Nie zawsze musisz prowadzić. Czasami ważniejsze jest to, kto z tobą jedzie.
RAHIM, współzałożyciel legendarnej Paktofoniki i Pokahontaz, ojciec i szara eminencja wytwórni MaxFloRec, po raz pierwszy opowiada szczerze o swoim życiu, hip-hopie, dorastaniu na Śląsku, spełnianiu marzeń i budowaniu muzycznej kariery. Od pierwszych bitów klejonych na amidze 1200 w rodzinnym mieszkaniu w Mikołowie, przez nagrywki z 3-X-KLANem, Kalibrem 44 i fenomenalny sukces Paktofoniki, aż po solową karierę, powstanie Pokahontaz, niecodzienne kolaboracje i własną wytwórnię MaxFloRec.
Ta książka to wyczerpująca opowieść o miłości, przyjaźni, pakcie przy dźwiękach głośnika, a także nieuczciwych wydawcach i dzikim muzycznym rynku lat 90, w którym albo byłeś twardy, albo zostawałeś pożarty i kończyłeś z długami. Przeczytasz w niej o kulisach pracy nad kultową „Kinematografią”, śmierci przyjaciela, szaleństwie, które nastało po premierze filmu „Jesteś bogiem”, budowaniu własnej muzycznej tożsamości, pożegnaniu z przeszłością, o honorze i zaczynaniu wszystkiego od nowa, a także o Pokahontaz, nowych brzmieniach, promowaniu młodych artystów i całkowicie nowych projektach.
To szczera spowiedź i podsumowanie ponad 20 lat życia pełnego muzyki, ciekawych opowieści, spotkań i ludzi. To książka faceta, który dużo osiągnął, jednocześnie nigdy nie zapominając o tych, których ma wokół siebie. I o osobach, które pomagały mu tworzyć i nieustannie przeć naprzód. O tych wszystkich, którzy są tacy jak on.
Pisarz, konsultant artystyczny, promotor, konferansjer, felietonista, głos radiowy, lektor, scenarzysta, tłumacz, autor tekstów piosenek… a nawet bajek dla dzieci. Nigdy nie był do niczego nominowany. Wydał kilka książek – w tym opowiadania dla dzieci Opowieści z Białej Doliny, serię sensacyjno-przygodową o awanturniku i złodzieju zabytków Robercie Karczu (Miasto złodziei, Miasto z gliny), powieść dla dorosłych Serca twego chłód, nowelę Gatunek L, a także dwie bestsellerowe biografie, GrubSon. Na szczycie i Rahim. Ludzie z tylnego siedzenia oraz książkę Czesław Mozil. Pocztówki z pandemii.
Prywatnie ojciec Anaszki i właściciel psa o imieniu BRK. Mieszka w Legnicy. Mówi o sobie, że nie jest znany, i ma rację. Ciągle żartuje, ale jest nietowarzyski i chodzi do kina sam. Włóczykij z natury, Muminek z wyglądu.
Nie będę oszukiwać, że książka przyciągnęła mnie tylko i wyłącznie z powodu tego, że wychowałam się na Paktofonice i chciałam zobaczyć co nowego i ciekawego się dowiem.
Dla tych, którzy spodziewają się smaczków o śmierci Magika lub jakiś pikantnych szczegółów ze współpracy z Kalibrem 4, to zawiedziecie się, bo tego tutaj nie znajdziecie.
Bardzo podobała mi się wyważona informacja o Magiku, czy o innych rzeczach związanych z nim, czy Kalibrem. To nie jest książka o nim tylko o Rahimie, który w większości życia jechał na tylnym siedzeniu, ale jak w bardzo ważnym i istotnym miejscu.
Bardzo, ale to bardzo podobała mi się ta książka. Wiele dowiedziałam się ciekawych i ważnych rzeczy o Sebastianie, który dla mnie zawsze był tylko i wyłącznie tym trzecim, bo głównym pionem był Magik, a później Fokus. Okazuje się, że jak człowiek może się często mylić i nie zważać na tak istotną postać, która tak wiele wnosi do grupy. A po drugie ile dana osoba przeżywa na swój sposób pewne rzeczy, które się dzieją.
W wolnej chwili czytałam, w innych chwilach słuchałam audiobooka, gdzie kto jak nie Rahim opowiada o swoim życiu. Przecudowny zabieg i to na wielki, wielki plus, bo można się wczuć w historię życia Seby jeszcze bardziej niż można przypuszczać.
Polecam naprawdę z czystym sumieniem, kto jeszcze nie zapoznał się z tą pozycją powinien, bo to naprawdę warta uwagi biografia.
Kim są ludzie z tylnego siedzenia? To ci, którzy nie pojawiają się na świeczniku, stoją w cieniu i często wykonują ciężką, mrówczą robotę, nawet jeśli nie są za to należycie wynagradzani (nie tylko w sensie finansowym). Albo ci, którzy jednym gestem, jednym wypowiedzianym na głos słowem są w stanie zmienić nasze życie.
