Ekstremalne warunki, pragnienia silniejsze niż strach i pożądanie, które jest jak tlen.
Liwię i Daniela łączy wspólny cel – zdobycie najwyższego szczytu Ziemi. Droga na dach świata ma być dla nich oczyszczeniem, pożegnaniem z przeszłością i szansą na nowe życie.
Namiętność, która rodzi się między nimi w tych skrajnie niesprzyjających warunkach, jest jak lawina – nie mogą (i nie chcą) przed nią uciec, choć stawka to ich cały dotychczasowy świat. Ani na chwilę nie zapominają jednak, że szczyt stanowi dopiero połowę drogi.
Nowa powieść Eweliny Dobosz to romans tak gorący, że ulegną mu nawet himalajskie śniegi.
Po „Drogę na szczyt” sięgnęłam z potrzeby załączenia lekkiego audiobooka podczas wykonywania prac domowych. Romans z Mount Everest w tle wydał mi się dobrą opcją, ponieważ lubię czytać o tych niesamowitych wyczynach, narażaniu życia i testowaniu możliwości. Mam dla osób, które się na to decydują mega szacunek, mimo, że mogę co najwyżej obejrzeć o nich materiał z kakałkiem w ręku.
Historia kręci się wokół Daniela, który stracił narzeczoną w ostatniej wyprawie i Liwii, zapalonej himalaistki, która trwa w toksycznym związku. Kiedy ekipa Daniela będzie potrzebowała sponsora, drogi tej dwójki się spotkają.
„Nikt tak po prostu nie poświęca się w stu procentach, by udowodnić swoją siłę.”
Nawet nie wiem od czego mam zacząć, więc zacznę spokojnie – książka pisana jest naprzemiennie z perspektywy Daniela i Liwii. Daniel ma własną traumę do przepracowania i nie ma ochoty zabierać kolejnej kobiety na wyprawę, która może zakończyć się jej śmiercią. Liwia natomiast tkwi w związku z mężczyzną, z którym prowadzi firmę i za którego zgodziła się wyjść właściwie jedynie z wdzięczności. Przed samą wyprawą zaczyna się robić nieciekawie, bo narzeczony szantażuje bohaterkę i dochodzi nawet do przemocy fizycznej. Początek miał mocne wejście i miałam nadzieję, że pozostaniemy w opcji niebezpieczeństwa, rozterek, stopniowego zawiązywani się więzi bohaterów. >SPOJLERY< • Niestety tak się nie stało i nasza parka mówi sobie przysłowiowe ‘kocham cię’ po kilku spotkaniach i przygodnym seksie. Buzujące hormony najwyraźniej oznaczają miłość aż po grób, nawet jeśli nie wiemy kompletnie nic o drugiej połówce. Już fakt uprawiania seksu w namiocie na wysokości 6000 metrów pominę milczeniem. Ci ludzie dosłownie nie myśleli o niczym innym, tylko własnych tyłkach… • Mamy wątek zazdrosnej łóżkowej koleżanki, która okazała się lekarką ich wyprawy czyli kolejna sztampa. • Podczas wspinaczki nasz Daniel miał kaszel, ciągłe problemy z oddychaniem, nie spał, ale potem jak ręką odjął, zdobywamy górę… Jakby takie coś było w ogóle możliwe… • Wyprawa męska była traktowana jak bogowie mimo, że Liwia wspominała, że brakuje jej do korony ziemi właśnie Everestu, więc w czym ona ujmowała tym facetom, co byli podziwiani i traktowani jak bogowie? Nie rozumiem, czemu sprawdzali jej kondycje i traktowali jak nowicjuszkę, która nie umie się posłużyć linką i rakami, a Aconcagua, którą przecież musiała zdobyć ma prawie 7000 metrów… No brak logiki kompletny. >KONIEC SPOJLERÓW<
Ogólnie przekombinowana historia z wiecznie napalonymi bohaterami. Mało fajnych wątków z Everestem i jakoś to wszystko pospłycane. Jestem niepewna czy mogę Wam tą książkę polecić.
