POWRÓT LOKIEGO, PIERWSZEGO CYNGLA SKRZYDLATYCH Gdy Lucyfer daje swym zastępom sygnał do rozpoczęcia Apokalipsy, anioły mają na to prostą szpiegowską receptę – załatwić Antychrysta. To nic, że kwili jeszcze w swym dziecinnym łóżeczku. Przykład starego dobrego króla Heroda nie odszedł przecież w zapomnienie – historia wciąż jest najlepszą nauczycielką życia. Dla Lokiego – pierwszego cyngla skrzydlatych, taka misja to małe piwo. Ot, drobna robótka przed zaległym urlopem. Tyle że przez te podstępne elfy Antychryst zniknął, a w łóżeczku leży pokraczny odmieniec. Urlop szlag trafił, i to gdy Czterej Jeźdźcy Apokalipsy właśnie ruszają... Niosą WOJNĘ aniołów i demonów, w której giną... jak zwykle niewinni. ZARAZA ogarnia Paryż, w Ameryce szaleje GŁÓD. ŚMIERĆ czyha na każdym kroku, a komórka Kłamcy tym razem nie odpowiada.
Człowiek, który nie potrafi usiedzieć w miejscu. Pisarz, komik stand-upowy, publicysta, podróżnik. Autor ponad dwudziestu książek, a także licznych opowiadań, słuchowisk, artykułów, sztuk teatralnych i scenariuszy.
Czyżby delikatne zmęczenie materiału? Przyznam, że przez pierwszą połowę przebrnęłam z wielkim trudem. Trud ten łagodziła jedynie postać Lucyfera, Loki jakby zawiódł, o ironio. "Nowa forma" nie przeszkadza jakoś bardzo, książka wydaje się być bardziej spójna, jednak należy przejść przez nudę by móc cieszyć się już o wiele lepszym zakończeniem. Dodam tylko, że wszechobecne odniesienia do rzeczywistości to nie-wy-pał, drogi czytelniku i panie autorze. Z umiarem? Owszem, umilą nam lekturę. Ale nagminny ich rozrost sprawia, że jesteśmy ciągle wyrywani ze świata, w który przecież chcemy się zanurzyć... W ochłapie sztandaru skutecznie mi to utrudniano...
no, jest i apokalipsa. jest i lucek ze swoją armią. akcja niby się rozwija, ale pod koniec było trochę przynudnawo. może się przyzwyczaiłam do przeskakiwania przez kolejne wyrwane z kontekstu sytuacje, bo zawężenie do trzech, czterech jakoś tak ujęło trochę tej książce. niemniej jednak - czytam. zostały jeszcze dwa tomy^^
Sice jsem měla kapku pomalejší rozjezd, ale jak jsem se začetla, nemohla jsem přestat. Teď teprve začíná ta pravá hra o všechno. Tahle série je lepší s každým dílem, vážně. A co se týče hlavního hrdiny, k tomu jde říct snad jen jedno. Loki, you little shit...
Książka jest taka jaka powinna być. Szybka, trochę śmieszna, trochę straszna... i w ogóle tutaj jest wszystkiego po trochu. Kto zna Ćwieka wie, że to pozycja obowiązkowa. Kto nie zna niech jak najszybciej to nadrabia. Nie jest to oczywiście żadne arcydzieło gatunku ale czyta się z wielką i nieukrywaną przyjemnością.
Zespół archaniołów do spółki z nordyskim bogiem Lokim toczy wojnę z Lucyferem i innymi upadłymi aniołami. W akcję wmieszani są także Dionizos i Eros a także obrażone na Szekspira elfy ze "Snu nocy letniej". Apokalipsa objawia się w formie ogólnoświatowego ataku zombie. Plus milion pięćset aluzji do filmów i seriali. Popkulturowo-postmodernistyczny groch z kapustą, ale, o dziwo, czyta się lepiej niż poprzednie tomy. Dwie i pół gwiazdki.
Velmi vtipné, zvláště z pohledu religionisty. Loki jako hitman Boží je skvělý nápad a vděčné téma. Nebo Lucifer, připravující se na Apoklalypsu a citující při každé příležitosti slova Nazaretského mistra. Nic co by vzbuzovalo záchvaty smíchu, leč pobavený úsměv hodně často. Přesto prvnímu povídkovému dílu se to nevyrovná. I tak ale doporučuju, jako odpočinková četba na pár večerů ideální.
