Ocena: 3,25/5
„Groch z kapustą i inne historie” Geralda Durrella to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora – choć uważam je za udane, mam pewne zastrzeżenia. Nie wszystko w tych opowieściach „dobrze się zestarzało”.
Ostatnio odczarowałam zbiory opowiadań, więc chętniej po nie sięgam. W tym przypadku mamy do czynienia z pięcioma zupełnie różnymi historiami z życia autora, które łączy jego charakterystyczny styl. Wszystkie są lekkie, pełne humoru, uwielbienia do przyrody i w pewien sposób swojskie. Łatwo wyobrazić sobie realia, w których toczy się akcja, jakbyśmy sami w nich uczestniczyli. To naprawdę wyjątkowe – dawno nie miałam takiego odczucia, które kojarzy mi się z książkami przyrodniczymi i podróżniczymi, jakie czytałam w dzieciństwie.
Najbardziej przypadła mi do gustu opowieść o pracy autora jako asystenta w londyńskim sklepie zoologicznym. Widać w niej ogromne uwielbienie i pasję do zwierząt. Dodatkowo wywołała we mnie skojarzenia z dzieciństwem – ciepłem lata, czytaniem na antresoli i spacerami po lesie w poszukiwaniu dzikich stworzeń. Kolejne historie zabierają nas na Korfu, do Afryki, a także do Bournemouth w Wielkiej Brytanii.
Teraz jednak przejdźmy do tego, co może odebrać radość z lektury współczesnym czytelnikom. Niestety, Durrell był typowym, uprzywilejowanym białym człowiekiem swoich czasów. A że żył w latach 1925–1995, można się spodziewać, że niektóre żarty i komentarze mają zabarwienie rasistowskie – szczególnie w opowiadaniu osadzonym w brytyjskiej kolonii w Afryce. Dla części osób będzie to do zaakceptowania jako kontekst historyczny, dla innych – nie do przełknięcia. To sytuacja podobna do tej z „W pustyni i w puszczy”, więc ostrzegam. W dodatku tutaj problematyczne treści są podane w humorystycznej formie, co może dodatkowo zniesmaczyć.
Podsumowując: zbiór zabawnych i barwnych opowieści z dawką przestarzałych poglądów.
Czytana w ramach współpracy barterowej z Wydawcą.