Ja nie będę kłamać i powiem wprost, że między mną a "Drogą na szczyt" chemii nie było, a może właściwie między stylem pisania pani Eweliny (jednak na pewno dam szansę jeszcze innym historią, które wyszły spod jej pióra). Wiem też, że moja opinia może być spowodowana faktem, że przez ostatnie pozycje, które czytałam, miałam zbyt wygórowane oczekiwania co do niej. Sam pomysł na historię Liwii oraz Daniela mnie urzekał, tak samo jak wydanie, ale problem tkwi w tym, że trochę nie polubiłam się z wykonaniem. Trzy rzeczy. Pierwsza, która w moim przypadku zdarza się niezwykle często i osoby, które są ze mną już od jakiegoś czasu, mogły to zauważyć, nie byłam w stanie nawiązać żadnej więzi z bohaterami. Śledziłam ich losy i się ani trochę z nimi nie zaprzyjaźniłam, nie odczuwałam niektórych rzeczy razem z nimi, a było wiele takich akcji. Nie wiem dlaczego tak się stało, ale mimo chęci nie byłam w stanie nic na to poradzić. Druga rzecz, czyli fakt, że miałam wrażenie, a może faktycznie tak było, że akcja dzieje się ciut za szybko. Mogło to być jednak spowodowane faktem, iż ja sama dość szybko brnęłam przez "Drogę na szczyt" i jak w kilku innych przypadkach to było jedynie takie złudzenie. Trzecia, które może być zwykłym narzekaniem, trochę za mało tutaj było dla mnie gór, ale wiecie ja osobiście kocham ten motyw, więc nigdy nie będzie ich za dużo. Uważam jednak, że to będzie dobra lektura, jeśli potrzebujecie na chwilę odpocząć od życia (tak jak mam obecnie) i po prostu miło spędzić czas. Mało jest romansów, gdzie akcja dzieje się w górach, więc to dodatkowy plus, aby na chwilę oderwać się od znanych nam miejsc.
Wow, to było naprawdę przyjemne! Nie ukrywam, że zdecydowałam się na tę książkę ze względu na górskie wędrówki w tle, ale ani trochę się nie zawiodłam. Było sporo emocji, akcja szybko się rozwijała i nie chciałam przerywać słuchania. Do kilku kwestii mogłabym się przyczepić, ale nawet nie chce!
Od knihy jsem čekala úplně něco jiného, docela mě to zklamalo. V anotaci vás navnadí na příběh v horách, jenže toho je pomálu. Dále hlavní postavy se k sobě měly až moc rychle, sápaly se na sebe téměř okamžitě. Líbilo se mi drama se žárlivostí na horách, které přidalo příběhu správný proud, a díky tomu mě to bavilo o trochu víc. Knížka není pro slabší povahy, odehrává se tam obchod s bílým masem.
Najnowsza książka Eweliny Dobosz zachwyci niejedną czytelniczkę. Czy i mnie zachwyciła? Myślę, że to mało powiedziane, że zachwyciła. Ja jestem w niej po prostu zakochana! „Droga na szczyt” to historia, która rozpali niejedno zlodowaciałe serce, a i pozostawi po sobie ślad w pamięci jeszcze na bardzo długi czas ;)
Liwa i Daniel – dwa światy, które łączy wspólna pasja. Dojście na Everest jest spełnieniem ich marzeń. Liwia wraz z mężem prowadzi agencje reklamową, do której pewnego dnia przybywa właśnie ekipa Daniela, szukająca sponsora wyprawy. Kobieta jest chętna do współpracy, pod warunkiem, że zostanie jednym z jej uczestników. Czy Daniel zgodzi się na jej warunki? Pomimo tragicznych wydarzeń, które miały miejsce się podczas jego ostatniej wspinaczki?
