23-letnia Alicja usiłuje odzyskać równowagę po ciężkich przeżyciach. Mają jej w tym pomóc wakacje w Leicester. Już na samym początku swojej przygody poznaje 30-letniego Kostandina Tironę. Piekielnie przystojny, bezwstydny samiec alfa bez trudu uwodzi bezbronną Alicję, ratując ją z opresji. Niewinna kobieta nie jest świadoma, że los postawił na jej drodze bezwzględnego zabójcę i szefa mafii. Alicja i Kostandin wyruszają w przepełnioną namiętnością podróż. Jednak pojawienie się kobiety w samym centrum gangsterskiego światka, w którym ludzkim życiem rządzą pieniądze, musi oznaczać kłopoty. Czyhające na nich niebezpieczeństwo jest większe, niż oboje przypuszczali. Rozpoczyna się śmiertelnie niebezpieczna gra, pełna nieczystych zagrywek i brudnych tajemnic.
I read a sample of this and I'm intrigued? Might have to get the full ebook or physical book, although even in the sample the writing is a bit chaotic. We'll see.
Mam wrażenie, że główna bohaterka nie oglądała sprawy dla reportera. Alicja po rozstaniu wyjeżdża do Anglii do swojej przyjaciółki, tam poznaje Kostandina Albańczyka. Oczywiście zakochuje się, on już po kilku spotkaniach mówi jej, że będą razem nie ma opcji żeby byłą z kimś innym. Co się w takiej sytuacji robi? Ucieka. Ale nie nasza główna bohaterka uwielbia Kostandina i przez całą powieść podporządkowuje mu się, robi wszystko dla niego. Chcę zapytać gdzie się podziało girl power? To jedna z tych książek, których nie powinno się czytać. Dla mnie nie przedstawia ona nawet ciekawej historii. Jest napisana bardzo chaotycznie i mam wrażenie, że kilka razy się zgubiłam w tym wszystkim. Chciałabym przeczytać romans, który coś przedstawia, a ten niestety nie dał rady. Fabuła jest znikoma, nie buduje żadnego napięcia, ciekawości jestem rozczarowana. Jeszcze błąd w opisie... 30 letni mafiozo po czym w tekście nagle ma 32? Ja bym klasyfikował to jako gruby błąd... Nie polecam.
Debiuty w literackim świecie jednocześnie intrygują, ale i wywołują we mnie sporą dawkę strachu przed nieznanym. Przyznaję się bez bicia, że jeśli chodzi o gatunek romans/erotyk to praktycznie nie czytam polskich autorów z jednym wyjątkiem – K.N. Haner. To właśnie ona i jej rekomendacja na okładce, były głównym powodem dla którego poprosiłam wydawnictwo o egzemplarz „Kostandin. Grzechy mafii”, czyli debiutanckiej książki Magdaleny Winnickiej. Pytanie brzmi - czy mój strach przed wejściem na głęboką wodę z polskim debiutem był uzasadniony? Sprawdźcie sami.
Główną bohaterką książki jest dwudziestotrzyletnia Alicja Natios – świeżo upieczona pani inżynier.
Udana obrona pracy to zdecydowanie powód do szczęścia, które ostatnimi czasy omijało dziewczynę biorąc pod uwagę, że jakiś czas temu spotkała ją zdrada ze strony własnego chłopaka. Namówiona przez Wiktorię, swoją bliską przyjaciółkę która od pół roku mieszka w angielskim Leicester, Alicja wsiada w samolot postanawiając, że celem wyjazdu ma być totalny relaks i dobra zabawa, którą obiecała zapewnić jej przyjaciółka.
Anglia przywitała naszą bohaterkę z przytupem kiedy wychodząc z hali lotniska o mały włos nie zostałaby potrącona przez samochód. Na szczęście ratunek przyszedł w ostatniej chwili - ratunek w osobie pewnego przystojnego mężczyzny. Jak się po chwili okazuję jej wybawcą jest Kostandin Tirona, który jest kuzynem Rudiego - chłopaka z którym od pewnego czasu spotyka się Wiktoria. Cała trójka przyjechała na lotnisko po Alicję, która nie tylko zauważa, że jej przyjaciółka jest bardzo szczęśliwa u boku nowego mężczyzny, ale to co szokuję ją samą, to to że sama jest ulega urokowi Kostandina.
Alicja nie jest ślepa, zwłaszcza biorąc po uwagę jakimi samochodami jeżdżą zarówno Rudi jak i Kosta oraz w jakiej posiadłości mieszkają. To od Wiktorii, dziewczyna dowiaduję się o plotkach krążących po mieście, a jak wiadomo w każdej plotce jest ziarno prawdy. Prawda ta zaczyna powoli potwierdzać się w miarę tego, jak Alicja bliżej poznaję Kostandina, który okazuję się być szefem albańskiej mafii rządzącej okolicą i nie tylko.
