Rok 1964. Sierociniec na odludziu. Las przyodziany w tajemnicę.
Grupa nastolatków rozpocznie nowe życie w miejscu owianym złą sławą. Balansując między szarością dnia, a grozą nocy, będą zmuszeni stawić czoła własnym demonom i odkryć prawdę. Czy rodzące się w mroku strachy mają paranormalną przyczynę, czy też stanowią zaledwie wytwór ich wyobraźni? Jaki sekret skrywa historia Whitewood?
Nie wiem, co za narkoteki były powkładane między strony tej książki, bo chociaż wielokrotnie chciałam nią cisnąć przez okno, a od przewracania oczami zrobiły mi się w gałkach zakwasy, nie mogłam się od niej oderwać. ALE. Już dawno żadna książka nie wywołała we mnie tyle dyskomfortu. Czasami musiałam ją odstawić i wydrzeć się jak jakieś zwierzę. Po zachwytach innych uznałam, że to taka ot, młodzieżówka z potworami w tle. Potwory przy całej reszcie to pikuś. Bardzo polecam, ale jeśli ktoś jest takim nadwrażliwcem jak ja, niech ma na uwadze sążne TW: samookaleczanie, molestowanie, pedofilia, bestialstwo wobec piesków (+ nonstopowe obmacywanie się lub myślenie o obmacywaniu wśród 15 latków. To akurat nic strasznego – ja jestem dziwna i mnie to obrzydza/irytuje, szczególnie gdy akcja nabiera rozpędu i wtem pojawia się bardzo opisowa dygresja pt. „zanim rozwikłamy kwestię potworów, strzelmy sobie po lodziku” :x).
Duży plus za bardzo organiczne i wiarygodne kreowanie postaci!
Ta książka powinna być o połowę krótsza. Większość jej treści była dla mnie po prostu o niczym xd Na ostatnie strony osoba autorska dała jakąś akcję, nic się absolutnie w tej książce nie rozwiązuje, w ogóle o kij chodzi XD
„Krąg” i ja to enemies to lovers w prawdziwym świecie. Gdyby ktoś na początku zdradził mi, jak bardzo pokocham ten shit show, to pewnie bym go wyśmiała, bo ta książka absolutnie nie zapowiadała się jak pozycja, dla której mogłabym przepaść. Niesubtelny erotycyzm, skąpe opisy, dialogi wyrwane z dramatu... to nie miało prawa mi się spodobać. Teraz jednak wszem i wobec przedstawiam wam wszystkim moją nową obsesję. Padłam ofiarą gejowych sierot z potwornego lasu i się tego nie wstydzę.
Być może miałam zbyt duże oczekiwania, ale strasznie się na niej zawiodłam. Moim zdaniem Krąg jest słabo napisany. W ogóle mnie nie umiał wciągnąć, porwać i sprawić, że będę mogła mówić o nim tak samo, jak każdy wokół mnie jakiś czas temu.
Przede wszystkim - dysonans w wieku postaci. Przez bite 300 stron miałam wrażenie, że główna banda ma nie więcej niż 14 lat, a tu okazuje się, że mają ponad 15-16. A młodsi bohaterowie byli pisani tak, że śmiało zakładałam, że mają 10 lat. Nie. Mieli 15.
Zachowania niektórych były tak dziecinne i żałosne, że musiałam przerywać lekturę, aby wrócić do niej kolejnego dnia. A przez to, że nie czytam wielu książek jednocześnie, zajęła mi ona dużo czasu, który mogłam poświęcić na coś ciekawszego.
Poza tym, niektórzy bohaterowie byli tak mdli, że na siłę czytałam ich pov lub leciałam wzrokiem po tekście. W pewnym momencie każdy stał się mdły.
Książka mogła być o POŁOWĘ krótsza, albo chociaż napisana w ciekawy sposób. Nie czułam napięcia. Nie czułam nic (nie licząc końcówki, bo wtedy było choć trochę ciekawie). Nie umiałam zobaczyć w Kręgu tego, co inni w nim widzieli. Sorry not sorry.
Mam opinie na temat jednej rzeczy w książkach Silencio i jeszcze nie było mi dane spotkać się z kimś, kto ma podobną. A mam na myśli pisanie postaci kobiecych, a raczej nieumiejętne karykatury, które mają takowe postacie przestawiać. Jestem po lekturze Nissaia, Pustki, Zemsty i jeszcze jednej książki Silencio. I na palcach jednej ręki, albo i na żadnym palcu, mogę policzyć kobiety nie będące przedstawione jako albo glupie, naiwne, nierozważne, albo wredne, podle i surowe. Ja rozumiem, że są to książki o mężczyznach i ich relacjach, ALE NO NA LITOŚĆ BOSKĄ! Jest to moja własna obserwacja, o której wspominałam w recenzji Nissaia.
