Życzę sobie, żeby zaczęły powstawać ciekawe erotyki. Tak okrutnie banalna, naiwna i głupia historia nie zdarza się często. Chociaż, może w harlequinach czy erotykach, zawsze. Wszystko w fabule boli, ale doceniam, że przynajmniej błędów nie było.
Przeczytałam to, bo w maju chciałam przeczytać coś z motywem Portugalii w tle i coś z gatunku, którego nigdy nie czytam. No i padło na erotyk w słonecznej Portugalii. Aha, polskie tłumaczenie tytułu jest zupełnie inne - "W słonecznej Portugalii" właśnie. I gdyby nie to tłumaczenie, to wyszukiwarka by mi tej książki nie poleciła i nie spędziłabym upojnych chwil z Marco i Grace czekając na opóźniony samolot do Mediolanu.
Wierzę, że może gdzieś istnieją ciekawe, realne erotyki, ale są pewnie tak niszowe, że większość odbiorców nie chce ich czytać.