" - To tutaj! - krzyknęła Wiktoria, wysuwając mi przed nosem palec, którym wskazywała jedną z wąskich i ciemnych uliczek, odchodzących od Narborough. - Niestety nie widać dobrze, ale mają tu cały szereg domków; wewnątrz są połączone w jeden kompleks - dodała podekscytowana, podczas gdy my patrzyłyśmy na siebie, zastanawiając się, czy dobrze zrozumiałyśmy.
- Ale jak? I kto tu mieszka?- zapytała Lilka.
- Właściwie już straciłam rachubę, bo tam jest zawsze tyle ludzi, jakby wiecznie robili imprezę, ale nie robią. Oni po prostu są bardzo towarzyscy. Albańczycy w Leicester zachowują się jak jedna wielka rodzina. Na pewno mieszka tam Rudi. I Kosta, chociaż on jest dla mnie zagadką, bo poznałam go z pół roku temu, a potem wyjechał na miesiąc i dopiero tydzień temu wrócił...
- Wiczku, nie wierzę, że nic o nich nie wiesz. Co oni robią? - zapytałam trochę wścibsko, ale już nie chodziło tylko o Kostandina.
- Cytując Rudiego, mogę wam tylko powiedzieć: "Mniej wiesz, lepiej śpisz" - oznajmiła Wiki, ale się skrzywiła, bo nie podobało jej się, że miłość jej życia ma przed nią tajemnice. - Ale przecież głupia nie jestem, a już na pewno nie głucha i ślepa. Wszyscy ich tu znają i trzęsą się na ich widok. Krążą plotki, że albańska mafia rządzi tym miastem, i ostatnio coraz bardziej się upewniam, że to prawda."
Główni bohaterowie nie potrafią oprzeć się przyciąganiu, które pojawia się za każdym razem kiedy są blisko siebie. Czy jednak taka relacja ma jakąkolwiek przyszłość, zwłaszcza biorąc pod uwagę w jak niebezpiecznym świecie obraca się Kosta i jakie tajemnice skrywa.
Ani Kostandin, ani Alicja nie wiedzą jednak, że czasem wróg jest bliżej niż można przypuszczać, a zaufanie może prysnąć jak bańka mydlana.
Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne, dlatego debiut autora może go albo pogrążyć, albo sprawić, że czytelnicy nie będą mogli doczekać się następnych powieści. W przypadku historii pióra Magdaleny Winnickiej zdecydowanie nie można mówić o porażce. Mimo debiutu, autorka naprawdę dobrze sobie poradziła. Fabuła wciąga już od samego prologu, który stanowi bardzo mocne uderzenie. Choć „Kostandin. Grzechy mafii” to któraś z kolei książka z wątkiem mafijnym w tle, to tutaj mamy do czynienia z mafią albańską, gdzie w większości innych książek jest to ta, wywodząca się z Włoch. W trakcie lektury czytelnik na pewno nie może narzekać na brak akcji, bo ta zdecydowanie rozpędza się z każdą czytaną stroną, a końcówka jest taka jakie kocham najbardziej czyli … zostawiająca czytelnika w dużym szoku.
Plusem historii są zwroty akcji i nieprzewidywalność postępowania niektórych bohaterów. Kiedy już myślicie, że polubiliście bohatera, nagle okazuję się, że ....
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym się do czegoś nie przyczepiła. Bywały bowiem chwile, że gdzieś tam wyczuwałam drobne podobieństwa do innych książek. Nie mówię o scenach, tylko o takich małych rzeczach np. gdy główny bohater porównuje główną bohaterkę do jego własnej matki. Ten watek pojawia się w Greyu. Myślę też, że Alicja zbyt szybko przeistacza się ze spokojnej dziewczyny w jej kompletne przeciwieństwo, a hojność Kosty oślepia ją i sprawia, że jest w stanie mu sporo wybaczyć.
W ogólnej ocenie książkę oceniam pozytywnie, bo jak na debiut autorka potrafiła mnie zaintrygować i trzymać w napięciu przez dużą część historii. Liczę na kontynuację, bo z takim cliffhangerem jaki zaserwowała nam Magda, nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej.
