Według legendy wiele stuleci temu czwórka przyjaciół została wygnana z rodzinnej wioski, gdyż ludzie lękali się ich czarów. Rozeszli się w cztery strony świata, ale zadziwiającym zbiegiem okoliczności i tak wszyscy dotarli w to samo miejsce – do czarciego kamienia. Tam wywołali diabła i dobili z nim targu… Ich potomkowie przez wieki odczuwali skutki tego paktu i bezskutecznie próbowali się z niego wywikłać. Czy przedstawicielom kolejnego pokolenia uda się wreszcie wrócić do normalności? Jakie przeszkody będą musieli wcześniej pokonać? Z jakimi przeciwnikami się zmierzyć? Jakich sojuszników pozyskać? Małe miasteczko na odludziu stanie się sceną niezwykłych wydarzeń. Klątwa nie zostaje zdjęta, rytuał się nie udaje. Okazuje się, że podczas jego odprawiania miejsce Nikodema zajął jego brat bliźniak, Mikołaj, o którego istnieniu nikt dotąd nie wiedział. No, prawie nikt… Za sprawą zaklęcia makowego kwiatu bracia, na zmianę, zapadali w sen na pół roku. Nikt nigdy nie zorientował się, że jest ich dwóch. Aż do czasu rytuału. Alicja staje przed poważnym dylematem: obudzić Nikodema i doprowadzić do ponownego ceremoniału czy razem z Mikołajem spróbować przejść do innego wymiaru i tam odszukać ampułkę z krwią wszystkich przodków, o mocy mogącej nawet przywrócić życie umarłym. Żeby jednak podjąć jakąkolwiek decyzję, musi spotkać się z Nikodemem. Tylko on może wziąć udział w rytuale i tylko on zna miejsce ukrycia cymelium – księgi stanowiącej portal między wymiarami. Jedyną zaś drogą do chłopaka jest wejście w jego sen…
Całkiem ok, choć bardziej podobały mi się poprzednie części. Końcówka sugeruje kolejną część, którą (jeśli się pojawi) na pewno z ciekawości przeczytam. Niektórzy bohaterowie dosyć irytujący a w pewnym momencie pogubiłam się kto jest kim i co zrobił. Ostatecznie końcówka bez rewelacji, skończyło się tak jak przewidziałam.
Książke czytałam w odstępie prawie roku od dwóch pozostałych tomów, a jedank potrafiłam się na nowo odnieść w akcji. Trochę dezorientowaly mnie te wszystkie układy w, bo w końcu tak się w tym pogubiłam, ale spokojnie zrozumienie tego wszystkiego od razu nie jest aż takie kluczowe. Mam nadzieję że Karina zrobi mocne i efektowne zakończenie tej serii i nie pozostaje nic tylko czekać na finalny tom.
Bardzo mi się podobała ta historia! Jednak mam kilka 'ale'... Nie było tutaj za wiele 'nowych' rzeczy, a czytanie +-300 stron o szukaniu ampułki, braku zaufania, poznawaniu nowych członków rodziny itp itd zaczęło mnie już nudzić😥 Po drugie - myślałam, że to już ostatni tom, ale autorka zaserwowała nam TAKIE zakończenie, które zwiastuje ciąg dalszy (liczę na to, więc nie do końca to taki minus😉); jednak boję się, że znów będzie przegadany...
Z tych pozytywnych rzeczy, to z pewnością są bohaterowie - UWIELBIAM ICH RELACJĘ, rozmowy i humor😎 oraz budowanie napięcia - to autorka potrafi jak mało kto!
P.S. Dlaczego tu było tak mało Nikodema?! No halo😂🙄
Od kilku miesięcy nie zdarzyło mi się przeczytać książki zasadniczo w jeden dzień (niby pierwsze 112 stron przeczytałam w sobotę, ale to w niedzielę nie szło mnie oderwać). To już samo w sobie świadczy o tym, jak wciągająca jest ta powieść.
W tej części wracamy oczywiście do Czarcisławia, gdzie bohaterownie nadal próbują rozwikłać zagadkę rytuału i poszukują fiolek z krwią pierwszych przedstawicieli swoich gatunków oraz drugiej, legendarnej fiolki z krwią wszystkich pierwszych. Fabuła jak zawsze u Kariny Bonowicz zmusza czytelnika do stałej uwagi, bo dzieje się dużo oraz bohaterowie przekazują sobie dużo informacji, które są istotne dla całego przebiegu wydarzeń. Intrygi, sojusze i konflikty rosną jak grzyby po deszczu i czytając ma się wrażenie, że Autorka z tego nie wyjdzie, bo to za bardzo pokręcone, ale na koniec okazuje się, że wszystko układa się w logiczną całość.
Jeśli chodzi o bohaterów, to nie czułam się przez wszystkie książki z nikim szczególnie związana, najbliżej do tego określenia było chyba Tatianie, chociaż ona też robiła czasami rzeczy, które były irytująca. Główna bohaterka, Alicja, na pewno dorosła i zmieniła się od pierszego tomu do teraz, jednak nadal wydaje się przetwarzać świat, w który została wrzucona, trochę nie z własnej woli. W tej części tak naprawdę chyba najciekawszą postacią był Mikołaj, który od samego początku mówił i robił to co miał zaplanowane. Dążył on do osiągnięcia zamierzonego celu, przez co wydawał się świeżym powiewem w czarcisławskiej społeczeności.