Ale poza tym, Krąg nie był wielce zły. Idealnym podsumowaniem mojej opinii będą słowa - no tak średnio bym powiedział.
NIE CZYTAJCIE TEGO, JEŻELI CHCECIE STRONIĆ ZDALA OD UZALEŻNIEŃ.
˙✧˖°🦊 ༘ ⋆。˚‧
5/5 O CHRYSTE PANIE NAZAREJSKI OD CZEGO JA MAM ZACZĄĆ.
Silencio definitywnie ćpał_ podczas pisania, przy okazji dodając coś do tej książki, bo ja też czuję się ućpana. Pochłonęłam to w 4 dni i to były 4 dni mojego największego ćpuństwa. Czułam się jakbym czytała twórczość C.G. Drews (Nie wpuszczaj lasu, Hazelthorn) pomieszaną z POPIERDOLONĄ fabułą książek Nory Sakavic (aftg)
Nie będę zbyt uprzejma - ta książka jest po prostu zdrowo popierdolona. Nie ma tu fabuły "jako takiej" - poznajemy życie szóstki piętnastolatków, którzy mają grupową schizofrenię.
TO BYŁA NAJLEPSZA GRUPOWA SCHIZOFRENIA O JAKIEJ CZYTAŁAM. BOŻE, JAKIE TO BYŁO KLIMATYCZNE AAAAAAAAA
˙✧˖°🦊 ༘ ⋆。˚‧
Ale 5/5 dostały postacie:
CASS: moja fav postać i przyczyna moich wzruszeń. Boże Cass, moje dzieciątko. I wish them the best. Błagam oddajcie Cassowi sukienkę bo inaczej się przejdę do tego Whitewood.
Postać całkiem niepozorna, ale uwielbiam jego rozwój i mikro-wątek jakim jest jego relacja z bratem (cornelem) i Felipe (i ta jedna scena w lesie. oh my babies.)
FELIPE: NA POCZĄTKU SIĘ NIE POLUBILIŚMY, ALE CHRYSTE PANIE, CO ON ZE MNĄ ZROBIŁ? Gdy w końcu zrozumiałam, dlaczego on taki jest... oh boi. Mój drugi ulubieniec, absolutnie. Boże, niech on trafi na dobrych ludzi, błagam. Kocham to, że on mimo wszystko jest dalej kruchym dzieckiem. Należy mu się wszystko. Kocham jego kombinacje z Cornelem i z Kurtem.
CORNEL: NALEŻY MU SIĘ CAŁY BUDYŃ ŚWIATA. Głos rozsądku wraz z byciem kinda snappy, kurwa mać, Cornel to ikona. Supportowałam go przez całą książkę i chcę go w Zrodzonych w Mroku jeszcze więcej. Cornel to jebana diva.
BYAL: A JEMU NALEŻY SIĘ WPIERDOL, LECZ CHYBA JEST TEŻ WIELKIM POWODEM TEGO 5/5. Żeby napisać takiego skurwiela, to trzeba mieć talent, a Byal sprawił, że byłam na skraju powypruwania moich żył, zwłaszcza, że przez tego kurwikleszcza cierpiały moje fav postaci. Mimo to, jego inteligencja, arogancja, skurwysyństwo i przebiegłość nadała tej książce tempa, a intrygi Byala to chyba najlepsze momenty książki.
Tristan i Yasin niestety wypadają bardzo bland w porównaniu do reszty, dosłownie nie mam pojęcia co o nich napisać oprócz tego że ciągle walą se konia nawzajem (XD)
˙✧˖°🦊 ༘ ⋆。˚‧
Moment na TW: plz wejdźcie na https://booktriggerwarnings.com/Kr%C4... bo to jest jakaś powtórka z AFTG. Mnie personalnie najbardziej przeorała pedofilia i przemoc seksualna.
