Santo Accardi jest gorącym Włochem, który wie, jak wykorzystać swoje atuty, żeby kobiety zabiegały o jego uwagę. Dodatkowo prowadzi dobrze prosperującą firmę. To wszystko sprawia, że wiedzie beztroskie, wypełnione niezobowiązującym seksem życie.
Jego asystentka – Lavender Anna Riss – z przymrużeniem oka obserwuje niekończące się podboje mężczyzny. Ale kiedy Santo zaczyna się nią wysługiwać i Lavender musi wysyłać kwiaty jego byłym kochankom, miarka się przebiera. Kobieta ma tego dość.
Jednak mimo że przez większość czasu jej szef najzwyczajniej w świecie ją denerwuje, Lavender nie może zaprzeczyć, że jego bliskość na nią działa.
Niestety.
Na domiar złego podczas balu charytatywnego zostaje oskarżona o próbę uwiedzenia swojego szefa.
książki lekko mówiąc nie da się czytać. główny bohater (santo) jest przesadnie zazdrosny i chociaz lubię gdy jest lekka nutka zazdrości w książkach, to akurat tutaj jest tego przesadnie za dużo. książka ma bardzo dużo niepotrzebnych wątków, chociażby ten z braćmi silverstone. czasami ciężko się zlapac o co chodzi. książka rodem z wattpada napisana w 2014, gdy królowały wątki mafijne i przesadnie zaborczy mężczyzni. ogólnie całkiem niesmacznie się to czytało. dla śmiechu można przeczytać, ogółem niekoniecznie:)
This entire review has been hidden because of spoilers.
2,5/5 Nie była to najlepsza książka tej autorki. Główny bohater był przez większość książki przerysowanie zazdrosny i zaborczy. Książka raczej na nudę do przeczytania czegoś lekkiego na raz.
This entire review has been hidden because of spoilers.
„Nie zostawię Cię” miało swoją premierę 30 września. I jak uwielbiam twórczość autorki, tak tym razem czegoś mi zabrakło, a czegoś innego było zdecydowanie za dużo… Lavender pracuje jako asystentka prezesa. Jej szef – Santo Accardi - to gorący ale i zapatrzony w siebie Włoch, który swoim zachowaniem denerwuje nie jedną osobę. A w szczególności swoją pracownicę, która powoli ma już dość jego humorów. Gdy pewnego dnia jedzie z nim na bal charytatywny i zostaje przedstawiona jako narzeczona prezesa a później oskarżona o materializm, dziewczyna ma dość i postanawia rzucić pracę. I wtedy gorący Włoch zacznie pokazywać na co go stać… Liczyłam na naprawdę świetną historię! Z początku nawet ta władcza postawa Santo, czy nawet jego zmienne humory –nie przeszkadzały mi. No dobra, momentami zachowywał się jak dziecko, pomimo, że był dorosłym prezesem firmy – raz chciał, a za chwile jednak nie chciał, obrażał się albo rzucał gromami, bo coś nie poszło po jego myśli – no ale tłumaczyłam to sobie tym, że niektórzy faceci tak mają :P ale w momencie gdy AŻ TAK zaczęło mu odbijać na punkcie Lavender, żeby ją np śledzić albo wydzwaniać jak jakiś psychopata – to było już dla mnie za dużo … a jak Santo przyznał się dlaczego zlecał wysyłanie kwiatów swojej asystentce, ręce mi opadły :( a czego mi brakło? W pewnym momencie akcja tak przyspieszyła, że zabrakło mi jakiejkolwiek relacji między bohaterami, wszystko działo się za szybko. A zachowanie Lav pod koniec książki, od razu skojarzyło mi się z zachowaniem Olgi z Hiszpańskiego Lucyfera … Za to bardzo polubiłam braci Silverstone, byli niezwykle pozytywnymi bohaterami z niepohamowanym apetytem na szarlotkę ;) ale i do tego niezwykle pomocni i lojalni! Zdecydowanie są najlepszymi postaciami z całej książki i z miłą chęcią poznałabym ich bliżej ;)
Są takie książki, które czyta się z zapartym tchem, bez potrzeby analizowania, bez rozbijania fabuły na czynniki pierwsze – bo najważniejsze jest to, że totalnie pochłaniają. I taka właśnie jest „Nie zostawię cię” Anny Wolf – wciągająca, emocjonalna i pełna niespodziewanych zwrotów akcji, które co chwilę wywracają wszystko do góry nogami. Choć historia zaczyna się jak klasyczny romans biurowy – przystojny szef i jego ułożona asystentka – szybko okazuje się, że to nie będzie tylko gra w przyciąganie i odpychanie. Autorka wprowadza dramatyczne wątki, które mocno podkręcają napięcie. Kiedy wydaje się, że wszystko zmierza ku szczęśliwemu rozwiązaniu, nagle następuje bum – oskarżenia, nieporozumienia, niespodziewane decyzje i prawdziwe emocjonalne rollercoastery. Są momenty, które wywołują złość, współczucie, zaskoczenie, a czasem nawet łzy. Szczególnie poruszyło mnie to, jak Anna Wolf pokazuje zranienie, poczucie winy i rozczarowanie – nie są to tylko emocje napisane „na papierze”, ale takie, które naprawdę się czuje. Zwłaszcza w drugiej połowie