Pragnienia to wyjątkowa historia o młodych ludziach, którzy muszą nauczyć się walczyć o to, czego pragną najbardziej – o siebie nawzajem.
On ma udane życie - pochodzi z zamożnej rodziny, cieszy się ogromnym powodzeniem u kobiet, jest gwiazdą koszykówki w drużynie Red Shadows. Po wygranych mistrzostwach dostaje propozycję nie do odrzucenia. Ona, choć zawsze marzyła o studiach artystycznych i pasjonuje się fotografią, jest studentką ekonomii. Rezygnuje z marzeń, ma wiele problemów, jest samotna. Wszystko za sprawą toksycznego ojca, który szykuje ją na następczynię swojego biznesu.
Z pozoru Janka i Wiktorię różni dosłownie wszystko. Łączy? Niewytłumaczalna chemia. Spotkanie tej dwójki jest jak zderzenie się dwóch potężnych żywiołów! Przypadkowo poznają się w klubie Hades 66. Ukradkowe spojrzenia, intrygująca rozmowa i zmysłowy taniec niemal natychmiast przeradzają się w pełen namiętności wieczór. Odtąd nie mogą przestać o sobie myśleć. Wkrótce jednak w życiu Janka zdarzy się coś, co zmieni je już na zawsze, zrujnuje karierę, marzenia i dobrze zapowiadającą się przyszłość.
Czy ta znajomość jednak okaże się dla nich najważniejsza w życiu? Dla prawdziwej miłości – pełnej pożądania i beztroskich chwil – oraz pewności, że spotkało się właściwą osobę, człowiek jest w stanie poświęcić wszystko. Ale czy miłość naprawdę jest warta tej ceny?
Ilona Gołębiewska jest autorką, która od kilku lat wydaje kolejne książki i jest obecna na polskiej scenie czytelniczej. Nie miałam do tej pory styczności z jej twórczością, bo jeśli sięgam po literaturę obyczajową, to tylko kiedy naprawdę oczekuję jakiegoś „wow”. W tym przypadku słowa z opisu „Wciągająca. Seksowna. Pełna emocji.” stały się mocno sugestywne.
Janek jest młodym chłopakiem, który marzy o zawodowej karierze koszykarskiej. Kiedy wraz z drużyną wygrywają mistrzostwa, kontynuacja studiów w USA staje się możliwa. Jednak szczęście nie trwa długo, ponieważ pijany kierowca tira zabija rodziców Janka, a jego samego pozostawia z uszkodzeniem nogi, które już nigdy nie pozwoli mu grać. Po drugiej stronie historii mamy Wiktorię, młodą dziewczynę pracująca w firmie ojca, która czuje się zaszczuta w rodzinie pozbawionej miłości. Jak los tej dwójki bohaterów zostanie ze sobą spleciony? Czy będą potrafili znaleźć szczęście?
„Fotografia była lekiem na całe zło. Miała w sobie coś z pogranicza magii. Za pomocą zdjęcia można było zatrzymać czas. Uwiecznić ludzi, przyrodę, wyjątkowe miejsca. Na długo zachować najpiękniejsze wspomnienia i wracać do nich zawsze wtedy, gdy człowiekowi jest źle i ma wrażenie, że świat jest taki okrutny.”
Książka jest pisana w trzeciej osobie czasu przeszłego, w dość standardowym stylu. Raz widzimy co dzieje się w życiu Janka, aby po chwili zgłębić dylematy Wiktorii. Pierwsza połowa książki skupia się na chłopaku i jego próbach poradzenia sobie z trudną rzeczywistością po wypadku. W tle przewija się Laura, obecna partnerka Janka, która chyba została potraktowana mocno niesprawiedliwie. Janek warczał na nią, odrzucał próby pomocy i porady, jakoby wyszedł do ludzi czy zrobił coś z własnym życiem. Moim zdaniem dziewczyna miała anielską cierpliwość i nawet jeśli rozumiem jego rozgoryczenie, to nie zasłużyła na takie traktowanie. Z kolei jeśli chodzi o Wiktorię i jej dylematy, sama nie wiem, jakoś tego nie czułam. Miałam też problem z relacją naszej głównej pary. Oboje byli mocno uprzywilejowani, pochodzący z bogatych domów. W takiej sytuacji zmiana życia czy odpoczynek od zmartwień, wydają się bezproblemowe. Przez to wszystko trudno było mi naprawdę współczuć bohaterce, która po prostu mogła się spakować i wynieść do chłopaka, który ma jeden dom w Warszawie i domek letniskowy do własnej dyspozycji na babcinym podwórku. Jedynym światełkiem w tunelu był Czarny, chłopak poznany przez Janka podczas remontu. Jego humor był rozbrajający, a szczerość chyba w każdym wzbudziłaby sympatię.