W zasadzie 3,5, ale to chyba najlepszy tom "Kłamcy", przynajmniej póki co. Dawka pop kulturowych nawiązań zabójcza, ale mimo wszystko wywołująca uśmiech, więc jest ok. I styl męczy dużo mniej niż przy "Grimm city".
Third volume of Loki's story. Because of devils and angels' actions Loki has to resign from the vacation he was waiting for long. As good as previous volume.
Celkom dobre citatelne, autor sa po prvy krat pustil do dlhsieho diela ako su len poviedky a prekvapujuco to zvladol pomerne bravurne. Roman sa zbytocne netaha, dej sa pekne rozvija, fakt odporucam.
Po dvou knížkách plných povídek servíruje autor čtenářům první část románu, který by se klidně mohl jmenovat Apokalypsa nebo aspoň její začátek. O tom to totiž všechno je - Čtyři jezdci vyrazili na cestu a navíc se objevil Antikrist. Pro Lokiho to znamená několik věcí. Za prvé - dovolená je totálně v háji, za druhé - najít děcko a odstranit ho z povrchu zemského, za třetí - zabránit Luciferovi v dotáhnutí velkého Áčka do konce, za čtvrté - tohle všechno stihnout v rekordním čase a zvládnout přežít. Faktem zůstává, že Lokiho konkurence je prohnaná, temná a tak trochu smrtící. Když autor nechá po zemi pochodovat všechny Jezdce, kteří si s lidmi hrají dle libosti a záporákům v knize velí Lucifer - je to po ďáblech pekelné představení od začátku do konce. Přesto třetí pokračování Lokiho dobrodružství není špatné čtení. V hodně ohledech je temnější a děsivější, než předchozí díly, protože v paměti čtenářům utkví představa vraždících zombie, detailní zabíjení bohů nebo naopak obrazy proměn, které musí Loki podstoupit při hledání Antikrista u elfů - jsou velmi pěkně detailně popsané. Na druhou stranu se Ćwiekovi podařilo do příběhu nastrčit i trochu toho jeho klasického humoru (démon žeroucí brambůrky, bůh okusující gauč) a nadhledu nad věcí. Škodnou v knize - tak trochu - je fakt, že autor nejde úplně do hloubky Lokiho postavy. Kvůli relativně svižnému spádu děje a přesunům mezi různými lokacemi čtenáři přijde, že děj plyne velmi rychle, začte se a co nejdříve chce zjistit, jak to vlastně všechno skončí. I tak se nějaký ten vývoj u postav najde. U Lháře samotného je vidět, že nějaké to dobro v něm je i přes x různých proměn, kdy si pokaždé v mysli vytváří novou osobnost, která musí jeho nové postavě odpovídat. Zůstává u něj však radost ze zabití nepřítele, u kterého po tom toužil dlouho - s nějakou vtipnou poznámkou či myšlenkou na konec, aby tomu nasadil korunu.
Druhá hlavní postava - Lucifer - je velmi podobná Lokimu. Jitřní hvězda se totiž nachází v těle puberťáka, oblibu našla v marketingu, srší vtipy na všechny strany a všechno má děsně na háku. Plán, který si První mezi Padlými připravil, má promyšlený do puntíku a předvídá téměř každý krok svých nepřátel. I když je hlavním záporákem tohoto románu, nejde si ho (stejně jako jeho přívržence) neoblíbit už od začátku. Co se náboženství v Lokiho sérii týče - ve třetím díle je využíváno hojně. Ať už v případě Lucifera citujícícho Ježíše (od vtipnosti k trapnosti) nebo odkazování na Bibli a evangelia. Navzdory k častému vracení se k tomuto námětu se překvapivě každá věta a každý odkaz do příběhu perfektně hodí a skvěle zapadá. Čtenářům rozhodně s tímto tématem napoví už anotace, která se zmiňuje o Antikristovi, Čtyřech jezdcích či Apokalypse. Sérii Lhář lze doporučit těm, kteří nejsou nároční čtenáři, předně se chtějí pobavit, oddechnout, ale rádi by trochu i toho smysluplného příběhu. Všechno tohle Lhář má, byť je třetí díl ukončen opravdu ve špatné chvíli, kdy v mysli čtenářů vyvstane hromada dalších otázek (např. Co se dělo s Lokiho manželkou? Jakto, že si vzpomněla až teď? Co bude sakra dál?). Ćwiek nechává své postavy v patových situacích, takže stejně jako pekelná vrata - i kniha má konec otevřený.
