- Dlaczego w szwajcarskich domach nie ma pralek? - Co bardziej dzieli Szwajcarów, "rów polenty" czy "granica z ziemniaka"? - Gdzie kupić świeże alpejskie powietrze na wynos?
Etykieta światowej prymuski przylgnęła do Szwajcarii niczym przekonanie, że po alpejskich łąkach naprawdę hasają fioletowe krowy. Tu bez obaw można zostawić na ulicy niezapięty rower czy napić się wody prosto z ulicznej fontanny. Kiedyś "szwajcarskość" reklamowała produkty wysokiej jakości, dziś to zbiór walorów, takich jak punktualność, innowacyjność czy bezpieczeństwo. Ilość pozytywnych skojarzeń, jakie budzi Szwajcaria, nie dziwi, lecz warto je zweryfikować.
Autorka przemierza alpejskie szlaki, trasy kolejowe oraz wybrukowane uliczki helweckich miast. Odkrywa przed nami ten raj wymyślony; państwo, którego nie ma, choć według legendy zaczęło się... na łące.
Mam wrażenie, że Szwajcaria jest tak różnorodna i niespójna, że nie da się o niej opowiedzieć w jednej książce, a już na pewno nie da się tego zrobić dobrze. Agnieszce Kamińskiej w przypadku "Podróży przez raj wymyślony" też się to nie udało. Bardzo czekałam na tę książkę, ale trochę się zawiodłam. Na początku czytało mi się całkiem przyjemnie, ale potem nastąpił chaos. Jest tu takie pomieszanie z poplątaniem, że gdyby ktoś mnie zapytał, czego się z tej książki dowiedziałam o Szwajcarii, to odpowiedziałabym stereotypami: neutralność, czekolada, sery, zegarki, punktualność. Tylko że to wiedziałam już wcześniej, a nie o to mi chodziło. Naciągam ocenę za ładne zdjęcia.
Brakowało mi pozycji o Szwajcarii, która skupiałyby się na ludziach i ich mentalności. I o to mam! Świetna pozycja dla wszystkich, którzy chcieliby poznać Szwajcarów. Agnieszka nie ocenia, ale w bardzo ciekawy sposób opisuje różne przywary/problemy dzisiejszej Szwajcarii - cechy Szwajcarów, które tłumaczą skąd biorą się ich często kontrowersyjne decyzje polityczne i wyniki referendów, czy kultura pracy. Masa ciekawostek, bardzo subtelnie dodane osobiste doświadczenia, dużo odniesień do badań i twardych danych, więc nie jest to zdecydowanie zlepek refleksji autorki, co bardzo cenię. To pozycja, którą chciałabym moc przeczytać przed przeprowadzką - w wielu kwestiach by mi pomogła ;-) Ale po przeczytaniu jej mam jeszcze mniej sympatii do Szwajcarów xD miałam niewiele, ale teraz to już w ogóle dramat i ciesze się, że mieszkam w wymieszanym narodowościowo Zurychu... także do wszystkich rezydentów Szwajcarii - czytacie na własną odpowiedzialność! ;)
Szwajcaria to dla mnie tolkienowskie Lauterbrunnen i najpiękniejsza panorama, jaką w życiu widziałam, wszechobecna cisza, spokojne krowy o długich rzęsach i niemal ludzkim uśmiechu, pociągi, które się nie spóźniają, zjawiskowe połączenie zieleni i błękitu, gór i wody. Dla mnie raj. Ale czy na pewno?
Agnieszka Kamińska pokazała mi, co kryje się pod tym ideałem. Za landszaftami Appenzell - walka kobiet o prawa wyborcze. Za kolejkami, którymi z zachwytem wjeżdza się na Jungfraujoch czy Schilthorn, tunelami z tunelem Gotarda na czele - śmierć włoskich robotników. Za wszechobecną uprzejmością - dystans w stosunku do ekspatów. Za czystym powietrzem, pięknem przyrody i stojącym na najwyższym poziomie rozwoju cywilizacyjnym - frustracja gdy Cię na to najlepsze na świecie życie nie stać i po kryjomu na zakupy jeździsz do Niemiec.
