On – zabójczo przystojny i skryty. Ją życie nauczyło podchodzić do mężczyzn z lekkim dystansem. Nieźli z nich agenci. Czy zdążą się dogadać, zanim się pozabijają?
Eliza, przyjaciółka znanej czytelnikom z Kolacji z Tiffanym Natalii, zostaje sama w swoim wielkim przedwojennym mieszkaniu. I nawet byłoby jej to na rękę, gdyby nie to, że ktoś chyba się do niej włamał... Z pomocą śpieszy jej komisarz Jacek Granicki: zabójczo przystojny, o niewyparzonym języku i uroku Jamesa Bonda. Tyle że Eliza i Jacek mają już swoją – nie najszczęśliwszą – historię. Teraz starannie udają, że wcale a wcale im na sobie nie zależy. Ale nagłe niebezpieczeństwo, w którym znajduje się Eliza, gwałtownie zmienia sytuację. Komisarz Granicki zrobi wszystko, by ratować ukochaną.
Od śmiechu przez dreszcz napięcia po łzy wzruszenia – nowy, uzależniający rollercoaster prosto od Dilerki Emocji.
Bardzo lubię motyw w książce kiedy jest detektyw, policjant, czy ktoś w tym stylu jako stróż prawa. Naprawdę mam chyba jakiś fetysz do mundurów. I chociaż tutaj głównym bohaterem jest właśnie komisarz i chociaż bardzo podobał mi się ten “Bond”, to jednak muszę przyznać, że nie porwała mnie ta historia.
Ogólnie fabuła bardzo fajnie się zaczyna i czuć, że będzie szło nie tyle w romans, ale w kryminał i nagle okazuje się, że nasi bohaterowie zachowują się jak nastolatki. Choć ich przekomarzania w pewnych momentach bawiły mnie, to z drugiej strony miałam wrażenie, że jednak to nie jest to co chciałabym przeczytać.
I choć początek mnie wkręcił tak później okazuje się, że ta akcja, która powinna porwać, po prostu siadła i chyba właśnie to mnie wybiło z rytmu i dalej czytałam, ale bez żadnych fajerwerków.
Może za dużo i za szybko chciała autorka dać i dlatego tak to wszystko wybija i pędzi, aż okazuje się, że akcja która powinna mieć spektakularny finał, szybko się skończyła, a nawet nie wiem kiedy tak naprawdę się zaczęła i jakoś “kryminalny” moment był taki jakiś nie zaskoczeniem dla mnie.
Na szybko by przeczytać i spędzić miło wieczór możecie sięgnąć i nie zawiedziecie się, ale jeśli spodziewacie się jakiś wielkich fajerwerków to przykro mi, ale nie znajdziecie tutaj. Chociaż… Kto to wie, każdy ma swój gust, więc przeczytajcie i sami się przekonajcie.
"Jesteś moją przyjaciółką. Zawsze możesz na mnie liczyć. Jeśli kiedyś przyjdziesz i powiesz, że masz zwłoki w bagażniku, zapytam tylko, jak dużej łopaty potrzebujemy.".
Przyjemna i śmieszna historia. Naprawdę świetnie się przy niej bawiłam jednak moim zdaniem nie jest ona do zapamiętania na dłużej. Bohaterowie mnie urzekli, a książka tak jak pozostałe części była inna niż te z którymi zazwyczaj się spotykam. Więc jeżeli ktoś ma ochotę poczytać o przystojnych złodziejach to te książki będą się świetnie nadawały.
Który posiłek w ciągu całego dnia jest waszym ulubionym? Śniadanie, obiad czy kolacja? A może te momenty, gdy potajemnie można wcinać czekoladę w ukryciu przed dziećmi? :P
Najpierw była kolacja z Tiffanym, która ubawiła mnie do łez! Ciapowata Natalia, potykająca się o własne nogi i zamaskowany Tiffany, to zdecydowanie para, która pozostaje w pamięci na dłużej. Czy tak samo było w przypadku „Obiadu z Bondem”?
Eliiza jest dość specyficzną kobietą, która swoje kaktusy traktuje jak małe dzieci, kocha je całym sercem, a każde przesunięcie jakiejkolwiek rzeczy w mieszkaniu, wyłapuje od razu. I tak właśnie się dzieje, gdy pewnego dnia kobieta wraca do domu i jest przekonana, że ktoś się do niej włamał. Na ratunek przybywa Jacek, którego znajomi nazywają Bondem. Postanawia on zamieszkać z Elizą, aby w razie konieczności móc ją obronić. I choć Eliza nie jest tym faktem zachwycona, nie bardzo może się przeciwstawić, bowiem Jackowi nie idzie przegadać :P jak rozwinie się ich relacja?
