Gdybyś mogła mieć jedno życzenie, które na pewno się spełni – czego byś sobie życzyła?
Pozornie Anna jest zwyczajną trzydziestolatką. Ma dobrą pracę, którą lubi, i własne mieszkanko, które – choć niewielkie – jest przytulne i całkowicie jej odpowiada. Dlaczego więc większość wieczorów spędza samotnie, a jedyną osobą, z którą może porozmawiać, jest jej przyjaciółka i sąsiadka, Ula?
Ania nigdy by się nie spodziewała, że wyprawa do galerii handlowej w poszukiwaniu prezentu może odmienić jej życie... Nie tylko osobiste, ale i zawodowe. Przed nią wielkie zmiany, którym będzie musiała stawić czoło.
Czy młoda kobieta da się namówić na wspólny wyjazd ze znajomymi w góry, by nabrać dystansu do tego, co dzieje się wokół niej? W końcu w święta najcenniejszym prezentem może być czas na spokojne rozmowy z bliskimi, cieszenie się swoim towarzystwem, wybaczenie sobie i innym.
Otwórz się na miłość to baśniowa historia dziejąca się w prawdziwym świecie – o księżniczce zamkniętej w wysokiej wieży. Niekiedy grube mury, które chronią nas przed światem, budujemy wokół siebie sami. Miłość pomaga nam je zburzyć.
Pisarka i prawniczka. Jest romantyczką i niepoprawną optymistką, a jednocześnie twardo stąpa po ziemi – pracując w kancelarii adwokackiej, spełnia się zawodowo, ale to pisanie jest jej największą motywacją i pasją, stanowi nieodłączny element jej życia. Jako kobieta wie, czego oczekuje od siebie samej i sukcesywnie dąży do postawionych celów.
Tworzy powieści obyczajowe z bogatą paletą emocji – inspirowane życiem, jednym przypadkowo zasłyszanym zdaniem czy zaobserwowaną gdzieś na ulicy sytuacją. W swoich książkach opisuje historie, które mogą przytrafić się każdemu z nas; przede wszystkim jednak, najważniejsze dla Natalii jest, by swoją twórczością dać czytelniczkom chwile wytchnienia. Charakterystyczny styl i umiejętność kreowania bohaterów, którzy od początku wzbudzają sympatię, pozwalają czytelniczkom zanurzyć się w ciepłej, otulającej historii z miłością w tle.
Uwielbia podróże i góry, które karmią jej twórczą naturę. Często podąża ścieżkami swoich bohaterów, odwiedzając miejsca akcji z własnych książek. Ciepła, rodzinna, czasami nieśmiała, ponad wszystko ceni sobie relacje z innymi ludźmi. Miłośniczka tańca i włoskiej kuchni. Uwielbia piec i gotować, a przepisami chętnie dzieli się z czytelniczkami.
Jedna ⭐ za poruszenie tematów lęku przed ludźmi, lęku przed życiem, który powoduje, że nie wierzymy, że poza domem mogą czekać nie tylko przykre rzeczy, toksycznych relacji i paru innych, o których się milczy.
Druga ⭐ za silną bohaterkę, która powoli, bardzo powoli, ale wychodzi ze swojego mieszkania, walczy ze strachem, z niepewnością.
Trzecia ⭐ za pięknie poprowadzony wątek miłosny. Serio, dawno nie spotkałam się z tak opisaną relacją, pełną szacunku i zrozumienia. No, może poza jednym, ale w końcu na czymś trzeba było sobie popłakać. I co najważniejsze! Nie gra (przynajmniej dla mnie) głównej roli. Bo to historia o otwieraniu się. Na innych, na trudności, na miłość.
Czwarta ⭐, bo nie było żenujących sytuacji i nadmiernej słodyczy, czego zawsze w świątecznych historiach jest absurdalnie dużo. Bo było tak prosto. Zwyczajnie. Bo to nie była historia o ratowaniu księżniczki. Prędzej historia o kimś, kogo znamy, kogo spotykamy w szkole, czy w pracy. A nawet o nas samych.
Piąta ⭐, bo mimo że akcja nie dzieje się stricte w święta, to jest to klimatyczna książka. Aż bym pojechała w góry i posiedziała w chatce u pani Anielki. I czytając, robi nam się ciepło na sercu. I to bardzo.
Życie Ani jest zwyczajne - ma dobrą pracę, którą lubi i mieszkanie, będące jej azylem. Pozory jednak mogą mylić, bo mimo swoich trzydziestu lat, kobieta w zasadzie nie opuszcza swojego domowego zacisza, a jedyną osobą, z którą nie boi się szczerze rozmawiać jest jej przyjaciółka, Ula. Kiedy w przeciągu zaledwie kilku dni świat Ani wywraca się do góry nogami, okazuje się, że nie ma wyjścia i musi stawić czoła wszystkim tym zmianom.