Myli się jednak ten kto powie, że to tylko jęki i narzekania. Co to, to nie. Szwajcaria opisana jest z pietyzmem i miłością. Do jej wyjątkowości i przywiązania do jakości, niespotykanego gdzie indziej modelu demokracji bezpośredniej i wszechobecności referendów, do samokontroli Szwajcarów połączonej z niechęcią do zakazów, a przede wszystkim do bajecznego otoczenia, w które Szwajcarzy wkomponowują z szacunkiem do przyrody cuda techniki.
Może i banał. Szwajcaria to niemal raj, ale jak każde miejsce na świecie ma i czarne strony.
PS Agnieszce dziekuję za oprowadzenie po Zurychu. Jej talent gawędziarski na żywo jeszcze mocniej rozwija skrzydła.
Gdzieś między przewodnikiem a baaardzo długim wpisem na bloga. Autorka porusza wiele wątków ale prześlizguje się po ich powierzchni. Wiele luźnych uwag, wątków, anegdot, ale aż się prosi żeby o przynajmniej o niektórych w trochę bardziej pogłębiony sposób. Aż dziw że redakcja nie motywowała do tego autorki.
Wciągająca opowieść o kraju, na temat którego mam własne obserwacje. Interesująco było je skonfrontować z kimś kto mieszka tam na co dzień. Autorka opisuje czym się zachwyca, ale nie unika tematów trudnych, ciemnych stron Szwajcarii, mitów i przekłamań. Czyta się jednym tchem, nie pamiętam kiedy skończyłem książkę w półtora dnia.
Ciekawa ksiazka o tym czym jest a czym nie jest (wbrew pozorom) Szwajcaria. Kilka ciekawostek: - 25% ludnosci to imigranci, w wiekszosci bardzo dobrze zasymilowani (przez dlugi okres istniał intensywny program integracji i juz po 2 latach mogli ubierac sie o obywatelstwo, teraz to okres 10 lat) - kobiety zyskaly tu prawa wyborcze w 1990r. Mimo, ze sporo sie dzieje w temacie rownouprawnienia w ostatnich latach, stereotypy i patriarchat sa mocno zakorzenione w mentalności - kazdy kanton rzadzi sie swoimi prawami, ale widac pewne trendy w czesciach niemieckich (poukladanie, porzadek, efektywnosc, dobrze funkcjonująca gospodarka) czy francuskich (pracuja aby zyc, umowiona godzina jest raczej wskazowka, borykaja sie z bezrobociem). - ogromni patrioci (w rozumieniu lokalnym, kantonowym) i zwolennicy tradycji - demokracja i wolnosc jest tam swietoscia - sa uczuleni na nakazy i zakazy. Biora udzial w referendum 4x w roku, prezydent zmienia sie co roku w ramach wyboru z grupy rzadzacej. Rzad, jak cala Szwajcaria, jest bardzo zdywersyfikowany stalym podzialem mandatow dla roznych ugrupowań politycznych
po kolejnej książce z Wydawnictwa Poznańskiego spodziewałam się szczerze czegoś więcej. zdecydowanie gorsza siostra pozycji o Skandynawii. książka jest bardzo posztakowana, rozdziały tak naprawdę nie mają większego ładu i składu ani tym bardziej głębszego przekazu. bardzo mi się dłużyła. nie czuję się zachęcona do odwiedzenia tego kraju, wręcz przeciwnie - wydał mi się niesamowicie nudny. na plus niektóre ciekawostki lingwistyczne i historyczne, których było niestety mało.
3,5. Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony to opowieść o kraju, który może zaciekawić na wiele sposobów – specyfiką życia, polityką, tradycjami, a także sielskimi, alpejskimi krajobrazami. Agnieszka Kamińska zabiera czytelnika we wspólną podróż po Helwecji i odkrywa kolejne jej tajemnice. Książkę wydało Wydawnictwo Poznańskie.
Szwajcaria została tu pokazana jako kraj nieoczywisty, w którym wiele różnic, czasem nawet skrajności styka się, lub ze sobą sąsiaduje. Zaskakujące jest to, jak w promieniu kilkudziesięciu, bądź kilkuset kilometrów mogą zmienić się przepisy, a zwyczaj akceptowany w jednym miejscu, w innym może okazać się faux-pas. A takie sytuacje w 26 szwajcarskich kantonach to codzienność. Dlatego szwajcarskość to pojęcie bardzo płynne i trudne do jednoznacznego określenia. I właśnie tę wieloznaczność świetnie udało się autorce oddać.
