Matti Nykänen (1963–2019) võitis suusahüpetes neli olümpiakulda ning tuli kuuekordseks maailmameistriks. Ta oli 1980ndatel ühe spordiala tuntuim nägu, kuid ühtlasi sai temast oma aja üks tuntumaid soomlasi. Peale spordi sai Matti kiirelt tuntuks ka hoopis muudel põhjustel – tema suust tuli hulk äraspidiseid mõttevälgatusi, mis muutusid üldrahvalikeks ütlusteks ning pidevalt viskas ta suuremaid ja väiksemaid vempe. Ühel hetkel väljus asi kontrolli alt, pisikestest vempudest ja ülemeelikutest pidudest kasvas välja tõsine alkoholism, sekeldused muutusid kriminaalseks ning kunagine iidol saatus korduvalt kohtupinki ja isegi vanglasse. „Elu oli laif“ sisaldab suure hulka värvikaid ning tragikoomilisi lugusid, kuidas üsna tavaline soome poiss sai ühel hetkel meedia lemmikuks ja lüpsilehmast, kuidas olümpiavõitjast sai eluga puntras laulja, kes esines pidevalt mööda erinevaid kõrtse. Raamatul on nii dokumentaalne, naljakas kui tõsine külg – siin on kõik need pöörased lood Matti tegudest ja ütlemistest, kuid ühtlasi küsitakse – kas keegi oleks võinud midagi teha teisiti, et lool poleks olnud selline lõpp?
Enne selle raamatu avamist arvasin siiralt, et Matti Nykänen on ainus soome suusasportlane, keda ma nimepidi tean. Aga oo ei, selgub, et mu alateadvus on varajastest 80ndatest saadik hoolega nimesid salvestanud, suurem osa tegelasi tuleb tuttav ette. Juha Mieto! Mika Myllynen! Marja-Liisa Kirvesniemi! Toni Nieminen! Ma võiks veel tükk aega jätkata.
Veel arvasin enne lugemist, et küllap Nykäneni elulugu läks nii, et alguses oli kõik hästi ja siis tasapisi läksid lood halvemaks kuni... lõpuni. Tuli hoopiski välja, et suht halvasti oli algusest peale (diagnoosimata ATH ja erikool ja pohmas peaga paksus udus sajameetrised suusahüpped) ja siis edasi läks veel halvemaks, aga lõpus vahepeal natuke nagu ikka paremaks ka.
Ühesõnaga, uusi teadmisi sain siit palju, aga üsna tüütuks läks see lugemine, sest üldjoontes sama asja kirjeldatakse jube pikalt ja paljude näidetega, mis lõpuks üldpildile midagi juurde ei anna. Lihtsalt kõik lood, mis kõigil intervjueeritutel rääkida olid, on kirja saanud. Aga see on kogu aeg seesama lugu: kainena jube tore, lahke, abivalmis, häbelik poiss, andekas sportlane ja tohutu töövõimega treenija; täis peaga igavene riiukukk, laristaja ja ebausaldusväärne m***. Ja suurem osa ajast pigem purjus kui kaine. Julgelt poole või isegi kolmandiku lehekülgede arvuga oleks võinud selle kokku võtta.
Bardzo zawiodłem się na tej opowieści. Jest to biografia napisana pod pewną tezę, mająca na celu oczyszczenie, albo może lepiej, zrozumienie postawy Matti'ego. Dlaczego zachowywał się tak. a nie inaczej? Czy mógł jeszcze lepiej wykorzystać swój talent? Czy ktoś oprócz niego może czuć się współwinny takiemu obrotowi spraw? Na pewno udało się potwierdzić, że połączenie sławy i używek w postaci alkoholu i leków, to recepta na samozniszczenie. Książka to studium upadku gwiazdy, bardzo smutna, ale też bardzo monotematyczna. Napisana na schemacie, skacząca od tematu do tematu. Nie jest opisana dobrze kariera sportowa, można jej było trochę więcej poświęcić czasu, ale tak jak napisałem wcześniej, autorzy sobie założyli pewną tezę i szli konsekwentnie obraną drogą. Powstała produkcja, która jest po prostu nudna. Smutna, ale nudna. A tytuł powinien brzmieć raczej Życie to butelka, bo balu w tej książce to niewiele było. Alkoholik cierpi z rodziną. Sławny alkoholik cierpi z całym narodem.
Nie można ocenić biografii po "fabule", za to można skomentować styl pisania książki. Przejmująca historia człowieka, któremu nikt nie umiał pomóc i sam sobie rownież nie był w stanie pomóc. Ale co do książki - bardzo męcząco napisana. W mojej opinii miejscami przegadana, chaotyczna, z przeskakiwaniem z tematu na temat.
