Historia toksycznej miłości silniejszej od stereotypów. Hope Ciredman kroczy przez życie, jakby nie miała nic do stracenia. Oziębłość i beznamiętna twarz to jej maska. Arogancja to sposób bycia. A buntowniczy charakter to prawdziwy magnes ściągający kłopoty. Może właśnie dlatego już pierwszego dnia w nowej szkole Hope wzbudza sensację i wplątuje się w grę, której zasad nie zna. Dziewczyna jak zwykle pragnie zwycięstwa, ale jest nieświadoma, że w tej rozgrywce stawką okaże się jej serce. Asa McLean to wyrafinowany drań uosabiający wszystko, przed czym Hope chce uciec - brutalną siłę, niebezpieczeństwo i nieziemski tupet. To typ chłopaka, który wyciąga z niej to, co ona pragnie najgłębiej ukryć - prawdziwe uczucia. Przy Asie Hope czuje, że naprawdę żyje. Oto opowieść o miłości która jest tak silna, że pod jej wpływem nawet anioł pójdzie za diabłem do piekła.
2023: hmm... takie 4,2(4)/5✨ Wiem dlaczego ta historia mnie tak zachwyciła. Wiem dlaczego dostała miano książki niemalże życia. Wiem. Czy wcześniej byłam zaślepiona na wady? Możliwe, że emocje wzięły górę, bo przy drugim czytaniu dostrzegłam to, jak mocno jest ona przegadana (monologi głównych bohaterów czasami doprowadzały mnie do irytacji). Dużo jest tu tekstu, jeszcze więcej naprawdę nierozważnych zachowań. Przypomina mi się okres gimnazjalny, gdy za taką historię dałabym się pokroić (wattpad i te sprawy). "Fanta-kurwa-stycznie"; ile razy widziałam to określenie, tyle wywracałam oczami. Czy było tak źle? No nie. ZATRACIŁAM SIĘ W TYM ŚWIECIE. Zarówno Hope, jak i Asa to postacie, których się kocha i nienawidzi jednocześnie (toxic? maybe). Jednak to, jak autorka wplotła ich opowieść w ten szkolno-niebezpieczny klimat... Cóż tu więcej mówić - przepadłam.
Nadal czekam na historię Evana, czyli mojego ulubionego bohatera pod słońcem🤍
Nie było najgorsze, jak się wiedziało czego spodziewać, ale ani przez sekundę nie było czuc, jakby bohaterowie się kochali, which is a big mistake for a romance book XD
,,Wszyscy byliśmy mordercami, niszczyliśmy cząstkę siebie, by przetrwać. On mnie złamał, ale to ja zabiłam siebie. Zniszczyłam to, co zdołałam wypracować"
E ostatnio liberalna jestem jesli chodzi o ocenianie książek, wiec niech stracę zmienimy po rereadzie 4 gwiazdki na 5 bo umówmy się- jestem osoba co cały czas mówi ze zrobi czegoś reread a jak serio go robię i mi się podoba to to coś znaczy
3.5 Znałam tę historię z Wattpada i mnie była dla mnie zaskoczeniem, jednak jest to udany debiut. Jak dla mnie trochę za dużo opisów i ciągłego meandrowania wokół „braku uczuć” głównych bohaterów.
„Historia toksycznej miłości silniejszej od stereotypów.”
Ja czytałam BBBH jak było publikowane na bieżąco na Wattpadzie i już wtedy byłam zakochana w naszych uroczych bohaterach.
Asa jest z jednej strony typowym szkolnym dupkiem, a z drugiej nie jest znów aż taki typowy. McLean jest młodym mężczyzną z przeszłością, która go ukształtowała i pozbawiła chłopięcości godnej liceum. Jest gnojkiem, który „prześladuje” naszą główną bohaterkę, ale zawsze jest przy tym bardziej zabawny niż złośliwy. Jest w tych „popularnych”, ale nie jest szkolnym kapitanem drużyny sportowej, co byłoby typowe dla tego typu historii. Jest po prostu mocnym charakterem — we love and we stan.