„A to ty nie wiesz, że każda baba jest jak szewc i z każdego kozaka zrobi pantofla?”
Dramatyzmu akcji miał dodać wątek byłego partnera Wiktorii, który pracował w firmie jej ojca i miał chrapkę na ziemię babci Janka. Mamy więc do czynienia z podpaleniem i oszustwami, które mają doprowadzić starszą panią na skraj rozpaczy. Książka jakoś bardzo mnie nie wciągnęła, po prostu dlatego, że to taka zwykła, raczej spokojna historia, a na pewno w taki sposób opowiedziana. Chyba nie określiłabym jej jako wciągającą, seksowną czy pełną emocji, a raczej stonowaną, romantyczną i zrównoważoną. Osobiście nie sięgam po takie lektury, ponieważ w książce potrzebuję dramatyzmu, nawet takiego napuszonego, zamiennie z hektolitrem krwi. Jednak jeśli lubicie spokojne historie, z niewielkimi wybojami po drodze, może to właśnie coś dla was.
Na Janka czekało stypendium w Stanach Zjednoczonych. Był kapitanem drużyny koszykarskiej i widział swoją przyszłość w NBA. Jeden wypadek sprawił jednak, że musiał zrezygnować ze swoich planów. Wiktoria miała pozornie idealne życie. Ojciec widział w niej swoją następczynię w firmie, nie brakowało jej pieniędzy czy uroku i spotykała się z przystojnym mężczyzną. Nic jednak nie było takie, jak się na pierwszy rzut oka wydawało. Pozornie nic nieznaczące spotkanie w klubie okazuje się wiele zmieniać.
Pierwszy rozdział był słaby. Po jego przeczytaniu zaczęłam żałować, że wzięłam się za tę książkę, ale czytałam dalej i okazało się, że im bliżej zakończenia, tym lepiej. Na sam koniec jednak nastąpiło typowe przesłodzenie, które nic nie wnosiło do fabuły i dla mnie było po prostu zbędne. W romantycznych książkach autorzy bardzo często chcą pokazać jak różowe życie nadeszło dla bohaterów, ale twierdzę, że trzeba znać umiar. Po prostu. W innym wypadku wszystko się sypie. Tytuł „Pragnienia" oraz wzmianka o „zmysłowej nocy" mogą sprawić, że czytelnik będzie spodziewał się dużej dawki cielesności. Jeśli na to liczy, to może się jednak zawieść, bo Ilona Gołębiewska kreśli opowieść o stracie, strachu, zaufaniu i przemocy. Dużym zaskoczeniem było dla mnie to, ile uwagi poświęciła nakreślaniu psychiki bohaterów. Było w tym trochę powtórzeń, choć innymi słowami, ale czytelnik mógł wczuć się lepiej w emocje, a to zawsze będzie u mnie na plus! Poza tym autorka fajnie pokazała, jak ludzie radzą sobie z żałobą czy jak podążają za cudzymi wytycznymi, gdy boją się postawić na swoim. Oczywiście nie obyło się bez „Wariat, ale mój" czy „Kocham cię do szaleństwa", co ogromnie spłyciło w moich oczach całą historię, jako że znali się nie tak długo, a już byli przekonani, że zostaną razem do końca życia. Zakochanie, zakochaniem, ale szybkie deklaracje zawsze wzbudzają moją podejrzliwość. Tym bardziej, gdy dialogi nie zawsze brzmią naturalnie. Były takie momenty, gdy wydawały mi się być sztuczne i nie chodzi jedynie o te między główną parką a ogólnie. „Pragnienia" to przyjemna książka, którą bardzo szybko się czyta. Dla mnie stanowiła lekturę, by się odstresować. Jeśli ktoś lubi naładowane emocjami romanse, to zdecydowanie będzie to pozycja dla niego! W moich oczach całość zaliczyła trochę potknięć technicznych, ale zostawiła mnie z przyjemnymi emocjami. Niekoniecznie mi się podobała i nie jestem pewna, czy sięgnę po coś jeszcze autorki, ale nie była to książka zła czy nieprzyjemna, więc niczego nie wykluczam.
