Ta powieść o tyle jest przejmująca, że została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami i od samego początku czytelnik wie jak potoczą się losy bohaterki.
Ja przed przystąpieniem do lektury zapoznałam się ze sprawą Anny Garskiej, która 7 lipca 2012 po kłótni z mężem, opuszcza dom i zostawia 2.5 córeczkę. Taką wersje podaje jej mąż, Marek. Jednak jej matka, Michalina czuje, że jej córce stało się coś złego; przecież jej dziecko nie opuściłoby maleńkiej córeczki, nie zerwałoby kontaktu z rodziną, a z matką łączyła ją wyjątkowa więź.
Z czasem na jaw wychodzą przerażające fakty, wszystko wskazuje na to, że Marek, szanowany policjant, człowiek spokojny i opanowany najprawdopodobniej stoi za zniknęciem swojej żony. To była zbrodnia prawie doskonała.
W tej powieści to mama Ani, pani Michalina jest główną bohaterką.To, między innymi, dzięki jej matczynej miłości i determinacji sprawa doczekała się finału, choć ciała Ani nigdy nie odnaleziono.
Lata bólu, cierpienia, tęsknoty naznaczyły panią Michalinę, która mimo wszystko, wg mnie, nie utraciła wiary w drugiego człowieka.
Autorka poprzez panią Michalinę, przybliża nam osobę Ani, aż od momentu jej narodzin. Sama powieść rozgrywa się w dwóch liniach czasowych; przed 7 lipca 2012 i po 7 lipca 2012.
Ten scenariusz napisało życie, a autorka nadała mu pewnego kolorytu, który sprawił, że bohaterzy tej historii są nam bliżsi, przestają być anonimowymi osobami z artykułów prasowych, czy telewizyjnych reportaży, nawiązuje się pewna emocjonalną więź między czytelnikiem, a bohaterem, a dramatyczna historia Ani przestaje być jedną z wielu.
Marek został skazany na 25 lat pozbawienia wolności w niezwykle trudnym procesie poszlakowym, który trwał kilka lat. Sam nigdy nie przyznał się do winy.
Oglądałam wywiad z panem Markiem i powiem szczerze, że czułam jakiś niepokój słuchając go, nie wzbudza zaufania i nie bardzo wierzę w jego brak winy.
"Mocną więź" czyta się jednym tchem, a historia pozostawia swój ślad jeszcze długo po jej zakończeniu.
Polecam.