Niezwykła książka poświęcona procesom czarownic na ziemiach polskich!
Strach przed diabłem i złymi mocami stanowił przez wieki nieodłączny atrybut cywilizacji chrześcijańskiej. Wierzono w zabobony, jak również skuteczność rzucanych czarów. Była to wiara nie tylko prostego i niewykształconego ludu, ale także elit. Lekarz, niepotrafiący uleczyć pacjenta, zwracał się o pomoc do wiedźmy.
W swej kolejnej znakomitej książce Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku Bohdan Baranowski przedstawia obraz polowań na czarownice w okresie, kiedy chęć ich unicestwiania zawładnęła społeczeństwem w sposób szczególny. Mówi o czasach, kiedy nawet przez rzuconą mimochodem plotkę można było trafić przed sąd. Opisuje rozprzestrzenianie się fali procesów o czary.
Treść książki wzbogacają liczne ciekawostki obyczajowe. Stanowi ona zasadniczo jedyne tak kompleksowe ujęcie tematu czarów i czarownic w języku polskim. Do dziś przywoływane jest ono przez badaczy z całego świata.
Podróż do granic absurdu, który - chcąc, nie chcąc - miał miejsce w naszej historii. Jeden z licznych i pewnie nie ostatni. Polowania na czarownice trwają, zmienia się tylko specyfika ofiar, jednak czytając Baranowskiego, można zauważyć jedno: strach najczęściej gruntują zmurszałe przesądy i zabobony.
Bardzo dobra praca, która w krótki, zwięzły i zrozumiały sposób opisuje złożoną problematykę procesów o czary w Polsce. Warto zauważyć, że różnią się one w wielu aspektach od tych jakie miały miejsce na zachodzie Europy, co czyni tę książkę jeszcze bardziej interesującą. Wiele faktów znałam, jednak dla kogoś kto nie porusza się w tej tematyce będzie to doskonałe wprowadzenie i wstępne nakreślenie pewnej problematyki.
Jakoś tak zostało przyjęte, że u nas stosy nie płonęły ... fakt, nie płonęły w XVI w. gdy szalała cała zachodnia Europa, płonąć zaczęły w XVII. Niemniej pod wieloma względami różnimy się od zachodu, część czarownic nie dożywała stosu, niektóre "woda niesprawiedliwie osądziła" skazując na dalsze męki. Warte przeczytania.