Jedna z najlepszych książek w moim życiu chyba. I’M OBSSESSED
Czytałem ją tak długo, bo musiałem po prostu dawkować tę perfekcję. Tak uwielbiam te różnorodność postaci i te wszystkie intrygi. A ten mrok to wisienka na torcie mojego uwielbienia queerowych horrorów. Teraz po tym zakończeniu totalnie muszę czytać dalej. Te książki były tak drogie, ale już w ogóle nie żałuję ani złotówki😭
pierwsze co zrobiłam od razu po skończeniu tej książki pobiegłam zamówić ebooki kolejnych części. jeszcze nigdy nie wydałam tyle pieniędzy na ebooki i to jeszcze w tak ekspresowym tempie, więc to chyba mówi samo za siebie.
bardzo się obawiałam kręgu, bo opinie były równe i nie byłam pewna, czego się spodziewać. nie chciałam się spodziewać cudów, ale właściwie to mogłam, bo to było jedno wielkie cudo. bardzo pojebane i momentami naprawdę abstrakcyjne i groteskowe, ale jednak cudo. totalnie przepadłam w tym klimacie mrocznego lasu, sierocinca i w tych złamanych chłopcach 😭🫶
momentami krąg kojarzył mi się z moim ukochanym królem kruków tylko o wiele bardziej mrocznej i brutalnej wersji. i krąg to jest dokładnie ta książka, której potrzebowałam, gdy miałam kaca książkowego po królu kruków. żałuję, że nie odkryłam tej serii wcześniej, bo to jest moja strefa komfortu, mimo licznego niepokoju.
kocham to found family, które jest takie złożone 😭 postacie zostały świetnie wykreowane i bardzo mi się podobało, że każdy w swoim tempie poznawał innych i się do nich przekonywał (lub nie). i to wszystko miało tyle warstw, tyle ukrytych smaczków i po prostu to uwielbiam.
udało mi się przewidzieć plot twist, ale to dlatego, że dokładnie wiedziałam gdzie szukać i zauważałam te wszystkie znaki ostrzegawcze. ale był to naprawdę świetny wątek i jestem ciekawa jak potoczy się to dalej!!
widziałam, że wiele osób miało problem ze stylem pisania silencio, które jest podobno słabe warsztatowo, ale ja uważam, że jest to zabieg celowy, że te znikome opisy są częścią fabuły, która ma za zadanie zostawić rzeczy niedopowiedziane, aby zwiększyć niepokój.
co mogę więcej powiedzieć? kocham każdą część tej książki i jakoś tak ciepło mi się robiło na sercu, gdy to czytałam. kocham tych queer chłopców, biegających po lesie i uciekających przed potworami 😭🫶
Na początku nie byłam co do niej przekonana, bo miałam zgrzyty ze stylem i uważam, że chłopcy zachowują się trochę zbyt dziecięco jak na swój wiek, ale nawet nie zauważyłam momentu, w którym się wciągnęłam i mam wrażenie, że umrę, jak zaraz nie zacznę kolejnego tomu
ogólnie w kartkach tej książki są jakieś narkotyki - tak, to ten typ książki (słaby writing, powalona i triggerująca do granic możliwości, ale postacie dojebane and you’d die for them) jeśli je wciągniesz to z jakiegoś powodu ci się spodoba, a jeśli unikniesz ich szerokim łukiem, to będzie to najgorsza rzecz, jaką przeczytalxś
dawno nie czytałam czegoś napisanego tak biednie, ekspozycja who, całość to głównie dialogi and i hated it, bo lubię opisy. ale z drugiej strony mam wrażenie że to celowy zabieg, bo zwiększa poczucie niepokoju - gdy nie do końca wiesz co tak naprawdę cię otacza, jesteś zagubionx tak jak chłopcy znajdujący się w sierocińcu na skraju lasu. może taki biedny styl wynika z tego że postacie są młode. jeśli to było celowe, to jestem w stanie to zaakceptować, jeśli nie, to wielki minus, bo ten styl naprawdę strasznie mnie drażnił i przez to odrobine się męczyłam.
niepokojący klimat bardzo się udał, bo gdy czytałam to w nocy, autentycznie czułam dyskomfort i zerkałam w okno, czy nie stoi tam potwór, a brzuch mi się ściskał. nie tylko przez horrorowy nastrój ale tez przez triggerujace treści (przemoc, gwałt, pedofilia, homofobia i transfobia, okrucieństwo wobec zwierząt) ja jestem uodporniona na takie rzeczy, ale ofc nie jest to dla wszystkich, 18+ ZDECYDOWANIE!! i niewiele się tutaj dzieje, fabuła jest osadzona w jednym miejscu, wiec osobom ceniącym akcje raczej nie przypadnie do gustu.
