"Historia młodego biologa Jakoba Rechnitza i jego wybranki Szoszany Ehrlich toczy się w Jafie na początku XX wieku wśród żydowskich pionierów Drugiej Alii, ale mogłaby rozgrywać się wszędzie, bo wszędzie ludzie próbują odczytać ukryte poruszenia własnej duszy. I jeżeli dotąd Agnonowi w jego pisaniu towarzyszyły pokolenia rabinów i mędrców, w 'Przysiędze wierności' dołączył do nich jeden mędrzec nowy: Zygmunt Freud" - napisał w posłowiu do "Przysięgi wierności" Szmuela Josefa Agnona Piotr Paziński, tłumacz tej książki z hebrajskiego. Za przekład "Przypowieści o skrybie i innych opowiadań" tego samego autora dostał Piotr nagrodę im. Boya-Żeleńskiego. Teraz daje nam, polskim czytelnikom, kolejną okazję spotkania z jedynym izraelskim noblistą w dziedzinie literatury.
Dramatic novels in Hebrew of Polish-born Israeli writer Shmuel Yosef Agnon include A Guest for the Night (1939); he shared the Nobel Prize of 1966 for literature.
"For his profoundly characteristic narrative art with motifs from the life of the Jewish people," he shared this award with Nelly Sachs. He died in Jerusalem, Israel.
"Przysięga wierności" Agnona trochę jak "Shtisel" Netflixa. Dlaczego? Obie te opowieści odczytuję jako historie o niesprawczości, bezradności, jakimś rodzaju impotencji mężczyzn w świecie przez mężczyzn zdominowanym, w świecie skrojonym przez mężczyzn dla mężczyzn.
W "Przysiędze wierności" oglądamy Jaffę i Kraj Izraela sprzed powstania państwa Izrael. Głównym bohaterem książki jest Jacob Rechnitz, młody doktor, botanik, który przyjeżdża do Jaffy, uczy w szkole i dorabia udzielając dodatkowych prywatnych lekcji. Jacob szybko zaprzyjaźnia się z sześcioma kobietami, z którymi chadza na spacery i rozmawia o wszystkim i niczym.
Pewnego dnia do Jaffy przyjeżdża ze swoim ojcem kobieta - była przyjaciółką Rechnitz z dzieciństwa. Jako dzieci Jacob i Szoszana przysięgli sobie, że bez względu na wszystko, kiedy dorosną, wezmą ze sobą ślub.
Jacob i Szoszana pamiętają o przysiędze. Ale czy będą razem? Tego nie zdradzę. Powiem tylko, że według mnie kluczem do tej miłosnej historii jest powracający refren - jedyna fraza, która w książce się powtarza - kilkukrotnie Rechnitz zamiast działać, zamiast podejmować ważne decyzje, swoje sprawy "zostawia czasowi" i "wraca do swoich zajęć".
Rechnitz to bohater, który jest bierny. A przecież powinien działać. W czasach, w których żyje, tacy mężczyźni jak on, kierują światem, są jego liderami. Taki przynajmniej jest archetyp. To mężczyźni zdobywają kobiety, tymczasem Jacob zamiast zdobywać, gubi się. To mężczyźni rozwijają się zawodowo, tymczasem Jacob zamiast robić karierę za granicą, zapomina o wyjeździe. Stoi w miejscu, zarówno jeśli chodzi o jego pracę, jak i sprawy sercowe.
W "Przysiędze wierności" to kobiety mają sprawczość. To Szoszana, jeszcze jako dziewczynka, przewodzi rytuałowi zawierania tytułowej przysięgi i to ona, już jako dorosła, przypomina o przysiędze. To ona prowokuje Jacoba do złożenia konkretnej deklaracji matrymonialnej. Nawet kwiaty, które w prezencie Jacob wręcza Szoszanie, organizują mu przyjaciółki. Wreszcie to przyjaciółki wiodą Jacoba nad morze i jak gdyby reżyserują finałową scenę. Jacob tylko podąża tam, gdzie inni prowadzą go za rękę.
Podobnie sytuacja wygląda w serialu "Shtisel". W ortodoksyjnym świecie chasydzkich Żydów, w którym rola kobiet została z pozoru ograniczona do roli żony i matki, mężczyźni okazują się postaciami zagubionymi, bezradnymi jak dzieci. Szulem nie potrafi odnaleźć się po śmierci żony, jest stanbowczy wobec syna, ale bezradny wobec swoich problemów. Akiwa, syn Szulema, miota się między spełnianiem swoich marzeń o byciu artystą, a wypełnieniu roli narzucanej mu przez społeczność. Lipa, mąż Giti, to chyba największy nieudacznik, próbuje zgrywać silnego i zdecydowanego, ale wszystko psuje i nie potrafi zrobić nic, jeśli nie wspiera go żona.
