Myślę, że każdy z nas ma osobę, o której może śmiało powiedzieć, że się wychowywała na jej twórczości. Niektórzy powiedzą, że to Zbigniew Wodecki, inni, że Krzysztof Krawczyk, a ja powiem, że Andrzej Grabowski.
Autobiografia Andrzeja Grabowskiego jest o tyle wyjątkowa, że każdy zna tę najpopularniejszą rolę Ferdynanda Kiepskiego, a tutaj jest o niej tyle co kot napłakał. Czytelnik poznaje dzieciństwo, pierwsze prace zarobkowe, jak wyglądała edukacja w Szkole Teatralnej, a wszystko okraszone wstawkami dotyczącymi pracy na planie filmowym, przy takich produkcjach filmowych jak "Dzień Świra" czy "Pod Mocnym Aniołem" oraz grą na deskach teatralnych. Ponadto możemy faktycznie odczuć jak rola w serialu "Świat według Kiepskich" wpłynęła na to do jakich ról jest ten aktor wybierany oraz dlaczego czasem jednak ktoś nie zdecydował się go obsadzić do jakiejś roli. Cieszę się, że tutaj skupienie było na całokształcie, a nie na najbardziej popularnych rzeczach, o których w sumie dużo już wiemy.
Książka jest napisana bardzo lekkim piórem, w typowo gawędziarskim stylu, rozstrzał tekstu na stronę jest na tyle szeroki, że można tę książkę bardzo szybko czytać, a dodatkowo jest cała masa fotografii z dzieciństwa oraz z planów filmowych/desek teatralnych. Żeby Wam to bardziej uzmysłowić to w przeciągu godziny przeczytałam 100 stron plus przyglądanie się fotografiom, a książka ma łącznie 300 stron z hakiem, także jeśli ktoś by się zaparł to w jeden dzień to połknie. Dla niektórych może to być wadą, a dla niektórych zaletą - pojawiają się tutaj przekleństwa, jednak nie są one nałożone jedno na drugim tylko wynika to z czystej gawędy, że czasem cytując kogoś mamy tam przekleństwo lub dla podbicia efektu jakiegoś innego słowa, które sam Grabowski wprowadza. Dla mnie to było neutralne, ponieważ bardziej odebrałam to jako coś naturalnego, że raz na jakiś czas wprowadzamy słowo na k lub na s podczas opowiadania. Potraktujmy to jako partykułę wzmacniającą.
Podsumowując, cieszę się, że mogłam przeczytać coś o aktorze, którego strasznie lubię i zawsze mnie się ciepło na sercu robi jak słyszę to nazwisko.