Gdy dowiedziałam się, że nadchodzi premiera powieści "Pragnienia" akurat miałam ochotę na jakiś romans. Kusiła mnie ta książka bardzo, ale jak już przyszła to faza czytania romansów mi przeszła. Powieść trafiła na jedną z rozlicznych hałd wstydu, a jeszcze przy porządkach zmieniła położenie. Czekała bardzo długo, chyba tylko dlatego, że nie miałam jej przed oczami, w innym wypadku okładka pewnie by mnie skusiła. Jest śliczna, kolorystyka na szóstkę i ten wakacyjny klimat grzeje w zimie.
Jan jest studentem a przy okazji gra w koszykówkę i odnosi sukcesy. Spotykamy go w prestiżowym barze, jak z kolegami opija kolejny sukces. W tym samym barze bawi się z przyjaciółką Wiktora, córeczka bogatego tatusia, która ma opinię rozpieszczonej jedynaczki, która robi, co chce i wszystko dostaje za darmo. Między Wiktorią a Jankiem szybko pojawia się to COŚ, ale gdy pojawia się Lara była/obecna chłopaka, Wiktoria znika i drogi młodych się rozchodzą. Sukcesy Janka i drużyny trwają. Wkrótce mają wyjechać do Stanów, to wielki sukces dla tak młodych ludzi. Wszystko układa się jak w marzeniu, ale jadąc z rodzicami za miasto, Janek ma wypadek. To wszystko zmienia, życie chłopaka na każdej płaszczyźnie. W kryzysowej sytuacji jego związek się sypie, nie ma weny do studiowania, sport odpada, zatem jedzie na wieś do babci pomóc jej w remoncie. Tam spotyka zupełnie inne towarzystwo i inne warunki życia. Tutaj los znowu zetknie go z Wiktorią, która okaże się, że ma bardzo ciekawe koneksje i trwa w dziwnym układzie. Czy to wszystko się wyprostuje?
To nie jest pierwsza powieść autorki, z jaką mam do czynienia, ale nie zdziwiłabym się, gdyby okazało się, że to debiut. Ta książka jest strasznie niedopracowana i jakby po łebkach napisana. Bohaterowie są młodzi i bogaci, nie mają trosk, tam w powieści niby pojawiają się jakieś perturbacje, ale wszystko zawsze jakoś się prostuje, zbiegiem okoliczności. Według mnie ta powieść wytraciła romansowy potencjał, gdy para głównych bohaterów spotyka się, pojawia się chemia, a później każde wraca do swojego partnera, jak gdyby nigdy nic. To był moment, który zawiódł mnie totalnie. Tak, ja wiem, że to się dzieje na samym początku, ale ja czytałam, licząc na cud, którego nie było. Niestety. Nic to, może inna powieść autorki, poruszy mnie bardziej.
