Lidia jest tłumaczką i mieszka we Francji. Pewnego dnia dostaje zlecenie z policji – ma przetłumaczyć list znaleziony u młodej samobójczyni. Treść listu wzbudza w niej podejrzenia. Czy pisząca chciała odebrać sobie życie? A może to szyfr? Kiedy przyjeżdża siostra zmarłej, Adriana, Lidia towarzyszy jej jako tłumaczka podczas przesłuchania na policji i oferuje dalszą pomoc. Mimowolnie wplątuje się w ciąg dziwnych zdarzeń i odkrywa coraz bardziej niepokojące sekrety z życia zmarłej dziewczyny. Jednocześnie w mieście zaczynają ginąć kobiety: samotne, nieznające języka, mieszkające z dala od rodziny – emigrantki.
Podobało mi się, ciekawy pomysł na fabułę i bardzo przyjemny styl pisania dzięki czemu dość szybko idzie czytanie. Miała vibe takiego serialu o sprawach policyjnych Myślę, że kupie też drugą książkę autorki
W pewnych momentach tej książki czułam się lekko zagubiona, autorka pominęła wyjaśnienie o co chodzi jakby była pewna że się domyślę?
Mimo tego uważam, że historia była całkiem intrygująca, a akcja rozwijała się w przyjemnym tępie. Książka to szybki, przyjemny kryminał, który jest godny polecenia!💛
Naprawdę, to debiut? Trudno w to uwierzyć, bo "Uściski", to świetna książka, która nie tylko ma interesującą, niebanalną fabułę, ale i jest bardzo dobrze napisana. Przyznaję, że nie byłam do tej pozycji optymistycznie nastawiona, może trochę dlatego, że thrillerów już w życiu sporo przeczytałam i wiem, czego się po nich spodziewać, a może dlatego, że do debiut... Cóż, myliłam się. Aurelia Blancard wskoczyła w pisarski świat z przytupem i trzymam za nią kciuki. "Uściski" trudno zaklasyfikować do jednego gatunku. To pomieszanie thrillera, kryminału i obyczajówki, w której dramatów od groma, a każdy z nich jest życiowy, codzienny, niestety "zdarzający się", czyli wiarygodny... bo ta opowieść jest wiarygodna i to jest jej ogromnym plusem. Z miejsca polubiłam główną bohaterkę, tłumaczkę Lidię, która wraz z mężem mieszka w kawalerce i ledwo wiąże koniec z końcem. Myślę, że ta postać dlatego jest taka prawdziwa, ponieważ autorka postawiła na to, co zna od podszewki - sama jest przecież tłumaczką. Moim zdaniem to doskonały zabieg i pewnie sama bym tak zrobiła, gdybym pisała książkę, bo najlepiej pisać o tym, o czym się wiele wie. Lecz ta historia nie jest tylko kryminalną aferą i szalonym poszukiwaniem odpowiedzi, ale jest również smutną diagnozą emigracji, która tylko z oddali jawi się jako coś wyjątkowo atrakcyjnego. Życie szybko ustawia nas po kątach i sami w obcym kraju czujemy w końcu tylko strach i tęsknotę za tym, co znamy, za domem. Tak naprawdę, to bardzo wzruszająca książka, która oczywiście także trzyma w napięciu do ostatnich stron, a koniec jest z fajerwerkami, ale nie mamy się z czego cieszyć... zostaje w nas wielki żal. Cenię Aurelię Blancard za to, że sięgnęła głębiej i pokazała, że książka, która teoretycznie ma dawać tylko rozrywkę - uczy. Na kartach tego debiutu literackiego widzimy kruchość życia, okrucieństwo świata i ludzką niesprawiedliwość. Francja w tej opowieści nie jest Francją pięknej miłości - jest zimna, brutalna i bezwzględna. Nie znajdziecie tu zakochanych, rozmarzonych par, ani rozświetlonych kawiarnianych ogródków, nie słychać słodkich szeptów i perlistego śmiechu drżącej młodości. Zabiła się. Skoczyła z mostu. 29 la. Nie ma jej. Natalia. Była. Od teraz tylko w czasie przeszłym. Zostawiła list. Pożegnała się... pożegnała? Czy to było pożegnanie. Tłumaczka Lidia nie jest tego taka pewna. Coś tu się nie zgadza. Coś nie pasuje. "Uściski" są smutną książką, ale ważną. Uświadamiają nam, że jutro też jest dzień, że nie można się poddawać, że trzeba walczyć i że słaby nie zawsze jest słaby, tylko słabszy od tłumu złych ludzi. Przestrzega przed wizjami emigracji opływającej w dobrobyt, atrakcyjnej i pożądanej. Znam to, poznałam tę słodycz obczyzny i wiem, że to gorzka słodycz. Bohaterka tej opowieści poza samotnością miała pecha do ludzi. Trafiała na prawdziwe szumowiny... Uważajmy na siebie. Dbajmy o siebie. To takie ważne, by mieć kogoś obok, by mieć komu opowiedzieć miniony dzień. Muszę jeszcze wspomnieć o stylu, w jakim "Uściski" zostały napisane. Już wspomniałam na początku, że w bardzo dobry, wręcz świetnym. Aurelia Blancard ma lekkie pióro i przej tę książkę się biegnie, nie spaceruje, nie truchta, ale biegnie. Tutaj na każdej stronie coś się dzieje. Akcja nie zwalnia ani na chwilę, a całość nie jest ani trochę przegadana. N oklaski zasługują dialogi, które brzmią naturalnie, a to wielka sztuka. Jeśli więc szukacie czegoś, co was pochłonie i jeszcze w duszę wleje refleksję, to łapcie "Uściski"!
