Kryminał, powieść przygodowa, a zarazem nieprawdopodobna, choć prawdziwa historia Dorothy Eady, wybitnej znawczyni starożytnego Egiptu! Detektywi na kółkach to Julia, czternastoletnia specjalistka od zagadek, Tom, jej przyjaciel, biegły w łamaniu szyfrów, i nieustraszony labrador Spajk, przyciągający nie tylko nowych przyjaciół (w tej roli Dżager – przesympatyczny kocur z nadwagą), ale też przygody! Tym razem lecą razem na wakacje do Egiptu. I od razu trafiają na ślad przemytu! W ręce wpada im stara mapa, która kryje więcej tajemnic, niż przypuszczają. Czy doprowadzi ich do skarbu? Młodzi detektywi znowu będą musieli łamać szyfry, dedukować i stawić czoła groźnym przeciwnikom, by przetrwać na pustyni i rozwiązać zagadkę! Współczesna akcja nieoczekiwanie splata się z historią dziewczynki dorastającej w Londynie na początku XX wieku i egipskiej kapłanki, żyjącej ponad trzy tysiące lat wcześniej.
ostatnio same dnf robie, niestety to tez nim jest. czytam to juz od miesiaca i jestem na 130 stronie... 1 tom lyknekam na raz, a to jest totalnym rozczarowaniem.
I pomyśleć, że parę lat temu wychwalałem tą książkę pod niebiosa...
Chryste Panie, jak ja się rozczarowałem. Wszystko, wszystko robisz źle.
Bohaterowie. Julka jest absolutnie bezużyteczna. Nie robi nic i zaciąga się na wyprawę na środek pustyni, po której nie będzie się mogła poruszać. Pół książki spędza obrażona na Toma, że ten ma czelność rozmawiać z innymi kobietami, a nie tylko z nią, gdzie nawet parą nie są! Gdzie ta kobieta miała conajmniej skończone 25 lat! Gross! Tom też zamienia się w zazdrośnika pod koniec, jednak na krócej i z winy Julki, która nie potrafi skleić normalnego zdania, tylko duka coś tak, aby zabrzmiało jak najbardziej dwuznacznie.
Mamy też sekretnego złoczyńcę, którego imienia nie zdradzę, bo szanujmy się. Powiem tak: jest cholernie wymuszony i na siłę robi się z niego nie wiadomo jakiego przestępcę. Ta osoba nic nie zrobiła i nie miała powodu się w tak głupi sposób ujawniać!
Marcin Kozioł bawi się tutaj w "Kroniki Archeo" 2.0, z którymi dosyć nieprzyjemnie się rozstałem. Książka traci wtedy ze swojego czaru i oryginalności, które czuć było w tomie pierwszym. Gdzie tutaj są ci detektywi?! Prędzej archeolodzy... Jaka osobny twór, inna seria może by to działało, ale jako kontynuacja "Skrzyni władców piorunów" to jakaś porażka...
I czy ktoś może nauczyć pana Kozioła jak korzystać z wykrzyknika oraz z tego znaku: "?!"? Używa ich za często, a właściwie to momentami niepotrzebnie, wprowadzając zamęt w dialogach. Wyobraźcie sobie, że rodzice na was krzyczą po tym jak dostaliście 100% z egzaminów. Coś takiego jest często tutaj spotykane.
Jestem rozczarowany. Pierwszy tom to była petarda, pchnięcie mnie ku kryminałom. Drugi też bardzo lubiłem tę parę lat temu. Czytając teraz "Tajemnicę przeklętej harfy wręcz odliczałem strony do końca. Cóż gusta się zmieniają... 2,5/5, nie polecam.
Jak dla mnie to 4.5 Książka bardzo fajna (zdecydowanie lepsza od pierwszej części). Drugi tom nie jest już tak oczywisty, przez co nie da się oderwać od książki. Historia prowadzona przez zwierzęta skradła moje serce!
Wyjątkowa seria, napisana w różnych perspektywach co jest bardzo oryginalne. Fabuła również świetna, przekazana w genialny i kreatywny sposób, pokazując wiele faktów.