Mam wrażenie, że mój umysł po tej lekturze już nigdy nie będzie taki, jaki był. Co za dziwne opowieści zostały zawarte w tej grubej, grubaśnej, gargantuicznej książce. Pięć dzieł klasyków radzieckiego SF! Musiałam to mieć i musiałam to przeczytać. Bardzo lubię ten gatunek, a STRUGACKICH jeszcze nic nie czytałam. Przyznaję, że było to dla mnie wyzwanie, ale oficjalnie mogę się pochwalić, że wyzwaniu sprostałam. Bardzo doceniam te historie, są błyskotliwe, jedne mroczne (jak PIKNIK NA SKRAJU DROGI), drugie zabawne (jak PONIEDZIAŁEK ZACZYNA SIĘ W SOBOTĘ), lecz wszystkie mądre i świetnie napisane. Bracia STRUGACCY mieli dziką fantazję i pewnie jeszcze długo będę się zastanawiać nad tym, jak można było coś takiego wymyślić. Te opowieści się wcale nie zestarzały, ale warto czytać je ze świadomością, że to klasyki radzieckie - ten kontekst jest tu istotny i wiele wyjaśnia, choć poruszane kwestie można spokojnie odnosić do całego świata (tego współczesnego i tego z odległej przeszłości), do znaczenia człowieka w tym świecie i jak na tej Ziemi ludzie sobie fikają.
Przejdźmy więc do konkretów, czyli krótko opiszę swoje wrażenia dla każdego z zawartych w tym zbiorze dzieł.
"PIKNIK NA SKRAJU DROGI", to niepokojąca wizja świata po wizycie obcych, którzy... Właśnie... Którzy co? Nikt nie wie dlaczego odwiedzili Ziemię, co było ich celem i czym są pozostałości ich bytowania na naszej planecie. Miejsca, w których przebywali zostały skażone i są bardzo niebezpieczne dla człowieka - nazwano je Strefami, a tzw. Stalkerzy parają się ryzykownym wyciąganiem dziwnych przedmiotów, które przybysze porozrzucali, a które to mają przedziwne właściwości. Główny bohater tej opowieści Redrick Schuhart jest jednym z nich i poznajemy go podczas takiej właśnie akcji. To człowiek młody, który wplątał się w ryzykowną grę - grę, którą zdaje się, że nie można wygrać. Bracia Strugaccy zafundowali nam przerażającą wizję, apokaliptyczną wręcz wizję świata, lecz nie całego świata, tylko świata Stref, z których nawet jeśli chcesz się wydostać, to nigdy do końca ci się to nie uda. To obraz niszczącego człowieka systemu i szalonej pogoni za pieniądzem - pogoni na śmierć i życie. Nikt już nie będzie taki sam po wyjściu ze Strefy, a Strefa wpłynie nie tylko na niego, ale i na jego bliskich. To opis więzienia, które ludzie narzucili sami sobie. Dziwna to historia i trzeba na nią patrzeć w kontekście Rosji - tylko wtedy można ją zrozumieć i wyczytać opowieść w opowieści... ach i jest to oczywiście historia walki o duszę, o człowieczeństwo... kto zwycięży? Strefa? Czy Człowiek?
PONIEDZIAŁEK ZACZYNA SIĘ W SOBOTĘ, to niezwykła opowieść, przesiąknięta ogromem odniesień literackich, baśniowością, legendami, historią i oczywiście filozofią, lecz tutaj znajdziemy również poczucie humoru i nietuzinkowych bohaterów. Przyznaję, że musiałam wielu rzeczy nie dostrzec, bo ten tekst jest przepastnie bogaty w treść, która dzieli się na tę oczywistą, widniejącą na powierzchni i tę podskórną, to drugie dno. Czuję, że będę wracać to tej historii, bo czytanie jej było wielką przygodą i chciałabym dotrzeć do wszystkich ukrytych znaczeń. Bracia Strugaccy bardzo mi się spodobali w tej nieco lżejszej formie, gdzie chatka stoi na kurzej nóżce, kot mówi ludzkim głosem i ma sklerozę, a ze szczęścia można pęknąć. odnajdziecie tu przedziwne istoty, a każdy rozdział oparzony został błyskotliwym cytatem. Polecam tę podróż w świat magii i łamiących się praw natury, oraz czasu... bo jak to mawiają Irlandczycy "Gdy Bóg tworzył czas - stworzył go w dostatecznej ilości" (H.Boll). Jeśli zaś miałabym tę opowieść porównać do jakiejś innej, by przybliżyć wam jej klimat, to "Mistrz i Małgorzata" załatwia wszystko.