książki, kiedy relacja bohaterów staje się bardziej skomplikowana, a przeszłość i decyzje zaczynają zbierać swoje żniwo. Niektóre sytuacje naprawdę trzymają w napięciu do ostatniej strony – i choć serce momentami bolało, właśnie za to cenię tę historię najbardziej. Relacja między Santo a Lavender rozwija się w sposób, który trudno nazwać przewidywalnym – są wzloty, upadki, nieporozumienia i decyzje, które mogą wiele kosztować. Ale to właśnie te dramatyczne momenty sprawiają, że książka nie jest kolejnym cukierkowym romansem, tylko historią pełną emocji, w której miłość to coś więcej niż tylko zauroczenie. Czyta się ją niezwykle przyjemnie i szybko – to idealna lektura na wieczór, kiedy chce się totalnie zanurzyć w cudzym świecie i przeżyć coś intensywnego. Polecam gorąco – szczególnie tym, którzy lubią, gdy książka nie tylko rozgrzewa serce, ale też zostawia z emocjonalnym echem długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Jest to nieco inna odsłona autorki. Nie znajdziemy tu mafii, krwawych bojów czy ostrego seksu. "Nie zostawię cię" jest idealną lekturą na wieczór. Krótka, lekka i wciągająca. Prześwietni bohaterowie - Ivo, Lav, bracia Silverstone (i'm sorry Santo, ale nie przepadam za tobą🙄😆). Pisałam już to przy innych książkach Anny Wolf, ale napiszę i tu. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się jak autorka kreuje swoje kobiece postacie. Lavender jest niezwykłą kobietą. Silna, pracowita i... nie dająca sobie w kaszę dmuchać. Jej relacja z Santo ma różne wzloty i upadki, ale to sprawia, że książkę czyta się po prostu świetnie. Humor - to chyba największa zaleta "Nie zostawię cię". Żarciki, wzajemne dogryzanie i sarkazm. Ja uwielbiam takie rzeczy w książkach! Jeśli również przepadacie za dobrym humorem, to tutaj nie zawiedziecie się! Jedyną sprawą, która przeszkadzała mi w powieści jest jej ogólny chaos. W moim odczuciu tutaj wszystko działo się za szybko. Może to kwestia tego, że książka jest krótka i nie można było wszystkiego w niej zawrzeć.
"Nie zostawię cię" jest wciągającą, przyjemną i zabawną historią. Sprawi, że czytelnik oderwie się od rzeczywistości i popłynie wraz z bohaterami w nieznane.
To była moja pierwsza książka tej autorki i spotkanie niestety nie było w 100% udane. Pomysł na książkę romans biurowy z szefem, przystojny Włoch, ona jest bogatą dziedziczką było to coś co lubię. Tylko mam wrażenie, że oni to się nawet nie lubili, przez lata jak tam pracowała tylko wysyłała kwiaty jego kochanką i jak w końcu poszli na imprezę firmową to przedstawił ją jako swoją narzeczoną. To było jak dla mnie za szybkie tępo, ona ciągle od niego uciekała, on zachowywał się czasem jak dziecko któremu ktoś zabrał cukierka, był zazdrosny co ogólnie ja lubię ale nie w takim wydaniu. Mam też wrażenie, że oni ze sobą nie rozmawiali jedynie kłócili. Z pozytywu to postaci drugoplanowe bardziej miały moją sympatię brat naszego głównego bohatera i przyjaciele Lavender z farmy o których chętnie bym przeczytała.
Charaktery były nijakie, głowni bohaterowie podejmowano tak cholernie głupie decyzje, ze łapałam sie za głowę, pojawiały sie tam osoby, które zupełnie nie były potrzebne, wszystko było abstrakcyjne, a ich miłość była tak szybka, jak ucieczka Lav po ich slubie :))
Wkurzało mnie każde zdanie. Ilość xd podczas lektury wykracza wszelkie pojecie. Bohaterowie są odklejeni od rzeczywistości, a okropne, złe zachowania są taktowane jako coś normalnego. Miała być to historia miłosna, a wyszła historia o romantyzowaniu stalkingu. Jak kobieta mówi nie, to znaczy nie!
Potrzebujemy mniej pisarzy!
Ps. Pani Anna przekreśla tu wszystkie lata walki o prawa kobiet.
Naśmiałam się jak nigdy! W szczególności z irracjonalnego zachowania Santo, który wymiatał konkurencję już na starcie. Ja naprawdę jestem osobą wyrozumiałą (nawet dla włoskiego temperamentu), ale tutaj to był hit! Za to Ivo>>>> nie dość, że przystojny Włoch, przyjacielski, to pewny siebie i uwielbiający grać na nerwach porywczego brata. Zdecydowanie zbudował tą opowieść. Ogólnie myślałam, że będzie to klasyczny romans biurowy, a dostałam kowbojki, stajnię, czapkę i adios! :D Wspominam dobrze i lekko.
Miałam spore oczekiwania co do tej książki po przeczytaniu serii Gangsterzy tej samej autorki, ale niestety się zawiodłam, ponieważ główny bohater strasznie mnie denerwował swoją zazdrością - wiem, że romanse się nią cechują ale moim zdaniem tu byla już trochę przesadzona. 2/5⭐