Rating tego tomu traktuję jako rating nie tylko jego, ale i całego “Potopu”.
Tom III:
Zdecydowanie najlepszy tom. Czasami emocjonowałam się tak bardzo, że aż się dziwiłam, jak coś takiego może się ze mną dziać przy czytaniu “Potopu”. Szczególnie wciągałam się w dialogi, które przedstawiały czasami bardziej ograniczone postrzeganie świata przedstawionego przez bohaterów niż to, co zna czytelnik, co było dla mnie ciekawe i momentami wręcz ekscytujące.
PS. Babinicz reveal moim zdaniem świetne
“Potop” jako całość:
Wow, trochę trudno uwierzyć, że ten tysiącstronicowy olbrzym jest już za mną. Przyznam szczerze, że miałam wrażenie, że będę go czytać już do końca świata, jak niekończącą się, tasiemcową operę mydlaną w telewizji. Co 10 stron nowa bitwa, co 12 jakiś ciekawy dialog, co 30-50 jakieś ważne fabularnie wydarzenie… I tak przez trzy długaśne tomy. Jeśli chodzi o bitwy polsko-szwedzkie, to już naprawdę zgubiłam się w ich liczeniu przy początku tomu II. Czasami miałam ochotę powiedzieć Sienkiewiczowi, że tak, wiem że nie była to zwykła bitwa, tylko rzeź, i tak, wiem że oddział Kmicica był jak wilcy nastające na owce. To tylko kilka ze zdań powtarzających się przy opisach walk, które sprawiły, że były po prostu niezmiernie nudne. Historia na niczym by nie ucierpiała, gdyby wyciąć z niej kilka takich fragmentów, co znacznie by ją uszczupliło.
Jeśli chodzi jednak o jakieś pozytywy, to bardzo podobała mi się kreacja bohaterów, z którymi spędza się te 1000 stron, więc siłą rzeczy się z nimi zżywa. Kmicic, Oleńka, Zagłoba, Anusia (której - o zgrozo - nie było w filmie!!), Bogusław, to naprawdę interesujące postaci, niezależnie od tego, czy stoją po tej dobrej, czy złej stronie. Plus tak jak wspominałam wyżej - niektóre dialogi potrafią pobudzić w czytelniku chęć dowiedzenia się, co będzie dalej, co jest istotnym elementem każdej książki.
Podsumowując, myślę, że “Potop” nie zasługuje na tak duży szum, jaki się wokół niego wytworzył. Momentami jest interesujący, ale nie na tyle, by miałabym go komuś gorąco polecać. Jest mnóstwo innych pozycji, które zasługują na większą uwagę, i które kryją w sobie więcej w 100 stronach niż jakiekolwiek 1000 stron byłoby w stanie pomieścić. Moim zdaniem w przypadku “Potopu” sprawdza się stwierdzenie - dużo słów, mało treści.