Hope z kolei… jest lustrzanym odbiciem Asy. Jest dziewczyną, która wkracza do nowej szkoły, z czystą kartą, bo ta brudna została przy jej starych znajomych oraz w jej głowie. Ciredman (od czasów wattpada byłam pewna, że ona ma na nazwisko Cinderman) jest suką, ale nie jest to suka do bólu — ona jest jak Asa, niby bad, ale jednak good. Ma dobre serce i nie odmawia pomocy. Bywa złośliwa, ale nie jest też przy tym nadmiernie chamska. Ma przeszłość, ale mimo wszystko ta przeszłość nie wpływa na nią aż tak bardzo jak sama uważa.
Hope jest po prostu lustrzanym odbiciem Asy i to jest w tej książce zajebiście fajne. Odstępstwo od „przeciwieństwa się przyciągają” bo tutaj mamy dwie połowy jednego serca — ale walnęłam poetycko, szał — na końcach którego są magnesy. Przyciągają się, i mimo że niby nie chcą, to nieświadomie chcą :D
Lubię w tej historii to, że rzeczywiście jest silniejsza od stereotypów. Lubię to, że mamy dwa mocne zadziorne charaktery. Lubię to, że relacja między nimi rozwija się powoli. Lubię tę książkę, po prostu ją lubię.
Hope and Asa's story is not typical, instead I sometimes felt that the author was trying to make Hope into a ‘I'm not like the others’, emphasising this every line. However, the story is really engaging, I like the fact that it's not all straightforward and there are more engaging plotlines. It wasn't good enough to give 5 stars, but the book definitely deserves 4 stars.
Zaczynając czytać Bad Boys Bring Heaven nie wiedziałam czego się spodziewać, poza młodzieżowym klimatem, jedna wiedziałam, że potrzebuję natychmiastowo przerwy od mafii. Ta właśnie debiutancka pozycja od C.S. Riley pozwoliła mi na to w bardzo dobrym stylu. Brakowało mi właśnie takiej młodzieżówki w mojej kolekcji. Nasi bohaterowie to młode osoby, które w swoim życiu miały pod górkę, tak bardzo, że ich to złamało. Ich życie zdecydowanie nie było usłane różami. Jak takie młode osoby się w tym odnajdą, albo czy w ogóle będą miał taką możliwość daną przez życie? Oboje mają coś za uszami, to zdecydowanie nie są aniołki w owczej skórze, co to, to nie! Mają za uszami dużo, oj dużo i żadne z nich nie jest gotowe zmierzyć się z tym co stawia przed nimi teraz życie. Hope to dziewczyna, która wyłączyła emocje, stawia na arogancję i brak więzi z innymi, sama sobie jest sterem ,żeglarzem, okrętem; wygrywanie to dla niej manna z nieba i co najważniejsze ludzi ze swojego otoczenia przyciąga niczym magnes, tak czasami się zdarza prawda? Hope to bohaterka trudna, bo na początku można nie zapałać do niej sympatią, ale z czasem ocieplamy się w stosunku do niej, aż w końcu polubiłam ją bardzo. Asa - bohater, którego bardzo polubiłam, bo chłopak miał coś w sobie co mnie przyciągało. Taki typ bad boy'a, to coś co sprawia, że kocham literaturę młodzieżową. No dawno nie polubiłam tak żadnego męskiego bohatera książki. Żałuję, że tak mało rozdziałów było z jego perspektywy, bo to było coś naprawdę fajnego! Tą dwójkę połączył przypadek, Hope przeniosła się do nowego liceum i tak oto nsza bohaterka skrzyżowała swoją drogę z Asą, który wszedł niczym taran do historii przedstawionej przez autorkę, ale też do mojej świadomości, że chciałam go więcej i więcej! Podsumowując to bardzo fajnie napisana książka z motywem hate - love, osadzona w realiach młodzieżowych, co było niczym miód na moje serce. W sumie na tą chwilę to mogłabym się tak bardziej przyczepić do długości opisów, które myślę, że mogły czasem nurzyć. Tak więc jeśli autorka planuje kontynuację lub nową książkę to ona u mnie zagości!