Każda książka spod pióra Eweliny ma w sobie coś takiego, że nie można się od niej oderwać. Bynajmniej ja tak mam! Stracona tożsamość, Nowa Tożsamość, czy nawet Bardzo cicha noc, pisana w duecie z Emilią Szelest. Jej książki po prostu przyciągają mnie jak magnes. Pochłaniam je z ogromną przyjemnością i za każdym razem chce więcej. „Droga na szczyt” to piękna historia, łapiąca za serce i zdecydowanie zapadająca w pamięć. Głównych bohaterów nie sposób nie pokochać! W książce aż da się wyczuć, że autorka uwielbia góry, bowiem w cudowny sposób przenosi nas w te piękne rejony. Bałam się trochę jak usłyszałam, że w książce będzie zdobywanie Everestu, bowiem po ostatniej lekturze książki – Abominacji, nie miałam nawet ochoty widzieć tego słowa w książce. Ale zupełnie niepotrzebnie. Wręcz przeciwnie! Jestem ogromnie zadowolona z tego, że poznałam tę historię! W końcu jakiś powiew świeżości wśród romansów!
W książce nie zabrakło też momentów, podczas których aż bolało mnie serce. Nie wzruszam się za często na książkach, ale to zakończenie i to co tam się działo, wycisnęło nawet ze mnie parę łez! Miałam wrażenie, że wraz z bohaterami przeżywam ich rozterki, tak bardzo ich polubiłam. Autorka pod koniec serwuje taki rollercoaster emocji, że mnie po prostu momentami brakowało słów. A! Oczywiście w całej historii nie mogło zabraknąć też gorętszych scen, które skutecznie ogrzewały bohaterów, a mnie przyprawiały o wypieki na twarzy ;P nie na darmo na okładce hot level jest taki wysoki :D Jednym słowem – GENIALNA! I polecam ją każdemu! Autorce gratuluję napisania świetnej książki! I powtórzę się po raz kolejny – książki Eweliny Dobosz biorę w ciemno!
🧗♀️„DROGA NA SZCZYT”🧗♂ Ewelina Dobosz Niegrzeczne Książki Wydawnictwo Kobiece Witajcie. „Droga na szczyt” jest cudowna. Mega historia i niesamowite emocje. Wzruszyłam się na maksa. On Daniel – uwielbia wspinaczki. Chłopak po tragicznych przejściach. Góry zabrały mu ukochaną. Ona Liwia – dziewczyna, która również uwielbia góry i wspinaczki. Marzy o zdobyciu Mount Everestu. Żyje w trudnym związku. Narzeczony trzyma ją w złotej klatce. Nie jest z nim szczęśliwa. Niestety nie może od niego odejść. Co zrobi, gdy pewnego dnia pozna przystojnego Daniela? Głęboko wstrząsająca historia, która zabiera nas w wyprawę aż na sam szczyt Mount Everestu. Czy pokonując góry można również pokonać przeciwności losu? Czy Liwii uda się uwolnić z toksycznego związku? Podoba mi się postać Daniela. Po stracie ukochanej próbuje odnaleźć siebie, żeby to zrobić musi zamknąć pewien etap w swoim życiu. Liwia również nie ma lekko. Mimo, że jest współwłaścicielką pewnej firmy marzy, żeby jakimś cudem uwolnić się od swojego dotychczasowego życia. Czy wyprawa w góry jej w tym pomoże? Czy znajdzie swojego rycerza na białym koniu, który pokona smoka, który ją więzi? Cudna historia pokazująca, że jeszcze może być pięknie, mimo chwilowego koszmaru. Doskonała walka z żywiołem namiętności. Czy można się jemu przeciwstawić? Tego żywiołu jeszcze nikt nie pokonał. Jak już pisałam znajdziecie w tej powieści mnóstwo emocji. Nie obejdzie się bez chusteczek. Poleją się łzy. Przynajmniej tak to wyglądało w moim przypadku. Płakałam jak bóbr. Zakończenie bomba. Tego się nie spodziewałam. Brawa dla autorki. To jest genialne zakończenie, którego na pewno się nie spodziewacie. Okładka książki jest prześliczna. Zakochana para na tle gór. Powieść „Droga na szczyt” na długo pozostanie w mojej pamięci. Lubicie książki z górami w tle? To dobrze trafiliście. Ta historia tak mnie wciągnęła, że aż przeczytałam ją w jeden dzień. Opisana historia Liwii i Daniela przeznaczona jest dla dorosłych czytelników. Książka zawiera gorące i namiętne sceny. „Droga na szczyt” to idealny prezent na Dzień Kobiet. Moja ocena to 10/10.