ale postacie. jeśli mnie znacie, wiecie że cenię dobrze wykreowanych bohaterów nad fabułę, a tutaj dostajemy dosyć sporo chłopaków, ale każdy z nich miał swój własny charakter, i to nie na prostej zasadzie typu postać grumpy i postać sunshine, ale faktycznie byli ludzcy, z własnymi wadami i zaletami, a co najważniejsze 14-15 latkowie zachowywali się jak dzieci, próbujące nowych rzeczy, próbujące być odważne, ale gdzieś w środku odczuwające strach. dialogi między nimi są tak naturalne i dobrze je się czytało. relacje między nimi są dynamiczne, zmieniają sie, kłócą, ale trzymają sie razem. kocham te bachory przysięgam.
najbardziej polubiłam tristana, cassa i felipe. przyznam ze miałam niejednokrotnie przez nich łzy w oczach - szczególnie przez drogę trans cassa który walczył o swoją tożsamość w środowisku, które mu na to nie zezwalało. jednak moim number 1 jest felipe — wyżywa się na wszystkich, jego teksty są ikoniczne, ale pod tą tego sarkastyczną i wredną maską kryje się pewna wrażliwość i stosowanie się do coping mechanism by nie uchodzić za słabego. i koniec konców jest gotowy kosztem siebie chronić innych. kiedy widzę jakąs andrew minyard coded postać to, you know. i love them.
Fani aftg uciekajcie‼️‼️ Nie wiem jak ktoś mógł przeczytać serię Nory a potem to porównać to Lisów ZD Obrzydliwa książka napisana jakby autor był niedorozwinięty. Brak jakichkolwiek opisów, praktycznie cala książka to żenujące dialogi bohaterów których średnia wieku to 15 lat a czytając czułam się jakby mieli niespełna 8. Od pewnego momentu książki (bardzo wczesnego swoją drogą bo był to może jakiś 5 rozdział?) cały czas pojawiają się sceny całowania, dotykania i walenia konia pod kołdrą koledze gdy 4 inne osoby sa w pomieszczeniu, a przypominam średnia wieku tych chłopaków to 15 lat! Przyjaźń między chłopakami według autora chyba nie istnieje bo jedyne co mają oni w głowach to seks ze swoim przyjacielem co jest w chuj uciążliwe.
Nie rozumiem co do całej historii miał wnieść Byal bo oprócz wkurwiania, robienia 100 dzieci challenge i bycia jedną z najgłupszych postaci tej książki nie widzę innych powodów. Generalnie bohaterowie to totalne dno, zaczynając od Cassa który w sumie to chce być dziewczyna ale mamy 1964 rok i nikt nie pozwala mu na przebieranie się w sukienki (o co on robi niesamowite dramy i jest to w chuj żenujące), przez byala o którym mówiłam już wyżej do Tristana i Yasina którzy od pierwszych stron są niesamowicie niezręczni i od połowy książki pomijam perspektywę tego pierwszego bo jest nie do zniesienia. Jedyny plus to Cornel bo nie zrobił w tej książce nic żenującego ani głupiego
Podsumowując- Pomysł na fabułę jest dobry jednak Język, Bohaterowie, dialogi, opisy (ich brak) i wszystko inne co można wymienić przy opisie książki- DNO
Zawsze starałam się bronić przed dawaniem 1⭐️ ale to nawet na tyle nie zasługuje. Nigdy.kurwa.wiecej.
Hmmm, arcydzieło literatury to to żadne, ale coś w tej historii jest. Nie jest to młodzieżówka jakich wiele i ta jej inność bardzo mi się podobała, choć sama książka momentami mi się dłużyła. Myślę, że będę chciała kontynuować 😌
kocham klimat, narrację i wszystkich bohaterów. oczywiście felipe i cornel to moi fav!! uwielbiam ich przyjaźń, a także przyjaźń felipe z cassem (ja generalnie kocham relację ich wszystkich). no i felipe i kurt, mój fav ship!! kocham ich tak bardzo razem. no i tristan i yasin to też słodziaki.
jeszcze te zakończenie i plot twist?? halo?? co tam się w ogóle dzieje??
„Jest środek, kurwa, nocy, a to jest środek, kurwa, lasu. Jak mówię, że wracamy, to wracamy.”
