którym główną rolę gra przeklęty, złakniony krwi miecz, Czerwień.
Czy zatrute żądzą zemsty serce wojownika uleczy dopełnienie starosłowiańskiej wróżdy?
W nowym wydaniu swojej pasjonującej powieści historyczno-fantastycznej Marcin Sindera zaprasza do tajemniczego, starosłowiańskiego świata wojów, żerców, rębajłów i spektakularnych bitew, które na długo pozostają w pamięci. Wróżda to pełnokrwiści bohaterowie, których losami będziesz żyć do ostatniej strony!
Wróżda jest TYM typem książki. TEN typ, czyli pociągająca, piękna pozycja, która tylko czeka na przeczytanie, a gdy się za nią zabieramy, okazuje się, że nie udało się wykorzystać drzemiącego w historii potencjału :(
Nie lubię takich sytuacji, bo zwyczajnie jest mi przykro, gdy w moje łapki wpada takie dzieło. Zawsze wtedy sobie wyliczam — może książka powinna być dłuższa, może lepiej opisy planowania zmienić w rzeczywistą akcję, a bohatera wystawić na większą próbę?
Wróżda cierpi niestety na te kilka dolegliwości, które po wyleczeniu mogłyby zaowocować kompletnie innym rodzajem lektury. Bo pod względem językowym i stylistycznym jest naprawdę dobrze! Szkoda tylko, że niektóre zabiegi i wywody kompletnie nie pozwalają czytelnikowi wciągnąć się w losy Draconisa i polubić jego i otaczającego go świata trochę bardziej.
2,5 W zasadzie to było wszystko co lubię, no ale ostatecznie to nie zagrało. Niestety historia wypadła na drętwą i pozbawioną życia. Można powiedzieć, że była szyta grubymi nićmi, brakowało mi imersji. Postacie były mówiącymi kukiełkami, a główny bohater zalatywał Geraltem, tylko takim nieśmiesznym, i dodatkowo traktowanym ze zbyt wielkim namaszczeniem. Mimo wszystko chętnie doczytałam ją do końca, bo lubię klimaty, w której historia była osadzona. Końcówka nie była żadną niespodzianką, była wręcz oczywista - skończyło się tak, jak spodziewamy się historii o zemście, ale brakowało mi jakiegoś, no nie wiem, morału? jakiejś finalnej myśli, przemyślenia. W każdym razie poczułam niedosyt i miałam poczucie, że skończyło się za szybko.
Główny bohater jest synem przyjaciółki Twojej mamy. Jest po prostu najlepszy, najmądrzejszy, dobry i honorowy, wszystkie kobiety go chcą, zawsze wygrywa jest też wyjątkowo przystojny.
Zmęczyła mnie ta pozycja. ale jak ktoś lubi takie wypolerowane historyjki, to jest ok.
Wciągająca - to za mało powiedziane. Uzależnia. Historia opisana w książce jest świetnie skonstruowana, wydarzenia nie są przeciągnięte, a miejscami aż prosi się o więcej opisów. Mimo wszystko można ją pochłonąć w dwa wieczory... i złapać się za głowę, pytając - czemu tak szybko?!
Mam z tą książką problem. Z jednej strony pomysł na fabułę mi w pełni odpowiada - oto opowieść osadzona w czasach przed chrztem Polski, kiedy na naszych ziemiach żyły liczne plemiona rządzone przez kniaziów z obwarowanych grodów, gdzie w jeziorze można spotkać rusałkę, a w lesie strzygę, wilkołaka czy wąpierza. Kocham takie klimaty. W dodatku nie można powiedzieć, że w tej książce nie ma akcji, bo byłoby to kłamstwo. Dzieje się dużo, są pewne zwroty akcji, wydarzenia mają ciąg przyczynowo-skutkowy i wszystko w sumie składa się na logiczną całość. Motyw postępowania bohatera jest prosty - pragnie on zemsty (tytułowej wróżdy) za wymordowanie swojej rodziny na jednym z kniaziów. Tylko czemu, kurcze, jest to podane w taki mdły sposób? Nie rozumiem jak książka tak naszpikowana akcją jest w stanie być tak nudnawa. Poza pojedynczymi momentami los bohaterów był mi całkowicie obojętny. W sumie to poza główną postacią w ogóle nie znamy reszty. Nie wiemy co czują, niektóre ich decyzje są dla nas dziwne i nieumotywowane w wiarygodny sposób. Ja wiem, że to jest debiut i styl może trochę kuleć, ale nie rozumiem jak mogło dojść do takiej sytuacji? Co do stylu to jest on bardzo suchy, nijaki, serio, niektóre biografie, które w życiu czytałam były pisane lepiej, żywiej. W dodatku autor chyba chciał pokusić się o stylizację języka, który, zgaduję, miał nas lepiej wprowadzić w świat przedstawiony, w klimat dawnych czasów. Niestety, język mnie męczył, niektóre zdania musiałam czytać kilka razy, aby zrozumieć ich sens. Jestem trochę rozczarowana, bo pomysł był świetny, a to jak wydana jest ta książka to mistrzostwo (twarda oprawa, obwoluta, tasiemka, ilustracje, złocenia na okładce), ale co z tego, skoro źle się ją czyta ze względu na styl? Zapewne za pół roku zapomnę o tym, że przeczytałam "Wróżdę". Mam nadzieję, że autor nieco jeszcze popracuję nad warsztatem i za kilka lat wyda kolejną pozycję, która będzie jeszcze lepsza, bo ta jest ciężka w ocenie i nieco mnie zawiodła.