W zeszłym roku napisałam w recenzji "Słuchaj głosu serca", że uwielbiam zimowe historie Natalii Sońskiej i że klimatyczne opisy górskiego krajobrazu są nie do podrobienia. W przypadku "Otwórz się na miłość" mogę tylko to potwierdzić - nic się nie zmieniło, nadal to uwielbiam! I znów fajnie było spotkać bohaterów z poprzednich części, tak subtelnie wplecionych w tę nową historię!
Nie da się ukryć, że Ania jest dość specyficzną osobą. Mam wrażenie, że nie każdy będzie w stanie zrozumieć jej postępowanie i obawę przed prawdziwym życiem - sama kilka razy złapałam się na tym, że przewracałam oczami, kiedy bała się zrobić coś, co mi samej przyszłoby bez problemu, tylko wiecie.. to nie tak, że ona jest taka bez powodu. Nie chcę wam niczego zdradzać, ale chcę zaznaczyć jedno - to cudowne, że Natalia dała nam w tej powieści taką bohaterkę, bo tacy ludzie przecież też między nami są.
Zupełnie się tego nie spodziewałam, ale obserwowanie jak Ania rozkwita było w tej książce czymś naprawdę pięknym. Jej relacja z Alkiem przechodząca wzloty i upadki była cudowna! W pewien sposób naprawdę przypominali mi Roszpunkę i Juliana z "Zaplątanych", a ja naprawdę kocham tę bajkę. Tak samo jak historię z "Otwórz się na miłość"!
Czasami przychodzi taki czas, że po prostu potrzebujemy tej drugiej połówki, nawet jak wydaję nam sie inaczej. Ania jest właśnie taką kobietą, przed którą los zesłał mężczyznę, który całkowicie odmieni jej życie. Czy w ten magiczny i świąteczny czas, Ania znajdzie miłość?
Opowieść rozpoczyna się niespiesznie, ukazując życie Ani, i jej codzienność. Już od pierwszych stron poznajemy bliskich bohaterki, a także malownicze miasto Kraków, w którym głównie rozgrywa się akcja książki. I choć na pierwszy rzut oka wydaję się, że to historia jak każda inna, to wierzcie mi tak nie jest.
Ania to kobieta, która mierzy się ze swoimi problemami na codzień. Nie jest typem osoby, która lubi niespodzianki, gdyż wiele rzeczy nie mieści jej się w głowie. Ma delikatną osobowość, bardzo boi się porzucenia, i zawodu nie tylko miłosnego, ale i zawodowego.
Natalia Sońska, stworzyła naprawdę ciekawy pomysł na fabułę, a dzięki niej mogłam utożsamić się z bohaterami tej historii. Miałam ochotę pomóc Ani, podejść do niej i dodać odwagi. To naprawdę życiowa historia, która przemówi do nie jednej osoby. Bo czasami warto jest być upartym, i zawalczyć o siebie.
„Otwórz się na miłość” to nie tylko emocje, miłość, pokonywanie swoich własnych przeciwności, ale i piękno zimy, świąt, festynu, Krakowa, Zakopanego, Tatr i uśmiechniętych ludzi do około. Moje serce całkowicie się jej poddało. Natalia Sońska kolejny raz sprawiła mi nie małą radość swoją książką. Nie tylko święta, ale każdy dzień roku jest idealną okazją aby zapoznać się z tą historią.
Nie wiem. Dla mnie ta książka jest nijaka. Czemu? Dziewczyna, kobieta, lat 30, wychowywana pod kloszem, kompletnie nie wie, czego chce. Raz chce romansu, bo się pali do gościa, raz go nie chce. Typ ma żonę - Nie mówi jej, to go nie chce, ale chce go, tylko czemu nic nie mówi? Ja wiem, że miała mieć niską samoocenę, ale ona brzmi momentami jak nastka, nie trzydziestoletnia kobieta. Generalnie Ania za dużo myśli. Ciągle przeczy sobie samej, ciągle się zastanawia nad uczuciami. Potem do gry wchodzi żona z problemami z uzależnieniem i Historią przemocy. Już nie wspominając o szefie, który uprawia mobbing dla przyjemności.
