Zacznijmy trochę od końca: miałam wielkie nadzieje na czesc o rozstaniach. Okazał się być po prostu w porządku. Gdybym potrzebowała jakiegokolwiek pocieszenia i otulenia, to na pewno ten rozdział by mi go nie dał.
Cześć o singielstwie uważam za najlepsza. Najwiecej użytecznych informacji, jak np dbać o swoje bezpieczeństwo podczas randkowania (niektóre z tych rzeczy nie są tak oczywiste), o uczuciach z tym związanych No i cały ten sentyment związany z poszukiwaniem milosci robi swoje, stad to chyba moja ulubiona cześć.
Jednak książkę kupiłam zdecydowanie dla części „ratunkowej”: czyli co robić, gdy żyjemy w związku przemocowym, gdzie szukać pomocy, jak postępować w przypadku gwałtu itp itd. Trudne rzeczy o których się nie mówi, a o których trzeba wiedzieć. Tutaj zebrane w jednym miejscu, mam nadzieje ze nigdy się nie przydadzą.
Ksiazka nie jest psychologiczna, opisuje po prostu zachowania ludzi w związkach, o tym trzeba pamiętać. Może to być dość powierzchowne, jednak ma jakaś sile w sobie, ze przecież wszyscy postępujemy podobnie, przytrafiają nam się podobne sytuacje. Wszyscy jesteśmy Idiotkami. Trochę taka terapia grupowa w formie książki. A tą czyta się szybko, wręcz pożera. Język lekki, może nawet zbyt lekki. Mogłabym powiedzieć ze wiele wyjaśnien, zagadnień się powtarzało i ze książkę na pewno można by skrócić i uczynić bardziej skondensowana, treściwa.
No ale to wtedy nie byłaby Okuniewska.
Czy pozycja obowiązkowa? Nie. Czy polecam? W sumie tak, dobre czytadło, jak na debiut to całkiem niezłe, na jesienne wieczory idealne. Dużo zabawy, śmiechu i luzu.
Co ciekawe, chyba nie jestem aż taka Idiotką, za jaka się uważałam
Edit: jeśli w podcascie nazewnictwo np „typ zapominalski” tak nie raziło, bo audycja ma raczej formę pogaduszek z przyjaciółka, tak w książce miałam już z tym problem. Szczególnie nadawanie jej jakiejś leczniczej funkcji zdejmowania odpowiedzialności z naszych barków.
Bo łatwiej powiedzieć, ze ktoś jest zapominalski, niż ze zdradził. Być może tak jest, ale nie uważam, żeby spłycanie problemów społecznych i zlych zachowań było dobrym rozwiązaniem. Ja wiem, ze całe idiotki takie są, żeby nie brać wszystkiego na serio. Ale nie nadawajmy tej nowej nomenklaturze jakiegoś magicznego znaczenia i ważności. Niech to pozostanie w idiotkowym świecie