Opowiadania, które udało mi się przeczytać były dokładnie tym co sugerują okładka i tytuł - kojarzące się z męskim przyrodzeniem oraz z substancjami halucynogennymi - są one wulgarne, prowokatywne i dość brutalne, w znaczeniu ukazywania szarej i sprawiającej wrażenie brudnej rzeczywistości ludzkiej. Postaci z opowiadań rozszerzają pojęcie marginesu społecznego o osoby o odrażającej moralności, niezwiązanej z ich inteligencją ani środowiskiem, w którym się znajdują, chociaż przez nie często kultywowanej. Historie ukazują, że przegniłym człowiekiem może być każdy, wszystkie możliwe sposoby braku kręgosłupa w człowieku oraz różne seksualne, że tak to określę, perwersje.
Sama pozycja jest zbiorem humorystycznej groteski i nie stanowi wielce poważnego, głębokiego komentarza gdy przedstawia brzydszą odsłonę ludzkich zachowań i definitywnie ją wyolbrzymia.
Mówiąc kompletnie szczerze: książka mi się podoba. Jest nietuzinkowa i niespodziewana, niczym np. “Ferdydurke” Gombrowicza minus głębokie nierozczytywalne przemyślenia na temat społeczeństwa, lżejszą pozycją i zabawą groteską i humorem z niższej półki, który normalnie będący gorszącym - tutaj sprawia, że nie możesz się oderwać od jego skandaliczności i czytasz dalej.
Tzw. guilty pleasure.
5 gwiazdek daje w odniesieniu do tego konkretnego gatunku lektury, czyli coś co się czyta dla zabawy, a nie jako podniosłe dzieło, oczywiście absolutnie nie równa się ona z klasykami, jednak jako taka “głupsza książka” 10/10.