Historia słabo świąteczna. Raczej mało realna. A na koniec tak przesłodzona, że aż pomijam fragmenty. Kto normalny w rozmowie nadużywa ciagle imienia w dialogu? 'Aniu' pada tam tak często, że aż się robi niedobrze. Abstrahując od tego, że wyznają sobie miłość - nie zuaroczenie, a miłość, po kilku spotkaniach i całkiem sporych problemach z zaufaniem. Sama mam problem w rodzicami, więc nie wypowiem się na temat tej relacji. Ogólnie spodziewałam się czegoś zdecydowanie lepszego. A, w książce o Aleksandrze, raz mówią Alek, raz Aleks. Chyba jakiś błąd.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Zestresowana, chwilami wręcz paranoiczna trzydziestoletnia bohaterka, która wciąż zmaga się z obecnością zaborczej, bezczelnej i emocjonalnie szantażującej matki. W pracy musi znosić szefa, który ją nagabuje, a gdy zostaje odrzucony — i to w dodatku w uprzejmy sposób, bo bohaterka inaczej nie potrafi — mści się na niej, zamieniając jej zawodowe życie w piekło. Do tego dochodzi historia miłosna i kolejny emocjonalny szantaż ze strony żony ukochanego. W Ani nie ma jednak otwartej złości, jest tylko wewnętrzny bunt i poczucie nieszczęścia, z którym nie potrafi sobie poradzić, sparaliżowana strachem.
Ta książka wywołała we mnie wiele emocji: strach, upokorzenie, poczucie braku sprawczości, a także złość — bo samo myślenie nie jest działaniem, a dopiero działanie może dać poczucie dumy, siły i wolności. Pokazana została nauka siebie i mozolna, powolna walka o odzyskanie sprawczości. Walka o siebie. Nie podobało mi się jednak, że tak wiele ważnych wydarzeń i zmian w zachowaniu bohaterki rozgrywało się w zaledwie kilka tygodni — moim zdaniem to nie jest takie proste. Ważne jednak, że trudne tematy zostały poruszone, a całość czytało się dość szybko.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Świąteczna propozycja, która nie jest tak do końca świąteczna, ale za to ze świetną i ciekawą historią. A piszę o "Otwórz się na miłość" i jak sugeruje tytuł, główna bohaterka będzie musiała otworzyć się na nowe wyzwania i wyjść ze swojej strefy komfortu.
Do bezpiecznej rutyny łatwo się przyzwyczaić, a jeśli ten stan jest nam narzucany od dawna i w dodatku przez zaufaną osobę może stać się pewnym więzieniem. I to się przydarzyło naszej bohaterce, którą będziemy obserwować i kibicować w pokonywaniu przeszkód. Autorka świetnie opisała pewien rodzaj uzależnienia, toksycznej miłości podyktowanej troską. W sposób subtelny, ciepły i wyważony pokazała przemianę i dorastanie do pewnych decyzji. Historia napisana jest prostym językiem, bardzo przystępnie, ale tak prawdziwie i realnie. Nie ma tu sztuczności. Może nie ma tu za wiele świątecznej atmosfery, ale jej elementy są idealnym dopełnieniem tej historii.
To przyjemna opowieść o dwójce ludzi, których połączy zbieg okoliczności. Dobrze napisana, może trochę schematyczna, ale idealna na zimowy wieczór.
"Otwórz się na miłość" to piąta pozycja z Serii Zakopiańskiej Natalii Sońskiej. Cztery poprzednie trafiły w mój gust, więc do tej podchodziłam z bardzo dużymi oczekiwaniami. Nie wiem czy nie za wysokimi... Nie powiem, że ta historia ich nie spełniła czy, że mi się nie podobała. Jest odmienna od swoich poprzedniczek. Znacznie więcej w niej smutku. Mniej Zakopanego. Opowieść długo się rozkręca i szybko kończy. Trzy ostatnie rozdziały wciągają tak, że nie można się oderwać.
3.5/5 moja ulubiona świąteczna książka Pani Natalii. Polubiłam główną bohaterkę Anię i to, że mogłam się z nią utożsamić. Niekiedy było zbyt dramatycznie, ale jakoś ta sympatią do bohaterów mi to przysłaniała. Nie podobało mi się, że tak mało było o wypadzie w góry - chciałabym tego więcej i więcej, szczególnie kochanej pani Anieli ❤️ zakończenie też pospieszone, książka spokojnie mogła być z 20 stron dłuższa, a tak na ostatnich paru stronach dzieje się więcej niż przez pół książki.
2.5⭐️ Po przeczytaniu już kilku książek z tej serii zauważyłam pewien schemat, który się notorycznie powtarza w każdej książce. Te same wydarzenia tylko pod innym tytułem lub nazwami bohaterów.
Świetny tom. Dobrze opisana historia nieśmiałej dziewczyny. Uciekającej od ludzi, ale za nimi tęskniącej. Oj, rozumiem ją... Dobrze opisany powoli rozwijający się romans, zachowania pasujące do charakterów postaci. Jedynie za mało Tatr i Zakopanego.