Książka jest owocem trzymiesięcznego pobytu autora na Cyprze. W tym czasie nie próżnował – zebrał imponującą ilość materiału, ale nie mam poczucia, że nad nim panuje. Tam, gdzie mniej o historii, którą można wygładzić i zredagować z dowolnego miejsca na świecie, a więcej relacji z samej podróży i rozmów z mieszkańcami wyspy, miałam wrażenie ślizgania się po powierzchni. Wszystko jakoś za szybko. Czy 3 miesiące wystarczą, by rzetelnie opowiedzieć kraj – kraj, dodajmy, którego językami się nie włada? (Dla porządku dodam, że zawsze lub prawie zawsze towarzyszył autorowi tłumacz.) Ten pośpiech zaczyna uwierać pod koniec lektury, kolejne tasowanie miniportretami. Może ten wielogłos miał zagłuszyć to, że książka, która ma przedstawiać złożone relacje na Cyprze, powstała na podstawie jednej, jak rozumiem, długiej wycieczki. Irytowała mnie maniera autora, który wrzuca w cytat własne myśli i przypisuje je jakiejś osobie, ba, nawet całym społecznościom ("Kiedy w latach 90-tych wybuchł konflikt o nazwę północnego sąsiada Grecji, mieszkańcy Pili postanowili wesprzeć zamorskich ziomków. "Macedonia jest integralną częścią greckiego dziedzictwa", jakoś tak tłumaczyli pewnie swój gest."; „"Greccy Cypryjczycy nie zaakceptują tego w referendum", jakoś tak miał pomyśleć” – tego jest cała masa). Cytat ze spotkania z z Filipinką we francuskiej kawiarni pokazuje najdobitniej niebezpieczeństwa takiego pisania: "Przy stoliku obok starsze greckie Cypryjki rozmawiały pewnie o wystroju domów, o które dbają takie kobiety jak ona [Filipinka – przypis mój]". No tak, bo przecież o czym mogłyby rozmawiać starsze kobiety? Autor, jak rozumiem, nie ma pojęcia, bo nie zna greckiego, przypuszczenie wyrażone w słowie "pewnie" sugeruje, że nie dowiedział się tego także od towarzyszącej mu tłumaczki, ale takie uproszczenie pasuje mu do historii. Może to niewinne ślady, ale nie sposób jednak nie zadać sobie pytania, co jeszcze autor uprościł czy sobie dopowiedział, aby zgodziło się z jego wyobrażeniem lub by wykroić gładki tekst. Mimo tego wszystkiego, co napisałam, to bardzo ciekawa pozycja, pozwalająca zapoznać się z problemami dzisiejszego Cypru, wielością tożsamości, skomplikowanym dziedzictwem grekoosmańskim. Jako dopełnienie polecam "Album z opowieściami" Antonisa Georgiou.