Jeśli oczywiście nie znacie poprzedniej części to zachęcam do nadrobienia, bo niektóre wątki, które były poruszone w jedynce, pojawią się i tutaj. Jeśli chodzi o samą fabułę, po raz kolejny autorka wprowadzi kryminalną intrygę, połączoną z romansem, a do tego wszystko ze sporą dawką humoru, która ani na moment nie pozwala się nudzić. Przez całą historię się przepływa. Ja bardzo lubię styl pisania pani Agnieszki, dlatego jak już siadam do jej książek, to praktycznie pochłaniam je na raz. I tak właśnie było w przypadku „Obiadu z Bondem”.
Osobiście bardziej podobała mi się część pierwsza. Bohaterów pokochałam tam od razu. W tym przypadku, drzazgę stanowiła Eliza, która raz mnie drażniła, czasem rozśmieszała, ale na dłuższą metę zaczęła irytować. Myślałam, że będzie bardziej pewną siebie kobietą, a momentami miałam wrażenie, że zachowuje się jak małe dziecko… z kolei podobała mi się postać Jacka, który niektórymi tekstami, potrafił poprawić mi humor :P Czasami mu się nawet dziwiłam, co on widzi w Elizie :p
„Obiad z Bondem” to zdecydowanie lekka lektura, idealna na wieczór, więc jeśli lubicie takie śmieszne romanse z domieszką kryminału, to myślę, że ta książka będzie dla Was idealna. Już od samego początku historia Was wciągnie, a że objętościowo nie jest wielka, tak więc przeczytacie ją tak jak ja – na raz ;)
"Obiad z Bondem" to drugi tom serii i choć mogłabym powiedzieć, że można śmiało czytać bez znajomości pierwszego, to mimo wszystko lepiej po kolei. Pewne smaczki, dowcipy, a nawet imiona mogą być niekoniecznie zrozumiałe, jeśli nie poznało się Tiffany'ego.
Tym razem ponownie spotykamy bohaterów pierwszego tomu. Choć na pierwszy plan wysuwają się Eliza i Jacek. To ich historia została tym razem opowiedziana przez autorkę. Ale o co właściwie chodzi? Dwoje bohaterów, których relację można opisać jako "kto się czubi, ten się lubi" i można nieźle się ubawić przy ich przepychankach słownych jest mimo wszystko nieco skrzywdzonych przez życie. Eliza nie ma zaufania do mężczyzn, bo jeden nieźle jej nawywijał w życiu, a Jacek? To taki facet, który nie chciał się wiązać, a jednak go trafiło, mimo że to nie Alvaro, który zmienia kobiety w łóżku jak rękawiczki. Każde z nich ma swoje problemy, ale jednak coś ich do siebie przyciąga. Czy to ma prawo się udać?
Myślę, że jeśli znacie powieści spod pióra Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, to wiecie, że pisze niezwykle lekko, przyjemnie i z poczuciem humoru. Tym razem także mnie nie zawiodła i zapewne wielu czytelników powie to samo. Choć mam jeden zarzut do postawienia! Dlaczego tak mało stron i dlaczego, na Boga, trzeci tom dopiero za rok?!
Eliza w połączeniu ze swoją przyjaciółką Natalią, którą poznajemy w pierwszej części, to mieszanka wybuchowa. Dziewczyny po prostu musiały oczywiście władować się w kłopoty a przy tym, zamiast trząść gaciami... natrząsały się z oprawców. O co chodzi? Musicie przeczytać, ale wierzcie mi, czekałam na moment wielkiego bum i kłopotów od pierwszych stron i się doczekałam!
Czyli, podsumowując, to świetna komedia romantyczna, której nie da się odłożyć nawet na chwilę. Myślę, że idealna na gorsze dni, aby się nieco roześmiać i zapomnieć o szarej rzeczywistości, a wierzcie mi, śmiechu to jest ogrom!