Bo podobnie jak "Przysiedze" także w "Shtiselu" to kobiety reżyserują życie, mają w rękach sprawstwo. To one podejmują decyzje, które mają realny wpływ na życie. To kobiety rzucają Akiwę, a nie Akiwa je. W końcu to jedna z nich wręcz popycha go do małżeństwa, on tylko się godzi. To Giti, nie Lipa, jest głową swojej rodziny. To Ruchami stara się stworzyć rodzinę ze swoim mężem, który wstaje rano tylko po to, żeby studiować święte księgi.
I choć obie te historie, i tą serialową, i tą książkową, dzielą lata świetlne, bo „Przysięga wierności” to opowieść o Kraju Izraela na początku XX wieku, a „Shtisel” o Izraelu w XXI, w obu mężczyźni są tacy sami.
Agnon chyba naprawdę znał kobiety i pisał o nich pięknie i prawdziwie. Wspaniałe w tej książeczce jest to, że ostatecznie nic nie jest takim, jak się zdawało na początku. Dostajemy alegorię, kiedy spodziewaliśmy się prostej historii o miłości. Dostajemy też dużo odniesień do psychoanalizy, jeśli ktoś głębiej poszuka. Fantastycznie przetłumaczoną przez Piotra Pazinskiego „Przysięgę wierności” czyta się wybornie. To utrzymana w klimacie opowieści chasydzkiej niemalże przypowieść, w której - jak ktoś celnie zauważył na GoodReads - „czuć morze i piasek”.
Rechnitz, nuori lupaava vesikasvien tutkija, joka on lapsena luvannut mennä naimisiin naapurin Šošana-tytön kanssa, lähtee Itävallasta Jaffaan (nyk. Tel Aviv). Hän on yksi monista juutalaisista, jotka muuttavat 1900-luvun alussa vielä hetken osmaanien hallitsemaan Palestiinaan Jaffassa (toinen Aliyah 1904-1914). Rechnitz on yksi monista emigranteista - Agnon tuo tämän esiin piirtämällä hänen ympärilleen kuuden eri puolilta maanosaa saapuneiden juutalaisneitojen joukon. Mutta mitä tapahtuu kun Šošana ilmestyy Jaffaan?
No siis tietenkin kipuilua tuon lapsuusajan valan ja Rechnitzin uuden suosion välillä. Mutta se ei ole erityisen kiinnostavaa. Kiinnostavaa teoksessa on sen millaisella kielellä se on kirjoitettu. Agnonia pidetään yhtenä modernin heprealaisen kirjallisuuden keskeimmistä kirjailijoista. Hän yhdisteli kirjoissaan ilmeisen ansiokkaasti rabbiinista ja modernia hepreaa - kirjassa tämä vanhan perinteen ja uuden maailman kohtaaminen näkyy kielen lisäksi sisällössä.
Tämä välillä liki vanhatestamentillinen ilmaisu luo kirjaan tietyllä tapaa fantasiamaisen ilmapiirin. Parhaimillaan tämä on kun Agnon kuvaa Välimerta ja Jaffan rantoja. Ja sangen hienossa antiikin perinteessä kujeilevasti lainaavassa loppukohtauksessa. Kehuja on annettava myös päähenkilön ammatista, vesikasvien tutkimus tuo myös säväyttävän lisän kirjaan. Ihmissuhteiden kuvaus ei sitten taas ole ihan niin kiinnostavaa, mutta ei myöskään mitenkään erityisen tylsääkään.
Kirjassa Jaffa on luonnollisesti juutalainen kaupunki vaikka enemmistö siellä asuvista oli arabimuslimeja (kaikki tapahtuu "Israelin maassa"). Arabeja mainitaan joitakin kertoja, aina hieman negatiivisessa valossa. Ottaen huomioon, että teos on kirjoitettu toisen maailmansodan aikana kun arabien ja juutalaisten suhteet Palestiinassa olivat hyvin jännittyneet, on Agnonin antiarabi-asenne sangen hillitty. Joka tapauksessa Uskollisuuden vala on juuri nyt historiallisesti kiinnostava kuvatessaan aikalaisnäkökulmasta juutalaisasutusten syntymistä Palestiinaan.
Miesiąc z Agnieszką Budnik (Raport z Literatury) uznaje za pozytywnie rozpoczęty. Mikrohistorii biologa morskiego Rechnitza urzekła mnie od pierwszych linijek. Historia toczy się powoli, leniwie ukazując obraz Jafy z początku XX wieku. Książka pięknie napisana. Z przyjemnością przeczytam pozostałe powieści autora.
Maybe it was due to the Danish translation from the German version, but I just found this story too melodramatic - the portrait of the main characters was a bit shallow as well, not what I would expect from a Nobel Prize-winning author.