Kiedy zobaczyłam "Uściski" w zapowiedziach od wydawnictwa Zysk i S-ka wiedziałam, że muszę ją mieć. Sama okładka już była dla mnie obietnicą świetnej lektury, a opis sprawił, że tajemnica, która kryje się na kartach tej powieści przyciągnęła mnie niczym magnes. Tak, tak, uwielbiam sięgać po książki, których okładki mnie do siebie wołają! I nie wstydzę się tego, że potrafię wziąć do ręki daną książkę tylko dlatego, że podoba mi się grafika. Macie tak? Ja często też kupuję powieści w ciemno ze względu na wydawnictwo, któremu ufam lub po prostu autora, którego książki biorę w ciemno.
Tym razem na tapecie pisarka, która zadebiutowała właśnie książką, którą widzicie na zdjęciu. Wiele osób powie, że szkoda czasu na debiut, czyżby? Ja uważam, że są to często odkrycia czytelnicze, a jednocześnie obietnice kolejnych świetnych lektur. To oczywiście nie jest lektura,bo niektóre teksty nie powinny ujrzeć światła dziennego, a jak jest z "Uściskami"?
Przede wszystkim najpierw podpowiem o czym jest ta historia, którą postanowiła nam opowiedzieć Aurelia Blancard. Spokojnie, nie zdradzę szczegółów. Opowiem ogólnie aby był zarys tego, co znajdziecie w środku.
Poznajemy dwie główne bohaterki. Jedna to... denatka. I nie jest to wstęp do krwawego kryminału, gdzie są to zmasakrowane zwłoki. Nie, tu jest inaczej. Kobieta, którą znaleziono martwą była dwudziestodziewięcioletnią osobą, która miała plany być szczęśliwą. Znaleziono przy niej list i to nie byle jaki bo napisany po rumuńsku. W tym momencie wkracza druga postać, Lidia, która ma owy list przetłumaczyć. W ten oto sposób zostaje wciągnięta w tajemniczą sprawę śmierci Natalii. W tym wszystkim zostaje również znaleziona pocztówka zaadresowana do siostry denatki. W ten oto sposób Lidia i siostra nieżyjącej Natalii zaczynają brnąć w tajemnice z życia martwej kobiety i odkrywają krok po kroku kolejne karty. A w międzyczasie zaczynają się wmieście dziać dziwne rzeczy, zaczynają ginąć kolejne kobiety...
Powiem szczerze, że spodziewałam się thrillera, ale tutaj dostajemy oprócz tego kryminał i w jakimś stopniu powieść obyczajową. Tempo jest niespieszne, ale czy to wada? Nie. Wszystko dzieje się we Francji, w której jest mnóstwo emigrantów i to na nich również skupiła się autorka. Wbrew pozorom, zamiast pokazać, iż jest to kraj, w którym większość szukałaby romantyzmu, wybrałaby się na wyjazd z drugą połówką, to wcale nie jest tak kolorowo. Wręcz przeciwnie. Jest mrocznie, wręcz duszno.
Dwie kobiety szukające odpowiedzi, zagłębiające się w życie nieżyjącej siostry jednej z nich. Jest tajemnica, bardzo dobrze przemyślana fabuła, gdzie intryga to to, co czytelnik doceni najbardziej. Według mnie to absolutnie świetny debiut! Jeśli sięgniecie po "Uściski", to przekonacie się, że kryminał nie musi być zlany krwią, by był niezwykle interesujący. Przy tym konkretnym nie będziecie się nudzić bo trzyma w napięciu, zaskakuje, a to niezwykle ważne, prawda?
Podsumowując. Z przyjemnością sięgnę po kolejne powieści autorki. To kolejne nazwisko na naszym polskim rynku wydawniczym, które według mnie będzie jednym z tych, które będziemy wymieniać polecając znajomym kryminały i thrillery.