Wczoraj pisałam Wam, że mafii nigdy za wiele dla mnie, ale czasem zdarzają się pewne wpadki, mimo tego, że ta pozycja zwróciła moją uwagę i liczyłam na coś fajnego, zwłaszcza, że usytuowanie historii oraz główny bohater nie miał być typowy dla gatunku... Kostandin (Kosta) zbiera również raczej pozytywne opinie, tak ogólnie. Po tych przesłankach postanowiłam dać jej szansę i serio, zaczynałam czytać z bardzo dobrym humorem i nadzieją na super lekturę. Moje pozytywne nastawienie, chociaż duże, niestety, ale od samego początku miało pod górkę. Na samym początku już czułam, że coś może nie współgrać między mną a stylem Pani Winnickiej... czasami na początku w moim przypadku tak się zdarza, bo muszę się wczuć, ale czy tak było i tutaj? Niestety, ale jak to mówią im dalej w las tym więcej drzew, tak też było i tym razem, nie potrafiłam znaleźć wspólnego mianownika z Alicją, która była osobą na wstępie, aż nader uprzedzoną do osób wiary mahometańskiej i to bez wyraźnego powodu tak na prawdę, nie lubię ludzi tego wyznania i już... cóż takie podejście do tego nie zadziałało na korzyść głównej bohaterki. Kolejnym motywem, który jak dla mnie był strzałem w kolano, to element insta-love, który wystąpił między Kostą a Alicją, na wstępie praktycznie mamy drogie prezenty, na które nigdy nie będzie stać szarego zjadacza chleba, ale co to dla mafiosa, który zna tak krótko jakąś polkę... A to nie jedyna akcja, która sprawiła, że ta lektura przysporzyła mi bólu głowy, bo zawsze doszukuje się jakiś plusów, ale tu to było nadzwyczaj trudne - nie będę rozwijać co się działo dalej w książce, bo może Wam się spodoba i nie będziecie chcieli spoilerów? Czy ta pozycja ma jakieś w ogóle pozytywy? Myślę, że w rozrachunku ma - same końcowe rozdziały, które przeniosły akcję w nawet niezłym stylu (porównując do całości pozycji), i w sumie tyko to sprawia, że może jeśli się ukaże przeczytam kolejną część. Chociaż emocje jakiekolwiek poczułam właśnie na sam koniec i to on pozostawił mnie z poczuciem zaciekawienia. Czy polecam książkę Kostandin. Grzechy Mafii? Nie mogę tego uczynić, gdyż jako osoba wydająca opinię muszę być w zgodzie ze sobą... ale kto wie może historia Kosty i Alicji się Wam spodoba?
Wątki mafijne to jest to, co uwielbiam😍. Jednak ten debiut okazał się koniec, końców rewelacyjny.
On - głowa mafii. Ona – młoda kobieta, która próbuje się pozbierać po nieudanym związku. Ich losy łącza się na lotnisku gdzie, Kostandin ratuje jej życie.
Niby wszystko zaczyna się pięknie i kolorowo, ale to tylko złudzenie. Ona ma wyjątkowego pecha. Jej były, gdy nakryła go na zdradzie brutalnie ją pobił. Podczas pobytu w Anglii u przyjaciółki Wiktorii, główna bohaterka ledwo unika gwałtu.
On natomiast po stracie rodziców zostaje wychowywany przez wujka, szefa mafii. Jednak, gdy Kostandin ma przejąć interesy w Londynie, wszystko zaczyna się komplikować.
Co mogę napisać o tej książce? Na pewno, że czyta się ją z zapartym tchem. Przy tej lekturze nie można się nudzić. Z każdym kończącym się rozdziałem chciałam więcej i więcej.
Jedyne, co na początku mnie drażniło to zachowanie głównej bohaterki. Z jednej strony boi się zbliżyć do mężczyzny po tym jak potraktował ją jej były. A z drugiej strony dzień po próbie gwałtu już nie ma oporów by uprawiać seks. 🤔 Ale to jedyna rzecz, która troszeczkę mnie denerwowała.
Czytałam kilka opinii na temat tej książki i o tym zaskakującym zakończeniu. W głowie układałam przeróżne scenariusze. Jednak tego, co tam przeczytałam to naprawdę się nie spodziewałam🙈.
Serdeczne gratulacje autorce tak świetnego debiutu i życzę kolejnych równie rewelacyjnych książek.
Mam nadzieje, że w przeciągu trzech miesięcy Viktor się nie odezwie i ukarze się druga część 😂😁.
Love hate ralation. Niby fajny mafijny romans. Standardowy początek, dobry seks i strzelanka. Jednak jak na tak skomplikowane zakończenie początek wydaje się zbyt prosty.
Cześć 1- gdzie Alicja jest cicha oderwana jest zbyt mocno od części 2- gdzie staje się żona bossa z krwi i kości.
Od początku wolałabym Alicję o twardym tyłku, zamiast miękkiej kluchy.