Romans, a raczej miłosny czworokącik...jest tak zagmatwany, że "Zmierzch" to był przy tym niewinny flircik dziewczyny z wampirem. Alicja w sumie chyba sama nie wie czego chce, a raczej którego chłopaka chce. Borys, rany, ten to jest po prostu taka zawodowa ciapa. Niby chce, ale się boi, przez co wprowadza do skołowanego mózgu Alicji jeszcze więcej wątpliwości. Nikodem, no cóż, jest Nikodemem. Jeśli miałabym wybierać między nim a Borysem, to bardziej widze Alicję właśnie z nim. Zaszkowała mnie ich relacja, gdzieś na ostatnich 100 stronach książki, bo jak na 17-latków mieli takie przemyślenia, jakby mieli co najmniej 24 lata. Było to dla mnie trochę takim wyskoczeniem "jak diabeł z szopki" (chociaż to stwierdzenie w kontekście tej książki nie jest dobrym pomysłem xd) i kompletnie nie pasowało mi do bohaterów w tym wieku. No i w końcu ten trzeci... którego zaangażowania w relację z Alicją, poza "interesami", nie bardzo rozumiem. Troche tak jkaby chciał spróbować czy flirtowanie z dziewczyną mu się spodoba, a w sumie Alicja jest jedyną, która go zainteresowała na poważnie, więc jak już jest po ręką to czemu nie.
W końcu zaobserwowałam podczas czytanie, że chyba wszyscy w Czarcisławiu mają jakieś poważne problemy z zaufaniem. Nie żeby mnie to dziwiło z perspektywy tego, co się wyprawia w tym mieście, ale nadal składanie ciagle Przysięgi na Trzy Księżyce, która ma być magicznym sposobem na szczerość, jest co najmniej dziwne. Może tam by się przydał dobry terapeuta, chociaż on pewnie by nie podołał.
Styl pisania Autorki z książki na książkę jest coraz lepszy. Czyta się szybko, przyjemnie, ale trzeba się koncentrować, żeby nie pominąć czegoś istnotnego dla fabuły. Wielkie brawa dla Kariny za stopień intrygi, bo to jest z jednej strony jeden wielki bałagan, ale z drugiej czytając widać, jak to wszystko się wyjaśnia i jednak ma sens.
Moje generalne odczucia są jednak całkiem pozytywne. Zakończenie mnie powaliło i mój mózg zrobił takie pufff. Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby to była ostatnia książka z serii, jak mówi Autorka. Po prostu tak się czytelnika nie zostawia, no nie można! XD Ja naprawdę potrzebuję kolejny tom, albo chcoiaż nowelkę.
Po mimo ciekawego zakończenia poprzedniego tomu w trzeci nie mogłam się „wgryźć”. Gdzie jest fiolka, kto ma fiolkę, szukamy fiolki… i tak przez polowe książki, aż zaczyna się tyle dziać 🤯 te zwroty akcji mogą przyprawić o palpitacje serca. Bardzo mi się podoba w która relacja Alicji i Nikodema 😉 Tak, tak, tak. Ja się tylko pytam jak tak można skończyć książkę, przecież nadal nic nie wiem. Chce więcej…
Przydałaby się kolejna książka, która rozjaśni zakończenie. Wcześniejsze części w moim odczuciu dużo lepsze, bo ta była już zbyt zagmatwana i nierealna nawet jak na fantastykę. Miło to całą serię polecam
No cholera jasna, trzeci tom więc wszystkie wątki prowadzą ku końcowi (jeju jakie to wszystko przemyślane jest) i co dostajemy na koniec? Otwarte zakończenie. Cholera wie co dalej, ostatnie akapity napisane minimalną ilością słów, dosłownie jeszcze mniej wiemy, akcja wrze, trochę chaotyczne i nagle płacz bezsilności bo wszystko się kończy a i niewiadomo czy ktokolwiek żyje. Cieszę się z tych pozamykanych wątków i plot twistów, no wspaniałe są, ale cholera jasna ja muszę wiedzieć co z Nikodemem. Chociażby niewielka nowelka czy oni dalej są połączeni, czy są razem, co z Mikołajem, czy na Borysa był rzucony urok, co z Oleną (no czy ich pozabijała wszystkich), co to znaczy że Wiktor widział dużo śmierci przy tym wujku Alicji etc. Moje emocje potęguje fakt że czekałam ponad tydzień na tą książkę, przeczytałam ją w jeden dzień i w nagrodę za moją cierpliwość dostaje otwarte zakończenie. Oszaleję przysięgam.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Droga wiedzie przez sen to udane zwieńczenie całego cyklu, mimo że autorka pozostawia nas z otwartym zakończeniem, a cały cykl to ciekawa historia, której najsłabszym punktem jest główna bohaterka. Tu jednak warto wspomnieć, że jest Gdzie diabeł mówi dobranoc jest skierowany do młodzieży, więc może docelowi czytelnicy odbiorą Alicję z większym zrozumieniem.
Czytając ten tom miałem wrażenie, ze czytam to samo po raz 3 (ampułka, przysięga na 3 księżyce, ampułka, przysięga na 3 księżyce.... bla bla bla). Plus czas w którym rozgrywa się cała akcja ( Alicja wspomina, ze miesiąc temu dowiedziała się, ze jest magiczna) wydaje się lekko niemożliwy.
Byłam przekonana że to ostatni tom ale to się tak skończyło że powinien być co najmniej jeszcze jeden
Książka była wspaniała bohaterowie wkońcu zaczęli może nie tyle co sobie ufać ale chociaż mówić sobie coraz więcej przez co dowiadujemy się dużo ciekawych rzeczy
Z każdym tomem coraz słabiej :( osobiście dla mnie zbyt otwarte zakończenie. Niby to ostatni tom ale połowa wątków jest rozkopana i jakby pozostawała niedokończona (pod czwarty tom). Jak wyjdzie to może się skuszę 🙁