Polityka kraju, w którym o wielu sprawach obywatele decydują w referendach, a sami rządzący to nie są osoby z pierwszych stron gazet, została tu opisana jako zjawisko niespotykane, lecz nieidealne. Dowiemy się też o tym, jak Helwecja przyjmuje gości, turystów, uchodźców i imigrantów. Tytułowy raj wymyślony odnosi się zapewne do wielu mitów i stereotypów o Szwajcarii i Szwajcarach. Mnie najbardziej zaskoczył fakt, jak późno Szwajcarki otrzymały prawa wyborcze – uzyskały je w referendum w 1971 roku (najpóźniej na świecie!), a w kilku kantonach jeszcze później.
Trudno nazwać tę książkę reportażem, raczej jest to zbiór ciekawostek i anegdot. Należy jednak przyznać, że książka jest napisana w sposób logiczny i przejrzysty, a każde opisywane przez autorkę zjawisko poparte jest odpowiednimi faktami. Szczególnie należy docenić to jak umiejętnie jest naszkicowane tło historyczne, co pozwala nam zrozumieć, dlaczego Helweci mają określone podejście do czegoś lub gdzie leży źródło pewnych tradycji czy zachowań.
Dawka informacji o Szwajcarii, jaką otrzymujemy, jest solidna. Autorce mimo tego, że wplata w tekst własne doświadczenia oraz spostrzeżenia opisując, chociażby swoje relacje ze szwajcarskimi sąsiadami udaje się zachować obiektywizm. Nie osądza, nie krytykuje, nie porównuje na zasadzie nas i „onych”. Obraz Szwajcarii, jaki przynosi lektura, jest barwny, a zarazem uczciwy.
Opisana na nieco ponad 300 stronach Szwajcaria to kraj, którego rozmiary są tak niewielkie, jak duża jest jego złożoność. Dla mnie lektura była okazją, by w przystępny sposób poznać kraj, o którego odwiedzeniu marzę. Helwecja pełna różnic uczy nas tego, że żadne państwo, ani społeczeństwo nie jest idealne i boryka się z własnymi problemami. Książka daje nam podstawy do zrozumienia specyfiki funkcjonowania tego państwa i życia jego obywateli. Wszystko uzupełniają piękne zdjęcia i spis publikacji o Szwajcarii, gdzie można wiedzę uzupełnić (bardzo doceniam taki zabieg!). Warto przeczytać, aby poznać Szwajcarię i stworzyć sobie wizję tego kraju. Jeśli po lekturze czujemy niedosyt to możemy sięgnąć po polecane pozycje, lub zajrzeć na bloga autorki – I’m not Swiss.
Odniosłam wrażenie, że ta książka jest niestety bardzo nierówna a do tego chaotyczna. Autorka niby poruszyła w niej dużo ciekawych wątków, ale czułam się tak, jakby wszystkie odnosiły się w rzeczywistości do tego samego tematu.
"Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony" to dla mnie opowieść gdzieś między relacją z wyjazdu, wpisem na bloga a reportażem dotyczącym tego europejskiego kraju. Opowiada ona m.in. o tamtejszych ludziach, politycznym podejściu do niektórych spraw, walorach przyrodniczych i architektonicznych czy środkach transportu. Moim zdaniem za dużą część książki poświęcono Zurychowi. Czasem myślałam, że może powinna to być pozycja o tym mieście a nie o całym kraju.
Na plus zasługują ładne zdjęcia, choć przeszkadzało mi, że często nie były one związane z tekstem i nie były podpisane, więc czytelnik zastanawiał się, co właściwie ogląda.
Komu poleciłabym ten tytuł? Tym, którzy dopiero zaczynają swoją czytelniczą przygodę ze Szwajcarią lub tym, którzy chcieliby się do niej przeprowadzić. Autorka sporo opowiada o życiu w tym państwie, o społeczeństwie go zamieszkującym. Myślę, że da się z tego wyłuskać coś dla siebie.
