Komisarz Arkadiusz Lubosz nie może pogodzić się ze stratą córki. Stopniowo pogrąża się w marazmie pogłębianym przez alkohol. W końcu dostaje ostatnią szansę na powrót do służby i uporanie się z własnymi problemami.
W sprawie zaginięcia Sylwii pojawiają się nowe okoliczności. Lubosz odkrywa, że oprawca zgotował horror nie tylko jego córce, lecz także innym ofiarom.
Nieoczekiwane zwroty akcji i tajemnice z przeszłości doprowadzają do finału, którego nikt się nie spodziewa.
Niektórzy ludzie po prostu znikają. Stają się tajemnicą, której nikt nie potrafi odkryć…
Mogłam sobie darować drugi tom. Tym którzy nie byli zachwyceni pierwszym daje znać, że rozwiązanie zagadki nie jest warte tej lektury. Jakby skondensować wszystko to co się działo w drugim tomie, wyrzucić wszystkie zapchajdziury i zbędne opowiastki oraz wykonać solidną edytorską robotę (to pomogło by też pierwszej części) to zostalibyśmy z ok. 100 stronami, które można by dorzucić do pierwszego tomu. Ta historia ani trochę nie wymagała dwóch, tak długich książek. Pierwsza część miała jako takie tempo i nutkę tajemnicy, tutaj jest rozwlekle do granic i niewiele się dzieje. Finał nieciekawy, w ogóle nie zaskakujący. Trochę mało wiarygodnie się to wszystko kończy i całość wydaje mi się jakaś taka sztuczna, nieudolna, niedopracowana. Tak naprawdę jedynym plusem tej książki jest pomysł na osobę sprawcy i jego modus operandi, który jednak został bardzo marnie wyegzekwowany. Jak się okazuje w posłowiu - to nie autorski pomysł autora, tylko inspiracja (nie wiem jak daleko idąca i wole nie wiedzieć, bo niektóre fragmenty brzmiały mi jak przepisane, a nie napisane...) mająca źródło w książce - chyba można by rzec - naukowej. Niby nic w tym złego, ale jak autorowi kryminału nie idzie ani pod względem stylu, ani fabuły, ani tempa, ani bohaterów i tylko pomysł na sprawcę się broni, to z chwilą dowiedzenia się, że tego autor też sam nie wymyślił, tracę wszelką nadzieje. Jak szukacie chociażby przeciętnego polskiego kryminały to Piekiełko odpada.
Teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem zakochana w książkach Jacka Piekiełko. Zdecydowanie mój kolejny ulubiony polski autor.
Styl. Język. Fabuła. No wszystko do mnie trafia.
Uwielbiam to, że autor nie owija w bawełnę. Jest brutalnie, obrzydliwie, ale jakże dobrze napisane.
Nie będę mówić o fabule, bo to drugi tom. Jednak wciąga niesamowicie. Końcówka to szczyt wszystkiego. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Miałam kilka swoich podejrzeń, ale oczywiście nie trafiłam.
Niestety, w tym tomie dostałam znacznie mniej mojej ulubionej damskiej bohaterki. Ale wybaczam, bo rozumiem dlaczego podjęła pewne decyzje.
Po drugi tom sięgnęłam od razu po pierwszym, również w formie audiobooka. Jestem zaskoczona dość niskimi ocenami na LC tej serii, bo ja bywam marudna, a tutaj po prostu mi się podobało!
Plus za wartką akcję, za napięcie, za zbudowanie postaci, za historię dość skomplikowaną, ale trzymającą się kupy. Dodajmy do tego dobre pióro, świetny pomysł na fabułę, ciekawy pierwowzór sprawcy i wychodzi nam coś bardzo fajnego - brawo! To był kawał dobrego thrillera Panie autor :)
Początek jakoś mnie nie ujął. Może dlatego, że nie czytałem wcześniejszych przygód Lubasza. Później książka wciąga, akcja szybka, zmierza do finału, który można częściowo przewidzieć. Czy każdy bohater kryminałów musi palić i mieć problemy z używkami?
Recenzja "Niewidoczni" Jacek Piekiełko Wydawnictwo Skarpawa
"Łapie się na tym, że za bardzo kocha życie, te maksymalne emocje, jakich doznaje dzięki temu, co czyni w ukryciu. Te mrożące krew w żyłach chwile, gdy może zostać zdemaskowany, a później przeogromne podniecenie, gdy patrzy przyszłej ofierze prosto w oczy, rozpoznaje to błagalne spojrzenie. Ta władza daje mu ogromną siłę i satysfakcję niemogąca się równać z niczym innym". 📚 "Niewidoczni" to moje pierwsze spotkanie z autorem. Do ręki otrzymałem kryminał pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji i tajemnic z przeszłości. 📚 Arek Lubosz, główny bohater książki to postać niejednoznaczna, która może nie od samego początku, ale jednak wzbudziła swoją postawą i swoimi przemyśleniami moją sympatię i... zaciekawienie; tak właśnie - zaciekawienie jak potoczą się jego losy: czy odnajdzie w sobie siłę, by doprowadzić do końca sprawę zaginięcia córki?; - wydawał mi się on ciałem obcym wołającym na pustyni, obumarłym liściem niesionym przez wiatr, człowiekiem, w którego myślach pływa tylko zemsta... 📚 Czytając tę książkę uświadomiłem sobie kolejny raz, jak "wydarzenia z dzieciństwa wpływają na psychikę człowieka, jak odzywają się po wielu latach, jakby przez ten czas czuwały gdzieś ukryte". 📚 Kartkując kolejne strony książki czułem się czasem osaczony - w takich momentach moje zmysły wyostrzały się, a ja nie potrafiłem opisać kotłujących się we mnie emocji. 📚 Poznajemy tutaj również drugą bardzo ważną postać, a mianowicie tajemniczego pacjenta... "To los sprawił, że zbieg okoliczności ukształtował jego psychikę, dał do rąk narzędzia i napełnił go odwagą do czynienia rzeczy wyjątkowych". Kilkukrotnie złapałem się na tym, że ta postać mnie także zaciekawiła - chciałem móc poznać ją i jej emocje, co myśli, co czuje... 📚 Każda kolejna strona książki, rozważania bohaterów, odpowiednie tempo fabuły... wszystko to pochłaniało mnie jak głęboka, mroczna noc; czułem się czasem nieswojo; cisza wokół przerywana jedynie szelestem przewracanych stron była niepokojąca; moja wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach... 📚 Na koniec otrzymałem bardzo konkretne rozwiązanie sprawy wraz z informacją, która może być zalążkiem kontynuacji...
Recenzja krótka i na temat. Książka dobra i nic więcej, na pewno nie będę jej rozpamiętywać. Styl pisania przyjemny. Widać konkretną poprawę od pierwszej części. W tej książce było już czuć napięcie i akcje. Watek z grzybami na maksa oryginalnym i ciekawy pomysł. W wymazanych 2 część opowiadająca o jednym z trzech bohaterów wypadku była za długa i powtarzalna. Ta 2 cześć jest naprawdę dobra i nie ma niepotrzebnych pierdół. Ogólnie podsumowując dobra ale nic specjalnego widać poprawę. 3 gwiazdki wiek myślę że 12/13+
This entire review has been hidden because of spoilers.