„Dźwięk trąb słychać było już z daleka. Wznosił się wysoko ponad jęki cierpiących i śmiech ich oprawców, wwiercał się w oszalałe z bólu umysły, sięgając do najgłębiej ukrytej resztki świadomości (…).”
Ile razy słyszeliście w wiadomościach, Internecie, podczas rozmowy ze znajomymi o końcu świata? Jak reagujecie na kolejne przepowiednie wróżbitów, że za rok, parę miesięcy, a nawet za tydzień będzie koniec świata? Pewnie machacie na to ręką. W sekrecie wam powiem, ja też. Jednak Loki i spółka nie mogą sobie pozwolić już na taki luksus. Apokalipsa właśnie się rozpoczęła, zaskakując odziały aniołów, a przyczyną jest pewien niepozorny nastolatek. Oczywiście na pierwszy rzut oka, bo jak nastolatek mógłby być przyczyną rozpoczęcia się końca świata? Odpowiedź znajdziemy, kiedy przyjrzymy się temu bohaterowi, a raczej rozpoczniemy czytanie trzeciej części historii o Lokim, Cynglu Niebios.
„Czy nie chodził do kościoła? Nie wie, że Bóg może być w każdym?”
Przy kolejnych informacjach i końcu świata zaczynamy machać tylko ręką i liczymy, ile to już tych rzekomych "końców świata" przeżyliśmy. Szczególnie ciekawą liczną może pochwalić się pewien As, dawne bóstwo kłamstwa i bardzo dobrze znany Wam Kłamca zwany inaczej Lokim. To już trzecia część, a piąta książka z cyklu "Cyngiel Niebios", która została wznowiona nakładem Wydawnictwa SQN i tym razem po długiej sielance, przedstawionej w poprzednich częściach rozpoczyna się prawdziwa katastrofa - nadchodzi koniec świata. Jaki jest przepis na sukces? Cierpliwość I nauka na błędach. To właśnie zastosował niepozorny nastolatek (o ile nastolatkowie mogą być niepozorne), który okazał się diabłem wcielonym. Gwiazda Zaranna i pierwszy z upadłych rozpoczyna długo i dokładnie planowaną Apokalipsę, a co na to Loki? A Loki znika. Przepada po nim ślad, jednak czy to na pewno koniec jedno z ulubionych bogów? Wcale nie, bo nasz As ciężko pracuje, na swój planowany urlop. Jednak sam nie ma pojęcia, że na Ziemi rozpętała się istne piekło, a pozostali przy życiu pradawni walczą i likwidują żołnierzy Zastępów. Trwa Wojna, Epidemia, Głód i Śmierć. „Gdy płomień zgaśnie, nie będzie pan pamiętało przejściu, o Lokim, o mnie. - Postawił świeczkę na ladzie. – I proszę się też nie przejmować biegunką. Zapewniam, że niedługo minie. (…) Kilka sekund później potężna eksplozja targnęła sklepem przy stacji bendzynowej.”
Ale zacznijmy od początku! Jak to się stało, że praktycznie pod nosem aniołów doszło do Apokalipsy? Czy to może wygoda spowodowana dawnym pojawieniem się Lokiego i wyręczaniem nim w innych zadaniach? Co przysłoniło Aniołom wzrok, że nie zauważyli pojawienia się Antychrysta oraz wykopania czterech trumien? Pytanie brzmi czy Archanioł Michał dowódca Zastępów Anielskich był tak zajęty przeszkadzaniem w i tak burzliwym związku Lokiego z Jenny? Podczas czytania trzeciej części przygód Lokiego jeszcze przed wybuchem apokalipsy dowiadujemy się, że para zakochanych została rozdzielona. Kłamca wykonuje swoją pracę w Stanach Zjednoczonych, która polega na tropieniu bóstwa, podszywającego się pod Mikołaja (dobrze znanego nam już z jednego z opowiadań o Lokim), a Jenny natomiast znajduje się we Francji i uczęszcza nie tylko na studia, ale również do… szkoły rodzenia, a jej podstawionym mężem jest nie kto inny, jak Eros. W cieniu tego uroczego obrazka poznajemy pewnego niezwykłego nastolatka, który jest najmłodszym biznesmenem i dzieckiem sukcesu. Szczerze? Nie dziwię się. Jednak poprzednie stwierdzenie, że jest najmłodszym jest mocno przesadzone. Dlaczego? Otóż ukrywający się pod ciekawym imieniem Po-Prostu-Teddy chłopak jest nie kto innym, a właśnie Diabłem. Nie mija dużo czasu, odkąd czytelnik zagłębia się w książkę, a Gwiazda Zaranna powraca do Piekieł i stamtąd rozpoczyna kierowaniem swoim nowym projektem. Nie ukrywam ten wątek bardzo mi się spodobał, a nawet przyjemniej mi się czytało o nim niż o poszukiwaniach przez Lokiego Antychrysta w krainie po drugiej stronie tęczy. „Nie mów, jakby to była hipoteza! - Wódz Zastępów wystąpił do przodu, zajmując miejsce przy liczbach poległych zapisanych na płachcie namiotu. - To właśnie nastąpiło. Głód. Wojna i Zaraza wyległy na świat.”