4,5/5⭐️ od ponad miesiąca nie tknęłam żadnej książki, nawet jednej strony. tak tragiczny jest mój zastój. jednak sięgnęłam po krąg i skończyło się na tym, że zarwałam dwie noce, siedząc do 6 rano, ponieważ nie byłam w stanie się oderwać. actually, jestem przekonana, że ta książka ma w sobie jakieś narkotyki.
u mnie sprawa wygląda tak, że jeśli nie ma dobrze napisanych postaci, to raczej książka mi nie przypadnie do gustu. w kręgu mimo tego, że było w nim bardzo dużo postaci, to każda z nich była inna i wyjątkowa. i nie chodzi mi tu o inność pod tytułem „ten jest nieśmiały, ten jest hop do przodu, ten irytujący”. bohaterowie nie byli czarno-biali, mieli swoje wady i zalety, zmieniali się i rozumieli swoje błędy i złe zachowania. pokochałam wszystkie te bachory, no poza jednym, ale nie będę spoilerować. felipe ma moje serce tho.
sam klimat książki od razu mnie porwał. czuło się ten niepokój bijący z każdej kolejnej strony. generalnie przeszkadzała mi prostota języka, ponieważ mam wrażenie, że 90% tej książki to dialogi, a kocham opisy. z drugiej strony mam wrażenie, że mógł to być celowy zabieg, żeby miało się wrażenie, że zdarzenia są opisywane z perspektywy dzieci, co tylko powiększało mój niepokój. dawało mi to ogromny vibe koraliny i ogólnie bajek tima burtona, ponieważ niby są to bajki, przeznaczone dla dzieci, a dla dzieci są (w większości) zbyt straszne, już sam design postaci i świata ma człowieka niepokoić i w kręgu to chyba działa na podobnej zasadzie.
musiałam jednak odjąć te 0,5 gwiazdki, ponieważ zakończenie mnie zwyczajnie nie usatysfakcjonowało. było to wydarzenie, na które czekaliśmy przez całą książkę, a mam wrażenie, że akcja działa się bardzo szybko i zostało na nią poświęcone zbyt mało czasu. w dodatku mam więcej pytań, niż odpowiedzi, a liczyłam na rozwiązanie chociaż paru moich zagwozdek, ale domyślam się, że ma mnie to zachęcić do przeczytania następnego tomu, co oczywiście na pewno zrobię.
TA KSIĄŻKA BYŁA TAK GENIALNA A ZAKOŃCZENIE MNIE DOSŁOWNIE ZMIAŻDŻYŁO, JAKBY CO TO MIAŁO BYC!? Te postaci są tak genialne, przez całe trwanie historii człowiek ich kocha i nienawidzi jednocześnie, chyba nigdy nie miałam takiego wewnętrznego konfliktu czytając książkę. Potrzebuje wiedzieć co będzie dalej na już! Klimat podobny do Don’t let the forest in tylko że na sterydach. Polecam, czytajcie to!
ech. co mogę powiedzieć o tej książce. po pierwsze, że strasznie się dłużyła. rozumiem zamiar osoby autorskiej aby powoli wplatać potwory/straszne elementy w codzienność chłopców by budować napięcie, ale te ich perypetie, przede wszystkim miłosne, w pewnym momencie mnie już znudziły i tylko czekałam aż zacznie się dziać coś bardziej paranormalnego. i musiałam czekać do końca. po drugie, ta książka zasługuje na trigger warningi. to, że ma na stronie wydawnictwa kategorię +18 za wiele nie daje. bo zaczynając czytać horror przygotowałam się na strachy, przemoc, gore, śmierć i tak dalej, a nie na pedofilię i wykorzystywanie seksualne. i co związane z tym ostatnim: byal. jeśli osoba autorska celowo stworzyła tak okropną postać że miałam ochotę wyrzucić czytnik przez okno jak tylko się pojawiała, to gratuluję. jeśli nie to trochę awkward, ale ja żadnej sympatii do niego nie żywię. nawet za próbę wykorzystania tego, że pan murray jest pedofilem, do swoich własnych celów. ani dlatego że i guess miał trudne dzieciństwo. ale po pierwsze wszyscy mieli, a po drugie nie wiem co dokładnie się wydarzyło zanim byal trafił do whitewood bo nie zostało to opisane w tej książce, tylko lekko zasugerowane że to... no generalnie było coś. no i właśnie samo zakończenie. najwięcej akcji zadziało się w ostatnich może stu stronach? a potem wielki cliffhanger, yasin umar ale nie umar, nic w sumie się nie rozwiązało (mimo że wyglądało jakby do tego miało dojść), do zobaczenia w kolejnym tomie. nie jest to moja ulubiona taktyka. książka, nawet jeśli jest częścią serii i ma zachęcić do sięgnięcia po następną, w obrębie siebie jednak powinna stanowić zamknietą całość, a nie urywać się. tak więc ja raczej nie sięgnę po sequel, chyba że się będę bardzo nudzić albo ktoś mnie usilnie przekona żeby dać tej książce drugą szansę.
This entire review has been hidden because of spoilers.