TRUDNO BYĆ BOGIEM, to opowieść, która wymaga od czytelnika skupienia, ale która w zamian za nie dostarcza mu głęboką, filozoficzną analizę świata, w którym dobro i zło ścierają się w odwiecznej walce, a zwycięzca, nawet jeśli podczas walki jest dobry, po walce zamienia się w swego przeciwnika - staje się zły. Bracia Strugaccy przyzwyczaili mnie do tego, że komentują społeczne zależności, podział na role panów i niewolników, lecz w tej historii poruszają jeszcze jedną, bardzo ważną kwestię: czy warto, i czy można pomagać słabo rozwiniętym państwom? Interesujące są to pytania i nie wiem, czy znalazłam na ie tu odpowiedź, ale wiem, że poruszyła mnie ta próba naprawy świata... tylko, że świata nie da się naprawić, bo ten świat, to ludzie. Moją ulubioną sceną jest rozmowa głównego bohatera don Rumaty/Antona z doktorem Budachu (rozdział VIII). Rumata pyta doktora, co by powiedział Bogu, o co by Boga poprosił, by ludziom było lepiej... wymowny dialog, który świetnie podsumowuje całą tę historię.
MILIARD LAT PRZED KOŃCEM ŚWIATA świetnie ukazuje niebywałą fantazje braci Strugackich. Napisali opowieść, która pomimo swej lekkości i żartobliwości niesie na barkach ciężar życia, jego absurdy i człowieczy, marny los. Ta historia, to taki "Proces" Kafki w wersji SF i z przymrużeniem oka. Główny bohater zostaje wciągnięty w przedziwną grę, która odwraca jego świat do góry nogami. Jestem zachwycona dialogami, błyskotliwymi i naturalnymi - całość bardzo dobrze mi się czytało. Ja właśnie jestem fanką Strugackich w tej wersji - humorystycznej. Uwielbiam też narrację, która potrafi wytrącić czytelnika z równowagi (w pozytywnym sensie). Jest z jednej strony bezpośrednia. a z drugiej tajemnicza i oporna w tłumaczeniu opisywanej rzeczywistości, a to buduje niepowtarzalny klimat. Gwarantuję wam, że czytając tę historię będziecie nie raz łapać się za głowę.
ŚLIMAK NA ZBOCZU, to taka "kubistyczna" opowieść, którą można porównać do obrazów Picassa. Dziwaczna, kanciasta, w odbiorze nie zawsze przyjemna i przepełniona dojmującą samotnością. Strugaccy zawarli tu dwie historie, które przeplatają się i dopełniają, tworząc dość trudny do zniesienia dla człowieka świat pełen pułapek, absurdów i labiryntów, których architekt zapomniał o zbudowaniu wyjścia. Jest w dwójce głównych bohaterów coś z Don Kichota, jest to pragnienie wolności i zwycięstwa, a zarazem ciężar niemożliwości. Napisałam o dwójce głównych bohaterów, ale głównych bohaterów jest tu tak naprawdę trzech - trzecim jest Las - pociągający, lecz diabelnie niebezpieczny - zupełnie jak piękna, acz niezrównoważona psychicznie kobieta.
Na koniec jeszcze się trochę pozachwycam wydaniem. Znakomity projekt okładki! ZNAKOMITY! Jedna z najpiękniejszych jakie mam na swoich półkach. Moje ogromne gratulacje dla Dark Crayon/Piotr Cieśliński - to jest arcydobre! I oczywiście POLECAM tę książkę - WARTO.
kubistyczny odlot literacki
8/10
Wydawnictwo Prószyński i S-ka