Tym razem autor tym razem nie daje nam kilku opowiadań, a ciągłą historię podzieloną na rozdziały. Jednocześnie śledzimy historię bohaterów w Stanach, Francji oraz po drugiej stronie Tęczy. Apokalipsa, którą autor przedstawia nam tutaj jest straszna – powiecie jak to apokalipsa, jednak oglądając filmy o tej tematyce często stwierdzamy, że owszem jest strasznie, ale w sumie niezbyt. A dlaczego tak uważamy? Ponieważ nie dotycz nas to personalnie. Na swoim przykładzie – uwielbiam Terminatora, ale nadal patrzę na maszyny jak na maszyny i w życiu codziennym nie przychodzi mi na myśl, że zwykły toster mógłby być przyczyną nieszczęścia, a nawet mojej śmierci. W „Kłamcy 3 Ochłap Sztandaru” Jakub Ćwiek porusza temat końca świata i przedstawia go w jak najbardziej strasznej, ale możliwej perspektywie przyszłości, która może się zdarzyć. Mówię tu o takie problemy jak: EPIDEMIA, GŁÓD czy nawet wojna. Czytając o tym w tym tomie, czytelnika może tknąć poczucie, że to jednak dotyczy jego osoby, bo przecież w końcu odczuwamy głód, chorujemy, a na świecie toczą się wojny, a te rzeczy jak i koniec świata, jak i śmierć nie są nigdy w żadnym wypadku od nas zależne i zadzieją się bez naszej woli. „I tak będziemy walczyć z mitycznymi istotami rodem z horroru? – warknęła. – Będziemy sypać cykier i okruszki jak pieprzony Jaś i Małgosia?”
Podsumowując, w tej części widać, że historia toczy się do wielkiego finału w stylu Kłamcy. Ja już znam zakończenie starej wersji, ale jestem ciekawa czy autor coś zmieni we wznowieniu czwartej części. Oczywiście, jak to w przypadku Jakuba Ćwieka nie mogło zabraknąć nawiązań do popkultury, za co ta książka ma jeszcze lepszy i niepowtarzalny klimat. Nad nowymi okładkami z tej serii rozwodziłam się nie raz i nadal będę to robić, ponieważ są tak genialnie zrobione, i tak oddają klimat, że aż to jest niemożliwe i tu kolejne brawa dla wydawnictwa, a przede wszystkim dla grafika za stworzenie tak pięknych okładek. Teraz pozostaje czekać już tylko na ostatnią część z tej serii oraz na drugą część Stróży, którzy już niebawem do nas przylecą 😉 Recenzje poprzednich tomów znajdziecie na blogu, a tych, którzy jeszcze nie sięgnęli po przygody Lokiego szczerze do tego namawiam 😊
Za możliwość przeczytania wznowienia bardzo dziękuję Wydawnictwu SQN.
