Na podlaskim odludziu, wśród bagien i trzęsawisk, tuż obok mrocznej puszczy znajduje się pewna wieś. Miejsce, gdzie często dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji, jednak zło nie może się zakorzenić. Dobro tam w końcu zawsze wygrywa, a niedobrych ludzi spotyka zasłużona kara, gdyż pierwotne duchy lasu oraz bagienne baby nie tolerują łamania odwiecznych praw.
Po dwóch latach od wydania Opowieści ze wsi obok, ukazuje się kolejny zbiór opowiadań Mirosława Miniszewskiego osadzonych w magii prowincjonalnego uniwersum. Wszystko okraszone tęczową dżędą, czarnym humorem, psychoanalityczną wnikliwością i filozoficzną goryczą oraz, już tradycyjnie, koglem moglem.
"Podlasie jest takim miejscem, które z wierzchu wygląda dosyć normalnie i życie tam się dziejące wydaje się zwykłym życiem, nawet nieco nudnym, ale wystarczy nieco podrapać tę powierzchnię paznokciem, a ukaże się zupełnie inny świat - świat, który wymyka się zwykłemu rozumieniu."
Mirek jest bardzo nietuzinkowym i niezwyke oryginanym bajarzem o piórze ostrym niczym szpony podlaskich strzyg z bagien ;) Pokochałam jego twórczość po wysłuchania jego podcastu "We wsi obok" i dlatego też kupiłam książkę "Różnia".
W swoich opowieściach nawiązuje do bieżących wydarzeń w kraju, problemów społecznych, ale także stereotypów o podlaskiej wsi i folkloru. Nie przebiera w słowach i tworzy za ich pomocą bardzo obrazoburcze widoki. Nie ma tu miejsca na delikatność i powściągliwość. Nie każdemu się jego twórczość spodoba, próżno szukać tu romantycznych uniesień i metafor. Jest rzeczywistość w mocnym wydaniu. Gdy już bardzo wręcałam się w akcję, myśląc, że o, będzie tu jakaś magia, jakieś czarymary, wiedźmy, złe moce z wiejskich bagien... Autor serwował przebudzenie obuchem w łeb ;)
No co ja tu będę dużo pisać. Takich autorów chcę wspierać, promować i czytać!