Bardzo dobrze napisana książka, świetny język, ciekawe spojrzenie na Szwajcarów. Autorka, mieszkająca tam na co dzień, przygląda się codzienności tamtejszych ludzi, pokazuje ich z każdej - zarówno tej lepszej, jak i gorszej - strony, unikając jednocześnie oceny. Dobrze spędzony czas, trochę ciekawostek nowych w głowie :)
Momentami bardzo ciekawa, momentami nudnawa. Na pewno szybko się czyta. Autorka opowiedziała o Szwajcarii tak, jakbyśmy byli u niej na kawie. Najbardziej uderzająca jest sytuacja matek, które automatycznie eliminuje się ze ścieżki kariery zawodowej.
Książka Agnieszki Kamińskiej ukazuje Szwajcarię nie tylko zgodną ze stereotypem jaki jest w naszych głowach, czyli wizję kraju mlekiem i miodem płynącym ale też tą prawdziwą, i nie zawsze pozytywną. Oba te punkty widzenia stereotypowe i prawdziwe przeplatają się i przenikają, ukazując cały obraz tego kraju.
3,5⭐️ Absolutnie cudna, ciekawa i bardzo wciągająca. Szwajcaria niekoniecznie idealna ale za to jak wspaniałe napisana. Jedna z moich ulubionych z tej serii
Ciekawa książka o Szwajcarii. Jest to po części historia jak i reportaż. Autorka opisuje zwyczaje, tradycje, politykę, stosunki międzyludzkie, języki, gwary etc. Książkę miałem w papierze, ale najłatwiej było jej posłuchać. Otwartym pytaniem pozostaje kwestia tego czy autorka myśli pozytywnie czy negatywnie o swojej nowej ojczyźnie. Wydaje mi się, że raczej ocenia ją dość negatywnie, co sugeruje już sam tytuł, ale nie jest to wyrażone otwarcie, raczej tak między wierszami.
O kraju, o ludziach, o tradycjach. Po przeczytaniu tej pozycji mogę powiedzieć, że Szwajcaria to kraj jedyny w swoim rodzaju. Jeśli jesteście choć odrobinę ciekawi jak funkcjonuje to państwo - tak wyróżniające się na tle innych - warto po nią sięgnąć!
Ciekawa pozycja dla chcących zamieszkać w Szwajcarii lub poznać tło społeczno-polityczne przed wyjazdem turystycznym do tego alpejskiego kraju. Nie jest to tekst wyczerpujący temat, ale daje dobre podstawy do próby zrozumienia i lepszego poznania Szwajcarii i jej mieszkańców. Największe zaskoczenia: różnorodność kulturowa kantonów i specyficzny system polityczny.
Chaotyczna, przepełniona niemożliwymi do zapamiętania, nieinteresującymi faktami na zmianę ze stereotypami. Po przeczytaniu tej książki w głowie miałam tylko ,,wszystko zależy od kantonu”..
Szwajcaria to specyficzne miejsce na mapie Europy. Leżąca w samym jej sercu, a równocześnie odrębna. Jak element puzzlowej układanki, który nijak nie może się wpasować, a równocześnie sam w sobie jest kompletny. Właśnie to czyni Szwajcarię unikalną - w przeciwieństwie do sąsiadów, nie stara się podążać za innymi, nie traktuje europejskich zasad priorytetowo, za to ponad wszystko ceni niezależność i neutralność.
To podkreślanie odrębności również jest szwajcarską tradycją, przez co kraj sprawia wrażenie, jakby nie za bardzo pasował do reszty Europy. Przykładów wyróżniających Szwajcarów wśród innych mieszkańców Starego Kontynentu jest wiele: nie mają formalnej stolicy (Berno jest siedzibą rządu), a prezydent to osoba "pierwsza wśród równych", która jest częścią siedmioosobowej Rady Federacyjnej i zmienia się każdego roku. Nawet tak oczywista rzecz jak sposób rozliczania podatków działa w Szwajcarii inaczej niż w innych krajach.
Agnieszka Kamińska zabiera nas w podróż przez Szwajcarię. Przemierzamy razem z nią góry i doliny, błądzimy uliczkami Zurychu i zajadamy się rösti. Bierzemy udział w zawodach wymachiwania flagą i tradycyjnym głosowaniu poprzez podniesienie ręki. Odbywamy też najważniejszą podróż - tę przez szwajcarskie wartości, ale też uprzedzenia i przywary. Ze Szwajcarią jestem związana od przeszło dwóch lat, jednak dzięki Agnieszce miałam okazję dotknąć szwajcarskości i spróbować ją zrozumieć.