"Kłamca" po raz trzeci czyli "Ochłap sztandaru" - powieść z serii o nordyckim bogu kłamstwa Lokim i jego mitycznych kumplach oraz pierzastych zlecedoniawcach wyśpiewanych przez Metatrona. Archaniołowie bowiem korzystają z jego umiejętności, sprytu i przede wszystkim tego, czego sami używać nie mogą - kłamstwa i oszustwa. Prawdziwa wojna bez tego obejść się nie może. A wojna na Ziemi w końcu rogorzeje, wszystkie chwyty będą dozwolone, a aniołowie odkryją karty przed ludźmi. Czytając tą część przygód Lokiego miałam wrażenie, że oglądam niezły film akcji. A zaczyna się tak niewinnie - Loki wybiera się na urlop. W międzyczasie Niosący Światło postanawia wrócić w piekielne strony, aby na Ziemi rozpętać prawdziwe piekło. Zapanuje tam niesamowity chaos, a Loki, zaginiony w akcji, będzie próbował dorwać własnie narodzonego Antychrysta. Jak to wszystko się skończy? Zapraszam do lektury - warto! Książkę odebrałam za punkty w portalu Czytam Pierwszy.
A nawet 3.5. To był naprawdę niezły tom. Historia była naprawdę ciekawa, a idiotyczne żarty na poziomie gimnazjum pojawiały się niezwykle rzadko. Zdecydowanie lepiej czytało mi się jedną długą, dobrze opisaną historię niż próby skakania z jednej rzeczy w drugą tak jak w tomach wcześniejszych. Najlepszy tom z serii.
Nareszcie książka. Chyba miałem już dość zbioru opowiadań. Większość POVs była bardziej interesująca niż to co się działo z Lokim. Jak na razie 3/5. Tak książka zaczęła dużo wątków - zobaczymy jak się skończą.
Ta część już nie skupia się tylko na Lokim i jego zadaniach. Teraz „numerem jeden” jest najgroźniejszy wróg aniołów - Lucyfer. Przygotowuje się on do Apokalipsy. Najbardziej upadły z upadłych zbiera swoje oddziały wiernych, umarłych i mitycznych bóstw, którzy staną po jego stronie w wielkiej walce między dobrem a złem. Dlatego nie jest już tak zabawnie (no może czasem) a wręcz upiornie i przerażająco. Akcja toczy się głównie w Paryżu, gdzie pojawia się zaraza a po ulicach chodzą żywe trupy, i USA, gdzie żywność się psuje i zaczyna doskwierać ludziom głód. A co z Lokim? Ma za zadanie odnaleźć i zlikwidować Antychrysta. A tak bóg z wykałaczką liczył na urlop i że spędzi go ze swoją ukochaną Jenny. No niestety, będzie musiał na razie skupić się na ratowaniu ludzkości. W końcu to od niego zależą losy wojny😉 Książka zakończona w takim momencie, że koniecznie trzeba wziąć IV część. Zdecydowanie polecam. www.czytampierwszy.pl
niektóre opisy były niemalże odrzucające, co tylko zachęcało do dalszego czytania książki, a ostatni zwrot akcji sprawił że tylko czekam aż sięgnę po kolejna część
Żarty się skończyły, nadchodzi apokalipsa. Lucyfer, ukrywający się na ziemi od dwóch tysiącleci, aktualnie pod postacią niezwykle przedsiębiorczego nastolatka, triumfalnie powraca do swej siedziby w piekle. Wszystko jest gotowe. Czterej zaczynają działać - Amerykę nawiedza klęska głodu, Europę wszystkie możliwe epidemie, w całej Azji wybuchają konflikty zbrojne. Świat pogrąża się w chaosie. Aniołowie szykują się do wojny, tymczasem Kłamca rusza na poszukiwania Antychrysta. Niespecjalnie przeszkadza mu, że ma zlikwidować noworodka - wręcz przeciwnie, cieszy się na łatwą robotę. Na miejscu jednak okazuje się, że w tej akurat robocie nic nie będzie łatwe...
Nieee (wyobraźcie tu sobie kultowe "nieee" Luke'a Skywalkera)!!! Jak można przerywać taką opowieść w połowie i kazać mi czekać na następny tom nie wiadomo ile? Ja się nie zgadzam, ja zgłaszam reklamację. Drogie SQN, ja serdecznie proszę brać się za czwarty tom jak najszybciej, bo ja długo nie wytrzymam. Ja chcę wiedzieć jak to wszystko się kończy. I chcę to wiedzieć już!