Mam kłopot z tą książką. Chciałam, żeby mi się spodobała. A właściwie - po przeczytaniu "Czekam w pokoju 206" - byłam pewna, że tak się stanie. Finalnie jest inaczej. Chociaż powiedzenie po prostu: "Nie podobała mi się" to trochę za mało. Gdyby tak było to przestałabym ją czytać po 30 czy 50 procentach. A ja ją doczytałam do końca. Poznałam całą historię Liwii i Daniela.
Zrobiłam to, bo chciałam poznać motywy, jakie kierowały bohaterami "Drogi na szczyt" do takich, a nie innych zachowań. Szczególnie chodziło mi o Liwię, bo Daniel jest klarowny (btw. - uwielbiam męskich bohaterów kreowanych przez Ewelinę Dobosz i po lekturze "Drogi na szczyt" to się nie zmieniło). Argumenty tłumaczące zachowanie Liwii, które zaproponowała autorka, mnie nie przekonały. Zastrzeżenie - nie znam się zupełnie na temacie handlu ludźmi, który w tej książce został poruszony, ale to chyba nie powinno być kłopotem w odbiorze historii. A nie mogę się oprzeć wrażeniu, że było...
I o ile przy lekturze "Czekam w pokoju 206" na początku byłam skonsternowana, a później polubiłam bohaterów, o tyle przy "Drodze na szczyt" ów konsternacja została ze mną do samego końca. Nawet myślałam przez chwilę, że ja po prostu nie lubię romansów z himalaizmem w tle, no ale nie. Owszem - pierwsza część "(Nie)zdobytej" Melissy Darwood mi się nie podobała, ale druga - w której bohaterowie zdobywają ośmiotysięcznik - już tak. To więc nie to... A może po prostu naczytałam się tak wielu dobrych opinii o "Drodze na szczyt", że zawiesiłam jej poprzeczkę zbyt wysoko?...
Mimo, iż to romans, a jak wiadomo nie każdy lubi takie książki, to i tak po nią sięgnij. Te opisy gór, wędrówka na najwyższy szczyt świata, opisy uczuć, które dominowały u bohaterów, były świetne. Czułam się tak, jakby to ja wspinała się wraz z bohaterami i była ich współtowarzyszem, emocje mogłam równie dobrze sobie przypisać.
Ponadto sama fabuła niezwiązana z górami było interesująca, a zakończenie dość zaskakujące. Autorka również poruszyła bardzo trudny temat i może go zbyt obszernie nie opisała, ale pokazała to co najważniejsze.
Myślę, iż to była najlepsza z trzech ostatnich przeczytanych książek. Nie żeby poprzednie były złe , ale tutaj znajdziesz naprawdę dobre opisy, co nie zdarza się znów tak często. Autorka potrafiła tak pokierować emocjami, iż sama trzymałam kciuki za główną bohaterkę, płakałam razem z nią i uśmiechałam, gdy była szczęśliwa.
Na koniec dodam, iż sama książka jest wydana świetnie. Okładka robi wrażenie a dodatkowo środek, gdzie znajdziesz góry wzbudził mój zachwyt
Łała łiła, dostałam więcej niż się spodziewałam. Nie zdarza się to często i doceniam ten fakt. Zwroty akcji, dobrze opisana 'górska' część historii i bohaterowie... Jeśli znienawidziałam bohatera po kilku stronach i tak właśnie miało się stać, to wiadomo że autorka dobrze wykonała swoją robotę!
Gorąca i czasami wzruszająca historia, w której oboje bohaterowie przeżyli traumatyczne wydarzenie - Liwka doświadczyła przemocy seksualnej i psychicznej, a Daniel stracił przyszłą żonę, jednak góry były ich wybawieniem. Pomimo wszystkich przeszkód koniec końców są razem szczęśliwi 😻
This entire review has been hidden because of spoilers.