"Bad boys bring heaven"... Ale czy na pewno? 😁 Książka C.S. Riley, która dosyć długo siedziała u mnie na półce, ale w końcu nadszedł jej czas. A jak już nadszedł, to nie chciałam się od niej odrywać! 😊 Jest to historia Hope i Asy- dwójki nastolatków, którzy są tak do siebie podobni, że aż się nienawidzą. 🤭 Wytatuowani i wyoutowani, chociaż tak naprawdę ciągle w centrum uwagi. Jak to w książkach z motywem hate/love wśród młodzieży licealnej bywa- ich niechęć do siebie zaczęła się z błahego powodu. Jednak rozwijała się dość intensywnie na równi z czymś innym, czymś, przed czym będą mocno się wzbraniać. 😉 Jednak oboje podświadomie wiedzą, że nikt inny nie zrozumie ich lepiej, niż oni sami. Nikt inny nie sprawi, że wyjdą ze swojej strefy komfortu. Nikt też nie będzie w stanie bardziej ich skrzywdzić.🥺
Zwłaszcza, że żadne z nich nie jest zwykłym nastolatkiem, przechodzącym tylko trudny okres. Zarówno Hope, jak i Asa walczą że swoimi demonami, z przeszłością, która pozostawiła po sobie emocjonalne szkody. Czy będą więc potrafili być dla siebie kimś dobrym? I czy to wystarczy? 🤔😊
Moja pierwsza myśl po skończeniu książki była taka, że jest to połączenie Pizgacza i Colleen Hooveer. 😅 Buntownicze nastolatki, tatuaże, papierosy, bad boy i jeszcze bardziej bad girl, a zaraz aniołki, spotkania w przeszłości i rodzinne, bolesne tajemnice. Podobało mi się to połączenie, chociaż wszystko było lekko podkoloryzowane, nie zawsze naturalne. Niektóre dialogi brzmiały zbyt filozoficznie, a opisy się rozciągały, ale mimo to z zaciekawieniem przewracałam kolejne kartki. 😊 Było kilka bardzo romantycznych momentów i chwytających za serce zdarzeń, było też nieco nieporozumień i wyolbrzymionych problemów. Całość składa się na fajną mieszankę, z satysfakcjonującym zakończeniem i chęcią na więcej. 😊 Niedługo zabieram się za tom drugi, bo przyznam, że historii Leah i Isaaca jestem jeszcze bardziej ciekawa! 🥰 7,5/10
Asa i Hope. Diabeł i Anioł. Choć Hope nie ma z aniołem nic wspólnego. Dziewczyna przeprowadza się do nowego miasta, by zacząć od nowa. Nowa szkoła, stara ona. Już podczas pierwszych minut w sekretariacie, poznaje Asę i instynktownie mu pomaga, gdy inny chłopak atakuje go za jego plecami.
Ich początki są dość chaotyczne i niezbyt przyjacielskie. Tę relację porównałabym do tego, że gdy jedno mówi, skacz, drugie skacze, by później ugryźć jeszcze mocniej. Rozumiecie tę metaforę?
Hope jest specyficzną postacią, trzeba mieć do niej cierpliwość. Nie polubiłam jej za bardzo na początku. Dopiero z czasem zaczęłam, rozumieć jej charakter. Tak samo z Asą, są oni swoim własnym, lustrzanym odbiciem.
Z jednej strony historia jest dość mocna przewidywalna, relacja enemiens to lover. Jednak z drugiej strony.. są momenty, gdy autorka mnie zaskoczyła.
Mam jedno ���ale” do tej książki. I uwaga tu może być mały spojler. Oboje mają po osiemnaście lat, oboje mają przeszłość. Wszystko by było w porządku, gdyby nie to, że nie mogę uwierzyć, by ktoś chciał, by piętnastoletnie dziecko walczyło w klatce z dorosłymi przeciwnikami. Historia Hope wydawała mi się bardzo prawdopodobna, ale Asa.. tak trochę mi się to ciągle gryzło.