O tak, to uczucie może wgryźć się w duszę człowieka głęboko, zatruwając w nim wszystkie inne pragnienia. Draco, syn kobiety i boga Żmija, karmi się nim od kiedy kniaź Popiołowłosy zgładził cały jego ród. I właśnie teraz jest czas na smakowanie zemsty. Nie wystarczy mu śmierć znienawidzonego kniazia, wcześniej chce odebrać wszystko na czym mu zależy. Jaki plan rodzi się w zatrutej jadem duszy wojownika? Czy nie za daleko się posuwa? Czy pragnienie zemsty nie zaślepi go wiodąc ku zagładzie?
To opowieść osadzona w czasach przed panowaniem pierwszych Piastów i w starosłowiańskim klimacie, w której historia ludzi nierozerwalnie związana jest z dawnymi wierzeniami i krwawymi bitwami. Walką, której jedynym celem jest przetrwanie. Gdzie nie ma miejsca na honor, gdy stawką jest życie. W której szczypta starosłowiańskiej magii może okazać się zarówno błogosławieństwem jak i przekleństwem.
Mimo początkowych obaw, czy to aby tematyka dla mnie, tak szybko zaangażowałam się w nieoczywiste losy bohaterów, że z ciekawością śledziłam ich poczynania i czasem niezrozumiałe wybory. Pochłonął mnie surowy świat wojów i rębajłów i czarowny, choć równie brutalny, rusałek i wilkołaków. Dynamiczna historia opowiadana językiem surowym, nie stroniącym od archaizmów buduje klimat powieści, a dzięki załączonej mapce z łatwością możemy towarzyszyć naszym bohaterom w ich drodze.
Czekając na kolejny tom polecam tą powieść Waszej uwadze. To nie tylko świetna i pełna akcji rozrywka, ale również, w pewnym sensie, źródło wiedzy o naszych starosłowiańskich przodkach.
Zemsta. Jedynie ona przyświeca działaniom głównego bohatera Draconisa, przecieka mu pod skórą prowadząc każdy jego krok, niemal zaślepia ale nie powoduje ogłupienia i obłędu. Jest zimna i wyrachowana. Wróżda, debiutancka powieść Marcina Sindery jest mocno konkretna, niemal surowa, nie zaznacie tu opisów przyrody czy pogody, są jedynie fakty, wiemy dokładnie co dzieje się chwila po chwili, na zasadzie wyruszyli - jechali - dotarli. Sama historia Draco i jego przygód mocno na plus, byłam mocno zainteresowana tym co spotka bohatera, sam bohater również ciekawy, nieprzeciętny, odniesienia do historii polski też super, opisy walk i starć są na wysokim poziomie i cieszę się, że autor nie bał się zalewać nas brudem, krwią i flakami. Dzięki tym zabiegom powieść wydaje się zapisem części zapomnianej albo nieznanej historii która mogła wydarzyć się na prawdę, to na prawdę duży plus. Jednak jak dla mnie styl zbyt surowy, ja lubię kiedy opowieść płynie a tu było "kanciato", trochę zbyt podręcznikowo, aczkolwiek wiem, że ten surowy styl pasuje do tej powieści więc nie mogę uznać że jest to coś złego, po prostu mi nie podpasowało w pełni. Na koniec wspomnę o słowiańskich upiorach, które były ale jak dla mnie ciut za mało ;) ale to moje wewnętrzne ciągoty do tego tematu się odzywają więc wybaczcie :)
z dobrych, a nawet bardzo dobrych składników, takich jak pomysł na fabułę, charyzmatyczna postać, elementy legendarne, historyczne i folklorystyczne, powstała powieść, niestety, co najwyżej poprawna; po raz kolejny okazuje się, że ciekawa fabuła to nie wszystko: powieść kuleje językowo i stylistycznie, momentami ma się wrażenie, że w pisaniu pomocne były frekwencyjne listy synonimów, decydujące, który z nich zostanie użyty w danym miejscu - wielka szkoda
Brakuje książek osadzonych w klimatach przed piastowskich. Pomysły na książkę bardzo fajny ale miałem problem z dialogami. Wydają mi się takie jednostajne. Tak jakby każda osoba mówiła tym samym głosem. Rozmowa między postaciami były bardzo krótkie. Mam nadzieję, że kolejna część będzie lepsza pod tym względem.
Ciekawa, przyjemna, prosta i momentami krwawa. Szkoda że momentami akcja była do bólu przewidywalna, ale i tak naprawdę nieźle się bawiłam zwłaszcza, że mało jest książek tego typu.
Od dłuższego czasu brakowało mi tak surowych klimatów jakie są tutaj. Autor serwuje nam wszystko: walkę, potwory, przepowiednie, legendy oraz brak litości i szansy na poprawę. Jak dla mnie jest to mieszanka, która pozostaje w pamięci na długo. Nie zrozumcie mnie źle, bo lubię kiedy mamy "happy end" gdzie bohaterowie żyją długo i szczęśliwie jedna "Wróżda" ma w sobie to coś za co pokochałam fantastykę. Główny bohater to okrutny, przebiegły oraz nie zwracający na innych zabijaka, który wciąga w swoją opowieści o pogoni za zemstą i staje się przez to niezwykle realny (przynajmniej biorąc pod uwagę w jakich czasach osadzona jest książka). Czytałam z dużą przyjemnością i wiele bym dała za kontynuacje.