Jakie jest znaczenie tradycji dla Szwajcarów? Dlaczego regulacje różnią się zależnie od kantonów? Czym różni się francuskojęzyczna od niemieckojęzycznej Szwajcarii? Dlaczego Szwajcarzy zagłosowali przeciwko wydłużeniu urlopów? Dlaczego sześciolatki palą papierosy? Ile grzybów można zebrać w lesie? I wreszcie - jak wyglądają relacje z rodowitymi Szwajcarami, którzy wydają się nieprzystępni i z rezerwą podchodzą do imigrantów?
Historię powstania swego kraju Szwajcarzy traktują dość umownie, ale samo odwoływanie się do przeszłości ma wymiar niemalże sakralny. To dlatego w odpowiedzi na wiele pytań dotyczących tutejszych zjawisk dociekliwa cudzoziemka słyszy jedno słowo klucz: tradycja. Dlaczego krowy biegają po łąkach z zawieszonymi na szyjach dzwonkami? Dlaczego w oknach nowoczesnych budynków wciąż montuje się ciężkie drewniane okiennice? Dlaczego niektóre kolejki górskie do dzisiaj poruszają się za pomocą wiekowych mechanizmów? Bo taka jest tradycja.
Kwestie domyślne, gdy chodzi o naszą ojczyznę, które stają się wyzwaniem na emigracji. Rzeczy, które migną nam czasami w podróży i zaintrygują. Szwajcaria - podróż przez raj wymyślony oswaja budzące zdziwienie tradycje i restrykcyjne regulacje. Pokazuje różne oblicza Szwajcarów, opowiada o bogactwie i prowadzi śladami szwajcarskich osób w kryzysie bezdomności.
Gdyby Agnieszka napisała książkę dwa lata temu i mogłabym ją przeczytać przed przeprowadzką, z pewnością byłoby mi łatwiej. Wiedziałabym, że mijając przechodniów na osiedlu, powinnam każdorazowo pozdrowić ich francuskim bonjour. Nie musiałabym się zastanawiać, dlaczego zegar na dworcu na chwilę się zatrzymuje, a dni ustawowo wolne są różne, zależnie od kantonu. I pewnie znacznie szybciej nauczyłabym się, że "zależy od kantonu", to stwierdzenie klucz, gdy rozmawiamy o Szwajcarii.
Jestem fanką reportaży. I chociaż książka Agnieszki Kamińskiej nie należy do tego gatunku, odnajduję w niej wiele elementów, które wyjątkowo doceniam. Przejrzysta, spójna, wyjaśniająca kontekst historyczny kwestii, które dziś budzą w nas zdziwienie. Pełna przypisów i odnośników wyraźnie pokazuje, że autorka wykonała ogrom pracy zgłębiając tematy, które porusza. Cenię za to, że nie jest jedynie opowieścią, ale wszystko, o czym czytamy, ma potwierdzenie w konkretnych źródłach.
Szwajcaria to specyficzne miejsce na mapie Europy. Leżąca w samym jej sercu, a równocześnie odrębna. Jak element puzzlowej układanki, który nijak nie może się wpasować, a równocześnie sam w sobie jest kompletny. Właśnie to czyni Szwajcarię unikalną - w przeciwieństwie do sąsiadów, nie stara się podążać za innymi, nie traktuje europejskich zasad priorytetowo, za to ponad wszystko ceni niezależność i neutralność.
To podkreślanie odrębności również jest szwajcarską tradycją, przez co kraj sprawia wrażenie, jakby nie za bardzo pasował do reszty Europy. Przykładów wyróżniających Szwajcarów wśród innych mieszkańców Starego Kontynentu jest wiele: nie mają formalnej stolicy (Berno jest siedzibą rządu), a prezydent to osoba "pierwsza wśród równych", która jest częścią siedmioosobowej Rady Federacyjnej i zmienia się każdego roku. Nawet tak oczywista rzecz jak sposób rozliczania podatków działa w Szwajcarii inaczej niż w innych krajach.