Ok, nie spodziewałam się. Ani trochę nie spodziewałam się, że ten tom to tylko pół historii, która kończy się w tomie czwartym. Którego SQN wciąż nie wydało. Którego nie ma na Legimi. Którego nie ma w mojej bibliotece. Który mogę przeczytać tylko kupując stare wydanie, ale nie chcę, skoro resztę tomów mam w tych wspaniałych, nowych wydaniach. Więc teraz siedzę obrażona na cały świat, bo ta opowieść była świetna. A ja nie mogę jej dokończyć. Foch roku.
"No tak - pomyślał Kłamca. - Stare, dobre czasy. Jedyne miejsce na świecie, gdzie każdy był i każdy pamięta je zupełnie inaczej."
Mam wrażenie, że dopiero w tym tomie Pan Ćwiek pokazał pełnię swoich umiejętności. Czy jest to powód do pochwał, to kwestia dyskusyjna. Ja byłam zachwycona głębszym wejściem w opowiadaną historię, bardziej skomplikowaną fabułą, większą ilością wątków, rozmachem, jaki bije z kart tej powieści. Ale rozumiem dlaczego niektórzy uważają ten tom za najgorszy. Oni tu przyszli po klasycznego "Kłamcę" a dostali coś zupełnie nowego. Rozumiem, że mogą się czuć rozczarowani, rozumiem, że może im się ten nowy pomysł nie podobać. Ja jednak jestem na tak, tak, po trzykroć tak. "Ochłap Sztandaru" jest zwieńczeniem pracy, jaką autor włożył w rozwój swoich bohaterów i świata, w którym ich umieścił. Nie widzę już pola do dalszej ewolucji, ani w ogóle jej potrzeby. Już jest dokładnie tak, jak być powinno. Właśnie o to chodziło.
"Dość powszechna praktyka wśród kapłanów wszelkich religii - nie wiesz, co powiedzieć, sięgnij do korzeni dogmatu i skręć jakiś banał."
Nie będę pisać o bohaterach, warsztacie, tempie akcji - o tym wszystkim pisałam już recenzując poprzednie tomy, a ileż można w kółko czytać to samo. Jest świetnie, nie ma co się nad tym rozwodzić. Skąd więc tak niska nota, jak na te wszystkie zachwyty? Za zakończenie. Za to, że się urywa. W najciekawszym momencie. Zwykle w takich wypadkach - mimo wszystko - jeden tom tworzy jakąś całość. Jest punkt kulminacyjny, jakaś część opowieści się domyka, kończy się przynajmniej jeden wątek. Wspomnijcie chociażby "Władcę Pierścieni" - trzy tomy, jedna historia. Ale pierwszy kończy się rozpadem drużyny, a więc końcem pewnego etapu podróży. Drugi to z jednej strony bitwa o Helmowy Jar, a z drugiej przekroczenie granic Mordoru - dwa (!) punkty kulminacyjne, które domykają pewne wątki. A tutaj? Tutaj miałam wrażenie, że tuż przed rzeczonym finiszem zza rogu wyskoczył szalony samuraj i odrąbał kataną końcówkę książki, zostawiając tylko nieporęczny kikut, który nijak nie może zastąpić sensownego zakończenia. Przez 300 stron budujemy napięcie, jest coraz szybciej, coraz intensywniej, i nagle stop. Ot tak. Jakby kolejka górska zatrzymała się tuż przed szczytem najwyższego wzniesienia. Totalnie bez sensu.
To mój jedyny, ale bardzo poważny zarzut. Poza tym mamy świetną opowieść. Genialnych bohaterów, wspaniały pomysł na fabułę, duża wiedzę o religiach świata i mój ulubiony element - obszerne nawiązanie do mojej ulubionej komedii Shakespeara. To był rarytas, że place lizać. Z resztą wyjątkowo liczne w tym tomie nawiązania do popkultury również zasługują na uwagę. Wszystko super, tylko to zakończenie... Zostaje mi powiedzieć tak: gorąco Wam polecam całą serię o Kłamcy, ten tom w szczególności, ale zróbcie sobie przysługę - poczekajcie z nim do premiery kolejnego.
Bardzo chaotyczna. Dużo wątków, mało treści. Głównego bohatera prawie nie ma. Nie mam absolutnie pojęcia o czym była ta część jak również czemu Loki wylądował w "dolinie" i co tam właściwie robi. Sama apokalipsa bardzo kiepsko przedstawiona. Ucięte niektóre wątki, do których nie wracamy. Może wszystko się wyjaśni w 4 tomie, ale póki co bardzo nie wykorzystany potencjał. 3/5