Książka o bohaterze skoków narciarskich, ale zamiast płynnie przez nią przefrunąć, zostałam zmuszona do jazdy po muldach. Pierwszą połowę czytałam prawie tydzień, drugą - dwa dni (może była ciut łatwiejsza do przebrnięcia, ale chyba po prostu się zawzięłam, żeby ją skończyć). Przedstawia ciekawą historię, ale niestety napisana jest bardzo chaotycznie (posłowie może częściowo tłumaczyć, dlaczego). Poza tym polskie tłumaczenie/korekta niestety nie daje rady. Niektóre zdania czy akapity musiałam czytać po dwa czy trzy razy, żeby domyślić się, o co w nich chodzi. Tekst polski pełen jest niezręcznych sformułowań. Poza tym - rozumiem względną nieprzetłumaczalność oryginalnego tytułu, ale zatytuowanie tej akurat książki "Życie to bal" kłóci się, mam wrażenie, z obrazem Nykannena, którą autorzy (autor?) starają się nam przekazać przez jej 400 stron - nie jako korzystającego z życia na maksa i nieoglądającego się na (żadne) koszty imprezowicza, tylko jako niezrozumianego człowieka z problemami. Podsumowując, nie polecam.
Hyvä kuvaus mäkikotkan vaikeasta elämästä. Ei silottele Matin omia vikoja, joita myös riitti, mutta tuo valoa hänen henkisiin vaikeuksiinsa. Julkisuus on monesti julma rakastaja eikä ADHD tehnyt elämää yhtään helpommaksi.
Suosittelen erityisesti niille, jotka eivät ole lukeneet kaikkia lööppiotsikoita aikoinaan tai kokevat omassa elämässään vaikeuksia mielenterveyden ja/tai päihteiden suhteen.
Muszę przyznać, że bardzo mnie zaskoczyło, kiedy dowiedziałam się, że o legendzie skoków narciarskich, na której wzorowali się m.in. Adam Małysz, czy Janne Ahonen - Mattim Nykänenie powstanie książka. Co ciekawe nie jest to do końca biografia, lecz bardziej lub mniej luźne wspomnienia osób, które były blisko z tym niesamowitym człowiekiem. Sięgając po książkę jako ogromna fanka tego sportu zimowego liczyłam na garść ciekawostek dotyczących jego zmagań na światowych skoczniach narciarskich, lecz dostałam dużo więcej. Oczywiście "kojarzyłam" tego człowieka z opowiadań rodziców, którzy zaszczepili we mnie kibicowską miłość, lecz to by było na tyle. Nie spodziewałam się, że Matti był tak zdycyplinowanym człowiekiem. Pracował ciężej niż cała drużyna razem wzięta, nawet śnił o skokach, o medalach, o jak najlepszych odległościach. Niestety jak to bardzo często bywa był człowiekiem niepokornym, co z jednej strony pozwalało mu pokonać strach w sporcie i przekraczać własne granice, z drugiej zaś "sława bohatera narodowego" w rodzinnej Finlandii bardzo szybko "uderzyła mu do głowy". Osoby z otoczenia skoczka podkreślali dwoistość jego osobowości: Matti normals każdego dnia ścierał się z Mattim celebrytą i niestety częściej to ten drugi brał kontrolę nad jego funkcjonowaniem. "Życie to bal" to także książkowy wręcz przykład osoby, która przegrała z uzależnieniem od alkoholu, leków, chorobliwą wręcz zazdrością. Co ciekawe w nastoletnich latach jego życia nie wiedziano jeszcze o istnieniu zaburzenia uwagi i koncentracji, co podkreślają psychologowie i psychiatrzy mogło dotyczyć właśnie Nykänena.
Podsumowując: Zastanawiając się nad recenzją tej książki zadałam sobie pytanie, czy w tej książce ciekawe dla siebie treści odnajdą nie tylko kibice skoków narciarskich? I muszę stwierdzić, że zdecydowanie tak. To co przedstawiłam to jedynie "wierzchołek góry lodowej" a sama postać Mattiego jest niezwykle ciekawa, dlatego chciałabym, aby jak najwięcej osób go poznało, podziwiało lub współczuło, a może wyciągnęło wnioski na jego błędach, jeśli przytoczona w książce historia wyda się dziwnie bliska i znajoma. Polecam z czystym sumieniem.
Pozycja obowiązkowa dla fanów skoków narciarskich.
