Lubisz czuć gęsią skórkę na ciele i przygody z dreszczykiem? Zapraszamy do Strachocin, miasta pełnego przerażających legend, które mieszkają bliżej, niż ci się zdaje… W Strachocinach się od nich nie uwolnisz!
Patryk Szarewski krótko cieszył się nowym rowerem. Skomplikowana akrobacja na leśnej ścieżce kończy się bolesnym upadkiem i roztrzaskaniem prezentu od rodziców. Jak się przed nimi wytłumaczy? I jak ich przekona, że gonił go NAJPRAWDZIWSZY strach na wróble…? Przyjaciele też mu nie wierzą, ale wystarczy zajrzeć do miejskiej kroniki, aby się przekonać, że przerażająca legenda ma wiele wspólnego z prawdziwymi wydarzeniami.
„Strachociny” to nowa polska seria dla fanów opowieści grozy. Jej bohaterowie, młodzi mieszkańcy Strachocin, niezwykłego miasta pełnego dziwów, w każdym tomie przeżywają niesamowitą przygodę, od której włos jeży się na głowie. Książki możesz czytać niezależnie od siebie. O ile się odważysz…
Dominik Łuszczyński, którego możecie kojarzyć ze zbioru opowiadań "Chorały z pogranicza czasu" tym razem stworzył historie z dreszczykiem dla dzieci. "Strachociny" to nowa seria dla młodszych, którzy lubią się bać.
Patryk, po tym jak zepsuł nowy rower, do domu postanowił wrócić krótszą trasą. Nieszczęścia jednak chodzą parami, więc na polu zboża natknął się na strach na wróble, który... Zaczął go gonić! Początkowo nikt mu w to nie wierzył, ale przyjaciele, w przeciwieństwie do rodziców, postanowili dociec prawy. Tak zaczęła się przerażająca przygoda.
Jestem na tak! Lata temu (lata, lata tak właściwe) uwielbiałam zaczytywać się właśnie w takich książkach, a "Strachociny" zdecydowanie mają potencjał. Autor dał nam czwórkę odważnych, choć zupełnie różnych od siebie bohaterów, a akcję poprowadził tak, że aż w napięciu czytałam kolejne zdania! Oczywiście jako dorosły czytelnik odczułam jedynie namiastkę tego, co pozycja ta obiecuje młodszym, ale wciąż lekturę uważam za dobrą zabawę i jestem ogromnie ciekawa, jak będą wyglądały kolejne tomy. Tym bardziej, że Strachociny to nazwa miejscowości, która posiada mnóstwo mrocznych legend, które wcale nie są jedynie częścią historii. Dodatkowo całość została przyozdobiona ilustracjami Tomasza Kaczkowskiego, którego podobizny Straszydlaka (bo właśnie takie imię ma nasz strach) akurat bardzo mi się spodobały. Dzięki nim istota ta wydawała się być odrobinę straszniejsza, ale spokojnie! W końcu historie z dreszczykiem mają oswajać lęki dzieci.
Psst, powtarzam to "dzieci" i powtarzam, ale tak naprawdę takie tytuły nie mają ograniczeń wiekowych. Jako osoba dorosła uważam tę książkę za świetny umilacz czasu, który skutecznie mnie odstresował. Jest więc to tytuł dla młodszych i starszych, choć zdaje się być idealny do rozpalania miłości do książek w początkujących czytelnikach. W końcu każdy chce wiedzieć, jak pokonać okropnego stracha, który mąci spokój słonecznych wakacji.
Poznajcie Patryka i jego paczkę, która mieszka w Strachocinach. Pewnego dnia w lesie Patryk pragnie pobić swój rowerowy rekord w prędkości. Niestety pech chce, że zamiast rekordu prędkości jest rekord w akrobacji, a nagrodą główną jest rozwalony rower. Cóż, zdarza się, ale najgorsze jest tylko przed nim. Nagle zauważa, że w lesie nie jest sam. Złowrogo spogląda na niego strach na wróble, który nagle ożył i zaczął go gonić. Na szczęście Patryk ucieka do domu. Rodzice jednak nie wierzą mu w historię jaką przeżył. Nocą zaś strach go nawiedza we śnie. Tylko czy to naprawdę był koszmar czy sen na jawie? Następnego dnia o wszystkim opowiada swoim przyjaciołom. Jednak również i ci mu nie wierzą, aż w końcu Ula pokazuje im mrożące krew w żyłach zapiski w miejscowej kronice. Czy życie Patryka jest zagrożone? Czy strach może wyrządzić dziecku jakąś krzywdę?
"Strachociny" to seria dla dzieci jakiej jeszcze nie było, bo są to krótkie opowieści grozy. Dominik Łuszczyński w "Strzeż się stracha" stworzył coś na wzór Freddiego Krugera tylko, że dla dzieci. Mamy tutaj postać, która pojawia się na jawie i w snach. Do tego mamy tajemniczego farmera Izydora, który nie wiadomo do czego jest zdolny, bo krążą o nim okropne legendy. Jest lekka doza strachu, ale ten dreszczyk emocji jest bardzo fajny, więc dziecko poczuje z pewnością gęsią skórkę. W książce mamy co jakiś czas ilustracje, za którymi stoi Tomasz Kaczkowski. Sama ilustracja stracha na wróble wzbudza lekki niepokój. Nie mogę się doczekać kolejnej części. Wyczuwam świetne przygody z młodymi bohaterami. I według mnie król grozy Stephen King byłby zadowolony.
Baliście się kiedyś stracha na wróble? Takiego z prawdziwego zdarzenia, stojącego na środku pola pszenicy, w obdartej koszuli, z wielkim dziurawym kapeluszem. Jest coś niepokojącego w tym dziwacznym straszaku, a dziecięca wyobraźnia z pewnością potrafi przypisać mu sporo grozy. Chociaż... nie tylko dziecięca. To właśnie stracha na wróble Dominik Łuszczyński wybrał na bohatera swojej książki Strzeż się stracha, pierwszej części serii Strachociny. Jeśli ktoś uważa, że horrory (opowieści z dreszczykiem) nie powinny być przeznaczone dla dzieci, albo z drugiej strony — że takie historie w ogóle nie straszą, niech koniecznie sięgnie po tę książkę. Ze świecą szukać podobnej pozycji na polskim rynku wydawniczym.
Sam pomysł na historię mi się spodobał, ale czy była straszna? Dla mnie nie. Zabrakło mi tu tego klimatu, który sprawiłby, że byłabym nią zachwycona. Dla mnie była to książka dla dziecka mającego z 8 lat? Bo fabuła była prosta (aż za prosta) i szybka, bohaterowie nierozbudowani, no i raczej starszego odbiorcy nie wystraszy.
Zakończenie w przeciwieństwie do reszty książki mnie zaskoczyło i było nieco niepokojące, więc jestem ciekawa kolejnych tomów.