Lekko mówiąc, książka mnie nie zachwyciła. Czytało się ją szybko, ale wydaje mi się bardzo powierzchowna, bez głębszych warstw, dalszych planów. Można przeczytać, ot tak, dla zabicia czasu.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i... Wiesz co Ci powiem, że nie ostatnie. Jak tylko czas mi pozwoli będę nadrabiać pozostałe jej książki ☺️ była to historia taka jak lubię... Taka jak trafia do mnie najbardziej.. Napisana językiem, który lubię. Ok. Wiem. Jesteś już zdenerwowany, bo nie wiesz co lubię. Zatem spieszę z wyjaśnieniem. 😉 Wyobraź sobie, że przenosisz się w świat bohaterów. Jednak, aby to zrobić, książka musi od pierwszego zdania Cię porwać, zaciekawić, urzec w tak mocnym stopniu, iż masz ochotę wraz z postaciami przeżywać ich wzloty, szczęście, upadki i dramaty. To uczucie autorka wywołała u mnie od pierwszego zdania. Byłam niezmiernie ciekawa jak rozwinie się historia pewnego młodego chłopaka, bo była zbyt idealna, aby mogła się tak skończyć. Dlatego też z każdym kolejnym zdaniem, stroną i rozdziałem wraz z bohaterami uczestniczyłam w ich historii. Nie takiej zwyczajnej, lecz mądrej w swym przekazie. Pokazującej, że czasem wydaje się być idealnie, a los w jednej chwili wszystko zmienia. Z drugiej strony coś z zewnątrz wygląda na idealne, by po spojrzeniu do środka okazało się zupełnie inaczej... Znasz to? Jeśli tak to musisz poznać również historie bohaterów i zobaczyć jak to u nich wygląda. Co jeszcze będziesz czuć czytając książkę? Mocną huśtawkę emocji. Jeśli jesteś wrażliwy, wzrusza Cię wiele rzeczy to uwierz podczas lektury zdarzy Ci się płakać, lecz również śmiać do łez. Będziesz się wściekać, by później czuć satysfakcję. Smutek też pojawi się na twojej twarzy, by zmienić się w radość. I mimo, iż to historia, która kończy się przewidywalnie to od pierwszej do ostatniej strony zdarzają się sytuacje nieprzewidywalne. Takie, których się nie spodziewasz, a może i tak... Jedno jest pewne, odpoczniesz przy tej książce. Ciepła herbata, koc, "Pragnienia" i chwila spokoju to w zupełności wystarczy, by zrelaksować się, wyciszyć myśli i zapomnieć o całym świecie. Piękna historia, która porwie i pokaże, iż życie jest pełne niespodzianek
Janek - młody student, kapitan drużyny koszykarskiej, która walczy o mistrzostwo polski. Wysoki, przystojny mężczyzna, przed którym jest jeszcze całe życie i to całkiem niezłe, bo otrzymuje ofertę stypendium w Stanach. Jednak pewnego dnia jego życie dosłownie legnie w gruzach.
Wiktoria - młoda kobieta, która pracuje u ojca w firmie i ma dość takiego życia. Po pierwsze ojciec, który ciągle jest pod wpływem alkoholu i nie raz podnosi rękę na matkę, a z córki jest wiecznie niezadowolony. A po drugie chłopak, który z każdym dniem coraz bardziej stara się podlizać jej ojcowi.
Losy tych dwojga młodych ludzi łącza się w pewnym Warszawskim klubie. Jednak ich pierwsze spotkanie mimo obiecującego początku nie kończy się najlepiej.
Muszę przyznać, że ta historia nie zapowiadała się zbyt dobrze. Jednak około 100 strony dosłownie wcisnęła mnie w fotel i muszę przyznać, że nawet mi zakręciła się łezka w oku.
Książka jest napisana lekko i bardzo przyjemnie się ją czyta. Aczkolwiek niektóre wątki mam wrażenie, że były niepotrzebne.
Historia ukazuje nam jak ciężko jest się podnieść z dna. Jak ciężko znaleźć jest siłę by dalej walczyć. Ile wysiłku trzeba włoży by wrócić do normalności. I jak bardzo potrzebne jest wsparcie bliskich nam osób. Oraz ile jesteśmy wstanie zrobić by osiągnąć zamierzony cel.
Książkę uważam za bardzo dobrą na jesienny wieczór. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, przyjemnego, romantycznego i pełnego emocji to jest to historia dla Was.
Z początku główny bohater mi się nie podobał, bo jak już wiecie nie lubię, nie trawię zdrad. Jednak z kolejnymi stronami, kolejnymi rozdziałami coś mnie do niego przekonało. Książkę w pewnym aspekcie dało się przewidzieć, ale to już chyba tak jest w większości książek czy też filmów, gdzie główny bohater doświadcza wypadku. Jest to pozycja zdecydowanie wartościowa, pod tym względem, że pokazuje nam co czuje osoba, która utraciła kogoś, coś ważnego w życiu, pokazuje że należy z tym walczyć i nawet z najgorszej opresji możemy wyjść zwycięsko. W humorze Czarnego - przyjaciela Janka, zakochałam się od razu, jak ja się na scenach z jego udziałem uśmiałam. Jak dla mnie zakończenie mogłoby być trochę krótsze, ale generalnie dotrze bawiłam się na tej pozycji, podobała mi się ona i jeśli szukacie romansu nie tylko na którym możecie się nie tylko dobrze bawić ale i zawiera on wartościowy przekaz, to powinniście tę pozycję przeczytać . ❤