Muszę przyznać, że dość mozolnie szło mi czytanie o problemach Nykänena. Może to z powodu błędnego koła, w które Fin wpadł: smutek/samotność ➡️ alkohol ➡️ nieodpowiednie zachowania ➡️ problemy ➡️ poczucie winy ➡️ smutek/samotność ➡️ alkohol...
Ale tak, warto było przejść przez te 4️⃣2️⃣4️⃣ strony, zawierających kawał życia osoby, której zdarzyło się raz potknąć, by następnie co dwa kroki znów sie wywracać. I tak jak w Biblii są Trzy Osoby Boskie, tak tutaj mamy trzech Mattich: normalsa, który żyje w utopii, lubiącego szum, uwagę i rozgłos celebrytę oraz tego zagubionego, który po prostu szuka równowagi w życiu.
Albo pokochacie Orła, albo Go znienawidzicie. Jednak warto zwrócić uwagę na Jego wrażliwość. Wręcz postać Mattiego Nykänena można by zakwalifikować jako bohatera romantycznego, który stał się dla siebie zarówno katem, jak i ofiarą.
Na sam koniec poznajemy historię tego, jak Matti pewnej nocy zadzwonił do swojego przyjaciela i opowiedział mu o śnie. Widział w nim jak puka do bram nieba. Przyszedł Święty Piotr po czym zaczął go prowadzić w stronę piekła. Święty pozwolił Finowi spotkać się z Bogiem i wszystko mu wytłumaczyć, bo jak sam zainteresowany twierdzi "Zrobiłem złe rzeczy, ale najbardziej skrzywdziłem samego siebie [...]", rozmowa przebiegła po myśli Mattiego. Skwitował to stwierdzeniem, że "Mam poczucie, że przynajmniej Bóg mi przebaczył."
Choć to książka o jednym z wybitnych sportowców, można w niej znaleźć kawałek każdego z nas. Nykänen padł ofiarą samego siebie, a ADHD stanowiło jedną z wielu kłód, jakie nieświadomie sam sobie podkładał. Ukrywał swoją prawdziwą osobowość, przybierając nową rolę, a pozycja lidera wiązała się z dodatkową presją. W całym pędzie osoba, która i tak ma problemy ze swoim prawdziwym "Ja" staje sie marionetką - zależną od ruchów sznurkami przez innych. "Ciężar bycia bohaterem polega bowiem na tym, że ludzie z zazdrości szybko zaczynają mieć dość idealnego wizerunku człowieka sukcesu. Zaczynają szukać w bohaterze czegokolwiek, co mogłoby świadczyć o jego niedoskonałości".
Matti, mam nadzieję, że gdzieś tam na górze wciąż pobijasz kolejne rekordy skoczni.
Z wielką przykrością ale jestem na nie. Dawno żadna książka nie przyprawiła mnie o taką frustrację. Mowa tutaj zarówno o ogromnej ilości błędów, które nie zostały poprawione w procesie korekty, jak i o przeogromnym chaosie tu panującym. Nie da się ukryć, że sięgnęłam po tę książkę głównie przez wzgląd na aspekt sportowy, który finalnie okazał się poruszony w bardzo znikomym stopniu. Ciężko jest mi oceniać biografię, bo to jednak opowieść o czyimś życiu, natomiast tutaj miałam wrażenie, że dostałam scenariusz "Mody na sukces". Czy to dobrze czy źle nie mnie oceniać. Za to na pewno jestem w stanie orzec, że nie trafia to do mnie. Chyba czas zrobić sobie przerwę od biografii, a szczególnie tych wydawanych przez to konkretne wydawnictwo. Jeszcze kilka literówek, błędów językowych, składniowych i fleksyjnych i mogę wybuchnąć.
I read the Polish translation, which was not perfect. The book itself is a very good initiative, about a huge athlete and personality, Matti Nykanen. We can say that Matti is for Finns what Maradona is for Argentinians, and similarly to Diego, not only because of his athletic achievements.
The book however is written in a bit messy way, going back and forth, and jumping to not always well connected stories. I would like also a bit more focus to the athletic side and achievements of Matti, rather than talking about his alcoholism etc that much.
In any case, Matti is a legend and as such had a legendary life. It is worth reading about him.
Bardzo dobrze napisana biografia Mattiego-człowieka. Nie Mattiego Nykänena, którego wydawało mi się, że znam. Polecam i czekam na dobry film na podstawie tej książki.
Na plus to jak wpleciona jest ta historia w ogół problemów i kondycji fińskiego społeczeństwa. Tylko szkoda, że chwilami czyta się to dość topornie i powtarzanie.