Opowieść o rotmistrzu Witoldzie Pileckim, kresowym zagończyku walczącym z bolszewikami o polskie Wilno i Warszawę w 1920 roku, według brytyjskiego historyka Michaela Foota, jednym z sześciu najodważniejszych żołnierzy drugiej wojny światowej, który na ochotnika dał się zamknąć w niemieckim obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Zorganizował w nim konspiracyjny Związek Organizacji Wojskowej skupiający ponad sto osób we wszystkich komandach. Przeżył za drutami dwa lata i siedem miesięcy. W tym czasie informował dowództwo Armii Krajowej o dokonywanym przez Niemców ludobójstwie. Po brawurowej ucieczce, nadal w zaangażowany w podziemną walkę, napisał szczegółowe raporty z pobytu w Auschwitz, których niezwykłe losy zostały opisane w książce. Walczył w Powstaniu Warszawskim jako obrońca niezdobytej Reduty Witolda. Po wojnie wierny w służbie niepodległej Polsce przeciwstawił się komunistycznemu zniewoleniu. Nie opuścił kraju mimo zagrożenia. Został aresztowany przez UB, skatowany w śledztwie w mokotowskim więzieniu, przy którym "Oświęcim to była igraszka"; w pokazowym procesie skazany na karę śmierci, jako szpieg gen. Andersa i zamordowany strzałem w tył głowy, 70 lat temu - 25 maja 1948 roku. Prof. Foot pisał o nim: "Cechowała go niedostępna przeciętnym ludziom twardość, tak brawurowa, że na pierwszy rzut oka wręcz absurdalna".
A ks. prof. Jan Stępień, świadek ostatnich chwil życia Rotmistrza, twierdził: "Wszyscy więźniowie uważali go za bohatera. Ci zaś, którzy go znali dłużej, wyrażali się o nim po prostu jak o świętym".