Wydawnictwu Zysk i S-ka serdecznie dziękuję za egzemplarz, a co za tym idzie, możliwość przeczytania tak świetnej książki.
Lidia jako tłumaczka, została poproszona do przetłumaczenie listu pożegnalnego samobójczyni. Wydaję się proste... Jednakże w rzeczywistości tak nie jest. Okazuję się, że list coś ukrywa, a sama Lidia postanawia pomóc w śledztwie. Co odkryje?
"Uściski" to debiut literacki A. Blancard, i mogłabym go zaklasyfikować bardziej do thrillera, z domieszką obyczajówki. Bo oczywiście jest śledztwo, trop, ale w międzyczasie również zostaje pokazane jej życie. Z czym musi mierzyć się na codzień, oraz jej problemy w małżeństwie.
Ogromnym plusem tej historii jest to, że wciąga od pierwszych stron. To nie jest z pewnością książka skomplikowana, dlatego też czyta się ją z ogromną przyjemnością. Jednakże dla niektórych ta tajemnica zawarta w tej książce, może być nie do końca niejasna. Sama zaczęłam domyślać się zakończenia, i wcale nie byłam od niego daleka. W tym pomogła mi siostra zmarłej Adriana, która pomaga Lidii w śledztwie.
Jednakże rozumiecie, troszeczkę absurdalne dla mnie były niektóre momenty. Samo to, że francuska policja nie zainteresowała się dwiema kobietami, które zaczęły na własną rękę prowadzić śledztwo, jest dosyć dziwne, nie uważacie? Mieszanie się w sprawę zawsze kończy się źle, a tu dwie bohaterki robią co im się żywnie podoba. Też zamiast wesprzeć działania policji - gdyż jak wiadomo Lidia została wezwana jako tłumaczka przez nich - ona woli od razu prowadzić je na własną rękę. Samo to jakie jest jej wyobraźnie o francuskiej policji, nie zdziwiło mnie wcale. Wszystko prowadziło do tego, że będzie i tak prowadziła to śledztwo wraz z Adrianą.
Ogólnie nie była to zła historia, bardzo dobrze się przy niej bawiłam. A zważając, że był to debiut autorki, nie chciałam być za bardzo negatywna.
Lisa mieszka we Francji i pracuje jako tłumaczka. Zwykle dostaje nudne i nieciekawe zlecenia jednak tym razem jest inaczej. Jej zadaniem jest przetłumaczenie listu samobójczyni. Młodej dziewczyny, która postanowiła odebrać sobie życie. List z pozoru wydaje się bardzo normalny, na ile to możliwe, jednak z czasem zauważa się w nim drugie dno. Postanawia prowadzić śledztwo na własną rękę i dowiedzieć się jak to się stało.
Gdybym miała podsumować tę książkę w kilku zdaniach to zdecydowanie określiłabym to tak – wolno rozwijająca się fabuła, bohaterka, która mogłaby być bardziej dopracowana i naprawdę ciekawy pomysł na opowiadanie. Nie zmienia to jednak faktu, że wiele zachować bohaterów i ich decyzje SA zwyczajnie niedopracowane i nielogiczne. Bohaterowie zachowują się w dziwny, pozbawiony sensu sposób. Bohaterka niby podejrzewa męża o zdradę, ale jak ma na to dowód to właściwie nic z tym nie robi. Zamiast zostawić sprawę śledczym, sama podejmuje nieskładne działania.
Jak na debiut to jest całkiem nieźle – historia jest ciekawa, dobrze rozwinięta i jedynie czasami czegoś jej brakuje, ale to kwestia dopracowania techniki pisania, która przyjdzie z czasem Oby tak dalej!
Bardzo mi się podobała, ciekawy pomysł na fabułę, a styl pisania przyjemny, dzięki czemu szybko się ją czytało. Do końca książki byłam ciekawa jak ta historia się skończy i pewna sytuacja mnie zaskoczyła. Jest to debiut autorki co jest zadziwiające, bo tak jak mówiłam jest dobrze napisana i na pewno sięgnę po kolejną książkę tej autorki. Jeśli lubicie thrillery i kryminały to bardzo wam polecam.
Uściski to powieść debiutancka, ale nie naiwna. Wręcz przeciwnie, jest dobrze przemyślana i napisana, dzięki czemu czyta się ją bardzo dobrze. Fani gatunku nie powinni być rozczarowani.
Książka ciekawa ale momentami gubiłam wątek i nie wiedziałam co się dzieje i dlaczego. Mimo to książka przyjemna i dość interesująca. Historia w niej przedstawiona wzbudza ciekawość ale trochę się dłuży. Myśle ze to taki fajny lekki kryminał ☺️