Agnieszka Kamińska zabiera nas w podróż przez Szwajcarię. Przemierzamy razem z nią góry i doliny, błądzimy uliczkami Zurychu i zajadamy się rösti. Bierzemy udział w zawodach wymachiwania flagą i tradycyjnym głosowaniu poprzez podniesienie ręki. Odbywamy też najważniejszą podróż - tę przez szwajcarskie wartości, ale też uprzedzenia i przywary. Ze Szwajcarią jestem związana od przeszło dwóch lat, jednak dzięki Agnieszce miałam okazję dotknąć szwajcarskości i spróbować ją zrozumieć.
Jakie jest znaczenie tradycji dla Szwajcarów? Dlaczego regulacje różnią się zależnie od kantonów? Czym różni się francuskojęzyczna od niemieckojęzycznej Szwajcarii? Dlaczego Szwajcarzy zagłosowali przeciwko wydłużeniu urlopów? Dlaczego sześciolatki palą papierosy? Ile grzybów można zebrać w lesie? I wreszcie - jak wyglądają relacje z rodowitymi Szwajcarami, którzy wydają się nieprzystępni i z rezerwą podchodzą do imigrantów?
Historię powstania swego kraju Szwajcarzy traktują dość umownie, ale samo odwoływanie się do przeszłości ma wymiar niemalże sakralny. To dlatego w odpowiedzi na wiele pytań dotyczących tutejszych zjawisk dociekliwa cudzoziemka słyszy jedno słowo klucz: tradycja. Dlaczego krowy biegają po łąkach z zawieszonymi na szyjach dzwonkami? Dlaczego w oknach nowoczesnych budynków wciąż montuje się ciężkie drewniane okiennice? Dlaczego niektóre kolejki górskie do dzisiaj poruszają się za pomocą wiekowych mechanizmów? Bo taka jest tradycja.
Kwestie domyślne, gdy chodzi o naszą ojczyznę, które stają się wyzwaniem na emigracji. Rzeczy, które migną nam czasami w podróży i zaintrygują. Szwajcaria - podróż przez raj wymyślony oswaja budzące zdziwienie tradycje i restrykcyjne regulacje. Pokazuje różne oblicza Szwajcarów, opowiada o bogactwie i prowadzi śladami szwajcarskich osób w kryzysie bezdomności.
Gdyby Agnieszka napisała książkę dwa lata temu i mogłabym ją przeczytać przed przeprowadzką, z pewnością byłoby mi łatwiej. Wiedziałabym, że mijając przechodniów na osiedlu, powinnam każdorazowo pozdrowić ich francuskim bonjour. Nie musiałabym się zastanawiać, dlaczego zegar na dworcu na chwilę się zatrzymuje, a dni ustawowo wolne są różne, zależnie od kantonu. I pewnie znacznie szybciej nauczyłabym się, że "zależy od kantonu", to stwierdzenie klucz, gdy rozmawiamy o Szwajcarii.
Jestem fanką reportaży. I chociaż książka Agnieszki Kamińskiej nie należy do tego gatunku, odnajduję w niej wiele elementów, które wyjątkowo doceniam. Przejrzysta, spójna, wyjaśniająca kontekst historyczny kwestii, które dziś budzą w nas zdziwienie. Pełna przypisów i odnośników wyraźnie pokazuje, że autorka wykonała ogrom pracy zgłębiając tematy, które porusza. Cenię za to, że nie jest jedynie opowieścią, ale wszystko, o czym czytamy, ma potwierdzenie w konkretnych źródłach.
Okazuje się, że Szwajcaria nie jest takim krajem, jakim mi się wydawał. Sporo zaskoczeń o ludziach, zwyczajach, polityce - to kraj kontrastów i niejednorodności. A wydawało się, że to wymarzone miejsce do życia 😊
Autorka, która mieszka w Szwajcarii, pokazuje nam ją swoimi oczyma, przez pryzmat własnych doświadczeń. Obcokrajowiec oprowadza nas po kraju i wyjaśnia nam tradycje i próbuje przybliżyć mentalność Szwajcarów.
Z pewnością jest to opinia i opowieść subiektywna, ale widać chęć autorki, by dobór tematyki był interesujący dla czytelnika. Czyta się przyjemnie, choć kilka rozdziałów wymagałoby większej dokładności (na końcu jest wykaz źródeł). Jest to książka podróżnicza, więc można wybaczyć brak rysu historycznego i dogłębnych analiz - przecież mamy z przyjemnością przemieszczać się po kraju. Poza tym czuć, że autorka nie debiutuje pisarsko - pewnie prowadzenia bloga o Szwajcarii pomogło, by reportaż był spójny, poukładany i przemyślany.