Czy polecam? Oczywiście! Czekam niecierpliwie na część trzecią... czyżby po kolacji i obiedzie miało nadejść śniadanie? ;)
Ta cześć również była typowa komedia romantyczna na papierze, ale naprawdę dobrze bawiłam się jak czytałam tę książkę. No i jeszcze tak się uśmiałam jak Eliza z Natalią wymyślały te połączenia słów, że prawie się posikałam. Pomimo tego, że te wszystkie wydarzenia były na maksa absurdalne i niedorzeczne, to naprawdę zabawa była przednia przy tej książce. Już nie mogę się doczekać historii Chrisa, choć nie wiem czubeczek lepsza od tej części, ale mam nadzieje, że utrzyma poziom tej serii.
Szybko się czyta. Prosty język. Wartka akcja 😂😂😂 Humor na duży plus 👍 Taka lektura w sam raz, jeśli nie chce się przy niej mieć zbyt dużego wysiłku umysłowego 😜😜 Jeżeli ktoś nie lubi, to ostrzegam dużo wulgaryzmów... Ale po przedniej części raczej można się tego spodziewać.
Książka rewelacyjna, zabawna, idealna na zimowe wieczory. A postać Elizy i Jacka idealnie do siebie pasują. I oczywiście spotkamy niezastąpioną Natalię z poprzedniego tomu 🙂
"Jesteś moją przyjaciółką. Zawsze możesz na mnie liczyć. Jeśli kiedyś przyjdziesz i powiesz, że masz zwłoki w bagażniku, zapytam tylko, jak dużej łopaty potrzebujemy."
Po ślubie Natalii i Tiffany'ego Eliza zostaje sama w starym, wielkim mieszkaniu razem ze swoimi kaktusami. Jej pedantyczna dusza zaczyna zauważać małe niuanse, które uzmysławiają kobiecie, że ktoś był w jej domu. Na szczęście młody Komisarz Jacek Granicki nie pozwoli jej skrzywidzić. Chociaż pałają do siebie nienawiścią to przyciąganie między nimi jest niesamowite. Czy w tym przypadku sprawdzi się powiedzenie, że od nienawiści do miłości jeden krok?
Spotkania z powieściami Autorki po mocnych i ciężkich thrillerach to jak ciepła herbatka w mroźny dzień. Pozwala na totalny relaks. Obiad z Bondem to była przyjemna i lekka lektura, przy której nie raz i nie dwa się uśmiechnęłam. Gdzie główna bohaterka to silna i zdecydowana osoba, która walczy z potrzebą miłości, a przy niej pojawia się męski i dający bezpieczeństwo mężczyzna.
Nie jest to historia wyszukana ale dla mnie właśnie taka idealna, która pozwala na totalny relaks i zatopienie się w perypetiach bohaterów. Według mnie, świetna książka na jesienną pogodę.
Bohaterów tej części- Elizę i Jacka spotkaliśmy juz w pierwszej części. Eliza jest najlepszą przyjaciółką Natalii, a Jacek kuzynem Macieja.
Eliza została w przeszłości bardzo zraniona i nie chce angażować się w związki, Jacek jest juz w związku- ze swoją pracą i to na razie mu wystarcza. Do czasu. Siłą rzeczy, poprzez przyjaciół i rodzinę, zaczynają spotykać się coraz częściej i choć czują co się między nimi dzieje, oboje uważają, że nie mają szans. Co jednak zrobic kiedy uczucie nie mija? Co gorsza, co zrobić gdy ukochana jest w niebezpieczeństwie, a Ty tylko udajesz, że Ci na niej nie zależy?
Pierwszy tom świetnie sprawdził się jako detoks po ciężkiej lekturze. Liczyłam, że drugi, jako komedia, pomoże wyrwać się z czytelniczego marazmu. Nie zadziałało. Było nudno, naiwnie i nieśmiesznie. Książka nie wywołała choćby grymasu przypominającego uśmiech.
Historia fajna, wciągająca i bardzo szybko czytająca się. Uwielbiam to, jak została Eliza wykreowana — rozbrajała mnie wielokrotnie swoimi tekstami, a w połączeniu z Natalią to mieszanka wybuchowa. Jednak to taki zwykły romans, na odmóżdżenie się. Chociaż wątek z ludźmi z kryminału podkręcał całą akcję i dawało trochę do myślenia, próbując pojąć kto jest kim i dla kogo.
Lubię styl pisania autorki, jest dość prosty, ale czasami miałam wrażenie lekkiego cringe'u przy niektórych "przemyśleniach" bohaterów. Bo też jakoś nie kleiły mi się słowa, które mieliby powiedzieć.
Ale tak czy siak, jako taka książka dla dobrej zabawy (i śmiechu, bo faktycznie jest tutaj z czego się pośmiać) to warto ją przeczytać :)