Jest tu mocny motyw bad girlxboy.
Wiem, że to był debiut i dlatego pochodzę do niego z przymrużeniem oka 4/5⭐️
Szczerze powiedziawszy mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony jest to piękna historia o złamanych dzieciakach, których życie nie oszczędzało. Z drugiej strony bardzo chaotyczna, ze zbyt dużą ilością postaci drugoplanowych i masą wątków i zdarzeń, które bardzo mieszają w całej historii. Sprawiają, że książka jest objętościowo duża, ale jednak pozostawia mały niedosyt. Jak dla mnie czegoś brakowało, takiego jednego mocniejszego akcentu, punktu zwrotnego. Nie zrozumcie mnie źle, w książce dzieje się naprawdę dużo. Cały czas czegoś dowiadujemy się o głównym bohaterze, jednak mi brakuje tego momentu, gdzie to wszystko spada na główną bohaterkę i szokuje czytelnika. A skoro jesteśmy przy głównej bohaterce, Hope. Moja tolerancja na tą dziewczynę w pewnym momencie się wyczerpała, zaczęła mnie irytować. Ten jej afront na wszystko i wszystkich. Na szczęście, po kilku rozdziałach nasza relacja wróciła na dobre tory.
To co mi się najbardziej podoba, a zarazem jest powodem, dla którego warto przeczytać tą książkę to odejście od schematów. W książkach z gatunku young adult, główny bohater to bad boy, który podbija serce szarej myszki. Tutaj dostajemy coś zupełnie innego. Dwa ognie, dwa moce charaktery. Mamy bad boya, który rozkochuje w sobie bad girl.
Hope i Asa- nastolatkowie, którzy z pozoru inni tak naprawdę są swoimi lustrzanymi odbiciami. Łączy ich silny charakter oraz ciągnąca się za nimi przeszłość, która znacząco wpłynęła na obecne postępowania.
Wydawałoby się, że to kolejna historia o złym chłopcu i dziewczynie, która po kilku kłótniach wpadnie w jego ramiona. Tutaj nie mamy do czynienia z tym schematem ze względu na osobowość Hope. Dziewczyna nie daje sobie w kaszę dmuchać i okazuje to na każdym kroku.
Po raz pierwszy bohaterowie spotykają się w sekretariacie szkolnym. Asa trafia tam po kolejnej bójce natomiast główna bohaterka dopiero co się przeprowadziła tym samym zmieniając liceum. Już pierwszego dnia dochodzi między nimi do starcia, które rozpoczyna wojnę. Ich charaktery zderzają się ze sobą jak Titanic z górą lodową, a my przez cały czas trwania historii nie wiemy czy z tej katastrofy wszyscy wyjdą cało.
Pełna tajemnic i niepewności opowieść, którą pochłania się niezwykle szybko. Spędziłam cały dzień i część nocy poznając losy bohaterów. Nie zabrakło śmiechu, łez, ale również złości.
Jedna z najgorszych książek jakie czytałam… 💀 Styl pisania tragiczny, normalizuje bardzo toxic relacje, dialogi są żenujące, a główna bohaterka ma jakieś rozdwojenie. 😣 Nie było chyba wątku którego nie przewidziałabym. Może to wina tego że nie lubię zbytnio romansów, ale nie mam pojęcia jak komuś może autentycznie podobać się ta historia.
Ok zgubiłam się w tej książce jakby totalnie… za dużo bohaterów i zbyt dziwne opisy… tak samo odczucia bohaterki raz czuje radość raz chce coś rozwalić a potem opisuje jakieś niepotrzebne rzeczy i te wspomnienia o co chodzi ?!?!
DNF na 70% Znam tą książkę z wattpada i muszę przyznać, że nie wiem co tu się odwaliło ale nawet nie chcę jej kończyć. Coś mi nie podeszło i choć wcześniej serio bawiłam się dobrze tak tu się po prostu znudziłam, a męczenie tej książki dobiłoby ją tylko bardziej 🤷♀️