Być może macie takie osoby wokół siebie. Klientkę, która poleciła Wasze produkty innym, a potem zamówienia posypały się lawinowo. Mamę, która kupiła pierwszą gitarę. Kuzyna, który doradzał przy wyborze liceum. I tak dalej. Wszystko, co nas spotyka, jest sumą małych chwil, wyborów o pozornie niewielkim znaczeniu, które z czasem okazują się decydujące. Czy często się nad tym zastanawiamy? Ja tak. I doceniam wszystkie te chwile, które pokierowały mnie do stacji "Życie, Jakiego Chciałam", nawet jeśli bywały gówniane. W końcu definiują nas nie tylko dobre, ale także te złe momenty.
Właśnie o takich maleńkich wydarzeniach mających wielkie znaczenie opowiada Rahim w "Ludziach z tylnego siedzenia", upamiętniając wszystkich, dzięki którym doszedł do miejsca, w którym się znajduje. A zaszedł naprawdę wysoko - jako członek legendarnej Paktofoniki, właściciel fantastycznej wytwórni płytowej czy artysta solowy. A ja obserwowałam to najpierw jako małolata zakochana w PFK, Pijanych Powietrzem i Pokahontaz, a potem jako dorosła osoba wciąż żyjąca tym, co ekscytowało ją za dzieciaka.
To ważna dla mnie książka. Interesująca, pełna ciekawostek o bliskim mi świecie, sprawnie napisana i wciągająca. Dla fanów hip-hopu pozycja obowiązkowa. Dla zainteresowanych muzyką tak po prostu - również. Cieszę się, że Sebastian Salbert zabrał mnie w sentymentalną podróż do czasów dorastania, składania rymów (tak, mam za sobą takie epizody) i bujania się po Czewie w szerokich spodniach. To były piękne, niezapomniane czasy, a ich odbicie znalazłam w tej książce. Polecam!
Całkiem mi nie leży jest taka... nijaka napisana w bardzo prosty sposób nie tworzy jednej większej całości takie strasznie chaotyczne. niech będzie 1,5/5 ze względu na dużą ilość zdjęć i pewien sentyment do trzech panów z Paktofoniki.
Cóż mogę rzec, sięgnęłam po tę książkę pod wpływem impulsu stojąc w bibliotece już w kolejce do wypożyczeń (tak wypożyczam książki mimo, że mam ogromnym stosik wstydu w domu i tak w bibliotece są kolejki :D) i mimo, że nie jest to absolutnie żadne arcydzieło to nie ukrywam, że czytałam ją z wielką przyjemnością. Doskonale pamiętam czasy kaset, dyskietek, trzepaków i hip hopowego "podziemia" więc był to nostalgiczny powrót do przeszłości. Jestem też fanką PFK i Kalibra więc również pod tym kątem było to ciekawe, czytałam jednak dużo biografii napisanych znacznie lepiej. Polecam zarówno wszystkim fanom hip hopu jak i tym, którzy dorastali w latach 90-tych.
Przeczytałam wiele biografii, jednakże ta pozycja szczególnie zwróciła moją uwagę. Jedna z najmądrzejszych książek, jakie przeczytałam w życiu. Wyjątkowa historia pełna interesujących anegdot i faktów, przeplatana niezwykle wartościowymi sentencjami i refleksjami, opartymi na podstawie życiowego doświadczenia Rahima. Publikacja pochłonięta jednym tchem w kilka godzin, niejednokrotnie spowodowała u mnie wzruszenie. Polecam każdemu - to jedna z tych pozycji, do których będę wracać ❤️✌🏻
Rap to totalnie nie moja bajka, ale ta książka ma dużo szerszy wymiar. Nie jest to może jakieś arcydzieło literatury autobiograficznej, ale jest szczera, utrzymana w lekkim, humorystycznym tonie, a przede wszystkim jest bez nadęcia. Rahim ma całkiem nieźle poukładane w głowie, do wszystkiego doszedł bez kręcenia i zgrywania gwiazdora. Dlatego czyta się to całkiem dobrze.
Quite interesting for an old PFK fan. The audiobook version [PL] is read by the author which might be both welcomed well (by fans) and not so well as the author, let’s be honest, is neither a professional lector nor has a warm deep radio voice. Still I got used to it and managed to focus on the content.
Bardzo fajna biografia, napisana dokładnie w takim stylu, jakiego można spodziewać się od rapera. Świetna opowieść o samym autorze, ale także polskiej scenie hip hop. Bardzo ciekawie się słuchało i zdecydowanie będę teraz szukać płyt, których jeszcze nie słyszałam, bo sama opowieść o ich produkcji brzmi genialnie. Jeżeli znacie Paktofonikę, Pokahontaz czy Kalibra, to koniecznie warto przeczytać!
Panie Koza(k), trzeba się uczyć od Rahima, jak opowiadać o życiu z legendami bez wkopywania i przechwalania. Rahim to chłopak pracowity (widać po liczbie wydanych i produkowanych płyt), skromny i gawędziarz. Ciekawie się słuchało opowieści jego głosem. Z samej lektury nie byłoby pewnie takiej przyjemności.