Ciekawe i barwne anegdoty, wyjaśnianie zawiłości różnic między kantonami czy też omawianie legend i tradycji pozwala spojrzeć na Szwajcarię jako kraj różnorodny. Nie jest rajem do życia - tak jak pewnie każdy z krajów, o których tak myślimy. Nie ma jednej Szwajcarii - ten kraj jest mocno patchworkowy! A prawa kobiet to totalne zaskoczenie - nie sądziłam, że może być aż tak źle.
Oczywiście piękno zewnętrzne Szwajcarii jest niepodważalne - łąki alpejskie, szczyty Alp, fantastyczne kolejki w górach, przyroda i zwierzęta - można się zakochać! A wewnątrz? Wyglada na to, że osobom z zewnątrz wcale nie jest łatwo, by się zadomowić.
Coś co mnie nie urzekło to zdjęcia - były dla mnie mało atrakcyjne. Ale to moje subiektywne zdanie. Nie do końca można nazwać tę książkę reportażem - raczej to przyjemna literatura podróżnicza. Taka zaczepna zachęta do zgłębienia wiedzy o Szwajcarii.
Z pewnością w celach turystycznych odwiedziłabym Szwajcarię w ciemno. Czytając teraz książki o podróżach, wzmaga się we mnie tęsknota, by znowu móc zwiedzać i odkrywać różne zakątki świata. Czekam z niecierpliwością. Przebieram nogami. I czytam 😊
Debiutancka książka dziennikarki Agnieszki Kamińskiej "Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony" pokazuje ten kraj takim, jakim go jeszcze nie widzieliśmy. Jej sprawne, reporterskie pióro, lekki choć pełny głębi styl oraz ujmujące poczucie humoru sprawiają że książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Myślę że takiej książki o Szwajcarii jeszcze na rynku nie było - odnajdzie w niej coś dla siebie zarówno ktoś szukający bliższych informacji o tym kraju jak i ktoś kto o Szwajcarii wie tyle, co nic. Poruszana tematyka -wątki zarówno osobiste jak i socjologiczne, polityczne i podróżnicze sprawiają że trudno się od lektury oderwać, a przy tym liczne informacje i przemyślenia pozostają potem w głowie na dłużej. Kamińska pisze o Szwajcarii z różnych perspektyw - jako kobieta, dziennikarka, ekspatka, feministka przybiera wiele twarzy a pokazywane przez nią strony tego mało zgłębionego kraju pozwalają czytelnikowi odkryć jej (Szwajcarii) nieznane dotąd oblicze. Lektura "Raju wymyślonego" pozostawia po sobie niedosyt który, mam nadzieję, zaspokoją kolejne książki Agnieszki. Dodatkową i niewątpliwie ważną zaletą "Raju wymyślonego" jest oprawa graficzna i przepiękne zdjęcia autorstwa polskiej fotografki, Agnieszki Król. Polecam najserdeczniej!
Ostatnio sięgam dość często po książki o tym właśnie kraju, gdyż obecnie jest to jedno z moich podróżniczych marzeń, które można zrealizować stosunkowo łatwo bo to dość blisko. Inna sprawa to czy wyprawa do Peru nie byłaby tańszą opcją, ale jednak jakaś tęsknota za tą Szwajcarią jest. Opowieść już na początku zaskakuje wyważeniem w ocenie i jasno jest powiedziane, że nie jest to oaza szczęśliwości i kraj mlekiem i miodem płynący. W kolejnych rozdziałach dowiadujemy się jakie różnice dzielą samych Szwajcarów, jednakże w te opisy wkrada się spory chaos. Dużo jest mieszania zakresów i pojęć przez to trudno zapamiętać poszczególne różnice w danych kantonach. Nie żeby mi to było potrzebne do podróży, ale jednak sprawia wrażenie bałaganu i utrudnia lekturę. Przykładem niech będzie np początek rozdziału o madatach drogowych, który płynnie przechodzi w to czego nie powinno się robić w domu przed 6 rano. Zgrabnie można by to było rozbić myślę na dwa mniejsze rozdziały i byłoby ok a tak znowu wszędzie ten chaos.